Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego

        -Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego za nami. Dzięki doskonałej współpracy Konsulatu RP w Toronto, Centrum Kultury im. Jana Pawła II, Biblioteki Polskiej im. O. St. Baka, rodziców i bibliotekarek Maryli Bulzackiej i Katarzyny Szubert spędziliśmy razem fajne sobotnie popołudnie. Najmłodsza uczestniczka spotkania, Zosia, ma 7 miesięcy i jeszcze nie mówi po polsku, ale będzie. Rodzice i dziadkowie zadbają o to.

        Recytacje wierszy polskich poetów przez uczniów Polskiej Szkoły im. M. Kopernika w Mississauga, łamańce językowe, głośne czytanie bajek, zabawy ruchowe – tak świętowaliśmy .

        Każdy uczestnik spotkania, nie ważne mały, czy duży, dostał prezent od P. Konsula – związany z projektem “Czytam po polsku”. – napisała na stronie FB organizatorka p. Bożeny Szwed.

 My tymczasem porozmawialiśmy z obecnym na sali konsulem generalnym RP Krzysztofem Grzelczykiem:

Goniec: Język polski to jest coś, czego nasi dziadowie musieli bronić, my tutaj, na emigracji, jesteśmy w bardzo szczególnym położeniu, nie uważa Pan, że Polska jednak zbyt mało robi dla propagowania własnej kultury?  Niemcy mają Instytut Goethego Brytyjczycy mają British Council, Francuzi Instytut Francuski, a co robi Polska, żeby się nie dać rozjechać kulturowo?

Konsul Krzysztof Grzelczyk: Polska ma Instytut Adama Mickiewicza, to jest właśnie odpowiednik tych instytucji innych państw które pan przed chwilą wymienił, to są instytuty polskie, które działają pod auspicjami Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to są inne polskie placówki, w tym Konsulat Generalny Rzeczpospolitej Polskiej. My też robimy dużo na rzecz upowszechniania polskiej kultury, polskiego języka, to jest właśnie to wydarzenie dzisiejsze. Ono wpisuje się w to, co robimy przez cały rok, dzisiaj  to jest jedno z wielu wydarzeń, które w ciągu roku albo konsulat organizuje albo wspiera inne organizacje, takie jak Bibliotekę Polską tutaj w Centrum Jana Pawła II, czy polskie szkoły.

Mamy też własne programy, które te szkoły wspierają, chociażby program „Czytam po polsku”, co zostało zainicjowane właśnie przez naszą placówkę.

 – Nie sądzi Pan, że język – nie tylko polski – jest dzisiaj atakowany, dlatego że ludzie nie piszą listów; czyli nie ma odręcznego pisma, coraz mniej ludzi je zna,  dzieci piszą wyłącznie  pismem blokowym; pisanie odbywa się poprzez dyktowanie do jakiejś tam siri, czy podobnie; że ten język ulega zubożeniu; nie znamy niuansów językowych, czasem nie wiemy czy się obrazić, czy się śmiać; te rzeczy, które dawniej były proste w przekazie dzisiaj gdzieś tam się gubią, co robić, żeby podtrzymać kulturę języka?

– Niewątpliwie definicja tego problemu jest trafna; myślę że nie tylko Polacy się z tym borykają; to jest znak czasów, mamy do czynienia z mediami, gdzie liczy się krótki przekaz, dużo obrazków… Rozwiązaniem jest właśnie upowszechnianie czytelnictwa.

Na szczęście, jeśli chodzi o polskie czytelnictwo to, co obserwuję tutaj, daleko od kraju, gdzie ten kontakt jest trudniejszy, to jest całkiem dobrze; są polskie biblioteki; są też polskie książki dostępne w miejskich bibliotekach w Mississaudze  i ludzie po nie sięgają, czyli obserwujemy zainteresowanie polskimi książkami.

My sami pomogliśmy w zakupie e-booków dla tych bibliotek publicznych, właśnie dlatego, że jest zainteresowanie polską książką.

        – A co robić na rzecz integracji Polaków, którzy mieszkają poza granicami Polski?

– Spotkań, które by zwłaszcza dzieci, drugie, trzecie pokolenie sprowadziły do Polski; bo w końcu Polska ma co pokazać i Polska jest krajem, z którego dzieci wracają bardzo często zauroczone. A więc jest to taka bardzo podstawowa „propaganda”; co zrobić, żeby dzieci z Zachodu, ze Wschodu mogły spędzać wakacje razem? Czy nie brakuje Panu takiego programu, dzięki któremu Polacy mieliby szansę poznawać się ponad granicami?

– Takie programy są, ale jak pan doskonale, wie korzysta z nich przede wszystkim  młodzież polska z dawnych Kresów i jest znacznie trudniej zorganizować wspólne obozy dla Polaków z tak odległych zakątków, jak Australia…

Ale są te spotkania, harcerze chociażby organizują zloty harcerstwa z całego świata; jest zlot młodzieży polonijnej organizowany w Polsce. Może mogłoby być więcej, ale w ogóle to się dzieje.

Plus, oczywiście, to, co każdy z nas robi; rodzice wysyłają dzieci – jeśli sami nie jeżdżą z nimi – do babci, dziadka i to też ten kontakt podtrzymuje. A  rzeczywiście jest tak, że jak ci młodzi ludzie wracają, to są Polską zauroczeni.

        – Więc miejmy nadzieję że język polski będzie trwał również tutaj, na obczyźnie i że będzie atrakcyjny dla kolejnych pokoleń Polaków. Dziękuję bardzo.

•••

Bożena Szwed: To jest impreza bardzo spontaniczna; impreza rodzinna dla dorosłych i dla dzieci; dla tych najmłodszych i dla starszych; chcemy pokazać, że język polski jest ważny nie tylko dla nas, tej starszej emigracji, ale też dla tych dzieci, które się uczą. Fantastycznie się uczą. Dzisiaj zaprezentują się uczniowie z polskiej szkoły im. Mikołaja Kopernika przy St. Pio of Pietrelcina, to są uczniowie z mojej klasy, z IV klasy. Gdy pytałam rodziców czy przyjdą, czy będą recytować; nie było problemu, a rodzice jeszcze mówili, ale my mamy młodsze i te młodsze też będą. Tak, że impreza, która powstała w ciągu jednego dnia bardzo spontanicznie i wszystko się udało; wspaniała współpraca z konsulatem, z Centrum Jana Pawła II.

GONIEC: Pani pracuje tutaj w bibliotece, czy przechodzą też młodsze dzieci; czy młodzież w ogóle czyta książki, czy zdarzają się jeszcze takie dzieci?

– Zdarzają się, a od kilku miesięcy mamy kącik dla dzieci, tak że zapraszam. Biblioteka ma stronę na Facebooku. Wszystko jest tam do zobaczenia

        – Książka papierowa nie umiera?

– Nie, książka papierowa nie umrze, chociaż w bibliotece mamy już od tego roku, od stycznia e-booki; można przyjść pobrać za darmo kod do największej takiej platformy e-booków w Polsce,  prawie 60 000 tytułów w języku polskim do wyboru, można czytać do woli zapraszamy.

notował (ak)