Anto­ni Macie­re­wicz i Piotr Naim­ski dzię­ku­ją Polo­nii za zaan­ga­żo­wa­nie prze­ciw­ko usta­wie 447, zobo­wią­zu­ją­cej rząd USA m.in. do wspie­ra­nia rosz­czeń żydow­skich w spra­wie tzw mie­nia bez­spad­ko­we­go. Piotr Naim­ski jest od 8 lat posłem na Sejm RP i w nad­cho­dzą­cych wybo­rach kan­dy­du­je z miej­sca 4 listy PiS w okrę­gu war­szaw­skie­go, w któ­rym gło­su­ją m.in. Pola­cy zamiesz­ka­li poza gra­ni­ca­mi kra­ju. W roz­mo­wie poru­szo­no m.in. temat ordy­na­cji wybor­czej, któ­ra dawa­ła­by przed­sta­wi­cie­lom Polo­nii miej­sca w par­la­men­cie kra­jo­wym, pro­blem bez­pie­czeń­stwa ener­ge­tycz­ne­go i kupo­wa­nia gazu od Rosji, uła­twień powro­tów do Pol­ski, chrze­ści­jań­skie­go i naro­do­we­go cha­rak­te­ru Pol­ski, asy­mi­la­cji imigrantów.

***

Dzię­ku­je­my Polo­nii, że tak zde­cy­do­wa­nie pod­ję­ła spra­wę usta­wy 447!

Z mini­strem Pio­trem Naim­skim i posłem Anto­nim Macie­re­wi­czem roz­ma­wia Andrzej Kumor

Goniec: Dzień dobry Panom, chcia­łem ser­decz­nie powi­tać i podzię­ko­wać za moż­li­wość wywia­du, dla mnie to bar­dzo dużo znaczy.

      Mam kil­ka grup tema­tycz­nych, ale chcia­łem zacząć od nas; od Polo­nii. Wiem, że Pan, Panie Mini­strze kan­dy­du­je do Sej­mu z listy, na któ­rą my wszy­scy tutaj może­my głosować…

Piotr Naim­ski: To praw­da. To jest lista war­szaw­ska Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści i wszy­scy Pola­cy za gra­ni­cą, któ­rzy bio­rą udział w wybo­rach odda­ją gło­sy wła­śnie na tę listę w War­sza­wie, a ja jestem na 4. miej­scu na tej liście; wra­cam do Warszawy.

     — I stąd moje pyta­nie, bo to jest temat, któ­ry się prze­wi­ja od lat. Dla­cze­go nie ma okrę­gów polo­nij­nych? Dla­cze­go musi­my cały czas gło­su­jąc wcho­dzić komuś,  jak to się po pol­sku mówi, mię­dzy wód­kę a zaką­skę. PiS dekla­ro­wał w swo­ich pro­gra­mach, że jeste­śmy jed­nym naro­dem, któ­ry ma dwa płu­ca, i dobrze by było, gdy­by nasz głos był sły­szal­ny. Nie  cho­dzi o to żeby­śmy zmie­nia­li poli­ty­kę pol­ską, czy waży­li na niej, ale żeby opi­nia stąd była w Pol­sce zauwa­żal­na. Czy nie war­to było­by utwo­rzyć wła­śnie jakieś okrę­gi polo­nij­ne? W innych naro­dach to jest tak, że podzie­lo­no to kon­ty­nen­ta­mi, róż­nie to moż­na opra­co­wy­wać, ale my Pola­cy jeste­śmy wszę­dzie więc fakt że gło­su­je­my wszy­scy w jed­nym okrę­gu wybor­czym, war­szaw­skim  jest tro­chę takim paradoksem.

P.N.: — To jest kwe­stia, któ­rą moż­na pod­jąć i ja jestem gotów pra­co­wać nad tym. Moż­na mówić o miej­scu w Sena­cie, moż­na mówić o okrę­gu posel­skim, o repre­zen­ta­cji w Sej­mie, są rze­czy­wi­ście pre­ce­den­sy z róż­nych innych kra­jów, ina­czej to roz­wią­za­li Fran­cu­zi, ina­czej to roz­wią­zu­ją Węgrzy, ale to jest moż­li­we i rze­czy­wi­ście mogło­by to być bar­dziej traf­ne roz­wią­za­nie niż zli­cza­nie tych gło­sów w War­sza­wie, bo wte­dy waga tych gło­sów odda­nych za gra­ni­cą jest dużo mniej­sza  — War­sza­wa jest po pro­stu przy­tła­cza­ją­cym co do wielkości..

    — No i może wte­dy udział w wybo­rach cie­szył­by się tutaj więk­szą popularnością…

Anto­ni Macie­re­wicz: To praw­da, mnie impo­nu­je deter­mi­na­cja i decy­zja, Pio­tra żeby to roz­wią­zać i bar­dzo się cie­szę z tego zobo­wią­za­nia któ­re tu zosta­ło zło­żo­ne. Dotych­czas po stro­nie PiS takie­go zobo­wią­za­nia nie było, dla­te­go że to jest bar­dzo, bar­dzo trud­na spra­wa. Pan mini­ster Naim­ski przy­wo­łał dwa przy­kła­dy, w tym węgier­ski, któ­ry być może jest nam naj­bliż­szy, ale trze­ba pamię­tać, że przy­kład węgier­ski doty­czy wyłącz­nie lud­no­ści węgier­skiej, któ­ra miesz­ka na daw­nych tere­nach węgier­skich; nie doty­czy dia­spo­ry węgier­skiej czy­li nie doty­czy tego, co jest odpo­wied­ni­kiem Polonii.

W wypad­ku Pola­ków na Ukra­inie, Pola­ków na Litwie tych, któ­rzy zawsze byli oby­wa­te­la­mi Rzecz­po­spo­li­tej i zosta­li tam, tyl­ko gra­ni­ce pań­stwa nie­ste­ty ich opu­ści­ły no to takie roz­wią­za­nie, jak węgier­skie jest pro­ste i łatwe. A w wypad­ku Sta­nów Zjed­no­czo­nych, ale tak­że Argen­ty­ny, Austra­lii, Nie­miec, Bra­zy­lii, Wiel­kiej Bry­ta­nii, teraz Irlan­dii to jest dużo trudniejsze.

Ja nie negu­ję, powta­rzam impo­nu­je mi to że Piotr się zde­cy­do­wał takie zobo­wią­za­nie przy­jąć, bo to będzie bar­dzo trud­ne, tak­że dla­te­go, że jest pro­blem oby­wa­tel­stwa w gło­so­wa­niu — mogą w brać udział tyl­ko oby­wa­te­le Polski.

  — Trze­ba mieć jesz­cze waż­ny pol­ski paszport.

A.M.: W związ­ku z tym nara­sta olbrzy­mia licz­ba takich biu­ro­kra­tycz­nych czę­sto absur­dal­nych i bolą­cych ludzi kwe­stii. Na przy­kład, jest wie­lu ludzi, któ­rzy miesz­ka­ją od poko­leń i tata miał pasz­port i mama mia­ła pasz­port, a on go już nie ma, a poczu­wa się do tego, że nadal jest oby­wa­te­lem i tak dalej. Tym­cza­sem  wte­dy pew­ne for­ma­li­zmy będą musia­ły być ure­gu­lo­wa­ne. To jest bar­dzo trudne.

Oczy­wi­ście dotych­czas było tak, że nie moż­na było tego zro­bić przede wszyst­kim dla­te­go, że for­ma­cja lewi­co­wa nie chcia­ła tego zro­bić, wie­dząc iż Polo­nia jest po pro­stu bar­dzo patrio­tycz­na i to odsu­wa­ła. W ramach wie­lu spraw, któ­re roz­po­czę­li­śmy, ta spra­wa już się zaczę­ła, ale nie­ste­ty z róż­nych powo­dów nie zdą­ży­li­śmy jej skoczyć.

P.N.: To może potrwać, to może oczy­wi­ście potrwać,   jest węgier­ski przy­kład, roz­wią­za­nie opar­te na Kar­cie Węgra…

   — Czy­li pano­wie mówią, że to jest dobry kierunek?

P.N.: Zde­cy­do­wa­nie tak, to jest dobry kie­ru­nek war­to roz­wa­żać róż­ne moż­li­wo­ści, myślę że okrę­gi do fran­cu­skie­go  Zgro­ma­dze­nia Naro­do­we­go poza Fran­cją są być może lep­szym przy­kła­dem dla nas do naśla­do­wa­nia… ale zobaczymy.

   ‑Kolej­na rzecz,  powro­ty Pola­ków do Pol­ski wie­lu ludzi prze­no­si się na eme­ry­tu­rę, były takie pomy­sły o pro­gra­mach pomo­sto­wych, żeby poma­gać tym ludziom jakoś się odna­leźć w Pol­sce zna­leźć miesz­ka­nie. Jak ta spra­wa wyglą­da? Bo PiS obie­cy­wał to w pro­gra­mie.

P.N.:  Mówiąc wprost to, co w Pol­sce się dzie­je na ryn­ku pra­cy jest tutaj decy­du­ją­ce. W Pol­sce fak­tycz­nie w cią­gu ostat­nich 4 lat znik­nę­ło bez­ro­bo­cie. To ozna­cza, że ci mło­dzi ludzie, któ­rzy wyjeż­dża­li w sytu­acji kie­dy nie mogli zna­leźć pra­cy w  tej chwi­li tę pra­cę w Pol­sce znaj­dą. I to jest decy­du­ją­ce. Tak mi się wydaje.

A.M.: Takie pro­gra­my są, w odnie­sie­niu do — przede wszyst­kim — Pola­ków z Kazach­sta­nu. Tyle że ten eks­pe­ry­ment się nie udał, oka­zał się nie­sku­tecz­ny, bo one są reali­zo­wa­ne przez gmi­ny, przez samo­rzą­dy lokal­ne, któ­re czę­sto patrzą na tę spra­wę  przede wszyst­kim z punk­tu widze­nia obcią­żeń finan­so­wych dla sie­bie, któ­rych nie chcą pono­sić. W spo­sób oczy­wi­sty to musi być zmie­nio­ne, musi to być pro­gram rzą­do­wy, a nie samo­rzą­do­wy. Bo samo­rzą­do­wy zawsze będzie obar­czo­ny taką rywa­li­za­cją lokal­ną, któ­ra nie bie­rze pod uwa­gę cało­ści inte­re­su narodowego.

   — Kolej­ne pyta­nie, lob­by pol­skie; cały czas się o tym mówi, jak to zro­bić. Polo­nia jest podzie­lo­na, czy War­sza­wa robi dosta­tecz­nie dużo, żeby pomóc w takich kra­jach zwłasz­cza jak Sta­ny Zjed­no­czo­ne, któ­re są bar­dzo waż­ne dla poli­ty­ki pol­skiej, ale tak­że Kana­da, czy inne;  zjed­no­czyć ten głos pol­ski w spra­wach Polski?

P.N.: Nie robi wystar­cza­ją­co dużo. To jest moja odpo­wiedź. To jest zada­nie, któ­re jest cią­gle przed nami. Z pozy­cji rzą­do­wej sta­ra­my się orga­ni­zo­wać te pol­skie gło­sy, czy gło­sy w spra­wie Pol­ski, czy to w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, czy w innych kra­jach, ale tu jest bar­dzo, bar­dzo dużo do zro­bie­nia i sądzę, że Pola­cy miesz­ka­ją­cy czy to tutaj w Kana­dzie czy w Sta­nach Zjed­no­czo­nych mają peł­ną świa­do­mość trud­no­ści tego przed­się­wzię­cia. Dla­te­go że zjed­no­cze­nie gło­sów pol­skich w jed­nej spra­wie i sfor­ma­li­zo­wa­nie ich w posta­ci naci­sku na rząd ame­ry­kań­ski czy kana­dyj­ski to jest trud­ne przedsięwzięcie.

 — Ale w spra­wie NATO to się udało…

P.N.: W spra­wie NATO to się uda­ło i to jest dobry przy­kład dobry pre­ce­dens, ale to wyma­ga orga­ni­za­cji, bo to dzia­ła­nie ad hoc tyl­ko cza­sem się uda­je – a my potrze­bu­je­my tego lob­bin­gu, nie uni­kaj­my tego sło­wa, poli­tycz­ne­go lob­bin­gu na co dzień,  bo tych kwe­stii poja­wia­ją­cych się w rela­cjach pol­sko-kana­dyj­skich, pol­sko-ame­ry­kań­skich czy trans­atlan­tyc­kich jest bar­dzo dużo i to jest rze­czy­wi­ście do rozwiązania.

Mamy kil­ka prób, któ­re zosta­ły pod­ję­te głow­nie w Waszyng­to­nie, ale to jest kolej­na kwe­stia do roz­wią­za­nia czy podjęcia.

A.M.: Ja mam takie wra­że­nie, bar­dzo mi przy­kro że to mówię, ale ponie­waż pan pod­jął ten temat, to trze­ba to powie­dzieć, że 20 lat temu pod tym wzglę­dem tak­że w Kana­dzie było lepiej niż jest dzisiaj.

        — Roz­bi­ja­no nas celowo?

A.M.: Zga­dza się, powie­dział pan coś,  do cze­go chcia­łem nawią­zać, mie­li­śmy do czy­nie­nia ze świa­do­mą destruk­cją, świa­do­mym dzia­ła­niem mają­cym na celu roz­bi­cie Polo­nii, patrio­tycz­nej Polo­nii, dla­te­go że, aby to było sku­tecz­ne musi być jed­no­li­tość dzia­ła­nia dyplo­ma­cji i rzą­du oraz głów­ne­go kie­run­ku tego, któ­ry odczu­wa, i w któ­rym dąży Polo­nia. Polo­nia jest bar­dzo patrio­tycz­na. Z rzą­da­mi bywa­ło róż­nie w cią­gu ostat­nich 30 lat i te róż­ne lob­by, któ­re powsta­ły w cią­gu okre­su po 89. roku czę­sto się głę­bo­ko zako­rze­ni­ły i w tych dzia­ła­niach prze­szka­dza­ły. Dopie­ro teraz pró­bu­je­my to odbu­do­wać. To musi tro­chę potrwać. Po pro­stu to, żeby dosto­so­wać i zwią­zać dyplo­ma­cję, ze sta­no­wi­skiem Polo­nii, z róż­ny­mi gru­pa­mi to musi potrwać — i oczy­wi­ście, jest to obo­wią­zek przede wszyst­kim rzą­du pol­skie­go. Stąd taka waga posel­stwa mini­stra Naimskiego…

P.N.: Przy świa­do­mo­ści, bo to może war­to dodać, ułom­no­ści dyplo­ma­cji pol­skiej. Tak­że w sen­sie per­so­nal­nym. Mamy świa­do­mość, że w wie­lu miej­scach potrze­ba nowych ludzi.

  — O to wła­śnie chcia­łem zapy­tać, bo sły­sza­łem tutaj gło­sy, że mamy wspa­nia­le wykształ­co­ną mło­dzież, któ­ra koń­czy naj­lep­sze uni­wer­sy­te­ty ame­ry­kań­skie, a Pol­ska po tę mło­dzież nie się­ga. Pol­ska nie daje ofer­ty tej mło­dzie­ży polo­nij­nej, któ­ra wyro­sła tutaj, zna dosko­na­le język, sytu­ację i  jesz­cze jest  patrio­tycz­na; dla­te­go że jak pano­wie popa­trzą tutaj na har­cer­stwo, to nie jest to może olbrzy­mia licz­ba, ale jest jakiś pro­cent ludzi, któ­rzy są Pol­sce odda­ni, któ­rzy mają pol­skie ser­ca i goto­wi są Pol­sce słu­żyć, a zna­ją tutej­sze realia. Nato­miast Mini­ster­stwo Spraw Zagra­nicz­nych czy dyplo­ma­cja nadal się skła­da z ludzi — jak­by to okre­ślić — sta­re­go rozdania.

A,M.: To się już zmie­nia choć rze­czy­wi­ście nie ma zmia­ny zasad­ni­czej, ponie­waż ten pro­ces kształ­to­wa­nia kadr dyplo­ma­tycz­nych nie­ste­ty jest pro­ce­sem dłu­go­trwa­łym, ale zga­dzam się, przyj­mu­ję tę kry­ty­kę, i dla­te­go taką nadzie­ję pokła­dam w posel­stwie pana mini­stra Naimskiego.

   — Obro­na dobre­go imie­nia Pol­ski — to jest rzecz, któ­rą my tutaj odczu­wa­my na co dzień…

A.M.: Ale jak­żeż dzia­ła­cie w tej spra­wie i to od lat — za co wiel­kie podziękowanie.

 — Pamię­tam jesz­cze w latach 90. demon­stra­cję przed Toron­to Star w spra­wie uży­wa­nia zwro­tu „pol­skie obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne”. Spo­ty­ka­my się jed­nak nie tyl­ko z igno­ran­cją, ale z celo­wo pro­wa­dzo­ną pro­pa­gan­dą anty­pol­ską. Część tej pro­pa­gan­dy jest pro­wa­dzo­na przez śro­do­wi­ska żydow­skie, któ­re mają w Pol­sce ten inte­res, że naci­ska­ją na Depar­ta­ment Sta­nu USA, na wła­dze ame­ry­kań­skie w celu uzy­ska­nia odszko­do­wa­nia od Pol­ski za tzw. mie­nie bez­spad­ko­we; cze­goś co jest wbrew pra­wu pol­skie­mu, wbrew pra­wu mię­dzy­na­ro­do­we­mu — a wywie­ra­ją nacisk poli­tycz­ny, o któ­rym poli­ty­cy ame­ry­kań­scy mówią.

 Czy PiS jest gotów nego­cjo­wać z tego rodza­ju żąda­nia­mi doty­czą­cy­mi  odszko­do­wa­nia za mie­nie pozo­sta­wio­ne przez pol­skich Żydów, bio­rąc pod uwa­gę jak waż­ny jest ame­ry­kań­ski sojusz­nik, co nam się cały czas przy­po­mi­na, że jest to stra­te­gicz­ny sojusz­nik Pol­ski i w związ­ku z tym jego nacisk może być skuteczny.

P.N.: Sojusz ze Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi jest dla Pol­ski i dla Euro­py stra­te­gicz­ny, nato­miast nie ma żad­nej moż­li­wo­ści żeby rząd Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści  nego­cjo­wał kwe­stie mie­nia bez­spad­ko­we­go. Mie­nie bez­spad­ko­we po pro­stu prze­cho­dzi w ręce pań­stwa i we wszyst­kich nor­mal­nych kra­jach tak się dzie­je. To się wywo­dzi ze sta­rych zasad praw­nych pra­wa rzym­skie­go i tłu­ma­cze­nie, że może być ina­czej to jest po pro­stu zła­ma­nie gene­ral­nych zasad. Nie ma takiej moż­li­wo­ści żeby nasz rząd pod­jął te negocjacje.

A.M.: Ja się chcę przede wszyst­kim przy­łą­czyć do sta­no­wi­ska, któ­re pan mini­ster Naim­ski wczo­raj wypo­wie­dział w Chi­ca­go, bo to jest bar­dzo waż­ne; podzię­ko­wa­nia dla Polo­nii, że tak zde­cy­do­wa­nie pod­ję­ła tę spra­wę, zarów­no tej pierw­szej fazy tej usta­wy, jak i 447, dla­te­go że sytu­acja wpraw­dzie jest taka, że Rząd Pol­ski, rząd Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści w tej spra­wie od począt­ku zaj­mo­wał abso­lut­nie zde­cy­do­wa­ne sta­no­wi­sko, ale nie robił tego publicz­nie. To były zabie­gi dyplo­ma­tycz­ne, to było sta­no­wi­sko dyplo­ma­tycz­ne, mówio­no stro­nie ame­ry­kań­skiej, że nie ma takiej moż­li­wo­ści i nie będzie, ale nie robio­no tego publicz­nie i jak wczo­raj powie­dział pan mini­ster dzię­ki naci­sko­wi Polo­nii zosta­ło to sfor­mu­ło­wa­ne przez rząd Pol­ski i przez pana pre­ze­sa Kaczyń­skie­go i pre­mie­ra Mora­wiec­kie­go, tak­że publicz­nie, jasno, jed­no­znacz­nie i bez żad­nych moż­li­wo­ści. Kie­ru­nek był zawsze ten sam, tyl­ko publicz­ne ujaw­nie­nie nastą­pi­ło dzię­ki pań­stwu, za co dziękujemy.

   — Czy­li, za kaden­cji rzą­du Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści tego rodza­ju rze­czy nie będzie?

A.M.: Powtó­rzę zda­nie pana pre­ze­sa Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go, on bar­dzo jasno powie­dział, tak dłu­go, jak dłu­go rzą­dzi Pra­wo i Spra­wie­dli­wość na pew­no nie zgo­dzi­my się na bez­pra­wie pole­ga­ją­ce na pró­bie wymu­sze­nia na Pol­sce cze­goś, co po pro­stu w pra­wie mię­dzy­na­ro­do­wym nie istnieje.

A po dru­gie trze­ba sobie jasno powie­dzieć, że prze­cież to było już zapła­co­ne w cza­sach PRL-owskich to było już zapła­co­ne, więc napraw­dę nie moż­na robić takie­go bez­praw­ne­go naci­sku. Ja zresz­tą chcę powie­dzieć myślę że Pan mini­ster Naim­ski wie nawet to lepiej bo uczest­ni­czy w róż­nych nego­cja­cjach — moja wie­dza jest sprzed dwóch lat, kie­dy to robi­łem jako mini­ster obro­ny naro­do­wej;  nigdy nie spo­tka­łem się, nigdy nie spo­tka­łem się z naci­skiem, nawet z suge­stią w nego­cja­cjach doty­czą­cą wojsk ame­ry­kań­skich, doty­czą­cą zbro­jeń, doty­czą­cą poli­ty­ki wobec Rosji; nigdy nie spo­tka­łem się nawet z suge­stią ze stro­ny czy to Depar­ta­men­tu Obro­ny czy Depar­ta­men­tu Sta­nu czy pana pre­zy­den­ta Trum­pa, więc tutaj raczej mamy do czy­nie­nia z pro­pa­gan­dą  innych śro­do­wisk, któ­re powo­łu­ją się na jako­by sta­no­wi­sko w tej mate­rii, któ­re by mia­ło na nas wywie­rać pre­sję, nigdy takiej pre­sji nie było

 — Ale jest to sta­no­wi­sko rów­nież śro­do­wisk żydow­skich wyra­ża­ne przez orga­ni­za­cje żydow­skie w wie­lu sytuacjach.

P.N.: No jest, oczy­wi­ście, ale to jest pró­ba zamie­sza­nia rów­nież w szer­szej opi­nii publicz­nej tak­że mię­dzy­na­ro­do­wej, zamie­sza­nia pole­ga­ją­ce­go na celo­wym pomie­sza­niu dwóch kwe­stii;  kwe­stii wła­sno­ści pry­wat­nej i kwe­stii mie­nia bez­spad­ko­we­go. To są zupeł­nie dwie róż­ne rze­czy. Jeże­li spad­ko­bier­cy, wła­ści­cie­li w Pol­sce są w sta­nie udo­wod­nić swo­je pra­wa do spad­ku to tak jak każ­dy inny, mają otwar­tą dro­gę sądo­wą do odzy­ska­nia majątku.

 — Bo na przy­kład, dom w któ­rym uro­dził się świę­ty Jan Paweł II w ten spo­sób został odzy­ska­ny przez spad­ko­bier­ców żydowskich…

P.N.: I nie będzie tutaj róż­ni­co­wa­nia tych osób, któ­re ewen­tu­al­nie w takiej sytu­acji się znaj­du­ją według naro­do­wo­ści czy inne­go kryterium.

A.M.:  Cho­ciaż jest praw­dą, że to bar­dzo czę­sto trwa bar­dzo dłu­go i tym ludziom, któ­rzy mówią; no dobrze, ale ja już cze­kam 10 lat i nic z tego nie wycho­dzi, mogę powie­dzieć że ja wal­czę o odzy­ska­nie wil­li po moich dziad­kach już 30 lat i też nic z tego nie wychodzi.

     — Bo to są skom­pli­ko­wa­ne procesy.

P.N.:  Nie­ste­ty, bar­dzo skom­pli­ko­wa­ne. Być może pro­ce­du­ry mogły­by być polep­szo­ne, ale to jest zupeł­nie inna kwestia.

A.M.: To zna­czy musi być usta­wa, któ­ra roz­wią­zu­je ten problem.

- Mówi­li­śmy o śro­do­wi­skach żydow­skich pan pre­zy­dent Duda – to z tej per­spek­ty­wy bar­dzo wyraź­nie widać – wie­le razy użył takie­go sfor­mu­ło­wa­nia jak  „Rzecz­po­spo­li­ta Przy­ja­ciół”, że jak gdy­by zapra­sza „do Polin” Żydów z całe­go świa­ta; czy jest pomysł jakie­goś współ­go­spo­da­ro­wa­nia Pol­ską w ten spo­sób; czy jest jakiś pomysł na to, że śro­do­wi­ska żydow­skie będą mia­ły w Pol­sce sta­tus wyjąt­ko­wy, ze wzglę­du na prze­szłość, ze wzglę­du na to, że w Pol­sce było bar­dzo dużo Żydów przed woj­ną. Odbu­do­wa życia żydow­skie­go jest pro­wa­dzo­na w Niem­czech  i są pomy­sły na to, żeby w ten sam spo­sób uczy­nić to w Pol­sce? Jakie jest Panów stanowisko?

P.N.: Nie ma żad­ne­go takie­go pro­jek­tu i pla­nu, w miej­scach, gdzie to było moż­li­we, gdzie oso­by wyzna­nia moj­że­szo­we­go w Pol­sce się zna­la­zły stwo­rzo­ne zosta­ły, odtwo­rzo­ne zosta­ły gmi­ny żydow­skie wyznaniowe.

A.M.: Mie­nie gmin­ne zosta­ło zwró­co­ne, całe mie­nie gmin i to mie­nie bar­dzo duże.

  ‑Bo tych gmin było prze­cież o wie­le wię­cej niż teraz.

A.M.: Tysiąc­krot­nie więcej.

P.N.: I to jest zno­wu sytu­acja pro­sta od stro­ny praw­nej i for­mal­nej, jeże­li zosta­ła odtwo­rzo­na gmi­na żydow­ska, a  mie­nie nale­ża­ło do gmi­ny żydow­skiej w tam­tych cza­sach, to to mie­nie zosta­ło gmi­nie prze­ka­za­ne. I to jest nor­mal­na sytu­acja, nato­miast nie ma żad­nych pomy­słów na two­rze­nie jakiej­kol­wiek usta­wo­daw­stwa czy regu­la­cji doty­czą­cych aku­rat osie­dla­nia się, czy uczest­nic­twa w życiu publicz­nym osób naro­do­wo­ści żydowskiej.

A.M.:  Mogę powie­dzieć tyl­ko tyle, pierw­szy raz sły­szę o takiej wypo­wie­dzi pana pre­zy­den­ta, na pew­no nie ma żad­nych prac rzą­do­wych i zamia­rów któ­re by zmie­rza­ły w tym celu.

P.N.: Być może cho­dzi­ło panu pre­zy­den­to­wi o muzeum Polin…

  ‑Pan pre­zy­dent użył okre­śle­nia „Rzecz­po­spo­li­ta Przyjaciół”

A.M.: Chce­my być Rzecz­po­spo­li­tą przy­ja­ciół wobec wszyst­kich i zawsze, ale oczy­wi­ście nie może to ozna­czać spe­cjal­ne­go sta­tu­su jakiej­kol­wiek grupy.

    — Stąd moje kolej­ne pyta­nie o wizję Pol­ski. W Pol­sce trwa imi­gra­cja zarob­ko­wa nawet z kon­ty­nen­tu azja­tyc­kie­go,  jest olbrzy­mia imi­gra­cja ukra­iń­ska i w związ­ku z czym, czy podej­mo­wa­ne są kro­ki w celu asy­mi­lo­wa­nia tych ludzi, czy też Pol­ska ma taki pro­jekt, jak tutaj, to zna­czy Pol­ski wie­lo­et­nicz­nej, wie­lo­kul­tu­ro­wej, że żyje­my w swo­ich śro­do­wi­skach, reli­gia kato­lic­ka będzie jed­ną z wie­lu reli­gii pol­skich; czy jest pomysł na roz­wod­nie­nie tej Pol­ski, któ­ra jest teraz, któ­ra jest kato­lic­ka, etnicz­nie pol­ska i tak dalej.

        Oczy­wi­ste, że wiel­kie pań­stwa czy pań­stwa sil­ne zawsze asy­mi­lu­ją, ale też w dzi­siej­szym świe­cie mówi się że pań­stwa powin­ny przyj­mo­wać róż­nych ludzi i naro­do­wy cha­rak­ter stra­ci na zna­cze­niu; nasz pre­mier tutaj mówił o że Kana­da jest pań­stwem post-naro­do­wym, więc  pytam, jaki jest pomysł PiS‑u na Polskę?

P.N.: To jest sytu­acja w pew­nym sen­sie pro­sta; dla nas Pol­ska jest pań­stwem Pol­skie­go Naro­du. Zdol­no­ści asy­mi­la­cyj­ne Pol­ski, pol­skie­go Naro­du kul­tu­ry pol­skiej były zawsze bar­dzo duże, do kul­tu­ry pol­skiej asy­mi­lo­wa­ło się bar­dzo wie­le osób róż­ne­go pocho­dze­nia i naro­do­wo­ści i sta­wa­ły się Pola­ka­mi w dru­gim poko­le­niu pol­ski­mi patrio­ta­mi. I to jest pro­ces któ­ry jest natu­ral­ny. Jeste­śmy, oczy­wi­ście, otwar­ci na ten pro­ces, ale pomysł na post­mo­der­ni­stycz­ne pań­stwo to nie jest cokol­wiek, co mogło­by być przez Pra­wo i Spra­wie­dli­wo­ści zaak­cep­to­wa­ne. Co wię­cej, powiem jest to wbrew pol­skie­mu interesowi.

A.M.: To nie wcho­dzi w grę!

- Przejdź­my do gospo­dar­ki, Pol­ska się roz­wi­ja ludzie stąd jeż­dżąc do Pol­ski mówią jak jest pięk­nie, dzie­ciom się podo­ba,  oczy­wi­ście moż­na mówić o mnó­stwie pro­ble­mów ale Pol­ska dołą­cza do tej gru­py „pierw­szych” kra­jów i dla­te­go chcia­łam zapy­tać o geo­po­li­ty­kę; o zagro­że­nia, o to co Pol­skę może spo­tkać złego.

        Pan, Panie mini­strze, pamię­tam wywiad w 2015 roku mówił że dla Pol­ski naj­waż­niej­sze są soju­sze „pio­no­we”, czy­li pół­noc-połu­dnie któ­re roz­dzie­la­ją te szczę­ki dwóch wiel­kich państw z któ­ry­mi sąsia­du­je. Czy w dzi­siej­szej sytu­acji, jest  na to jakaś nadzie­ja. Bo widzi­my, że Tur­cja gra swo­ją grę, mię­dzy Rosją, a NATO, a Tur­cja mogła­by być takim natu­ral­nym sojusz­ni­kiem Pol­ski w tej ukła­dan­ce. Zaczy­na się wresz­cie budo­wać auto­stra­dę pół­noc połu­dnie. A więc jak to wyglą­da, czy ten pro­jekt Mię­dzy­mo­rza  nadal funk­cjo­nu­je? Bo mówi się że do Mię­dzy­mo­rza obec­nie nawet Niem­cy mogą przy­stą­pić z ochotą?

P.N.: To jest teraz pro­jekt Trój­mo­rza, bo doszedł Adria­tyk do tego sta­re­go pomy­słu Mię­dzy­mo­rza. I to jest pro­jekt, któ­ry moim zda­niem, ma per­spek­ty­wy to zna­czy, war­to nad tym pra­co­wać. To nie jest łatwe, dla­te­go, że w tej chwi­li 12 kra­jów nale­ży do tego poro­zu­mie­nia. Niem­cy nie nale­żą — żeby nie było wąt­pli­wo­ści — choć, są tam takie pomy­sły, ale nie nale­żą, nato­miast zna­le­zie­nie wspól­ne­go mia­now­ni­ka pomię­dzy inte­re­sa­mi kra­jów, któ­re w tym regio­nie się znaj­du­ją, któ­re w tej chwi­li uczest­ni­czą, prak­tycz­ne­go wspól­ne­go mia­now­ni­ka nie jest łatwe.

Naj­ła­twiej jest tu zaczy­nać od stro­ny infra­struk­tu­ry komu­ni­ka­cyj­nej i to jest ta auto­stra­da, o któ­rej pan wspo­mniał, są pro­jek­ty linii kole­jo­wych, to jest współ­pra­ca w dzie­dzi­nie ener­gii, co aku­rat mnie jest dość bli­skie, ale to zada­nie dla nas.

Dobrym przy­kła­dem na to jak czas wpły­wa na tego typu ini­cja­ty­wy jest Gru­pa Wyszeh­radz­ka to są 4 kra­je: Pol­ska, Sło­wa­cja, Węgry, Cze­chy. I kie­dy Gru­pa Wyszeh­radz­ka była two­rzo­na to w zasa­dzie był to twór zupeł­nie sztucz­ny, ale poprzez pew­ne­go rodza­ju upór w sfe­rze, powie­dział­bym, wyso­ko poli­tycz­nej to się zmie­ni­ło, Gru­pa Wyszeh­radz­ka jest postrze­ga­na na zewnątrz — a to jest bar­dzo waż­ne — przez part­ne­rów w Euro­pie jako coś, co jest coraz bar­dziej waż­ne, co potra­fi mieć w nie­któ­rych spra­wach — nie we wszyst­kich — wspól­ny głos. I ten głos jest coraz bar­dziej ważą­cy. Na to trze­ba było 20 lat.

Jeże­li utrzy­ma­my ten kie­ru­nek Mię­dzy­mo­rza, ten pro­jekt Mię­dzy­mo­rza, to mamy szan­sę. Pro­jekt Mię­dzy­mo­rza ma jesz­cze jeden wymiar, któ­ry jest waż­ny; wymiar soju­szu ze Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi, dla­te­go że tu jest wspól­no­ta interesów.

Sta­ny Zjed­no­czo­ne potrze­bu­ją obec­no­ści w Euro­pie, to jest w inte­re­sie Ame­ry­ki, a my w regio­nie potrze­bu­je­my, ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa, obec­no­ści Sta­nach Zjed­no­czo­nych w związ­ku z tym ta wspól­no­ta inte­re­sów jest dobrą pod­sta­wą do tego, żeby oży­wiać współ­pra­cę i na to liczy­my, i war­to w tę stro­nę zain­we­sto­wać wysiłek.

A.M.: Dwie spra­wy jako doda­tek. Spra­wa histo­rycz­na — war­to jed­nak o niej przy­po­mnieć otóż, pro­jekt Mię­dzy­mo­rza, Trój­mo­rza, któ­ry powstał  w latach trzy­dzie­stych XX wie­ku został odbu­do­wa­ny, przy­wró­co­ny, mię­dzy inny­mi przez wła­śnie pana mini­stra Pio­tra Naim­skie­go, Jana Olszew­skie­go i ja też bra­łem w tym udział w dru­giej poło­wie lat sie­dem­dzie­sią­tych w liście, któ­ry wspól­nie wysto­so­wa­li­śmy we trzech do pre­zy­den­ta Car­te­ra, kie­dy był w Warszawie.

Tam po raz pierw­szy przy­wo­ła­no ten pro­jekt, jako per­spek­ty­wę sta­bi­li­za­cji sytu­acji w Euro­pie i zagwa­ran­to­wa­nia, że nie będzie zagro­że­nia od tych dwóch poten­cjal­nych pre­sji impe­rial­nych, czy też domi­na­cyj­nych Rosji i Niemiec.

I po dru­gie, olbrzy­mia waga tego pro­jek­tu, któ­ra zaowo­co­wa­ła tym, że Niem­cy, któ­re były jego prze­ciw­ni­kiem, teraz pró­bu­ją się dostać do wewnątrz, wyni­ka wła­śnie z tego co zosta­ło tutaj przez pana mini­stra powie­dzia­ne, ze sta­no­wi­ska pana pre­zy­den­ta Trum­pa któ­ry jed­no­znacz­nie, wie­lo­krot­nie powta­rzał, że to jest jeden z głów­nych pro­jek­tów poli­tycz­nych Sta­nów Zjed­no­czo­nych Euro­py. Ten zwią­zek nada­je olbrzy­mią wagę..

P.N.: Zain­te­re­so­wa­nie rzą­du nie­miec­kie­go tą ini­cja­ty­wą w tej chwi­li pozy­tyw­ne moż­na­by powie­dzieć to jest mię­dzy inny­mi mia­ra tego, że waga tego poro­zu­mie­nia jest dostrze­ga­na przez obser­wa­to­rów zewnętrz­nych i jak mówię, war­te jest to zacho­du. I to jest per­spek­ty­wa która…

- Pan Panie Mini­strze wspo­mniał o Sta­nach Zjed­no­czo­nych jako takim hege­mo­nie, któ­ry gwa­ran­tu­je to porozumienie

P.N.: — Nie gwa­ran­tu­je, ale wspie­ra; gwa­ran­tu­je­my my; my jeste­śmy pod­mio­to­wi w tej sprawie

  — ale inte­res tego hegemona…

P.N.: Żeby było jasne, to jest nasza decyzja.

  — Cho­dzi mi o to, że poli­ty­ka ame­ry­kań­ska, ma rese­ty z Rosją.

A.M.: Mie­wa

     — Wła­śnie i trze­ba się z tym liczyć, zwłasz­cza w kon­tek­ście kon­ku­ren­cji z Chi­na­mi. Ta kon­ku­ren­cja jest coraz bar­dziej wyraź­na. Mamy do czy­nie­nia z woj­ną han­dlo­wą, mamy do czy­nie­nia z kon­ku­ren­cją mili­tar­ną  i na tym oczy­wi­ście geo­po­li­tycz­nie gra Rosja. Czy nie będzie tak, że Sta­ny Zjed­no­czo­ne będą grać Euro­pą Wschod­nią; będą pozwa­lać Rosji na wię­cej w Euro­pie wschod­niej? Co na to Pol­ska? Co na to Pra­wo i Spra­wie­dli­wość? Czy jest jakiś wariant B?

P.N.: — To ja panu powiem tak, że nasza siła, siła pol­skie­go pań­stwa musi być opar­ta na naszej pra­cy, wywo­dzić się z naszych decy­zji to my musi­my zabie­gać o to, żeby tutaj  — Anto­ni może o tym powie­dzieć wię­cej — żeby­śmy mie­li spraw­ną armię, któ­ra jest w sta­nie Pol­ski bro­nić, to my musi­my budo­wać linie ener­ge­tycz­ne dbać o bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne, roz­wi­jać gospo­dar­kę i to jest dopie­ro pod­sta­wa po pierw­sze do tego żeby­śmy czu­li się sami coraz bar­dziej bez­piecz­ni, ale też po dru­gie  do tego, żeby­śmy byli sojusz­ni­kiem, któ­ry jest doce­nia­ny, żeby­śmy byli sza­no­wa­ni, żeby­śmy byli tym part­ne­rem, któ­ry doda­je, tym któ­rzy chcie­li­by z nami roz­ma­wiać i z nami współ­dzia­łać i żeby nasza pod­mio­to­wość, pod­mio­to­wość nasze­go pań­stwa była ugrun­to­wa­na i była pod­sta­wą wszel­kich roz­mów poro­zu­mień, alian­sów czy sojuszy.

A.M.: A z punk­tu widze­nia geo­po­li­tycz­ne­go i mili­tar­ne­go to chcę tyl­ko dodać, że jeśli cho­dzi o dok­try­nę bez­pie­czeń­stwa Sta­nów Zjed­no­czo­nych, któ­ra zosta­ła zde­fi­nio­wa­na dwa lata temu przez Depar­ta­ment Obro­ny, jasno tam zosta­ło powie­dzia­ne, że Sta­ny Zjed­no­czo­ne mają dwóch naj­więk­szych współ­dzia­ła­ją­cych ze sobą prze­ciw­ni­ków, to jest Rosja i Chi­ny. Sta­ny Zjed­no­czo­ne już są świa­do­me, że  jest ich wspól­ne dzia­ła­nie prze­ciw­ko Sta­nom Zjed­no­czo­nym. I tak na to trze­ba patrzeć w związ­ku z tym ten reset, przy­naj­mniej w obec­nej kaden­cji pre­zy­denc­kiej sądzę nam nie gro­zi. Ale oczy­wi­ście, trze­ba być przy­go­to­wa­nym na róż­ne warianty.

      — Suwe­ren­ność to rów­nież suwe­ren­ność ener­ge­tycz­na, Pol­ska budu­je unie­za­leż­nie­nie się od Rosji, ale Pan Panie Mini­strze powie­dział kie­dyś, że nie będzie­my w ogó­le potrze­bo­wać rosyj­skie­go gazu, że nie będzie­my prze­dłu­żać żad­nych kontraktów…

P.N.: I pod­trzy­mu­ję to

   — Czy Pan widzi jakąś moż­li­wość wie­lo­kie­run­ko­wo­ści; tego że kupu­je­my jed­nych i dru­gich? Czy to jest taka dekla­ra­cja odcię­cia się od rosyj­skie­go źródła?

- Panie redak­to­rze, spra­wa jest pro­sta w tej kwe­stii. To zna­czy w 2022 r. koń­czy się dłu­go­ter­mi­no­wy skraj­nie nie­ko­rzyst­ny kon­trakt z Gaz­pro­mem, któ­ry Pol­skę uza­leż­nia od tych dostaw.

Rów­no­cze­śnie w tym samym 2022 r. będzie­my mie­li ukoń­czo­ne inwe­sty­cje, któ­re w tej chwi­li pro­wa­dzi­my Bal­tic pipe, ruro­ciąg, któ­ry nas połą­czy z Nor­we­gią pod Morzem Bał­tyc­kim i będzie­my mie­li roz­bu­do­wa­ny gazo­port  gazu LG imie­nia pre­zy­den­ta Lecha Kaczyń­skie­go o 50%, mogąc spro­wa­dzić całość pol­skie­go impor­tu gazu z pół­no­cy czy to z Nor­we­gii, czy to od róż­nych dostaw­ców Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Kata­ru, czy innych pro­du­cen­tów, sta­nie­my się po pro­stu nie­za­leż­ni. Będzie­my już zupeł­nie w tej kwe­stii bez­piecz­ni; nie będzie­my prze­dłu­ża­li tego kon­trak­tu z Gaz­pro­mem, po pro­stu nie będzie­my tego potrzebowali.

A żeby odpo­wie­dzieć na dru­gą część pana pyta­nia; nie ma w naszym pro­gra­mie w tej chwi­li roz­bie­ra­nia gazociągów. ..

- Rozu­miem. Panie Pośle, wte­dy, kil­ka lat temu pod­czas wywia­du roz­ma­wia­li­śmy o cara­ca­lach wte­dy Pan mówił…

A.M.: Co mówi­łem to zrobiłem.

- Ale mówił Pan rów­nież wte­dy, że moż­na pocią­gnąć do odpo­wie­dzial­no­ści oso­by, któ­re wte­dy były…

A.M.: Dopro­wa­dzi­ły do tego skraj­nie nie­ko­rzyst­ne­go dla Pol­ski zobo­wią­za­nia, bo kon­trak­tu, na szczę­ście, nie było…

- Przed doj­ściem do wła­dzy, wte­dy PiS mówił: roz­li­czy­my, posa­dzi­my, osą­dzi­my, a tutaj mamy tyl­ko afe­rę miesz­ka­nio­wą w Warszawie…

A.M.: Nie, tak nie jest.

- To kto sie­dzi, że zapy­tam wprost.

A.M.: Tak nie jest, jeże­li cho­dzi o spra­wę cara­ca­li to aku­rat ten pro­ces się toczy, ten pro­ces jest przez pro­ku­ra­tu­rę pro­wa­dzy, ale jeże­li cho­dzi o taki przy­kład waż­ny, a scho­wa­ny przez publi­cy­sty­kę pod suk­no, a z moje­go punk­tu widze­nia a myślę że nie tyl­ko z moje­go, z Pola­ków punk­tu widze­nia, bar­dzo waż­ny, no to dzię­ki mate­ria­ło­wi, jakich dostar­czy­ła Komi­sja Smo­leń­ska, któ­rą kie­ru­ję został ska­za­ny czło­wiek, któ­ry był głów­nym wyko­naw­cą pole­ceń Pana Donal­da Tuska w spra­wie smo­leń­skiej, czy­li pan Tomasz Arab­ski. Został ska­za­ny na na 10 mie­się­cy wię­zie­nia, moż­na powie­dzieć, że to jest nie­du­żo,  to jest praw­da, ale jest wyrok jed­no­znacz­ny poka­zu­ją­cy że to była dzia­łal­ność prze­stęp­cza. Więc nie jest tak, że nic się nie dzie­je. Takich spraw jest wię­cej, tyl­ko z róż­nych powo­dów, róż­ne media to ukry­wa­ją czy lekceważą.

Sły­szał Pan o ska­za­niu pana Arabskiego?

- Sły­sza­łem.

A.M.:  To dla­cze­go Pan o tym nie mówi? No widzi Pan!

- My o tym pisa­li­śmy, ale ja pyta­łem o spra­wy zamó­wień wojskowych.

A.M.: Pro­szę Pań­stwa,  to jest napraw­dę waż­ne! Pan arab­ski był głów­nym wyko­naw­cą; Pan Donald Tusk powie­dział, że wszyst­ko co robi pan Arab­ski w spra­wie smo­leń­skiej robił na jego pole­ce­nie. Więc ska­za­nie pana Arab­skie­go jed­no­znacz­nie poka­zu­je tak­że odpo­wie­dzial­ność polityczną

- Pyta­łem o zamó­wie­nia zbro­je­nio­we; wie­le osób pod­no­si zarzu­ty że one są robio­ne bez off­se­tu, że one są robio­ne bez pro­duk­cji w Pol­sce ele­men­tów rakiet…

A.M.:  Któ­re, jeśli cho­dzi o patrio­ty, to tam off­set jest; ten kon­trakt, któ­re ja przy­go­to­wa­łem, któ­ry my zawar­li­śmy, a został  pod­pi­sa­ny tyl­ko już przez naszych następ­ców zawie­ra offset.

- Dokoń­czę moje pyta­nie, cho­dzi o to, że zama­wia­jąc w Sta­nach Zjed­no­czo­nych broń, któ­ra jest dro­ga, któ­ra wyma­ga pew­nych sys­te­mów, któ­rych Pol­ska nie ma, jak sys­tem dale­kie­go roz­po­zna­nia pola wal­ki sate­li­tów, i tak dalej, że tego nie ma.

A.M.: Pro­szę Pań­stwa, no dobrze, to jest oczy­wi­ście praw­da, tyl­ko że trze­ba sobie jasno powie­dzieć, że to jest broń naj­lep­sza na świe­cie, taka jest praw­da. Oczy­wi­ście, ona jest naj­no­wo­cze­śniej­sza w związ­ku z tym wyma­ga moder­ni­za­cji pol­skiej armii, wyma­ga nowych tech­no­lo­gii wymu­sza to. Ale oczy­wi­ście moż­na z tego zre­zy­gno­wać i two­rzyć armię któ­ra jest z góry zało­że­nia zaco­fa­na tyl­ko że to chy­ba bez sen­su. Mniej pie­nię­dzy wyda­nych, tyl­ko że te pie­nią­dze będą po pro­stu wyrzu­co­ne. My musi­my mieć nowo­cze­sną, sil­ną armię!

  — Łącz­nie ze wszyst­ki­mi sys­te­ma­mi roz­po­zna­nia sate­li­tam, wła­sny­mi moż­li­wo­ścia­mi satelitarnymi?

A.M.: Oczywiście!

        — Jest jesz­cze kwe­stia kodów źró­dło­wych, któ­re na przy­kład Tur­cja ma, a my nie.

A.M.:  Mamy

- Mówię na przy­kład o kodach źró­dło­wych opro­gra­mo­wa­nia samolotów…

A.M.: Mamy kody źró­dło­we. Jeśli cho­dzi o samo­lo­ty F‑16 mamy, a spra­wa F‑35 nie wiem, jak wyglą­da,   pan Błasz­czak to pro­wa­dzi i jestem głę­bo­ko prze­ko­na­ny, że będzie pro­wa­dził skutecznie.

- Panie mini­strze czy pan jest pierw­szy raz w Kana­dzie te kil­ka godzin?

P.N.: Dzi­siaj rze­czy­wi­ście jeste­śmy tyl­ko kil­ka godzin i odla­tu­je­my do nowe­go Jor­ku, ale wie­lo­krot­nie bywa­łem w Kana­dzie dłu­żej, moja sio­stra miesz­ka tutaj od bar­dzo bar­dzo wie­lu lat.

   — Czy­li wie Pan o nas dużo?

P.N.:  Wiem o Kana­dzie dużo, wiem w Sta­nach Zjed­no­czo­nych — bli­sko gra­ni­cy, bo w Nowym Jor­ku miesz­ka­łem przez ponad 3 lata, w okre­sie 81 — 84 i też tam bywam, a teraz pro­wa­dzę rze­czy­wi­ście takie roz­mo­wy bar­dzo kon­kret­ne, to jest nawet sfor­ma­li­zo­wa­ne z ame­ry­kań­skim rzą­dem doty­czą­ce ener­gii z sekre­ta­rzem Ric­kiem Per­ry, któ­ry jest sekre­ta­rzem do spraw ener­gii rzą­du ame­ry­kań­skie­go. I w związ­ku z tym też bywam czę­sto tutaj po tej stro­nie Atlantyku.

A.M.: Jeśli mogę dodać, bo pan mini­ster Naim­ski jest czło­wie­kiem nie tyl­ko skrom­nym ale bar­dzo ogra­ni­cza­ją­cym swo­je odpo­wie­dzi, pro­szę Pań­stwa, od tego czy pan mini­ster Naim­ski będzie posłem, zale­ży w olbrzy­mim stop­niu bez­pie­czeń­stwo, pol­skie bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tycz­ne. To trze­ba to sobie jasno powie­dzieć, Pań­stwo może­cie tego wszyst­kie­go w tej per­spek­ty­wie nie widzieć, ale jego wal­ka o suwe­ren­ność ener­ge­tycz­ną Pol­ski trwa od 1992 roku, bo żeby wypchnąć Rosjan z domi­na­cji ener­ge­tycz­nej w Pol­sce, żeby roz­bić całą tę wiel­ką mafię, te gigan­tycz­ną struk­tu­rę, któ­ra mia­ła uza­leż­nić nie tyl­ko Pol­skę, ale Euro­pę Środ­ko­wą, a nawet całą Euro­pę Zachod­nią wła­śnie przez dosta­wy surow­co­we gazu i ropy naf­to­wej, któ­re mia­ły zastą­pić arma­ty, któ­re mia­ły zastą­pić czoł­gi  — trze­ba było nie­praw­do­po­dob­ne­go wysił­ku i upo­ru, któ­ry wła­śnie pan mini­ster Naim­ski w to włożył.

I potrze­ba jesz­cze do zakoń­cze­nia tego 3 — 4 lata, stąd taka wiel­ka waga jego obec­no­ści w parlamencie.

P.N.: Te pro­jek­ty, mają szan­sę i ja mogę powie­dzieć, że to jest szan­sa gra­ni­czą­ca z pew­no­ścią, mają dać nam tą nie­za­leż­ność. Pod warun­kiem że ktoś tego będzie pil­no­wał to są naj­bliż­sze 3 lata te pro­jek­ty są reali­zo­wa­ne z kon­se­kwen­cją stu­pro­cen­to­wą, mogę to powie­dzieć, nie waham się po 4 latach pro­wa­dze­nia tych kwe­stii powie­dzieć, że to tak jest co do tygo­dnia, reali­zu­je­my har­mo­no­gram budo­wy Bal­tic Pipe; potrze­bu­je­my na to jesz­cze 3 lat. Potrze­bu­je­my następ­nej kaden­cji, dla­te­go kan­dy­du­ję do Sej­mu z War­sza­wy z tego 4. miej­sca. Byłem posłem przez 8 lat z dale­kie­go od War­sza­wy okrę­gu z nowo­są­dec­kie­go, wra­cam do War­sza­wy, do moje­go mia­sta. Jestem z War­sza­wy od poko­leń, miesz­kam w War­sza­wie.         Jeśli się oka­że że ten man­dat Pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści będzie prze­dłu­żo­ny na następ­ną kaden­cję, o co zabie­ga­my, jeże­li ja się w tym man­da­cie zmiesz­czę i będę w Sej­mie, będę mógł dalej pra­co­wać w rzą­dzie, będę miał wię­cej cza­su będąc posłem z War­sza­wy nie będę jeź­dził 1000 km  tam i z powro­tem do moje­go dotych­cza­so­we­go okrę­gu wybor­cze­go i to też jest pod­sta­wą decy­zji że pro­szę tutaj o wybory.

A.M.: Nie będziesz jeź­dził do Nowe­go Sącza, będziesz jeź­dził do Toron­to czy do Chi­ca­go więc tutaj rze­czy­wi­ście kie­ru­nek się zmie­ni, ale też i zagad­nie­nia, któ­re po dro­dze z nego­cja­cja­mi, któ­re tutaj pro­wa­dzisz na tym kontynencie.

- Pani Mini­strze, Panie Pośle dzię­ku­ję bardzo.

Roz­ma­wiał Andrzej Kumor