W zeszły weekend na ekrany ponad 50 kin w całej Kanadzie wszedł film „Unplanned”. W 49 kinach zarobił 352 510 dolarów, podaje kanadyjski dystrybutor filmu. To niespodziewanie dobre otwarcie. Wynik w przeliczeniu na pojedyncze kino jest drugim najlepszym w Ameryce Północnej. Producenci Cary Solomon i Chuck Konzelman mówią, że nie spodziewali się takiego debiutu. „Nie wiem, ilu Kanadyjczyków opowiada się za ochroną życia, ale jestem pewny, że teraz ta liczba jest większa niż tydzień temu”, napisał Konzelman.

W Stanach film wszedł na ekrany kin 29 marca i zarobił ponad 18 milionów dolarów.

W Kanadzie wyświetla go 14 dużych kin Cineplex, siedem kin Landmark, pięć Cinémas Guzzo w Quebecu i 27 kin niezależnych. Nie obeszło się oczywiście bez protestów środowisk proaborcyjnych. Zaangażowały się nawet siły polityczne. Szefowa personelu biura premiera Trudeau, Katie Telford, napisała na tiwtterze, że konserwatyści na pewno starali się o wprowadzenie „Unplanned” do kanadyjskich kin, a minister turystyki Melanie Joly ostrzegał w telewizji przed propagandą „anti-choice”. Campaign Life Coalition spodziewało się takich reakcji.

Przy niektórych kinach, np. w Edmonton, Montrealu, Calgary czy Kitchewner, stali demonstranci, ale wszystko przebiegło spokojnie i bez incydentów. Przeciwnicy filmu przychodzili z transparentami z hasłami typu „Pro-choice IS pro-life” albo „Abortion saves lives”. Camilla Gunnarson, dyrektor ds. mediów społecznościowych w CLC, napisała, że bilety w kinach były wyprzedane. Spotkała w kinie miejscowego ginekologa-położnika, który potwierdził, że wszystkie procedury medyczne zostały przedstawione zgodnie z rzeczywistością.

Przed seansami dwóch właścicieli niezależnych kin poinformowało dystrybutora, że grożono im śmiercią.