Domy spokojnej starości stosują zakazy wchodzenia na swój teren, by uniemożliwić wizyty niewygodnych członków rodzin pensjonariuszy. Z taką sytuacją zetknęła się Mary Sardelis, której nie pozwolono odwiedzać jej 97-letniej matki przez 316 dni, czyli prawie rok. Sardelis mieszka w Ottawie, niecałe pięć minut drogi od domu dla seniorów, w którym przebywa jej matka Voula. Ośrodek wydał jednak zakaz w odniesieniu do Sardelis powołując się na ontaryjskie prawo o wchodzeniu na teren prywatny i naruszaniu granic własności – Ontario’s Trespass to Property Act.

Mary mówi, że mogła dzwonić do matki, ale ta słabo słyszy i często nie potrafiła zrozumieć, co córka do niej mówi.

City View Retirement Community wydało wobec Sardelis tzw. trespass order. W ten sposób, działając w obrębie Trespass to Property Act, właściciele prywatnych posesji mogą decydować, kto może przebywać na ich terenie. Nie wiadomo, jak często domy dla seniorów stosują takie zakazy. Aby był po nich jakiś ślad, osoba nieproszona musi zakaz złamać i wejść na zakazany teren.

Jane Meadus, prawniczka z Advocacy Centre for the Elderly w Toronto, szacuje, że odbiera telefony w sprawie zakazu wstępu dla członków rodziny mniej więcej raz w tygodniu. Przyznaje, że zakazy zdarzają się coraz częściej i są narzędziem do trzymania na odległość członków rodziny, którzy skarżą się na warunki panujące w rezydencjach dla osób starszych.

Zarządzający domem, w którym przebywa matka Sardelis powiedzieli, że Mary była “agresywna” względem personelu. Sardelis uważa jednak, że została uciszona, bo jej zdaniem warunki życia w ośrodku były niezadowalające.

Meadus podkreśla, że w Ontario domy dla seniorów nie mają prawa, by zakazać odwiedzania pensjonariuszy. Jeśli rezydent płaci za mieszkanie w domu, może więc “bez przeszkód” przyjmować kogo chce. Podobnie jest z domami opieki długoterminowej. Prawniczka była zapraszana na szkolenia policji, podczas których wyjaśniała funkcjonariuszom, jak postępować w przypadku telefonów z domów opieki i rezydencji dla seniorów, które powołują się na Trespass to Property Act.

Meadus opowiada, że rodziny często negocjują z zarządzającymi rezydencją i uzgadniają, w jakich godzinach mogą przychodzić. Tak było w przypadku Susan Macaulay, której pozwolono na odwiedzanie chorej na demencję matki między 1 a 3 po południu. Były to godziny, w których starsza pani najczęściej spała. Tak było przez 18 miesięcy, do śmierci starszej pani. Susan tłumaczyła matce, dlaczego nie może przychodzić wtedy, kiedy chce, ale nie jest pewna, czy jej matka to rozumiała.

W Ontario Trespass to Property Act nie daje możliwości odwoływania się od zakazu. Jedynym sposobem jest wkroczenie na zakazany teren po wcześniejszym otrzymaniu zakazu – w formie ustnej lub pisemnej – i poczekanie, aż właściciel wezwie policję. Meadus mówi, że rodziny najczęściej tego nie robią, bo nie chcą być aresztowane.

Mary Sardelis jednak w marcu 2019 roku weszła mimo zakazu do domu seniora, w którym mieszkała jej matka. Poczekała, aż przyjedzie policja i ją aresztuje. Miała nadzieję, że w ten sposób sprawa trafi do sądu. Policja rzeczywiście przyjechała i kobieta usłyszała zarzut z tytułu Trespass to Property Act.

Sprawa w sądzie się jednak nie odbyła. W październiku prawnik Mary spotkał się z prawnikami domu seniora, po czym prokuratura odrzuciła zarzuty. Zarząd domu stwierdził, że będzie pozwalał Sardelis na wizyty tak długo, jak będzie przestrzegać jego zasad.