Co jakiś czas mamy w prowincji Ontario strajki nauczycieli. Strajki na ogół kończące się dosyć szybko i z sukcesem dla strajkujących. Jednak ten aktualny strajk nie wydaje się przebiegać po myśli związków nauczycieli, a dzieje się tak ze względu na jak się wydaje słabe poparcie tak zwanej opinii publicznej. Samo przez siebie nasuwa się pytanie o to skąd wzięła się zmiana w postawie społeczeństwa prowincji Ontario wobec żądań nauczycieli?

Myślę że początku zmiany nastawienia opinii publicznej szukać należy w okresie rządów w Ontario premiera Mika Harrisa, który sprawował rządy premiera z ramienia partii konserwatywnej w latach 1995 – 2002. Wówczas to rząd Mika Harrisa, który z wykształcenia był nauczycielem wprowadził szereg reform w systemie edukacji w prowincji Ontario. Piąty rok szkoły średniej, znany pod nazwą OAC, czyli rok przygotowania do studiów wyższych został zlikwidowany. Harris wprowadził Ustawę numer 160, ustawę regulującą poprawę edukacji (Bill 160, the Education Quality Improvement Act) który wprowadzał standaryzację nauczania i egzaminy obowiązujące uczniów na tych samych zasadach w całej prowincji Ontario. Te egzaminy według ustawy obowiązują w klasie 3 i w klasie 6 i mają egzaminować matematykę i umiejętności pisania i czytania. Również został wprowadzone na poziomie klasy 10 obowiązkowe egzaminy z języka angielskiego.

Mike Harris również wprowadził obowiązek przepracowania 40 godzin pracy społecznej w celu otrzymania dyplomu ukończenia szkoły średniej. W 1999 roku Mike Harris wprowadził przepis dotyczący przymusowych testów dla nauczycieli prowadzonych w sposób regularny. Dyrektorzy szkół i zastępcy dyrektorów szkół musieli przestać być członkami związku zawodowego nauczycieli. Te reformy Mika Harrisa spotkały się z ostrym sprzeciwem nauczycieli. Do historii przeszły protesty organizowane przez koalicję przeciwko ubóstwu organizowane przez Georga Smithermann’a, między innymi ten zorganizowany 15 czerwca 2000 roku kiedy to zostały zużyte tak zwane koktajle Molotova. Co ciekawe nikt za te gwałtowne protesty nie został ukarany. W protestach tych uczestniczyli członkowie związków zawodowych nauczycieli i pielęgniarek. Prasa również była przeciwna reformom Mika Harrisa. Słynne stało się powiedzenie Mika Harrisa że nie sama szkoła wychowuje dzieci. Ta wypowiedź spowodowała lawinę krytyki ze strony niemal wszystkich mediów kanadyjskich. Ciśnienie tej krytyki spowodowało że Mike Harris wymawiając się sprawami rodzinnymi zrezygnował ze stanowiska premiera rządu prowincji Ontario. Po nim stanowisko premiera objął Ernie Eves.

Niechęć nauczycieli do Mika Harrisa trwała dalej i na przykład w maju 2010 roku Nipissing University ogłosił że Mike Harris otrzyma tytuł honoris causa tego uniwersytetu. W odpowiedzi związek zawodowy nauczycieli (Ontario Teachers’ Federation) zagroził że będzie zniechęcał, lub nawet zabraniał, swoim członkom do bycia pomocniczymi nauczycielami dla studentów uczących się na studiach licencjackich w Nipissing University. Te z kolei wymagają od studentów ukończenia 12 tygodni praktyki nauczania w klasie do uzyskania dyplomu.

Czas mijał i z drugiej strony działy się rzeczy podważające relatywnie dobrą opinię nauczycieli. Między innymi taka osoba jak George Smithermann jako minister zdrowia prowincji Ontario zmarnował miliard dolarów na nieudany projekt elektronicznej rejestracji. Można się wobec tego zapytać jak George Smithermann chciał ratować biednych skoro marnował miliardy? Ale to co najbardziej podważyło dobrą opinię nauczycieli to był nakaz nauczania w szkołach tak zwanego nauczania o takiej samej płci (same sex education). Liberałowie którzy dostali się do władzy w prowincji Ontario wprowadzili ten nakaz bez oglądania się na to jakie jest stanowisko rodziców i opinii publicznej w tej sprawie. Nie zastanowili się nawet nad tym jakie jest stanowisko samych nauczycieli w przedmiocie nauczania o tej samej płci.

Myślę że dyskusja publiczna, a właściwie to że jej nie było, że nie liczono się z opinią rodziców w trakcie wprowadzania przymusu nauczania o tej samej płci, to z kolei spowodowało że w świadomości rodziców zrodziło się zwątpienie co do uczciwości nauczycieli, i co do tego co nauczyciele oferują swoją pracą? W konsekwencji opinia publiczna zadaje sobie pytanie o to ile za nauczanie, za pracę nauczycieli społeczeństwo powinno płacić?

Przy czym ta wisząca w powietrzu opinia rodziców na temat nauczania i zapłaty za nie to nie jest jakiś zorganizowany ruch polityczny. Ta opinia rodziców i obojętność wobec żądań nauczycieli, wobec ich strajku po prostu istnieje. I ponieważ nie jest to ruch polityczny, czy też nawet tych poglądów nie reprezentuje partia konserwatywna to związki nauczycieli nie mają z kim prowadzić dialogu.

Powiedziałbym nawet więcej, że ponieważ wątpliwość co do tego co uczą nauczyciele jest niezorganizowana, spontaniczna, wobec tego również partia konserwatywna jest jakimś zakładnikiem tej opinii społeczeństwa. Ośmieliłbym się wyrazić zdanie że opinia publiczna w znakomitej większości chce likwidacji nauki o tej samej płci, natomiast partia konserwatywna tak na poziomie federalnym jak i prowincji Ontario nie ma ochoty na likwidację tego przedmiotu. W momencie kiedy zgodzą się na roszczenia płacowe nauczycieli, to w oczach opinii publicznej pokażą że tak naprawdę nie są konserwatystami. W efekcie doszło do takiego politycznego klinczu z którego nikt nie chce wyjść, bo nie ma odważnego który podjąłby się likwidacji nauki o tej samej płci. Ale jest tego poważny powód, a jest tak dlatego że po likwidacji tego nauczania, należałoby zadać sobie pytania w kolejności odwrotnej do tej jak zostało zmieniane prawo w Kanadzie, a więc prawo dotyczące eutanazji, prawo zezwalające na małżeństwa tej samej płci, i wreszcie zmianę przepisów zezwalających na aborcję. Wszystko zaczęło się 30 lat temu od sprawy lekarza doktora Henry’ego Morgentaler’a który wygrał swój pozew i aborcja została zalegalizowana w Kanadzie. Zmiany liberalne które nastąpiły w prawie kanadyjskim są skutkiem legalizacji aborcji. Jak się wydaje konserwatyści na poziomie federalnym i na sam Doug Ford na poziomie prowincjonalnym nie są gotowi na taką filozoficzną dyskusję. Zbyt płytka, bo sprowadzona jedynie do aspektu ekonomicznego jest filozofia partii konserwatywnej.

Z drugiej strony środowiska emigrantów z Azji, środowiska muzułmanów, obeszły liberalizm i zgubne jego skutki dla wykształcenia poprzez zamykanie się w swoich kręgach kulturowych, w swoich społecznościach i   ten sposób stopują pomysły liberalne do podkopywania zdolności uczenia się swoich dzieci.

Samoobrona pewnych społeczności przed liberalizmem w systemie edukacji w GTA ma miejsce i to widać po rozmowach z nauczycielami. Ponad dwa lata temu rozmawiałem z nauczycielką języka angielskiego, magistrem nauczania. Uczyła w szkole średniej.

        Wcześniej, zanim zdobyła stały kontrakt na pracę w Brampton, obeszła praktycznie całe GTA pracując jako nauczycielka w zastępstwie. I oto co mi powiedziała:

– Kocham pracować w Brampton. Tam, w Brampton, dzieci i młodzież uczy się sama. Nie trzeba jej motywować. Rodzice i ich dzieci mają cel. Dzieci chcą iść dalej uczyć się na uniwersytetach i kontynuować naukę.

        – Pracujesz wśród hindusów i muzułmanów, czy widzisz wpływ tego że rodziny trzymają się razem, na to jak uczą się dzieci?

– U Hindusów, u osób przyjeżdżających z Indii motywacja do nauki ma trochę inne podstawy ponieważ emigracja z Indii ma silną zależność od tego z jakiej kasty ludzie tu przyjechali. A do Kanady przyjeżdżają w większości ludzie ze średniej i z wyższych kast. Oni mają za zadanie w swoim życiu utrzymanie statusu zawodu, czy też przygotowywanie się w tym życiu do przejścia do wyższej kasty. Z kolei u Sikhów występuje kombinacja religii, kasty, i elementu trybalizmu, wzajemnego wspierania się, misyjności obrony hindusów przed muzułmanami. Religia Sikhów w jakimś sensie nawiązuje do odkupienia poprzez pracę, jest religią nakazującą aktywne podejście do życia. U muzułmanów z kolei widzę wpływ na naukę spowodowany motywacja rodzinną. Tam są silniejsze związki rodzinne które pomagają dzieciom i są dla nich motywacją do nauki i do zdobycia zawodu.

        – Czy widzisz to, że te dobrze uczące się dzieci mają poczucie lepszości, pewnej misyjności, potępienia dla kultury poprawności politycznej.

– To pytanie ma kilka wątków. Tak, widzę jak dzieci się przyjaźnią,  jak rodzice przyjeżdżają na wywiadówki. W wielu przypadkach czują poczucie wyższości i pewnej pogardy dla kultury poprawności politycznej, pomimo tego że właśnie ta kultura spowodowała, że ci ludzie często niejako z marszu zdobyli dobre, miejsca pracy i stanowiska, na które w ich krajach pochodzenia ze względu na uwarunkowania religijno-plemienne nie mieliby szans, lub mieliby olbrzymie trudności kariery materialnej, czy zawodowej.

        – Skąd ta pogarda się bierze?

-Z niepokoju, ze strachu. Kultura poprawności politycznej, na przykład w moim zawodzie, w nauce języka angielskiego wprowadziła zamieszanie. Do języka weszły słowa które nie mają elementu wartościującego. Nasz język rozwijał się, angielska kultura prawna została zbudowana  w oparciu o kulturę słowa, słowa które przenosiło informację, czyli było wartością samym w sobie, i przenosiło dodatkowo wiadomość o pewnej innej wartości. Człowiek który lepiej znał język angielski lepiej odnajdywał się w pracy, w kontakcie z policjantem, w kontakcie z nauczycielem, w pracy, bo po prostu przekazywał lepiej sformułowane informacje. Nauka o tej samej płci wprowadziła olbrzymie zamieszanie w nauczaniu języka angielskiego, bo zdeformowała ustalony świat wartości językowych, a języka używamy do przekazywania informacji. Innym elementem wprowadzającym zamieszanie w nauce młodzieży która nie urodziła się w Kanadzie, podobne do tego jakie wprowadziła nauka o tej samej płci, jest wymuszanie nauki o rdzennych mieszkańcach Kanady. Po pierwsze dla osób które przyjeżdżają spoza Kanady sprawa informacji o rdzennych mieszkańcach Kanady jest bardzo odległa, ponieważ oni mają jakieś informacje o dorobku kultury i języka angielskiego, bo przyjechali często z krajów które były krajami kolonialnymi, więc jakiś punkt odniesienia jest. Nawet paradoksalnie jeśli jest niechęć do kultury brytyjskiej, tej postrzeganej jako kolonialna, to jest o niej informacja, informacja mająca swe źródło w tym olbrzymim dorobku literatury brytyjskiej, teatru brytyjskiego, kultury brytyjskiej. A tu nagle młodzież i dzieci mamy uczyć o rdzennych mieszkańcach Kanady. Dorobek   literatury rdzennych mieszkańców Kanady jest mały. My go często sztucznie rozbudowujemy i młodzież czuje w tym fałsz. Fałsz nie jest dobrą motywacja do nauki i nie buduje postawy szacunku dla nauczyciela.

        – No ale nie wszystkie dzieci, a nawet te dzieci w Brampton nie są z tego samego środowiska, są dzieci że tak powiem pochodzące z krajów kolonialnych, czy też z tych biedniejszych krajów kolonialnych gdzie utrzymywało się długo niewolnictwo. Myślę że to nie o to chodzi że gdzieś było niewolnictwo, bo niewolnictwo zostało zniesione, chodzi o to że to niewolnictwo które zostało zniesione 150 lub 200 lat temu stało się taką fałszywą religią, wymówka dla wielu rzeczy w tym i dla słabszych niż u innych postępów w nauce. Fałszywa religia, wymówka, słabsi niż inni postępów w nauce, co to znaczy?

– Miałam kilka takich sytuacji kiedy rodzice, lub rodzic, przychodzili do mnie i mówili, że ich dziecko zasługuje na wyższy stopień bo oni byli kiedyś niewolnikami i startują z innego poziomu, to po pierwsze.

Po drugie ja nie widzę tak silnego związku zachodzącego w słabszych wynikach w nauce od tego jaki dany kraj pochodzenia miał historię kolonialną, ale bardziej od tego, jakie panują stosunki w danej rodzinie, z której dziecko pochodzi, czy dziecko wychowuje się w rodzinie pełnej, czy też niepełnej.

W rodzinach nie-rozbitych dzieci na ogół mają lepsze wyniki w nauce. To taka ogólna obserwacja, bo widzę że na przykład w środowisku rozbitych rodzin białych dzieci, młodzież ma generalnie słabsze wyniki w nauce.

        – Wróćmy do tego wątku rodziców mówiących że byli niewolnikami, jak polityka poprawności, nauka o tej samej płci, ma się do tego co ci rodzice mówią do nauczyciela?

– Polityka poprawności, i dopełnienie jej nauką o tej samej płci jest taką wymówka dla tych rodziców do argumentacji do tego że to nauczyciel jest winny, że ich dziecko słabiej się uczy i argumentacji, żeby nauczyciel dawał ich dzieciom lepsze oceny, wymówką do postrzegania nauczyciela jako osoby odpowiedzialnej za to żeby dziecko miało lepsze oceny.

        – A jak ty postępujesz?

– Jestem w trudnej sytuacji, bo młodzież szuka wzorców. Nauczyciel powinien być osobą sprawiedliwą. Trudno jest mi żyć w świecie fałszywej sprawiedliwości. Jako nauczycielka, a specjalnie nauczycielka języka angielskiego przeżywam to mocniej bowiem widzę, że język który nie przenosi wartości, czyli informacji której jest nośnikiem, takim nośnikiem powoli przestaje nim być.

        – To co byś radziła rzymskim-katolikom?

– Myślę że emigranci wyczuwają intuicyjnie braki kształcenia w Kanadzie, bowiem na przykład w Brampton pochodzą w większości z krajów, gdzie za naukę się płaci i to często od trzeciej klasy szkoły podstawowej. Na przykład Indie mają dzisiaj jeszcze około 25% analfabetów. Więc nie po to oni emigrowali do Kanady żeby ich dzieci spadły w statusie społecznym. Myślę że to, co nazywamy brzydko gettoizacją, trybalizmem, jest intuicyjną ucieczką, powrotem do świata wartości.

Każda duża religia w swoim języku, w swoim przekazie stworzyła unormowany świat wartości, i oni uciekają do swoich religii. Rzymscy katolicy jeśli chcą zachować czystość języka angielskiego to też winni trzymać się swojej wiary.

Janusz Niemczyk



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here