Maxime Bernier złożył skargę u komisarza ds. wyborów Commissioner of Canada Elections dotyczącą “tajnej kampanii”, której celem jest ponoć oczernianie jego partii. Podczas sobotniej konferencji prasowej Bernier zapowiedział, że skorzysta z dostępnych środków prawnych, by ustalić, czy partia konserwatywna brała udział w takiej kampanii. Ponadto żądał wyjaśnień, kto stoi za zgłoszeniem w jego okręgu Beauce, Que. kandydata partii Rhinoceros Party, który nazywa się dokładnie tak, jak on. Zdaniem Berniera to celowe działanie, które ma na celu zmylenie wyborców.

W piątek CBC News podało, że negatywną kampanię w mediach społecznościowych przeciwko People’s Party of Canada (PPC) prowadziła firma konsultingowa Warren Kinsella’s Daisy Group. Przedstawione dokumenty miały potwierdzać, że pracownicy Daisy działali na zlecenie klienta, którego imię nie zostało podane. Źródło znające projekt powiedziało, że zlecającym miała być Conservative Party of Canada. Celem projektu zwanego “Project Cactus” miało być sprawienie, że partia konserwatywna wyda się bardziej atrakcyjna wyborcom, a środkiem do osiągnięcia tego celu było nagłaśnianie ksenofobicznych komentarzy zamieszczanych w mediach społecznościowych przez kandydatów PPC i ich zwolenników. Miało się tym zajmować czterech pełnoetatowych pracowników.

Andrew Scheer nie komentował, czy jego partia miała z tym coś wspólnego. Od komentarzy powstrzymuje się też Kinsella, prawnik, aktywista antyrasistowski, były strateg liberałów, zagorzały krytyk Justina Trudeau. Stwierdził tylko, że zlecenie, które wykonywała jego firma, skończyło się wiele miesięcy temu. W świetle prawa te informacje są tajne, a klient, który chce naświetlać rasizm i bigoterię powinien być obdarzony zaufanie, a nie krytykowany – dodał.