Pro­fe­sor Jor­dan Peter­son stwier­dził nie­daw­no że nie zazdro­ści mło­de­mu poko­le­niu, któ­re­go całe życie pry­wat­ne (a i publicz­ne też) jest w inter­ne­to­wej „chmu­rze”, zapi­sa­ne na ser­we­rach Face­bo­oka, Twit­te­ra, Insta­gra­mu czy Google’a; nie zazdro­ści bo sam pamię­ta ile głu­po­ty naro­bił będąc szcze­nię­ciem. Tyl­ko szczę­śli­wie dla nie­go (i dla nas wszyst­kich z tego poko­le­nia) w tam­tych cza­sach nikt tele­fo­nem komór­ko­wym na impre­zach nie nagry­wał i pozo­sta­ło to „w cie­niu historii”.

Dzi­siaj jest ina­czej; dzi­siaj wydo­by­wa się rze­czy, któ­re robi­li­śmy 5, 10, a nawet i 15 lat temu — doty­czy to rów­nież (a może zwłasz­cza) poli­ty­ki. Oto na przy­kład lide­ro­wi fede­ral­nej par­tii kon­ser­wa­tyw­nej wypo­mnia­no jak to wła­śnie, jako mło­dziut­ki poli­tyk kil­ka­na­ście lat temu (cał­kiem zdro­wo­roz­sąd­ko­wo) wypo­wia­dał się prze­ciw­ko mał­żeń­stwom homo­sek­su­al­nym. Szko­da że nie dowie­dzie­li­śmy się co tam mówił w szko­le pod­sta­wo­wej oraz czy nie miał sek­si­stow­skich momen­tów w przedszkolu.

Dzi­siaj prze­grze­by­wa­niem wir­tu­al­ne­go śmiet­ni­ka zaj­mu­ją się całe szta­by wra­żych pija­row­ców. Wła­śnie „oka­za­ło się”, że jed­na pani zbyt czę­sto na swo­im Face­bo­oku umiesz­cza­ła infor­ma­cje z por­ta­lu bro­nią­ce­go życia: life­si­te news. W dzi­siej­szych cza­sach jest to poważ-na myślo­zbrod­nia w związ­ku z czym pani musia­ła zre­zy­gno­wać z kan­dy­da­tu­ry w okrę­gu Mississauga-Streetsville.

reklama

Jak tak dalej pój­dzie to posła­mi będą mogli zostać jedy­nie ludzie któ­rzy już w pie­lu­chach gło­si­li jedy­nie słusz­ną ide­olo­gię albo też tak nie­gra­mot­ni, że przez całe swo­je życie nic zna­czą­ce­go nie mówi­li a jeśli mówi­li, to o pogo­dzie. (Co też nie jest takie cał­kiem bez­piecz­ne, no bo mogli mówić o pogo­dzie w spo­sób nie­po­praw­ny, na przy­kład skar­żąc się na zim­no, w sytu­acji gdy mamy zade­kre­to­wa­ne glo­bal­ne ocieplenie).

Cza­sy są więc trud­ne i coraz trud­niej­sze. I mimo tego, że są kome­dio­we i bar­dzo śmiesz­ne to coraz mniej ludzi się śmie­je. Czyż­by­śmy zaczy­na­li się bać i czy sia­dać na zadnich łapach przed nową bolszewią?

Jeśli dzi­siaj ktoś się chce zaj­mo­wać poli­ty­ką to musi speł­niać coraz to nowe wyma­ga­nia na przy­kład, w więk­szo­ści kana­dyj­skich par­tii, opo­wia­dać się za abor­cją. Na razie nie ma chy­ba jesz­cze wymo­gu opo­wia­da­nia się za euta­na­zję, ale kto wie czy to tyl­ko nie jest niedopatrzenie.

Tak więc zanim w ogó­le zaj­mie się czło­wiek myśle­niem o tym co powin­no się zmie­nić, żeby było lepiej musi pod­pi­sać cyro­graf, że pew­nych rze­czy zmie­niał nie będzie.

Nad moim biur­kiem wisi jed­no z naj­mą­drzej­szych haseł współ­cze­sno­ści:  „głu­pie­je się bez­bo­le­śnie”. Nasz świat głu­pie­je na naszych oczach, my na to się zga­dza­my, czy­li głu­pie­je­my razem z nim. Pro­szę popa­trzeć co ludzie mają do powie­dze­nia zwłasz­cza ci młod­si,  bar­dziej wykształ­ce­ni, któ­rzy zali­czy­li indok­try­na­cję tutej­szych uni­wer­sy­te­tów. Śmiech i zgro­za.  Nie­ste­ty tra­gi­ko­me­dia nadal jest tragedią.

Pozo­sta­je więc bro­nić  przy­czół­ków zdro­we­go roz­sąd­ku — i stąd moja kan­dy­da­tu­ra z listy Par­tii Kon­fe­de­ra­cja nad­cho­dzą­cych wybo­rach par­la­men­tar­nych w Pol­sce. Jeśli Pań­stwo uzna­ją że war­to jesz­cze choć tro­chę powal­czyć — nr 13 na liście Kon­fe­de­ra­cji to ja.

        Andrzej Kumor