90 proc. Kana­dyj­czy­ków przy­zna­je, że dało się nabrać na “fake news”. Na pyta­nia zawar­te w inter­ne­to­wej ankie­cie prze­pro­wa­dzo­nej przez Ipsos Public Affa­irs na zle­ce­nie Cana­da­’s Cen­tre for Inter­na­tio­nal Gover­nan­ce Inno­va­tion (CIGI) odpo­wie­dzia­ło 25 229 osób z 25 państw. Błąd sta­ty­stycz­ny wyno­si od 3,1 do 3,5 proc. Naj­częst­szym źró­dłem nie­praw­dzi­wych infor­ma­cji jest zda­niem ankie­to­wa­nych fejsbuk.

52 proc. respon­den­tów stwier­dzi­ło, że rzad­ko nabie­ra się na fake news, 33 proc. — że cza­sa­mi, a 5 proc. — czę­sto. Z ankie­ty wyni­ka, że Kana­dyj­czy­cy pada­ją ofia­rą pro­pa­gan­dy infor­ma­cyj­nej nie­co czę­ściej niż wyno­si śred­nia pół­noc­no­ame­ry­kań­ska (87 proc.). “Śred­nia glo­bal­na” w tym wypad­ku to 86 proc. Naj­bar­dziej odpor­ni na fake news wyda­ją się być Paki­stań­czy­cy, z któ­rych tyl­ko 72 proc. przy­zna­ło, że dało się na nie nabrać.


89 proc. Kana­dyj­czy­ków nie ufa mediom spo­łecz­no­ścio­wym. Fen Osler Hamp­son, jeden z dyrek­to­rów CIGI, mówi, że fir­my takie jak Face­bo­ok dosko­na­le sobie zda­ją z tego spra­wę. Jego zda­niem ta sytu­acja upraw­nia rząd do dzia­ła­nia i wpro­wa­dze­nia regu­la­cji wzglę­dem mediów spo­łecz­no­ścio­wych, jeśli te same nie “zro­bią ze sobą porząd­ku”. Respon­den­ci zazna­cza­ją, że ocze­ku­ją raczej dzia­łań ze stro­ny mediów spo­łecz­no­ścio­wych niż inter­wen­cji rządu.

Reklama

Pyta­ni o źró­dła fake news Kana­dyj­czy­cy wymie­nia­li fejs­bu­ka (68 proc.), media spo­łecz­no­ścio­we ogól­nie (65 proc.), “inter­net” (62 proc.), YouTu­be­’a (49 proc.), kla­sycz­ną tele­wi­zję (45 proc.), “media głów­ne­go nur­tu” (43 proc.), media dru­ko­wa­ne (35 proc.). Jeśli cho­dzi o twit­te­ra, to został wska­za­ny jako źró­dło fake new­sów przez 36 proc. ankie­to­wa­nych, ale 47 proc. stwier­dzi­ło, że nie w ogó­le korzy­sta z twittera.

91 proc. Kana­dyj­czy­ków uzna­ło, że fał­szy­wa pro­pa­gan­da łatwiej roz­prze­strze­nia się w inter­ne­cie, 81 proc. — że nega­tyw­nie wpły­wa na poli­ty­kę, a 80 proc. — że wpły­wa nega­tyw­nie na ton dys­ku­sji poli­tycz­nej w kra­ju. Z dru­giej stro­ny jed­nak tyl­ko 58 proc. Kana­dyj­czy­ków przy­zna­ło, że fake news wpły­wa­ją nega­tyw­nie na roz­mo­wy o poli­ty­ce pro­wa­dzo­ne z rodzi­ną i przy­ja­ciół­mi. Dla porów­na­nia stwier­dze­nie to popar­ło 68 proc. Ame­ry­ka­nów. Niż­szy odse­tek odno­to­wa­no tyl­ko w przy­pad­ku Fran­cu­zów i Japończyków.

Odpo­wie­dzial­no­ścią za zamie­sza­nie zwią­za­ne z roz­po­wszech­nia­niem fake new­sów kana­dyj­scy ankie­to­wa­ni naj­czę­ściej obar­cza­ją Sta­ny Zjed­no­czo­ne (59 proc.). 57 proc. Ame­ry­ka­nów też wska­zu­je na samych sie­bie. Bry­tyj­czy­cy z kolei winią Rosję, a oby­wa­te­le Hong Kon­gu i Japo­nii — Chiny.