W szklarniach Cold Spring Harbor Laboratory na Long Island, N.Y., genetyk roślin Zach Lippman hoduje pomidory koktajlowe. Wyglądają one jednak inaczej niż te, które znamy ze sklepów czy ogródków. Mają krótsze ogonki, owoce rosną bliżej siebie, tak że wyglądają podobnie jak winogrona. Lippman tłumaczy, że korzysta z rewolucyjnej technologii CRISPR pozwalającej na precyzyjne edytowanie DNA. Modyfikuje trzy geny i przystosowuje odmianę do produkcji na dużą skalę.

CRISPR pozwala na zmienianie lub wycinanie genów, np. żeby pieczarki nie ciemniały. Technologia budzi wiele nadziei, ale też szereg obaw. Zwłaszcza że wcześniejsze próby majstrowania przy genomie – czyli wytwarzanie organizmów modyfikowanych genetycznie – nie zostały zbyt ciepło przyjęte. Do produktów inżynierii genetycznej przylgnęła łatka “Frankenfoods”.

Jedynym ogólnodostępnym produktem “edytowanym genetycznie” jest olej sojowy używany przez sieć restauracji American Midwest do gotowania i sosów sałatkowch. Taki olej może być dłużej przechowywany od “zwykłych” olejów, nie powstają z niego tłuszcze trans, a tłuszczów nasyconych jest mniej. Ian Affleck z CropLife Canada uważa, ze taki olej trafi do Kanady za rok lub dwa, a po nim pokażą się niektóre “edytowane” owoce i warzywa. Wtedy tez okaże się, jak przyjmą je konsumenci.

Wszystkie duże organizacje zajmujące się ochroną zdrowia, w tym Health Canada, twierdzą, że spożywanie produktów GMO nie jest szkodliwe dla zdrowia ani w krótszej, ani w dłuższej perspektywie.

Kanadyjczycy są jednak uparci i nieprzekonani, mimo że 90 proc. kukurydzy, soi i rzepaku uprawianych w Kanadzie to produkty inżynierii genetycznej. Z badania przeprowadzonego w 2018 roku przez firmę Statista wynika, że tylko 37 proc. Kanadyjczyków zgadza się z tym, że spożywanie GMO jest bezpieczne. 34 proc. jest przeciwnego zdania. Widać więc, że w przypadku wprowadzania na rynek produktów technologii CRISPR marketing będzie kluczowy.

Żywność edytowana genetycznie będzie się różnic od modyfikowanej, czyli GMO, pod jednym względem. W przypadku modyfikacji do genomu często wprowadzane są obce geny, które np. zwiększą odporność na niskie temperatury. W przypadku CRISPR nie ma domieszek z zewnątrz. Modyfikacja odbywa się w ramach zastanego materiału genetycznego, można gen wyciąć, ale nie można dołożyć obcego.

W każdym przypadku mamy jednak do czynienia z wprowadzaniem zmian na poziomie genetycznym. molekularnym.

Żywność edytowana genetycznie z dużym prawdopodobieństwem nie będzie musiała przechodzić takich testów bezpieczeństwa jak GMO. Health Canada nie wymaga ich, jeśli nowe produkty nie mają “nowych domieszek”.

Przemysł związany z żywnością GMO od lat ostro sprzeciwia się pozornie najprostszej metodzie informowania konsumentów – to jest zamieszczaniu informacji na etykiecie. 64 kraje wymagają odpowiedniego oznaczania GMO, ale Kanada nie znalazła się w tym gronie i nie zanosi się na zmiany. Tymczasem jeśli producent chce, by klienci podejmowali świadome decyzje, chce tworzyć atmosferę otwartości i zaufania, powinien udzielać tak wielu informacji, jak to tylko możliwe. Jeśli konsument nie wie, co siedzi w jego jedzeniu, rośnie w nim poczucie łamania jego podstawowych demokratycznych praw, co z kolei rodzi sceptycyzm.