W niedzielę 15 grudnia o 13: 00 spotkaliśmy się pod ambasadą RP w Londynie, aby oddać hołd Ofiarom Stanu Wojennego. Podczas pieśni Bogurodzica i Święty Boże zostały zapalone znicze i złożone kwiaty. Modlitwę za zmarłych poprowadziła Elżbieta Listoś, przewodnicząca Koła Myśli Niezależnej. Radek i Mariusz nie mogli przybyć, ich przemówienia przeczytał Paweł i Krzysztof. Odczytany także przez Krzysztofa był list z Warszawy Adama Słomki, KPN-Niezłomni.

Przemówienia:

Radek Korzeniewski, Klub Gazety Polskiej London 1

 

Dzisiaj jesteśmy tu, by nasze tęskniące za Ojczyzną serca, były blisko siebie, by bolesne wspomnienie cierpienia, jakie zadano Polsce 13 grudnia 1981 roku, było mniej bolesne, a łzy mniej gorzkie. Pragniemy oddać hołd tym, których życie zostało w tamtym czasie w brutalny, zbrodniczy sposób przerwane. Zanosimy nasze błagania do Was, ofiar tej zbrodni, byście w Niebie nie zapominali o nas, bo wojna wciąż trwa, chociaż jej front przeniósł się na inne obszary. Nie sposób wymienić w paru słowach wszystkich ofiar i wszystkich zbrodni, jakich dopuścili się zdrajcy przebrani w polskie mundury i sędziowskie togi.

Gdy dzisiaj wracam do tamtych czasów stwierdzam, że Stan Wojenny nie był wprowadzony przeciwko Solidarności, a przeciwko całemu polskiemu Narodowi. To my Polacy, byliśmy i niestety wciąż jesteśmy ofiarami tej zbrodni. Wojna trwa dotąd dopóki trwa niesprawiedliwość, krzywda i cierpienie. Zbrodniarze w mundurach, w większości odeszli w niezasłużonym spokoju, ale bądźmy miłościwi pamiętając jak mawiał Święty Jerzy Popiełuszko, by zło dobrem zwyciężać. To właśnie błogosławiony ksiądz Jerzy jest dzisiaj krzykiem sumienia, domagającego się Prawdy! Dla Was kochani Rodacy, którzy nie musieliście doświadczać upokorzenia czasów PRL-owskiego państwa przypominam jak wyglądało „zmienianie wszystkiego, by wszystko mogło zostać po staremu”, parafrazując słowa jednego z członków kasty nadzwyczajnych ludzi, dla mnie zwyczajnych zdrajców i uzurpatorów, którzy bronią dawnego systemu, którego są częścią.

Przypominam Wam i nam, byśmy nigdy nie zasłaniali się niepamięcią, jakie cierpienia zadano człowiekowi, który marzył o wolnej i sprawiedliwej Polsce: trzy wybite zęby, sześć połamanych żeber, wyrwane trzy palce u ręki, 61 sześcio- centymetrowych ran kłutych na całym ciele, wyrwane ucho, połamany nos, powyrywane włosy, odcięty język, ślady duszenia, przypalania, zmiażdżone kolano, wyrwane paznokcie, stłuczone do siności ciało, na końcu związany, rzucony do rzeki, utopiony. Polskie sądownictwo było fasadą reżimowego systemu i niestety tą fasadą pozostało, chociaż reżim utracił władzę to nadal zachował majątki, których nie ma prawa mieć. Będzie tak dopóki ta kasta, relikt poprzedniego systemu sprawiedliwości, będzie istnieć w polskich sądach. Dopóki to się nie zmieni, dopóty stan wojenny nadal będzie trwać a cały polski Naród będzie ofiarą tych zbrodniarzy.

Cześć i chwała Bohaterom!


Andrzej Kaniewski – Ruch Narodowy

Zebraliśmy się dzisiaj nie tylko, aby upamiętnić rocznicę wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981, ale przede wszystkim oddać hołd wszystkim ofiarom zamordowanym w czasie trwania stanu wojennego, również wszystkim tym, którzy na kanwie wprowadzenia stanu wojennego utracili życie w szwindlu, jaki miał miejsce w latach osiemdziesiątych. Stan wojenny to było tylko preludium do okrągłego stołu oraz transformacji ustrojowej zapoczątkowanej przez Generała Jaruzelskiego oraz Generała Kiszczaka wraz z WRON – Wojskową Radę Ocalenia Narodowego. Jak dowiedli historycy, wkroczenie wojsk sowieckich nie było zamiarem ZSRR, sam General Jaruzelski prosił o interwencję, a jak donosi historyk Lech Kowalski, Sowieci nie byli przygotowani do interwencji zbrojnej nawet w 5%. Z prostej przyczyny, porównując interwencję w Czechosłowacji, tam kadra wojskowa miała zagwarantowane całe zaplecze mieszkalne a w Polsce nie był ten temat nigdy podejmowany, nie zapominając o zapleczu logistycznym oraz inny aspektach stacjonowania tak dużej ilości żołnierzy w naszym kraju.

Musimy raz na zawsze zrozumieć, że wprowadzenie stanu wojennego to była zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu i przestać to relatywizować. Dzisiaj postkomuniści tacy jak Włodzimierz Czarzasty nazywają sowiecką okupacje Polski wyzwoleniem, a zbrodniarzy takich jak Jaruzelski czy Kiszczak bohaterami polskimi walczącymi o wolność. Czasem malują się na czerwono, czasem na tęczowo, ale to jest ta sama zaraza, która chce nas zniewolić i wywrócić nasze wartości do góry nogami. To nie oni walczą o wolność tylko o władzę swoich koterii, o wpływy i aby nas świadomych obywateli ograniczyć w maksymalny sposób przez tzw. poprawność polityczną, a każda próba walki nazywana jest mową nienawiści. Nie zapominajmy też o zbrodni założycielskiej III RP – o zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki, a także księdza Suchowolca czy księdza Niedzielaka, bo przecież Stan Wojenny został wprowadzony, aby rozprawić się z opozycją antykomunistyczną oraz legitymizować swoich agentów, którzy później zasiedli przy okrągłym stole w celu dogadania się ze zbrodniarzami. Nie zapominajmy tez o wszystkich ludziach pobitych, zaginionych w latach, 1981 – 1989 bo prawdy możemy się nigdy już nie dowiedzieć, także nie możemy zapomnieć o winie zbrodniarzy, którzy nie zapłacili za swoje winy, dokonując żywota w dobrobycie i luksusie. Naszym obowiązkiem jest nie tylko co roku, ale przy każdej okazji wspominać, manifestować i przypominać ofiarę tych ludzi, którzy stracili zdrowie i życie w kopalniach, fabrykach i stoczniach, aby nasze dzieci wreszcie mogły wyrastać w kraju wolnym od totalitaryzmu.

Czołem Wielkiej Polsce!


List z Warszawy

Adam Słomka – Przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej – Niezłomni

W 38. Rocznicę wprowadzenia zbrodniczego stanu wojennego

Drogie Przyjaciółki i Drodzy Przyjaciele,

Zebraliście się dzisiaj w Londynie, aby upamiętnić ofiary wprowadzenia w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku zbrodniczego stanu wojennego. Grupa zbrodniarzy komunistycznych postanowiła wydać Polkom i Polakom wojnę w interesie swoich kremlowskich mocodawców. Zmarły w tym roku rosyjski działacz praw człowieka Władimir Bukowski w swojej książce „Moskiewski proces: dysydent w archiwach Kremla” ponad dwie dekady temu ujawnił dokumenty, które jasno wskazywały, że ZSRR nie zamierzał interweniować w PRL w obronie grupy zdrajców z Wojskowej Rady Ocalenia z Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem na czele.

W Sejmie RP I kadencji Klub Parlamentarny Konfederacji Polski Niepodległej wniósł projekt ustawy „o Restytucji Niepodległości”, który przewidywał już w 1991 roku realną dekomunizację i lustrację. Niestety zmowa Okrągłego Stołu i zdrada części ugodowych działaczy opozycji z czasów PRL spowodowała jego odrzucenie. Niemniej dzięki naszej inicjatywie stan wojenny został uznany już dwie dekady temu za nielegalny. Jest i będzie to przykład komunistycznej zbrodni, która jest równocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości.

Niestety, dziś hydra komunistyczna ponownie unosi swój łeb. Wielu z Was przybyło do Anglii wyrzuconych na obczyznę dzięki działalności komunistycznych zdrajców, którzy nigdy nie ponieśli realnej kary. Tysiące byłych funkcjonariuszy aparatu represji PRL przeszło do policji, sądów i prokuratury i spowodowało realny paraliż naszego państwa, który dziś – na przykład w sądownictwie – wszyscy możemy obserwować za pośrednictwem mediów. 16 grudnia – w rocznicę pacyfikacji KWK Wujek – w gmachu Senatu RP parlamentarzyści postkomunistyczni będą przedstawiali projekt ustawowego przywrócenia świadczeń emerytalnym naszym oprawcom.

Jest zatem pytanie czy rola obozu niepodległościowego obiegła końca czy wręcz odwrotnie mamy dziś wszyscy obowiązek stanąć na wysokości zadania? Ponieśliśmy straszne ofiary od czasów II wojny światowej, w czasie której okupant niemiecki i rosyjski wymordował znaczną część polskiej elity. Blisko 5 dekad komunizmu spowodowało znaczną apatię społeczną, która wzrasta na złudzeniu, że mamy już Niepodległość. Tymczasem, jak mówił Marszałek Józef Piłsudski „Niepodległość nie została nam dana, lecz zadana”.

Trwa zatem ciężka walka o uzdrowienie Państwa Polskiego. Spór toczy dziś w uproszczeniu trzecie pokolenie żołnierzy Armii Krajowej z trzecim pokoleniem komunistycznych zdrajców i zbrodniarzy. Każdy z Was może i powinien dołożyć swoją cegiełkę w tej wojnie wykorzystując media społecznościowe w celu informowania o bezprawiu. Każdy powinien domagać się sprawiedliwości dla Ofiar stanu wojennego.

Musimy zmienić Polskę przez stworzenie nowego wymiaru sprawiedliwości opartego na ławach przysięgłych. Tysiące małych „jaruzelków i kiszczaków” oplatających struktury Państwa Polskiego muszą odejść! Dosyć kpin z Polek i Polaków, które serwuje nam obóz zdrady narodowej i apologeci PRL-u z Sądu Najwyższego.

Każdy z Państwa w tej walce ma swoje miejsce. Każdy z Was ma swoją ważną rolę. Za nas nikt tego nie zrobi. Wspierajmy się wzajemnie. Nie zapominamy o Polakach w Anglii i prosimy, abyście nie zapominali o patriotach w kraju.

Wszystkim z okazji 38 rocznicy komunistycznej zbrodni życzę, aby Polska była w końcu krajem z marzeń patriotów, w którym ważna jest prawda. Życzę Ofiarom stanu wojennego, aby w końcu oprawcy zostali ukarani. Ponadto wszystkim zebranym życzę też wszelkiego powodzenia w życiu zawodowym i osobistym,

z pozdrowieniami

Przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej – Niezłomni

Adam Słomka


Mariusz Zawadzki – Stowarzyszenie Patriotyczne „Ogniwo” Londyn

Historia o tym jak esbecy zamordowali 16-latka!

5 czerwca 1982 roku o godzinie 11 rano, patrolujący Wisłę ormowiec, natrafił na zwłoki młodego mężczyzny. Ofiara miała rozciętą szyję, język wystawał z ust, a na ciele znajdowało się mnóstwo siniaków. Niebawem wszystko było jasne. Znalezionym denatem był Emil Barchański – nastolatek, który wbrew swym oprawcom i całemu systemowi komunistycznemu, zdecydował się w sądzie, w obecności mediów, opowiedzieć o bestialskich przesłuchaniach, jakie zgotowała mu Służba Bezpieczeństwa.

Po tym jak 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny, Emil Barchański wraz ze swoim kolegą Stefanem Antosiewiczem (ps. Józef), który wówczas był przewodniczącym samorządu uczniowskiego w liceum im. Reja, założyli konspiracyjną organizację Konfederacja Młodzieży Polskiej „Piłsudczycy”. Z biegiem czasu nastolatkowie wciągali do niej znajomych. Celem grupy było organizowanie akcji bezpośrednich. Ich pomysły charakteryzowały się ogromnym ryzykiem. Jeden z nich zakładał obrzucenie koktajlami Mołotowa gmachu Komitetu Centralnego PZPR. Ostatecznie do tego nie doszło. Równie spektakularnym pomysłem, była akcja „Cokół”, której – wedle dzisiejszej wiedzy – plany przedstawił 16-letni wówczas Emil.

Akcja polegała na obrzuceniu farbą i koktajlami mołotowa pomniku Feliksa Dzierżyńskiego. W akcji wzięli udział Artur Nieszczerzewicz „Prut”, Emil Barchański „Janek”, Marek Marciniak „Lis”, jak i również nieznani z imienia i nazwiska „Kowal” i „Opty”, oraz dwie inne osoby, o których nikt nic nie wie do dziś. Akcja udała się, ale jednej osobie nie udało się uciec. Był to Marek Marciniak. Nastolatek został przygwożdżony do ściany autem, zanim zdołał uciec. Po wielogodzinnym i brutalnym przesłuchaniu „Lis” podał pseudonimy kolegów, którzy brali udział w podpaleniu. Same pseudonimy niewiele dawały bezpiece, ponieważ chłopcy, dla własnego bezpieczeństwa, nie znali swoich imion i nazwisk. Wydawało się, że reszta jest bezpieczna.

Okazało się, że ktoś jednak doniósł służbom, iż Emil Barchański brał udział w podpaleniu pomnika. Pewnego dnia Emil poszedł „na robotę” drukować podziemne książki na ul. Targową. Tam właśnie został aresztowany. Funkcjonariusze SB już wiedzieli, że brał udział w akcji na pomnik Dzierżyńskiego.

Barchański był sądzony jako nieletni. Sędzia Katarzyńska stwierdziła, że to jest pierwsza sprawa polityczna „takiego gówniarza”. Potwornym biciem i podstępem wymuszono na Emilu, by oskarżył Tomasza Sokolewicza (kolegę z liceum Reja), jakoby to on był mózgiem akcji „Cokół”. 16-latek był torturowany m.in. poprzez wkładanie pewnych części ciała do szuflady i biciem w pięty. „Przy końcu korytarza jakaś wnęka, a w niej drzwi. Pierwszy pokój, w drugim – pod wpływem silnego kopnięcia – osuwam się wzdłuż ściany na podłogę. Przede mną stoi sześciu drabów – każdy pod krawatem. Łapy jak moja twarz, metr osiemdziesiąt wzrostu, bili jak popadło. Każdy z nich chciał uderzyć. Kopali w żołądek. Ciągłe obelgi – obrażali wszystko, co mogło być dla mnie ważne. W śmiechu któryś wpadał w szał i bił aż upadnę. W twarz nie kopali, bo to zostawia ślady. Potem do następnego pokoju. Tu miało się rozpocząć właściwie przesłuchanie. Upadałem często, bili inni, ale za to samo. Za to, że mam szesnaście lat, za to, że jestem chudy jak szkapa oświęcimska, że uciekałem i wreszcie za to, że jestem za grzeczny. Bili też za to, że robię bałagan w pokoju, w którym oni pracują, że ściągam dywan – bili, bo chcieli” – opisał w pamiętniku wstrząsające tortury podczas przesłuchań.

Jednodniowa rozprawa odbyła się 17 marca przy drzwiach zamkniętych. Sąd określił podpalenie pomnika jako akt polityczny, a nie chuligański, i skazał chłopca na dwa lata więzienia w zawieszeniu, dodatkowo ustalając nad nim dozór kuratora. Dzień po ogłoszeniu wyroku Barchański opuścił zakład poprawczy i wrócił do domu. Poinformowano go, że zostanie w najbliższym czasie raz jeszcze wezwany na przesłuchanie do pałacu Mostowskich, w związku ze sprawą Marciniaka i Sokolewicza, tym razem w charakterze świadka. SB postanowiła nastraszyć Emila: według jego matki, Krystyny Barchańskiej, grożono mu, że jeśli będzie zeznawał inaczej niż do tej pory, jego samego lub jego rodzinę może spotkać coś złego. Sugerowano, że może nagle wypaść z okna lub zginąć w wypadku. Albo się utopić.

Emil nie dał się jednak zastraszyć. Na początku maja 1982 roku wziął udział w demonstracjach antysystemowych a parę dni później otrzymał wezwanie do stawienia się w sądzie, jako świadek w sprawie Marciniaka i Sokolewicza. Na rozprawę szedł wraz z matką, na palcu miał pierścionek zrobiony z opornika i podobiznę Matki Boskiej w klapie marynarki. Był 17 maja 1982 roku. Na procesie, tym razem otwartym dla publiczności, pojawili się dziennikarze, uczniowie i nauczyciele z Reja oraz sporo ludzi związanych z opozycją, m.in. przedstawiciele Komitetu Prymasowskiego z ul. Piwnej, którzy zaopiekowali się Emilem po jego wyroku.

Barchański, tak jak planował, odwołał wszystkie swoje dotychczasowe zeznania; przekonywał, że zostały one wymuszone szantażem i biciem, odgrażając się zarazem, że będzie nagłaśniał metody śledcze SB. Zadeklarował, że zidentyfikuje funkcjonariuszy, którzy go bili. „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać” – stwierdził, wywołując poruszenie na sali i wściekłość młodej pani prokurator. Po zakończeniu rozprawy, do matki Emila – Krystyny, podchodzili ludzie z gratulacjami. – Byłam wtedy bardzo dumna i szczęśliwa, że on zrzucił z siebie odium zdrajcy, kogoś kto oskarżył niewinnego chłopaka – stwierdziła.

3 czerwca 1982 r. Emil i jego sąsiad, student handlu zagranicznego Hubert Iwanowski odwiedzili uroczysko nad Wisłą, gdzie uczyli się do egzaminów. Dwa dni później z rzeki wyłowiono ciało Barchańskiego. “Poszedłem po słońce” – karteczkę z taką informacją Emil zostawił matce, kiedy wychodził 3 czerwca z domu.

Po pogrzebie prokuratura podjęła dochodzenie z urzędu w sprawie ustalenia okoliczności śmierci nastolatka.

Jak przypomniała Krystyna Barchańska śledztwo umorzono na jej wniosek jesienią 1982 r.

“Jako dumna matka złożyłam oświadczenie, że nie wierzę w sprawiedliwość tego systemu. Napisałam, że wierzę tylko w sprawiedliwość bożą.”

Matce okazano ciało syna dwa dni później w prosektorium. Miał on rozciętą szyję i jadły go robaki. Był cały w siniakach. – Tego nie ma w sekcji zwłok, której zażądałam. Napisano tam, że prawdopodobnie utonął. Na wierzchu miał język – tak podobno się zachowuje duszony człowiek. Szyję miał przeciętą jakby ostrym drutem. Powiedziano mi, że musiał zaczepić o gałąź – wspomina pani Barchańska.

Mimo iż światowa prasa pisała o śmierci nastolatka, bezpieka nic sobie z tego nie robiła. Rok później zamordowano Grzegorza Przemyka, kolejnym był ks. Jerzy Popiełuszko.

CZEŚĆ I CHWAŁA OFIAROM STANU WOJENNEGO!

Jakub Grygowski – prezes Partii KORWiN w UK

Nie będę mówił długo, bo długo mówić nie trzeba!

Spotykamy się w rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego, by upamiętnić jego ofiary.

Moi przedmówcy mówili o zbrodniach dokonywanych przez katów w mordowniach. Mówili o torturach na opozycjonistach.

Pamiętajmy o nich, ale jak ma wyglądać ta pamięć?

Czy tak, że będziemy się spotykać i wspominać ich cierpienia?

To ważne, ale powinniśmy uczyć się na ich historii i nie pozwolić na błędy, które doprowadziły, do tego, że musieli ginąc lub być torturowanymi za chęć życia w wolności.

Czy okazujemy im pamięć i szacunek w ten sposób, że nad moją głową na Ambasadzie RP w Londynie wisi błękitna szmata z żółtymi gwiazdkami – symbol Unii Europejskiej?!

13 grudnia to nie tylko rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego przez władze PRL, to także rocznica podpisania przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktatu lizbońskiego, który negocjowany był przez Jarosława Kaczyńskiego.

To zdrada i oddanie resztek suwerenności naszego kraju, naszej ojczyzny, naszej Polski!

Czy okazujemy szacunek ofiarom walki o wolność w czasie stanu wojennego dopuszczając do rządów ludzi, którzy oddają się pod okupację Brukseli?!

Uważam, że nie!

13 grudnia 2019 o 6: 00 rano ABW aresztuje Jacka Międlara!

Ofiary Stanu Wojennego ginęły za wolność słowa, za prawo do swobodnego wyrażania poglądów!

Dziś w Polsce, 38 lat po tych wydarzeniach zamyka się dziennikarzy, bo ich poglądy nie są zgodne z poglądami rządzącego Prawa i Sprawiedliwości.

Jacek Międlar został oskarżony o propagowanie systemu totalitarnego – faszyzmu.

Benito Mussolini zdefiniował faszyzm słowami „wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciw państwu”.

Ograniczając wolność słowa tak właśnie działa w Polsce dzisiaj PiS i wszystkie poprzednie socjalistyczne rządy po AD 1989!

Pamiętajmy o ofiarach Stanu Wojennego w Polsce nie pozwalając na istnienie ograniczeń wolności, przeciw którym mordowani i torturowani oraz represjonowani opozycjoniści PRL występowali!

Dziękuję!


O głos poprosił Pan Tomasz, i opowiedział historię swojego brata zamordowanego podczas Stanu Wojennego, domagając się sprawiedliwości.

Krzysztof Jastrzembski, sekretarz

Komitet Obrony Polski – Wielka Brytania