Kongresmen Dan Goldman (demokrata z Nowego Jorku) podczas przemówienia na mównicy Izby Reprezentantów pokazał nieocenzurowany (unredacted) fragment plików Epsteina, do którego kongresmeni mają dostęp w DOJ (Departament Sprawiedliwości). Według Goldmana ten dokument „całkowicie obala wszystko, co Donald Trump mówił o Jeffrey’u Epsteinie”. Goldman krytykował Attorney General Pam Bondi (nominatkę Trumpa) za sposób, w jaki DOJ obsługuje te pliki – oskarżając o ukrywanie, nadmierne cenzurowanie lub błędne pomijanie niektórych dokumentów.

Goldman  mówi : „To było zredagowane dla publicznej wersji, ale nieocenzurowane dla Kongresu i całkowicie podważa wszystko, co prezydent powiedział o Epsteinie”.Co dokładnie zawiera ten „unredacted file”?Chodzi o dokumenty z 2019 roku (po aresztowaniu Epsteina), w których anonimowa kobieta zeznawała FBI, że jako nastolatka (ok. 13–15 lat) w latach 80. została rzekomo wprowadzona przez Epsteina do Trumpa i doświadczyła z nim napaści seksualnej (m.in. twierdziła, że ugryzła Trumpa w penisa, gdy próbował ją zaatakować). Te zeznania FBI przeprowadzono kilka razy, ale część z nich (ponad 50 stron według niektórych raportów) nie trafiła początkowo do publicznej bazy dokumentów Epsteina – DOJ tłumaczyło to błędem („błędnie zakodowane jako duplikaty”). Później je opublikowano, ale Demokraci (w tym Goldman i Ted Lieu) twierdzą, że były celowe ukrywanie.

Kongres uchwalił Epstein Files Transparency Act (podpisany przez Trumpa w listopadzie 2025), który nakazał masowe odtajnienie milionów stron dokumentów DOJ/FBI dotyczących Epsteina i Ghislaine Maxwell.
DOJ pod administracją Trumpa/Bondi wydało już ponad 3–3,5 mln stron (w tym wiele starych, już znanych dokumentów). Niektóre zawierają niepotwierdzone, sensacyjne oskarżenia wobec Trumpa (i innych), które DOJ samo nazywa „untrue and sensationalist claims” (fałszywymi i sensacyjnymi) – szczególnie te złożone tuż przed wyborami 2020.
Trump od lat mówi, że znał Epsteina w latach 80./90. („był miłym gościem”), ale zerwał z nim kontakty wiele lat przed jego przestępstwami seksualnymi, nie latał jego samolotem „Lolita Express” w podejrzanych okolicznościach i nie był zamieszany w handel ludźmi.
W plikach Trump pojawia się wielokrotnie (tysiące wzmianek) – głównie w kontekście towarzyskim z lat 80./90., lotach, imprezach itp. Są też stare plotki i zeznania ofiar , ale większość oskarżeń pod jego adresem jest niepotwierdzona (uncorroborated). Nie ma jak dotąd twardych dowodów na przestępstwa seksualne z nieletnimi w tych dokumentach.
Niektórzy Republikanie  krytykują DOJ za bałagan przy redakcjach (czasem ujawniano za dużo, np. twarze ofiar lub dane osobowe).

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Demokraci naciskają na „Trump jest wszędzie w plikach”, administracja Trumpa odpowiada, że to stare, fałszywe oskarżenia wrzucone przed wyborami.

Oburzenie związane z Epsteinem raczej nie osłabnie pomimo wojny Trumpa z Iranem. Zwolennicy twierdzą, że całodobowe relacje z ataków w USA nie będą trwały wiecznie – a uwaga ponownie skupi się na Epsteinie i jego zbrodniach

 

Departament Sprawiedliwości miał 30 dni na publiczne ujawnienie wszystkich akt Epsteina, z nielicznymi wyjątkami. Departament Sprawiedliwości Trumpa nie dotrzymał terminu wyznaczonego przez Kongres, rozpowszechniając jedną transzę dokumentów po 30 dniach i kilka kolejnych dni i tygodni później (w tym ujawnienie 3 milionów dokumentów 30 stycznia), co wywołało jeszcze większy gniew przeciwników i niektórych zagorzałych zwolenników, którzy uważają, że pozostało więcej dokumentów.

Ann Olivarius , prawniczka reprezentująca ofiary przemocy seksualnej i założycielka kancelarii prawnej McAllister Olivarius , stwierdziła, że ​​wojna miała na celu odwrócenie uwagi i tak pozostanie – ale nie położy to kresu kontrowersjom wokół Epsteina. „Akta wciąż dostarczają nowych materiałów, które na nowo rozpalają zainteresowanie, a wojna tego nie zgasi” – powiedziała. „W odpowiednim czasie światło reflektorów znów się rozbłyśnie”.

Jest też faktem, że większość zarejestrowanych wyborców sprzeciwia się wojnie Trumpa.

Rzeczywiście, Massie, republikanin z Kentucky, który wraz z kalifornijskim demokratą Khanną był współautorem ustawy Epsteina, nie wydaje się zniechęcony wojną w swojej walce o przejrzystość.

„PSA: bombardowanie kraju po drugiej stronie globu nie sprawi, że sprawa Epsteina zniknie, podobnie jak wzrost indeksu Dow Jones powyżej 50 000 punktów” – powiedział Massie w poście zamieszczonym 1 marca na X, platformie społecznościowej znanej wcześniej jako Twitter.

Khanna podkreślił, że dwupartyjne wysiłki na rzecz pociągnięcia winnych do odpowiedzialności nie ustaną.