Właściciele pożyczek hipotecznych w Toronto i Vancouver wykazują oznaki problemów finansowych, a liczba zaległości w spłacie kredytów może w tym roku stopniowo rosnąć – informuje kanadyjska agencja mieszkaniowa.
Jak wynika z raportu opublikowanego w tym miesiącu przez Canada Mortgage and Housing Corp., presja finansowa, z jaką mierzą się właściciele domów, różni się w zależności od regionu. Najbardziej narażone wydają się jednak Toronto i Vancouver.
W raporcie sporządzonym przez Tanię Bourassa-Ochoa, zastępcę głównego ekonomisty CMHC, stwierdzono, że Toronto stoi w obliczu „największego i najbardziej uporczywego wzrostu ryzyka niespłacalności”.
„Na borykającym się z problemami rynku nieruchomości w Toronto, wskaźnik zaległości w spłacie kredytów hipotecznych w regionie wzrósł ponad czterokrotnie w porównaniu z najniższym poziomem od czasu pandemii” . „Chociaż zaległości pozostają na niskim poziomie, przewiduje się, że w przyszłym roku będą nadal rosły” – prognozuje agencja.
Jak stwierdził Bourassa-Ochoa, problem niewypłacalności w obszarze Wielkiego Toronto (GTA) prawdopodobnie utrzyma się na wysokim poziomie przez cały rok 2026, co będzie spowodowane wieloma powiązanymi ze sobą czynnikami, a także w przypadku wielu właścicieli domów korektą stawek kredytów hipotecznych.
Na te czynniki składają się m.in. wysoki poziom zadłużenia gospodarstw domowych wynikający z wysokich cen nieruchomości, a także spadające ceny nieruchomości i słaba sprzedaż. Ogranicza to możliwość szybkiej sprzedaży lub polegania na kapitale własnym.
W grę wchodzi również wzmożona aktywność drobnych inwestorów, na którą wpływają rosnące koszty utrzymania i spadające stawki czynszów. Skutkuje to ujemnymi przepływami pieniężnymi i słabszym rynkiem pracy w GTA w porównaniu z innymi dużymi rynkami kanadyjskimi, co ogranicza zdolność gospodarstw domowych do radzenia sobie z rosnącymi ratami kredytów hipotecznych.
Według raportu w Vancouver odnotowano „umiarkowany, ale stały” wzrost zaległości spłat.
„Wysoki poziom zadłużenia i malejąca płynność na rynku wtórnym przyczyniają się do rosnącej presji finansowej w Vancouver” – uważa Bourassa-Ochoa. „Rosnące koszty utrzymania i gorsze warunki odsprzedaży nadal napędzają wzrost zaległości – ale w wolniejszym tempie niż w Toronto”.
W innych dużych miastach Kanady sytuacja wygląda nieco inaczej.
Jak stwierdził Bourassa-Ochoa, ryzyko niespłacalności w Montrealu pozostaje stabilne, głównie ze względu na problemy z kredytami konsumenckimi, a nie na warunki na rynku nieruchomości, które są nadal stosunkowo trudne.
Z kolei Ottawa, Winnipeg i Halifax odnotowują niewielki wzrost zaległości w związku z lokalnym wykorzystaniem kredytów i sytuacją gospodarczą, podczas gdy Calgary jest narażone na umiarkowane ryzyko, a Edmonton jest bardziej podatne ze względu na wrażliwość rynku pracy.
Jak powiedziała Bourassa-Ochoa, ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych już zrefinansowało swoje kredyty hipoteczne po wyższych stopach procentowych, a w nadchodzącym roku spodziewany jest dalszy milion takich działań.
Jak powiedziała, te wyższe płatności ograniczyły możliwości wielu osób w zakresie oszczędzania, ograniczyły wydatki uznaniowe i wpłynęły na zarządzanie nowymi i istniejącymi kredytami, dodając, że to obciążenie finansowe spowodowało zmiany w sposobie korzystania z kredytów.
Bourassa-Ochoa uważa, że większość Kanadyjczyków wykazała się odpornością, mimo wyższych stóp procentowych przy odnawianiu kredytów.





































































