Poseł Janusz Sanoc­ki nie może powtór­nie kan­dy­do­wać do Sej­mu, ponie­waż jego zamiar kan­dy­do­wa­nia znisz­czy­ła nie­de­mo­kra­tycz­na i sprzecz­na z Kon­sty­tu­cja ordy­na­cja wybor­cza. Ale Sanoc­ki nie był­by Sanoc­kim, gdy­by się w tej sytu­acji pod­dał. Zde­cy­do­wał się kan­dy­do­wać do Sena­tu w okrę­gu opolskim.

Zapy­ta­łem Janu­sza Sanoc­kie­go, dla­cze­go dalej wal­czy i nie chce dać sobie spo­ko­ju z poli­ty­ką? Odpo­wiedź była pro­sta, wręcz banal­na: «Rezy­gnu­jąc musiał­bym zosta­wić nie­do­koń­czo­ną pra­cę i patrzeć w oczy moim dzie­ciom i wnu­kom z cią­gły­mi wyrzu­ta­mi sumienia».

Janusz Sanoc­ki chce zmie­nić pol­ską ordy­na­cję wybor­czą na bar­dziej demo­kra­tycz­ną – w ogó­le wal­czy o demo­kra­cję w Pol­sce czy­li o demo­kra­tycz­ne bier­ne i czyn­ne pra­wo wybor­cze oraz spra­wie­dli­we sądy, a tym samym o uzna­nie oby­wa­te­li za rze­czy­wi­ste­go suwe­re­na pań­stwa polskiego.

Reklama

Sanoc­ki nie podo­ba się nie­któ­rym poli­ty­kom, bowiem wycho­dzi poza sche­mat i poza ukła­dy sys­te­mo­we. Skąd­inąd wie­my, że lide­rem sta­je się oso­ba o sil­nym i pra­wym cha­rak­te­rze. Tyl­ko ktoś o sil­nie ukształ­to­wa­nych posta­wach moral­nych i dobro­ci ser­ca oraz sza­cun­ku dla wybor­ców, a jed­no­cze­śnie sta­now­czo­ści jest w sta­nie pocią­gnąć za sobą tłu­my. Taką oso­bę wyczu­wa się na odle­głość i taką oso­bą jest Sanocki.

Natu­ral­ną zdol­no­ścią Janu­sza Sanoc­kie­go jest umie­jęt­ność nawią­zy­wa­nia kon­tak­tów. Pamię­tam, że jesz­cze parę mie­się­cy temu Janusz Sanoc­ki nawią­zał ze mną kon­takt, kupo­wał moje książ­ki i roz­da­wał je bez­in­te­re­sow­nie. Pró­bo­wał nawet prze­for­so­wać publi­ka­cję moich arty­ku­łów w Rzecz­po­spo­li­tej, ale tu nie prze­sko­czył wła­sne­go cie­nia, albo raczej pew­nej „kon­cep­cji” sys­te­mu medial­ne­go w Polsce.

Sanoc­ki jest pew­ny sie­bie, ale to nie aro­gan­cja — nie­ste­ty tak wie­le osób wciąż ze sobą myli te posta­wy. Pew­ność sie­bie to pozy­tyw­ny sto­su­nek do wła­snej oso­by z uwzględ­nie­niem wad i sku­pie­niem się na moc­nych stro­nach, to rów­nież odpo­wie­dzial­ność i obro­na wła­snych idei, prze­ko­nań i war­to­ści. W dzi­siej­szej poli­ty­ce to rów­nież odwa­ga wychy­le­nia się poza sche­mat. Wywa­le­nie drzwi przez Sanoc­kie­go w opol­skim urzę­dzie jest tego przy­kła­dem.  Tyl­ko pew­ny sie­bie i zde­ter­mi­no­wa­ny poli­tyk jest w sta­nie w ten spo­sób zwró­cić uwa­gę ogó­łu na trak­to­wa­nie oby­wa­te­li w urzędach.

Janusz Sanoc­ki jest nie­ty­po­wym, a jed­no­cze­śnie sym­pa­tycz­nym tyta­nem pra­cy. Któ­ry z kan­dy­da­tów na posła lub sena­to­ra jest w sta­nie napi­sać i wydać książ­kę przed wybo­ra­mi? Książ­kę ana­li­zu­ją­cą dys­funk­cje i wypa­cze­nia pol­skiej semi­de­mo­kra­cji. Zamiast sie­dzieć cicho i pro­sić Boga o wybór na sta­no­wi­sko sena­to­ra, Sanoc­ki ujaw­nia publicz­nie nie­zna­ne sche­ma­ty funk­cjo­no­wa­nia pol­skie­go Sejmu*.

Co jesz­cze prze­ma­wia zde­cy­do­wa­nie za Janu­szem Sanoc­kim, to fakt, że przez całe życie pozo­stał wier­ny swo­je­mu regio­no­wi, któ­ry zna jak wła­sną kie­szeń. W odróż­nie­niu od innych poli­ty­ków, któ­rzy miesz­ka­ją np. na połu­dniu, a kan­dy­du­ją na pół­no­cy kra­ju, co jest oczy­wi­ście far­są wyborczą.



O prze­szło­ści Sanoc­kie­go nie chce mi się pisać – aby nie zarzu­co­no mi pate­ty­zmu. Zresz­tą na kim robi dzi­siaj wra­że­nie prze­szłość soli­dar­no­ścio­wa i inter­no­wa­nie w latach 80-tych zeszłe­go wieku?

Zasta­na­wiam się czy Janusz Sanoc­ki ma cha­ry­zmę? Nie­ste­ty tak – nie­ste­ty, bowiem ta cecha nie jest dzi­siaj wyso­ko cenio­na. Cha­ry­zma to talent, z któ­rym trze­ba się uro­dzić. Cha­ry­zma oczy­wi­ście prze­kła­da się na zaufa­nie wybor­ców, ale kon­tra­hen­ci poli­tycz­ni tego nie lubią i bar­dzo zwalczają.

Oso­bi­ście mam nadzie­ję, że Janusz Sanoc­ki roz­wa­li jesz­cze wie­le drzwi w swo­im życiu, ale oczy­wi­ście w prze­no­śni. Mam tu na myśli beto­no­we drzwi pol­skie­go Par­la­men­tu, zary­glo­wa­ne dla bez­par­tyj­nych i anty­sys­te­mo­wych obywateli.

*Książ­ka „Kuli­sy pol­skiej demo­kra­cji. Oby­wa­tel wobec sys­te­mu” uka­że się w naj­bliż­szych dniach w wydaw­nic­twie PAREFE, Warszawa.

Prof. Miro­sław Maty­ja – pol­ski eko­no­mi­sta, poli­to­log i histo­ryk. Dok­tor nauk spo­łecz­nych w dys­cy­pli­nie nauka o poli­ty­ce na Uni­wer­sy­te­cie Marii Curie-Sklo­dow­skiej w Lubli­nie (2016 r.), nauk filo­zo­ficz­nych w Pol­skim Uni­wer­sy­te­cie na Obczyź­nie PUNO w Lon­dy­nie, (2012 r.) i nauk eko­no­micz­no-spo­łecz­nych na Uni­wer­sy­te­cie we Fry­bur­gu w Szwaj­ca­rii (1997 r.) Od 1989 r. miesz­ka na sta­le w Szwaj­ca­rii. Od 2016 r. pro­fe­sor w Pol­skim Uni­wer­sy­te­cie na Obczyź­nie (Polish Uni­ver­si­ty Abro­ad) w Lon­dy­nie, gdzie kie­ru­je Zakła­dem Kul­tu­ry Poli­tycz­nej i Badań nad Demo­kra­cją.   Twór­ca hasła pol­ska semi­de­mo­kra­cja. Autor i współ­au­tor 17 mono­gra­fii i ponad 300 arty­ku­łów nauko­wych i popu­lar­no-nauko­wych w języ­ku pol­skim, nie­miec­kim i angiel­skim. Mię­dzy inny­mi autor ksią­żek: “Pol­ska Semi­de­mo­kra­cja. Dyle­ma­ty oddol­nej demo­kra­cji w III Rzecz­po­spo­li­tej” oraz “Uto­pia or Chan­ce. Direct Demo­cra­cy in Swit­zer­land, Poland and Other Countries”.