W niedzielę 15 grudnia o 13: 00 spotkaliśmy się pod ambasadą RP w Londynie, aby oddać hołd Ofiarom Stanu Wojennego. Podczas pieśni Bogurodzica i Święty Boże zostały zapalone znicze i złożone kwiaty. Modlitwę za zmarłych poprowadziła Elżbieta Listoś, przewodnicząca Koła Myśli Niezależnej. Radek i Mariusz nie mogli przybyć, ich przemówienia przeczytał Paweł i Krzysztof. Odczytany także przez Krzysztofa był list z Warszawy Adama Słomki, KPN-Niezłomni.

Prze­mó­wie­nia:

Radek Korze­niew­ski, Klub Gaze­ty Pol­skiej Lon­don 1

 

Dzi­siaj jeste­śmy tu, by nasze tęsk­nią­ce za Ojczy­zną ser­ca, były bli­sko sie­bie, by bole­sne wspo­mnie­nie cier­pie­nia, jakie zada­no Pol­sce 13 grud­nia 1981 roku, było mniej bole­sne, a łzy mniej gorz­kie. Pra­gnie­my oddać hołd tym, któ­rych życie zosta­ło w tam­tym cza­sie w bru­tal­ny, zbrod­ni­czy spo­sób prze­rwa­ne. Zano­si­my nasze bła­ga­nia do Was, ofiar tej zbrod­ni, byście w Nie­bie nie zapo­mi­na­li o nas, bo woj­na wciąż trwa, cho­ciaż jej front prze­niósł się na inne obsza­ry. Nie spo­sób wymie­nić w paru sło­wach wszyst­kich ofiar i wszyst­kich zbrod­ni, jakich dopu­ści­li się zdraj­cy prze­bra­ni w pol­skie mun­du­ry i sędziow­skie togi.

Gdy dzi­siaj wra­cam do tam­tych cza­sów stwier­dzam, że Stan Wojen­ny nie był wpro­wa­dzo­ny prze­ciw­ko Soli­dar­no­ści, a prze­ciw­ko całe­mu pol­skie­mu Naro­do­wi. To my Pola­cy, byli­śmy i nie­ste­ty wciąż jeste­śmy ofia­ra­mi tej zbrod­ni. Woj­na trwa dotąd dopó­ki trwa nie­spra­wie­dli­wość, krzyw­da i cier­pie­nie. Zbrod­nia­rze w mun­du­rach, w więk­szo­ści ode­szli w nie­za­słu­żo­nym spo­ko­ju, ale bądź­my miło­ści­wi pamię­ta­jąc jak mawiał Świę­ty Jerzy Popie­łusz­ko, by zło dobrem zwy­cię­żać. To wła­śnie bło­go­sła­wio­ny ksiądz Jerzy jest dzi­siaj krzy­kiem sumie­nia, doma­ga­ją­ce­go się Praw­dy! Dla Was kocha­ni Roda­cy, któ­rzy nie musie­li­ście doświad­czać upo­ko­rze­nia cza­sów PRL-owskie­go pań­stwa przy­po­mi­nam jak wyglą­da­ło „zmie­nia­nie wszyst­kie­go, by wszyst­ko mogło zostać po sta­re­mu”, para­fra­zu­jąc sło­wa jed­ne­go z człon­ków kasty nad­zwy­czaj­nych ludzi, dla mnie zwy­czaj­nych zdraj­ców i uzur­pa­to­rów, któ­rzy bro­nią daw­ne­go sys­te­mu, któ­re­go są częścią.

Przy­po­mi­nam Wam i nam, byśmy nigdy nie zasła­nia­li się nie­pa­mię­cią, jakie cier­pie­nia zada­no czło­wie­ko­wi, któ­ry marzył o wol­nej i spra­wie­dli­wej Pol­sce: trzy wybi­te zęby, sześć poła­ma­nych żeber, wyrwa­ne trzy pal­ce u ręki, 61 sze­ścio- cen­ty­me­tro­wych ran kłu­tych na całym cie­le, wyrwa­ne ucho, poła­ma­ny nos, powy­ry­wa­ne wło­sy, odcię­ty język, śla­dy dusze­nia, przy­pa­la­nia, zmiaż­dżo­ne kola­no, wyrwa­ne paznok­cie, stłu­czo­ne do sino­ści cia­ło, na koń­cu zwią­za­ny, rzu­co­ny do rze­ki, uto­pio­ny. Pol­skie sądow­nic­two było fasa­dą reżi­mo­we­go sys­te­mu i nie­ste­ty tą fasa­dą pozo­sta­ło, cho­ciaż reżim utra­cił wła­dzę to nadal zacho­wał mająt­ki, któ­rych nie ma pra­wa mieć. Będzie tak dopó­ki ta kasta, relikt poprzed­nie­go sys­te­mu spra­wie­dli­wo­ści, będzie ist­nieć w pol­skich sądach. Dopó­ki to się nie zmie­ni, dopó­ty stan wojen­ny nadal będzie trwać a cały pol­ski Naród będzie ofia­rą tych zbrodniarzy.

Cześć i chwa­ła Bohaterom!


Andrzej Kaniew­ski — Ruch Narodowy

Zebra­li­śmy się dzi­siaj nie tyl­ko, aby upa­mięt­nić rocz­ni­cę wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go 13 grud­nia 1981, ale przede wszyst­kim oddać hołd wszyst­kim ofia­rom zamor­do­wa­nym w cza­sie trwa­nia sta­nu wojen­ne­go, rów­nież wszyst­kim tym, któ­rzy na kan­wie wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go utra­ci­li życie w szwin­dlu, jaki miał miej­sce w latach osiem­dzie­sią­tych. Stan wojen­ny to było tyl­ko pre­lu­dium do okrą­głe­go sto­łu oraz trans­for­ma­cji ustro­jo­wej zapo­cząt­ko­wa­nej przez Gene­ra­ła Jaru­zel­skie­go oraz Gene­ra­ła Kisz­cza­ka wraz z WRON – Woj­sko­wą Radę Oca­le­nia Naro­do­we­go. Jak dowie­dli histo­ry­cy, wkro­cze­nie wojsk sowiec­kich nie było zamia­rem ZSRR, sam Gene­ral Jaru­zel­ski pro­sił o inter­wen­cję, a jak dono­si histo­ryk Lech Kowal­ski, Sowie­ci nie byli przy­go­to­wa­ni do inter­wen­cji zbroj­nej nawet w 5%. Z pro­stej przy­czy­ny, porów­nu­jąc inter­wen­cję w Cze­cho­sło­wa­cji, tam kadra woj­sko­wa mia­ła zagwa­ran­to­wa­ne całe zaple­cze miesz­kal­ne a w Pol­sce nie był ten temat nigdy podej­mo­wa­ny, nie zapo­mi­na­jąc o zaple­czu logi­stycz­nym oraz inny aspek­tach sta­cjo­no­wa­nia tak dużej ilo­ści żoł­nie­rzy w naszym kraju.

Musi­my raz na zawsze zro­zu­mieć, że wpro­wa­dze­nie sta­nu wojen­ne­go to była zbrod­nia prze­ciw­ko naro­do­wi pol­skie­mu i prze­stać to rela­ty­wi­zo­wać. Dzi­siaj post­ko­mu­ni­ści tacy jak Wło­dzi­mierz Cza­rza­sty nazy­wa­ją sowiec­ką oku­pa­cje Pol­ski wyzwo­le­niem, a zbrod­nia­rzy takich jak Jaru­zel­ski czy Kisz­czak boha­te­ra­mi pol­ski­mi wal­czą­cy­mi o wol­ność. Cza­sem malu­ją się na czer­wo­no, cza­sem na tęczo­wo, ale to jest ta sama zara­za, któ­ra chce nas znie­wo­lić i wywró­cić nasze war­to­ści do góry noga­mi. To nie oni wal­czą o wol­ność tyl­ko o wła­dzę swo­ich kote­rii, o wpły­wy i aby nas świa­do­mych oby­wa­te­li ogra­ni­czyć w mak­sy­mal­ny spo­sób przez tzw. popraw­ność poli­tycz­ną, a każ­da pró­ba wal­ki nazy­wa­na jest mową nie­na­wi­ści. Nie zapo­mi­naj­my też o zbrod­ni zało­ży­ciel­skiej III RP — o zamor­do­wa­niu księ­dza Jerze­go Popie­łusz­ki, a tak­że księ­dza Sucho­wol­ca czy księ­dza Nie­dzie­la­ka, bo prze­cież Stan Wojen­ny został wpro­wa­dzo­ny, aby roz­pra­wić się z opo­zy­cją anty­ko­mu­ni­stycz­ną oraz legi­ty­mi­zo­wać swo­ich agen­tów, któ­rzy póź­niej zasie­dli przy okrą­głym sto­le w celu doga­da­nia się ze zbrod­nia­rza­mi. Nie zapo­mi­naj­my tez o wszyst­kich ludziach pobi­tych, zagi­nio­nych w latach, 1981 – 1989 bo praw­dy może­my się nigdy już nie dowie­dzieć, tak­że nie może­my zapo­mnieć o winie zbrod­nia­rzy, któ­rzy nie zapła­ci­li za swo­je winy, doko­nu­jąc żywo­ta w dobro­by­cie i luk­su­sie. Naszym obo­wiąz­kiem jest nie tyl­ko co roku, ale przy każ­dej oka­zji wspo­mi­nać, mani­fe­sto­wać i przy­po­mi­nać ofia­rę tych ludzi, któ­rzy stra­ci­li zdro­wie i życie w kopal­niach, fabry­kach i stocz­niach, aby nasze dzie­ci wresz­cie mogły wyra­stać w kra­ju wol­nym od totalitaryzmu.

Czo­łem Wiel­kiej Polsce!


List z Warszawy

Adam Słom­ka — Prze­wod­ni­czą­cy Kon­fe­de­ra­cji Pol­ski Nie­pod­le­głej – Niezłomni

W 38. Rocz­ni­cę wpro­wa­dze­nia zbrod­ni­cze­go sta­nu wojennego

Dro­gie Przy­ja­ciół­ki i Dro­dzy Przyjaciele,

Zebra­li­ście się dzi­siaj w Lon­dy­nie, aby upa­mięt­nić ofia­ry wpro­wa­dze­nia w nocy z 12 na 13 grud­nia 1981 roku zbrod­ni­cze­go sta­nu wojen­ne­go. Gru­pa zbrod­nia­rzy komu­ni­stycz­nych posta­no­wi­ła wydać Polkom i Pola­kom woj­nę w inte­re­sie swo­ich krem­low­skich moco­daw­ców. Zmar­ły w tym roku rosyj­ski dzia­łacz praw czło­wie­ka Wła­di­mir Bukow­ski w swo­jej książ­ce „Moskiew­ski pro­ces: dysy­dent w archi­wach Krem­la” ponad dwie deka­dy temu ujaw­nił doku­men­ty, któ­re jasno wska­zy­wa­ły, że ZSRR nie zamie­rzał inter­we­nio­wać w PRL w obro­nie gru­py zdraj­ców z Woj­sko­wej Rady Oca­le­nia z Woj­cie­chem Jaru­zel­skim i Cze­sła­wem Kisz­cza­kiem na czele.

W Sej­mie RP I kaden­cji Klub Par­la­men­tar­ny Kon­fe­de­ra­cji Pol­ski Nie­pod­le­głej wniósł pro­jekt usta­wy „o Resty­tu­cji Nie­pod­le­gło­ści”, któ­ry prze­wi­dy­wał już w 1991 roku real­ną deko­mu­ni­za­cję i lustra­cję. Nie­ste­ty zmo­wa Okrą­głe­go Sto­łu i zdra­da czę­ści ugo­do­wych dzia­ła­czy opo­zy­cji z cza­sów PRL spo­wo­do­wa­ła jego odrzu­ce­nie. Nie­mniej dzię­ki naszej ini­cja­ty­wie stan wojen­ny został uzna­ny już dwie deka­dy temu za nie­le­gal­ny. Jest i będzie to przy­kład komu­ni­stycz­nej zbrod­ni, któ­ra jest rów­no­cze­śnie zbrod­nią prze­ciw­ko ludzkości.

Nie­ste­ty, dziś hydra komu­ni­stycz­na ponow­nie uno­si swój łeb. Wie­lu z Was przy­by­ło do Anglii wyrzu­co­nych na obczy­znę dzię­ki dzia­łal­no­ści komu­ni­stycz­nych zdraj­ców, któ­rzy nigdy nie ponie­śli real­nej kary. Tysią­ce byłych funk­cjo­na­riu­szy apa­ra­tu repre­sji PRL prze­szło do poli­cji, sądów i pro­ku­ra­tu­ry i spo­wo­do­wa­ło real­ny para­liż nasze­go pań­stwa, któ­ry dziś – na przy­kład w sądow­nic­twie — wszy­scy może­my obser­wo­wać za pośred­nic­twem mediów. 16 grud­nia – w rocz­ni­cę pacy­fi­ka­cji KWK Wujek — w gma­chu Sena­tu RP par­la­men­ta­rzy­ści post­ko­mu­ni­stycz­ni będą przed­sta­wia­li pro­jekt usta­wo­we­go przy­wró­ce­nia świad­czeń eme­ry­tal­nym naszym oprawcom.

Jest zatem pyta­nie czy rola obo­zu nie­pod­le­gło­ścio­we­go obie­gła koń­ca czy wręcz odwrot­nie mamy dziś wszy­scy obo­wią­zek sta­nąć na wyso­ko­ści zada­nia? Ponie­śli­śmy strasz­ne ofia­ry od cza­sów II woj­ny świa­to­wej, w cza­sie któ­rej oku­pant nie­miec­ki i rosyj­ski wymor­do­wał znacz­ną część pol­skiej eli­ty. Bli­sko 5 dekad komu­ni­zmu spo­wo­do­wa­ło znacz­ną apa­tię spo­łecz­ną, któ­ra wzra­sta na złu­dze­niu, że mamy już Nie­pod­le­głość. Tym­cza­sem, jak mówił Mar­sza­łek Józef Pił­sud­ski „Nie­pod­le­głość nie zosta­ła nam dana, lecz zadana”.

Trwa zatem cięż­ka wal­ka o uzdro­wie­nie Pań­stwa Pol­skie­go. Spór toczy dziś w uprosz­cze­niu trze­cie poko­le­nie żoł­nie­rzy Armii Kra­jo­wej z trze­cim poko­le­niem komu­ni­stycz­nych zdraj­ców i zbrod­nia­rzy. Każ­dy z Was może i powi­nien doło­żyć swo­ją cegieł­kę w tej woj­nie wyko­rzy­stu­jąc media spo­łecz­no­ścio­we w celu infor­mo­wa­nia o bez­pra­wiu. Każ­dy powi­nien doma­gać się spra­wie­dli­wo­ści dla Ofiar sta­nu wojennego.

Musi­my zmie­nić Pol­skę przez stwo­rze­nie nowe­go wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści opar­te­go na ławach przy­się­głych. Tysią­ce małych „jaru­zel­ków i kisz­cza­ków” opla­ta­ją­cych struk­tu­ry Pań­stwa Pol­skie­go muszą odejść! Dosyć kpin z Polek i Pola­ków, któ­re ser­wu­je nam obóz zdra­dy naro­do­wej i apo­lo­ge­ci PRL‑u z Sądu Najwyższego.

Każ­dy z Pań­stwa w tej wal­ce ma swo­je miej­sce. Każ­dy z Was ma swo­ją waż­ną rolę. Za nas nikt tego nie zro­bi. Wspie­raj­my się wza­jem­nie. Nie zapo­mi­na­my o Pola­kach w Anglii i pro­si­my, aby­ście nie zapo­mi­na­li o patrio­tach w kraju.

Wszyst­kim z oka­zji 38 rocz­ni­cy komu­ni­stycz­nej zbrod­ni życzę, aby Pol­ska była w koń­cu kra­jem z marzeń patrio­tów, w któ­rym waż­na jest praw­da. Życzę Ofia­rom sta­nu wojen­ne­go, aby w koń­cu opraw­cy zosta­li uka­ra­ni. Ponad­to wszyst­kim zebra­nym życzę też wszel­kie­go powo­dze­nia w życiu zawo­do­wym i osobistym,

z pozdro­wie­nia­mi

Prze­wod­ni­czą­cy Kon­fe­de­ra­cji Pol­ski Nie­pod­le­głej – Niezłomni

Adam Słom­ka


Mariusz Zawadz­ki – Sto­wa­rzy­sze­nie Patrio­tycz­ne „Ogni­wo” Londyn

Histo­ria o tym jak esbe­cy zamor­do­wa­li 16-latka!

5 czerw­ca 1982 roku o godzi­nie 11 rano, patro­lu­ją­cy Wisłę ormo­wiec, natra­fił na zwło­ki mło­de­go męż­czy­zny. Ofia­ra mia­ła roz­cię­tą szy­ję, język wysta­wał z ust, a na cie­le znaj­do­wa­ło się mnó­stwo sinia­ków. Nie­ba­wem wszyst­ko było jasne. Zna­le­zio­nym dena­tem był Emil Bar­chań­ski — nasto­la­tek, któ­ry wbrew swym opraw­com i całe­mu sys­te­mo­wi komu­ni­stycz­ne­mu, zde­cy­do­wał się w sądzie, w obec­no­ści mediów, opo­wie­dzieć o bestial­skich prze­słu­cha­niach, jakie zgo­to­wa­ła mu Służ­ba Bezpieczeństwa.

Po tym jak 13 grud­nia 1981 roku wpro­wa­dzo­no stan wojen­ny, Emil Bar­chań­ski wraz ze swo­im kole­gą Ste­fa­nem Anto­sie­wi­czem (ps. Józef), któ­ry wów­czas był prze­wod­ni­czą­cym samo­rzą­du uczniow­skie­go w liceum im. Reja, zało­ży­li kon­spi­ra­cyj­ną orga­ni­za­cję Kon­fe­de­ra­cja Mło­dzie­ży Pol­skiej „Pił­sud­czy­cy”. Z bie­giem cza­su nasto­lat­ko­wie wcią­ga­li do niej zna­jo­mych. Celem gru­py było orga­ni­zo­wa­nie akcji bez­po­śred­nich. Ich pomy­sły cha­rak­te­ry­zo­wa­ły się ogrom­nym ryzy­kiem. Jeden z nich zakła­dał obrzu­ce­nie kok­taj­la­mi Moło­to­wa gma­chu Komi­te­tu Cen­tral­ne­go PZPR. Osta­tecz­nie do tego nie doszło. Rów­nie spek­ta­ku­lar­nym pomy­słem, była akcja „Cokół”, któ­rej — wedle dzi­siej­szej wie­dzy — pla­ny przed­sta­wił 16-let­ni wów­czas Emil.

Akcja pole­ga­ła na obrzu­ce­niu far­bą i kok­taj­la­mi moło­to­wa pomni­ku Felik­sa Dzier­żyń­skie­go. W akcji wzię­li udział Artur Nie­szcze­rze­wicz „Prut”, Emil Bar­chań­ski „Janek”, Marek Mar­ci­niak „Lis”, jak i rów­nież nie­zna­ni z imie­nia i nazwi­ska „Kowal” i „Opty”, oraz dwie inne oso­by, o któ­rych nikt nic nie wie do dziś. Akcja uda­ła się, ale jed­nej oso­bie nie uda­ło się uciec. Był to Marek Mar­ci­niak. Nasto­la­tek został przy­gwoż­dżo­ny do ścia­ny autem, zanim zdo­łał uciec. Po wie­lo­go­dzin­nym i bru­tal­nym prze­słu­cha­niu „Lis” podał pseu­do­ni­my kole­gów, któ­rzy bra­li udział w pod­pa­le­niu. Same pseu­do­ni­my nie­wie­le dawa­ły bez­pie­ce, ponie­waż chłop­cy, dla wła­sne­go bez­pie­czeń­stwa, nie zna­li swo­ich imion i nazwisk. Wyda­wa­ło się, że resz­ta jest bezpieczna.

Oka­za­ło się, że ktoś jed­nak doniósł służ­bom, iż Emil Bar­chań­ski brał udział w pod­pa­le­niu pomni­ka. Pew­ne­go dnia Emil poszedł „na robo­tę” dru­ko­wać pod­ziem­ne książ­ki na ul. Tar­go­wą. Tam wła­śnie został aresz­to­wa­ny. Funk­cjo­na­riu­sze SB już wie­dzie­li, że brał udział w akcji na pomnik Dzierżyńskiego.

Bar­chań­ski był sądzo­ny jako nie­let­ni. Sędzia Kata­rzyń­ska stwier­dzi­ła, że to jest pierw­sza spra­wa poli­tycz­na „takie­go gów­nia­rza”. Potwor­nym biciem i pod­stę­pem wymu­szo­no na Emi­lu, by oskar­żył Toma­sza Soko­le­wi­cza (kole­gę z liceum Reja), jako­by to on był mózgiem akcji „Cokół”. 16-latek był tor­tu­ro­wa­ny m.in. poprzez wkła­da­nie pew­nych czę­ści cia­ła do szu­fla­dy i biciem w pię­ty. „Przy koń­cu kory­ta­rza jakaś wnę­ka, a w niej drzwi. Pierw­szy pokój, w dru­gim — pod wpły­wem sil­ne­go kop­nię­cia — osu­wam się wzdłuż ścia­ny na pod­ło­gę. Przede mną stoi sze­ściu dra­bów – każ­dy pod kra­wa­tem. Łapy jak moja twarz, metr osiem­dzie­siąt wzro­stu, bili jak popa­dło. Każ­dy z nich chciał ude­rzyć. Kopa­li w żołą­dek. Cią­głe obe­lgi – obra­ża­li wszyst­ko, co mogło być dla mnie waż­ne. W śmie­chu któ­ryś wpa­dał w szał i bił aż upad­nę. W twarz nie kopa­li, bo to zosta­wia śla­dy. Potem do następ­ne­go poko­ju. Tu mia­ło się roz­po­cząć wła­ści­wie prze­słu­cha­nie. Upa­da­łem czę­sto, bili inni, ale za to samo. Za to, że mam szes­na­ście lat, za to, że jestem chu­dy jak szka­pa oświę­cim­ska, że ucie­ka­łem i wresz­cie za to, że jestem za grzecz­ny. Bili też za to, że robię bała­gan w poko­ju, w któ­rym oni pra­cu­ją, że ścią­gam dywan – bili, bo chcie­li” – opi­sał w pamięt­ni­ku wstrzą­sa­ją­ce tor­tu­ry pod­czas przesłuchań.

Jed­no­dnio­wa roz­pra­wa odby­ła się 17 mar­ca przy drzwiach zamknię­tych. Sąd okre­ślił pod­pa­le­nie pomni­ka jako akt poli­tycz­ny, a nie chu­li­gań­ski, i ska­zał chłop­ca na dwa lata wię­zie­nia w zawie­sze­niu, dodat­ko­wo usta­la­jąc nad nim dozór kura­to­ra. Dzień po ogło­sze­niu wyro­ku Bar­chań­ski opu­ścił zakład popraw­czy i wró­cił do domu. Poin­for­mo­wa­no go, że zosta­nie w naj­bliż­szym cza­sie raz jesz­cze wezwa­ny na prze­słu­cha­nie do pała­cu Mostow­skich, w związ­ku ze spra­wą Mar­ci­nia­ka i Soko­le­wi­cza, tym razem w cha­rak­te­rze świad­ka. SB posta­no­wi­ła nastra­szyć Emi­la: według jego mat­ki, Kry­sty­ny Bar­chań­skiej, gro­żo­no mu, że jeśli będzie zezna­wał ina­czej niż do tej pory, jego same­go lub jego rodzi­nę może spo­tkać coś złe­go. Suge­ro­wa­no, że może nagle wypaść z okna lub zgi­nąć w wypad­ku. Albo się utopić.

Emil nie dał się jed­nak zastra­szyć. Na począt­ku maja 1982 roku wziął udział w demon­stra­cjach anty­sys­te­mo­wych a parę dni póź­niej otrzy­mał wezwa­nie do sta­wie­nia się w sądzie, jako świa­dek w spra­wie Mar­ci­nia­ka i Soko­le­wi­cza. Na roz­pra­wę szedł wraz z mat­ką, na pal­cu miał pier­ścio­nek zro­bio­ny z opor­ni­ka i podo­bi­znę Mat­ki Boskiej w kla­pie mary­nar­ki. Był 17 maja 1982 roku. Na pro­ce­sie, tym razem otwar­tym dla publicz­no­ści, poja­wi­li się dzien­ni­ka­rze, ucznio­wie i nauczy­cie­le z Reja oraz spo­ro ludzi zwią­za­nych z opo­zy­cją, m.in. przed­sta­wi­cie­le Komi­te­tu Pry­ma­sow­skie­go z ul. Piw­nej, któ­rzy zaopie­ko­wa­li się Emi­lem po jego wyroku.

Bar­chań­ski, tak jak pla­no­wał, odwo­łał wszyst­kie swo­je dotych­cza­so­we zezna­nia; prze­ko­ny­wał, że zosta­ły one wymu­szo­ne szan­ta­żem i biciem, odgra­ża­jąc się zara­zem, że będzie nagła­śniał meto­dy śled­cze SB. Zade­kla­ro­wał, że ziden­ty­fi­ku­je funk­cjo­na­riu­szy, któ­rzy go bili. „Ci pano­wie, kie­dy biją, nie przed­sta­wia­ją się, ale jestem gotów w każ­dej chwi­li ich roz­po­znać” – stwier­dził, wywo­łu­jąc poru­sze­nie na sali i wście­kłość mło­dej pani pro­ku­ra­tor. Po zakoń­cze­niu roz­pra­wy, do mat­ki Emi­la – Kry­sty­ny, pod­cho­dzi­li ludzie z gra­tu­la­cja­mi. – Byłam wte­dy bar­dzo dum­na i szczę­śli­wa, że on zrzu­cił z sie­bie odium zdraj­cy, kogoś kto oskar­żył nie­win­ne­go chło­pa­ka – stwierdziła.

3 czerw­ca 1982 r. Emil i jego sąsiad, stu­dent han­dlu zagra­nicz­ne­go Hubert Iwa­now­ski odwie­dzi­li uro­czy­sko nad Wisłą, gdzie uczy­li się do egza­mi­nów. Dwa dni póź­niej z rze­ki wyło­wio­no cia­ło Bar­chań­skie­go. “Posze­dłem po słoń­ce” – kar­tecz­kę z taką infor­ma­cją Emil zosta­wił mat­ce, kie­dy wycho­dził 3 czerw­ca z domu.

Po pogrze­bie pro­ku­ra­tu­ra pod­ję­ła docho­dze­nie z urzę­du w spra­wie usta­le­nia oko­licz­no­ści śmier­ci nastolatka.

Jak przy­po­mnia­ła Kry­sty­na Bar­chań­ska śledz­two umo­rzo­no na jej wnio­sek jesie­nią 1982 r.

“Jako dum­na mat­ka zło­ży­łam oświad­cze­nie, że nie wie­rzę w spra­wie­dli­wość tego sys­te­mu. Napi­sa­łam, że wie­rzę tyl­ko w spra­wie­dli­wość bożą.”

Mat­ce oka­za­no cia­ło syna dwa dni póź­niej w pro­sek­to­rium. Miał on roz­cię­tą szy­ję i jadły go roba­ki. Był cały w sinia­kach. – Tego nie ma w sek­cji zwłok, któ­rej zażą­da­łam. Napi­sa­no tam, że praw­do­po­dob­nie uto­nął. Na wierz­chu miał język – tak podob­no się zacho­wu­je duszo­ny czło­wiek. Szy­ję miał prze­cię­tą jak­by ostrym dru­tem. Powie­dzia­no mi, że musiał zacze­pić o gałąź – wspo­mi­na pani Barchańska.

Mimo iż świa­to­wa pra­sa pisa­ła o śmier­ci nasto­lat­ka, bez­pie­ka nic sobie z tego nie robi­ła. Rok póź­niej zamor­do­wa­no Grze­go­rza Prze­my­ka, kolej­nym był ks. Jerzy Popiełuszko.

CZEŚĆ I CHWAŁA OFIAROM STANU WOJENNEGO!

Jakub Gry­gow­ski – pre­zes Par­tii KOR­WiN w UK

Nie będę mówił dłu­go, bo dłu­go mówić nie trzeba!

Spo­ty­ka­my się w rocz­ni­cę wpro­wa­dze­nia Sta­nu Wojen­ne­go, by upa­mięt­nić jego ofiary.

Moi przed­mów­cy mówi­li o zbrod­niach doko­ny­wa­nych przez katów w mor­dow­niach. Mówi­li o tor­tu­rach na opozycjonistach.

Pamię­taj­my o nich, ale jak ma wyglą­dać ta pamięć?

Czy tak, że będzie­my się spo­ty­kać i wspo­mi­nać ich cierpienia?

To waż­ne, ale powin­ni­śmy uczyć się na ich histo­rii i nie pozwo­lić na błę­dy, któ­re dopro­wa­dzi­ły, do tego, że musie­li ginąc lub być tor­tu­ro­wa­ny­mi za chęć życia w wolności.

Czy oka­zu­je­my im pamięć i sza­cu­nek w ten spo­sób, że nad moją gło­wą na Amba­sa­dzie RP w Lon­dy­nie wisi błę­kit­na szma­ta z żół­ty­mi gwiazd­ka­mi – sym­bol Unii Europejskiej?!

13 grud­nia to nie tyl­ko rocz­ni­ca wpro­wa­dze­nia Sta­nu Wojen­ne­go przez wła­dze PRL, to tak­że rocz­ni­ca pod­pi­sa­nia przez pre­zy­den­ta Lecha Kaczyń­skie­go trak­ta­tu lizboń­skie­go, któ­ry nego­cjo­wa­ny był przez Jaro­sła­wa Kaczyńskiego.

To zdra­da i odda­nie resz­tek suwe­ren­no­ści nasze­go kra­ju, naszej ojczy­zny, naszej Polski!

Czy oka­zu­je­my sza­cu­nek ofia­rom wal­ki o wol­ność w cza­sie sta­nu wojen­ne­go dopusz­cza­jąc do rzą­dów ludzi, któ­rzy odda­ją się pod oku­pa­cję Brukseli?!

Uwa­żam, że nie!

13 grud­nia 2019 o 6: 00 rano ABW aresz­tu­je Jac­ka Międlara!

Ofia­ry Sta­nu Wojen­ne­go ginę­ły za wol­ność sło­wa, za pra­wo do swo­bod­ne­go wyra­ża­nia poglądów!

Dziś w Pol­sce, 38 lat po tych wyda­rze­niach zamy­ka się dzien­ni­ka­rzy, bo ich poglą­dy nie są zgod­ne z poglą­da­mi rzą­dzą­ce­go Pra­wa i Sprawiedliwości.

Jacek Mię­dlar został oskar­żo­ny o pro­pa­go­wa­nie sys­te­mu tota­li­tar­ne­go – faszyzmu.

Beni­to Mus­so­li­ni zde­fi­nio­wał faszyzm sło­wa­mi „wszyst­ko w pań­stwie, nic poza pań­stwem, nic prze­ciw państwu”.

Ogra­ni­cza­jąc wol­ność sło­wa tak wła­śnie dzia­ła w Pol­sce dzi­siaj PiS i wszyst­kie poprzed­nie socja­li­stycz­ne rzą­dy po AD 1989!

Pamię­taj­my o ofia­rach Sta­nu Wojen­ne­go w Pol­sce nie pozwa­la­jąc na ist­nie­nie ogra­ni­czeń wol­no­ści, prze­ciw któ­rym mor­do­wa­ni i tor­tu­ro­wa­ni oraz repre­sjo­no­wa­ni opo­zy­cjo­ni­ści PRL występowali!

Dzię­ku­ję!


O głos popro­sił Pan Tomasz, i opo­wie­dział histo­rię swo­je­go bra­ta zamor­do­wa­ne­go pod­czas Sta­nu Wojen­ne­go, doma­ga­jąc się sprawiedliwości.

Krzysz­tof Jastrzemb­ski, sekretarz

Komi­tet Obro­ny Pol­ski – Wiel­ka Brytania