Caracas doszło do masowych protestów w ostatnich dniach . Były to  demonstracje zwolenników prezydenta Nicolása Maduro (tzw. chavistas), którzy wyszli na ulice, by domagać się jego uwolnienia po operacji wojskowej USA, w wyniku której Maduro i jego żona Cilia Flores zostali schwytani i przewiezieni do Stanów Zjednoczonych.

Natychmiast po ataku lotniczym i lądowej operacji USA w nocy z 2 na 3 stycznia, w Caracas pojawiły się grupy uzbrojonych zwolenników Maduro (w tym członkowie colectivos), blokujące ulice, palące flagi USA i wzywające do jego powrotu uprowadzonego prezydenta.

Odbyły się też duże, zorganizowane marsze i manifestacje (np. “Gran Marcha por Venezuela”), opisane jako masowe lub multitudinarias (tłumy tysięcy osób), z portretami Maduro, hasłami przeciwko “imperialistycznej agresji” USA i żądaniami respektowania suwerenności Wenezueli.

Protesty były w dużej mierze pokojowe lub kontrolowane przez siły bezpieczeństwa, choć pojawiały się doniesienia o napięciach i uzbrojonych grupach. Nie było masowych celebracji ani dużych protestów opozycji w Caracas – ulice opisano jako względnie spokojne, z kolejkami po jedzenie i strachem przed niepewnością. Demonstracje odbywały się też w innych miastach Wenezueli oraz za granicą.