Premier Mark Carney i minister spraw zagranicznych Anita Anand wydali w sobotę wspólne oświadczenie, w którym Kanada wyraźnie poparła działania USA – stwierdzili, że wspierają Stany Zjednoczone w działaniach mających zapobiec uzyskaniu przez Iran broni jądrowej i dalszemu destabilizowaniu Bliskiego Wschodu. Jednocześnie Anand, która wypowiadała się w poniedziałek w New Delhi (gdzie była z Carneyem na wizycie dyplomatycznej i handlowej w Indiach), podkreślałając że Kanada nie brała udziału w atakach (nie było powiadomienia z wyprzedzeniem, brak zaangażowania wojskowego),
nie będzie uczestniczyć w żadnych działaniach zbrojnych i wolałaby rozwiązanie dyplomatyczne jak najszybciej – dlatego w ostatnich dniach rozmawiała z ministrami z Jordanii, Kataru, Arabii Saudyjskiej, ZEA i partnerami z G7, nawołując do rozmów i deeskalacji.

Anand konsekwentnie unika odpowiedzi na pytanie, czy według Kanady te ataki USA i Izraela naruszają prawo międzynarodowe. Nie zgodziła się też skomentować potępienia ataków przez sekretarza generalnego ONZ.

Premier Carney odwołał zaplanowaną konferencję prasową w poniedziałek – prawdopodobnie właśnie dlatego, żeby uniknąć trudnych pytań na ten temat. Kanada ma długą historię krytyki Iranu  wspiera sankcje, uznała IRGC za organizację terrorystyczną, ma napięte relacje od lat. Jest bliskim sojusznikiem USA (NATO, NORAD, Five Eyes), więc nie może się całkowicie odciąć. Jednocześnie tradycyjnie promuje multilateralizm, prawo międzynarodowe i dyplomację – stąd ten „schizofreniczny” przekaz: popieramy cel, ale wolimy pokój i unikamy oceny legalności.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU