Z Nata­lią Kusen­do­vą, posłan­ką pocho­dze­nia pol­skie­go do legi­sla­tu­ry Onta­rio, o jej powro­cie do zawo­du dyplo­mo­wa­nej pie­lę­gniar­ki i pra­cy w szpi­ta­lu z pacjen­ta­mi cho­ry­mi na Covid-19 roz­ma­wia Andrzej Kumor.
Biu­ro posłan­ki Kusen­do­vej udzie­la infor­ma­cji w spra­wie pro­gra­mów pomo­co­wych zwią­za­nych z pandemią.

Staramy się pomóc wszystkim…

Nata­lia Kusen­do­va pocho­dzi z rodzi­ny pol­skiej i sło­wac­kiej, zna pięć języ­ków, jest dyplo­mo­wa­ną pie­lę­gniar­ką z zawo­du, a obec­nie słu­ży, jako posłan­ka do legi­sla­tu­ry Onta­rio z okrę­gu Mis­sis­sau­ga Cen­tre. W związ­ku z pan­de­mią pod­ję­ła ponow­nie pra­cę na oddzia­le pogo­to­wia (Emer­gen­cy Room) szpi­ta­la Eto­bi­co­ke Gene­ral. Roz­mo­wę prze­pro­wa­dzo­no 1 kwiet­nia 2020.

Andrzej Kumor — Pani Nata­lio, przede wszyst­kim gra­tu­lu­ję decy­zji, jestem pełen podzi­wu, że Pani wró­ci­ła do pra­cy, w tak trud­nym okre­sie w momen­cie kie­dy wią­że się to z dodat­ko­wym ryzykiem.

        Kie­dy Pani skoń­czy­ła zmianę?

Nata­lia Kusen­do­va: — Wczo­raj pra­wie dwie godzi­ny póź­niej niż się spo­dzie­wa­łam; nor­mal­nie pra­cu­ję od 07:30 rano do 19:30 wie­czo­rem 12 godzin, a wczo­raj dopie­ro skoń­czy­łam o 21:30, dla­te­go że jest wię­cej do roboty.

        — Jak to się ma do Pani wcze­śniej­szych  doświad­czeń nor­mal­ne­go sezo­nu gry­po­we­go? Jak to moż­na porów­nać do tego okresu?

- Na pew­no jest ina­czej, tam gdzie pra­cu­ję, (Eto­bi­co­ke Gene­ral Hospi­tal) zawsze jest dużo pacjentów.

Jesz­cze w zeszłym tygo­dniu, gdy byłam na dyżu­rze, to nie przy­cho­dzi­ło wie­lu pacjen­tów, dla­te­go że wyda­je mi się, iż ludzie boją się przy­cho­dzić do szpi­ta­la, żeby się nie zara­zić, nato­miast w tym tygo­dniu już widać wię­cej pacjen­tów więc na pew­no jest więk­sze obło­że­nie i sądzę że to będzie w naj­bliż­szych tygo­dniach wzrastało.

        — Czy to są ludzie z obja­wa­mi gry­py,  cho­rób ukła­du odde­cho­we­go; ci, któ­rzy podej­rze­wa­li u sie­bie COVID-19?

- Jeśli ktoś podej­rze­wa u sie­bie COVID-19 to powi­nien pójść do Asses­sments Cen­tres, a nie­ko­niecz­nie do szpi­ta­la; zale­ży, jakie się ma symp­to­my, jeśli symp­to­my są takie, że potrzeb­na jest służ­ba ratun­ko­wa, to wte­dy, jak naj­bar­dziej przy­cho­dzi się do szpi­ta­la, nato­miast u każ­de­go pacjen­ta, któ­ry przy­cho­dzi do nas na pogo­to­wie ratun­ko­we, do Emer­gen­cy Room, robi­my tzw. Covid-19 scre­en i wte­dy przy samym wej­ściu pie­lę­gniar­ka okre­śla, czy ten pacjent ma podej­rze­nie Covid-19 czy nie i wów­czas są dwa oddziel­ne pro­to­ko­ły, któ­ry­mi się ratow­ni­cy, pie­lę­gnia­rze i leka­rze kierują.

Jak wspo­mi­na­łam, w zeszłym tygo­dniu, jak byłam na dyżu­rze, to pra­co­wa­łam aku­rat w tym rejo­nie, gdzie nie było pacjen­tów z Covid i było bar­dzo mało pacjen­tów, dla­te­go że —  jak myślę — ludzie po pro­stu boją się, nato­miast w tym tygo­dniu pra­co­wa­łam tam, gdzie przyj­mo­wa­ne są ostre przy­pad­ki i wszy­scy moi pacjen­ci byli podej­rze­wa­ni o Covid-19; mia­łam 4 pacjen­tów i każ­dy z nich został prze­te­sto­wa­ny — robi­my ten swab, któ­ry idzie do środ­ka nosa i nie­ste­ty cze­ka­my 3 dni na odpowiedź.

W tym cza­sie musi­my się zacho­wy­wać tak, jak­by pacjent miał Covid, co ozna­cza, że za każ­dym razem, jak wcho­dzę do poko­ju pacjen­ta ‚muszę zakła­dać far­tuch, ręka­wi­ce maskę, gogle i cze­pek — oczy­wi­ście myję ręce przed i po —  i jak wycho­dzę, muszę bar­dzo ostroż­nie zdej­mo­wać to wszyst­ko —  jest spe­cjal­ny porzą­dek, pro­to­kół jak to się robi.

To bar­dzo spo­wal­nia pra­cę pie­lę­gniar­ki, dla­te­go że jeśli mam czwo­ro takich pacjen­tów, to nawet, żeby wejść do poko­ju, podać wodę, muszę się ubrać i potem rozebrać.

To napraw­dę zmie­nia tryb naszej pracy.

        — Czy każ­dy pacjent z COVID-19 jest zosta­wia­ny w szpi­ta­lu, gdy cze­ka na test?

        I kolej­na rzecz, czy te ubra­nia ochron­ne są dostęp­ne? Sły­sza­łem opo­wie­ści, tutaj ze szpi­ta­la Tril­lium w Mis­sis­sau­dze, że pie­lę­gniar­ki dopie­ro nie tak daw­no dosta­ły masecz­ki na twarz, wcze­śniej nie było tego sprzętu.

        Wiem też, że Pani na swo­jej stro­nie mówi­ła, jak to pre­mier Doug Ford przy­wiózł do Pani szpi­ta­la jakieś poda­ro­wa­ne masecz­ki. Jak to wyglą­da od stro­ny Pani bez­pie­czeń­stwa i bez­pie­czeń­stwa pacjentów?

- No więc tak; nie każ­dy pacjent zosta­je w szpi­ta­lu — czy­li, na przy­kład, kil­ka dni temu opie­ko­wa­łam się jed­no­rocz­nym dziec­kiem, któ­re było podej­rza­ne o COVID-19 dla­te­go że mia­ło tem­pe­ra­tu­rę, a rodzi­ce 3 tygo­dnie wcze­śniej byli w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie wie­my że jest epicentrum.

Zro­bi­li­śmy wymaz i lekarz wysłał do domu rodzi­nę z zale­ce­niem, żeby wszy­scy się izo­lo­wa­li na 14 dni, albo przy­naj­mniej do kie­dy otrzy­ma­ją wynik nega­tyw­ny, że dziec­ko nie jest zara­żo­ne i wte­dy nie muszą się już izo­lo­wać, cho­ciaż i tak wszy­scy powin­ni­śmy się izo­lo­wać tak czy ina­czej — nie wycho­dzić z domu.

Więc nie, jeśli pacjent nie musi być moni­to­ro­wa­ny od stro­ny medycz­nej wte­dy nie ma potrze­by, żeby został w szpi­ta­lu, ale wczo­raj aku­rat mia­łam wszyst­kich pacjen­tów, któ­rzy mie­li taką potrze­bę moni­to­rin­gu medycz­ne­go, więc zosta­li z nami i cze­ka­li, na łóż­ka na 10. pię­trze na medi­ci­ne flo­or żeby się zwol­ni­ły, żeby prze­nieść ich z pogo­to­wia ratunkowego.

        — Pani mówi, musie­li cze­kać na łóż­ka, czy bra­ku­je łóżek? Jak bar­dzo obcią­żo­ny jest szpital?

- Nawet przed pan­de­mią wie­my, że pra­wie wszyst­kie szpi­ta­le w Onta­rio albo przy­naj­mniej te w metro­po­liach, w mia­stach, były obcią­żo­ne i funk­cjo­no­wa­ły przy 120% obło­że­nia, to zna­czy że przyj­mo­wa­ły 20% pacjen­tów wię­cej. W tej chwi­li, szpi­ta­le ode­sła­ły dużo pacjen­tów do domu, prze­ło­żo­no pla­no­wa­ne ope­ra­cje, aby stwo­rzyć więk­sze moż­li­wo­ści, mieć wię­cej miejsc, myślę że na dzień dzi­siej­szy jesz­cze nie mamy  prze­cią­że­nia, nato­miast sądzę że w następ­nych tygo­dniach to się zmieni.

Wiem że, na przy­kład, szpi­tal Tril­lium Health Part­ners zamknął Eto­bi­co­ke Urgent Care Cli­nic, żeby zamie­nić ją na przyj­mo­wa­nie pacjen­tów COVID-19 czy­li zaj­mu­je­my róż­ne nie­kon­wen­cjo­nal­ne miej­sca i sta­ra­my się je zamie­niać na prze­strzeń, gdzie moż­na było­by się opie­ko­wać pacjen­ta­mi COVID-19.

Pan pytał rów­nież o masecz­ki PPE wiem, że jako rząd zamó­wi­li­śmy milion róż­ne­go rodza­ju sprzę­tu. Oso­bi­ście roz­ma­wiam z pre­mie­rem, jak rów­nież z naszą panią mini­ster zdro­wia, nato­miast wiem, że lokal­nie na dzień dzi­siej­szy zawsze są więk­sze czy mniej­sze bra­ki, dla­te­go że po pro­stu jest wiel­ka potrzeba.

Dla­te­go dobrze się sta­ło, że szpi­ta­le też wysto­so­wa­ły taki apel i pro­szą inne insty­tu­cje, takie jak na przy­kład uni­wer­sy­te­ty czy col­le­ges, któ­re mają to wypo­sa­że­nie, dla­te­go że uczą stu­den­tów medycz­nych, też chi­rur­dzy pla­stycz­ni dali duże ilo­ści sprzę­tu do naszych szpitali.

Myślę, że to jest waż­ne i mądre, że szpi­ta­le nie cze­ka­ją aż rząd przyj­dzie i im przy­nie­sie, ale też robią akcję sami. Tego sprzę­tu nigdy nie jest za dużo, nie wie­my jak dłu­go to będzie wszyst­ko trwać.

        — To zapy­tam od razu o Pani oce­nę, dla­cze­go, ta sytu­acja jest tak pod­bram­ko­wa? O epi­de­mii było wia­do­mo już od stycz­nia, na pew­no w grud­niu były pew­ne ozna­ki, ale w stycz­niu Chi­ny zaczę­ły izo­lo­wać Wuhan, już wte­dy wie­dzie­li­śmy, że tam jest bar­dzo nie­bez­piecz­nie. Ale wte­dy dało się sły­szeć gło­sy, że Chiń­czy­cy sto­su­ją „dra­stycz­ne środ­ki”, prze­sa­dza­ją i tak dalej i wte­dy nie było wca­le mowy o tym, że tutaj u nas będzie aż tak nie­bez­piecz­nie. Czy też, że nie będzie­my mie­li sprzętu.

        Wte­dy odda­wa­li­śmy Chiń­czy­kom sprzęt, a prze­cież tego rodza­ju rze­czy, jak pan­de­mie moż­na mode­lo­wać, pro­gno­zo­wać, robi się bada­nia, ćwi­cze­nia, któ­re poka­zu­ją jak szyb­ko pan­de­mia się rozprzestrzenia.

        Więc, jak Pani oce­nia te środ­ki, któ­re pod­ję­to na pozio­mie fede­ral­nym i na pozio­mie pro­win­cji, ja wiem, że to może nie­zręcz­nie Pani mówić… ale prze­cież wia­do­mo było, że ta epi­de­mia do nas przychodzi?

- Wiem od moich lokal­nych szpi­ta­li, to jest Wil­liam Osler i Tril­lium Health Part­ners — jestem w sta­łej komu­ni­ka­cji — że my mamy zaso­by epi­de­micz­ne, nie mogę powie­dzieć tego na 100%, ale na 26 dni, więc wiem że jeste­śmy przygotowani.

Nie moż­na porów­ny­wać epi­de­mii SARS do epi­de­mii COVID-19, dla­te­go że ten wirus jest sil­niej­szy i roz­prze­strze­nia się o wie­le szyb­ciej, ale tak jak wspo­mi­na­łam, w Onta­rio mamy zaso­by pan­de­micz­ne, któ­re wystar­czą nam na przy­naj­mniej miesiąc.

Nie­po­ko­ją­ce jest to, że pre­mier Quebe­cu Fra­nço­is Legault wczo­raj ogło­sił, że w Quebe­cu jest tyl­ko sprzęt na 3 do 7 dni. To nas bar­dzo nie­po­koi, dla­te­go że to są nasi Kana­dyj­scy bra­cia,  ale pro­blem też pole­ga na tym, że glo­bal­ny sup­ply cha­in mana­ge­ment jest bar­dzo obcią­żo­ny w tej chwi­li, a to o czym się dowie­dzia­łam, co było dla mnie zaska­ku­ją­ce i szo­ku­ją­ce to, że 90%  sprzę­tu medycz­ne­go dla cywi­li­zo­wa­ne­go świa­ta pocho­dzi z Chin.

Kie­dy pan­de­mia wybu­chła w Chi­nach, to pod zna­kiem zapy­ta­nia sta­nę­ło to, czy chce­my nadal ścią­gać sprzęt z Chin, bo nie wie­my czy cza­sem przez ten sprzęt niż ścią­gnie­my sobie jesz­cze wię­cej wiru­sa. Więc to też była taka nie­zręcz­na sytuacja.

Wie­my, że 4 lute­go nasz pre­mier Justin Tru­de­au wysłał 16 ton ekwi­pun­ku do Chin. To też było pod zna­kiem zapy­ta­nia, bo czy zapy­tał się pro­win­cji, czy to jest wła­ści­wa decy­zja; czy nie będą potrzeb­ne tutaj lokalnie?

Wiem, że każ­da pro­win­cja robi co może, nasi pre­mie­rzy wszy­scy są w sta­łej łącz­no­ści, jak i rów­nież z rzą­dem fede­ral­nym, żeby to zamó­wie­nie jak naj­szyb­ciej do nas przyszło.

Tym­cza­sem musi­my się łączyć i lokal­nie zoba­czyć, gdzie są nasze zaso­by i jak je dys­try­bu­ować tam, gdzie są potrzebne.

Co też jest pięk­ne dużo biz­ne­sów lokal­nych nam pomaga.

        — Wła­śnie, czy­ta­łem to na Pani stro­nie, że ktoś o pol­sko brzmią­cym nazwi­sku jest w sta­nie pro­du­ko­wać osło­ny z plexi.

-To jest Andy Sta­ni­szew­ski, jeden z moich wolon­ta­riu­szy, z  takich napraw­dę dobrych dusz; lokal­nych ludzi, któ­rzy zawsze poma­ga­ją. Cała rodzi­na Sta­ni­szew­skich zawsze jest bar­dzo pomoc­na w Mis­sis­sau­dze, oni mają taką dru­kar­nię i wymy­śli­li pro­to­typ, któ­ry poka­za­łam pre­mie­ro­wi, a któ­ry on dał do swo­jej gru­py zada­nio­wej, żeby prze­te­sto­wać — oczy­wi­ście wszyst­kie pro­to­ty­py muszą być zatwier­dzo­ne przez Cana­da Health, żeby spraw­dzić, czy one rze­czy­wi­ście są wła­ści­we i będą chro­nić naszych pie­lę­gnia­rzy i lekarzy.

Ale wła­śnie ini­cja­ty­wą nasze­go rzą­du, któ­ra się nazy­wa Onta­rio Toge­ther, jest by biz­nes zgła­szał się ze swo­imi pomy­sła­mi w wal­ce prze­ciw­ko koronawirusowi.

        — Pani powie­dzia­ła, że powin­ni­śmy sie­dzieć w domu, ale czy to nie jest tak, że każ­dy z nas ma jakąś odpor­ność i  jeże­li czło­wiek sie­dzi w domu jest przy­gnę­bio­ny i w izo­la­cji, to jego odpor­ność male­je. Czy jed­nak nie moż­na, sto­su­jąc te zasa­dy izo­la­cji, iść na spa­cer, wyjść nawet z rodzi­ną, z któ­rą się i tak cały czas prze­by­wa w domu, czy nie jest to dobrze, że ludzie cho­dzą do par­ków?  Bo mało ludzi jest w sta­nie ten „areszt domo­wy” zno­sić tygo­dnia­mi, a nie wia­do­mo, jak dłu­go jesz­cze to będzie trwało.

- Myślę że każ­dy powi­nien sobie zro­bić „rachu­nek sumie­nia” — i jeśli rze­czy­wi­ście to jest samot­ny spa­cer, albo z rodzi­ną, to być może jest to wska­za­ne, ale też dzi­siaj na przy­kład roz­ma­wia­łam z moim ojcem, któ­ry miesz­ka we Fran­cji. Tam jest takie zarzą­dze­nie, że jeże­li się wycho­dzi z domu, to każ­dy musi sobie wypi­sać  kar­tecz­kę, „wycho­dzę, dla­te­go że muszę iść do leka­rza”, lub na zaku­py lub do far­ma­ceu­ty albo wypro­wa­dzić psa. Mają też pozwo­le­nie wycho­dzić na godzi­nę dzien­nie, dla zdro­wia psy­chicz­ne­go i fizycz­ne­go ale muszą być w obrę­bie kilo­me­tra od domu. I poli­cja rze­czy­wi­ście te kar­tecz­ki sprawdza.

Tutaj jesz­cze takich obostrzeń nie ma, nato­miast widzie­li­śmy w zeszły week­end, dużo ludzi spo­ty­ka­ło się w par­kach, gra­ło w koszy­ków­kę było na pla­cach zabaw z dzieć­mi. To jest abso­lut­nie niewskazane.

Więc wyda­je mi się, że musi­my teraz napraw­dę zaostrzyć te regu­ły i napraw­dę nie wychodzić.

 

        — Bo w tym nie­wy­cho­dze­niu cho­dzi wła­śnie o szpi­ta­le, o służ­bę zdro­wia, żeby spłasz­czyć krzy­wą, tak? Żeby szpi­ta­le nie były zbyt­nio prze­cią­żo­ne tłu­ma­mi ludzi, któ­rzy będą wyma­ga­li opie­ki, Wirus zaś i tak będzie?

- Wirus będzie, ale szcze­gól­nie jeśli cho­dzi o senio­rów pre­mier  ape­lo­wał, żeby senio­rzy nie wycho­dzi­li, dla­te­go że oni są  gru­pą naj­bar­dziej nara­żo­ną. Ape­lu­je­my, żeby nie wycho­dzi­li, bo wie­my że jeśli senior zosta­nie zaka­żo­ny, to ma bar­dzo duże ryzy­ko hospi­ta­li­za­cji i korzy­sta­nia z respi­ra­to­ra, dla­te­go pro­si­my senio­rów i rodzi­ny, któ­re się opie­ku­ją senio­ra­mi, żeby trosz­czy­ły się o nich i mini­ma­li­zo­wa­ły kon­takt fizycz­ny, co nie zna­czy, że nie mogą być w kon­tak­cie tele­fo­nicz­nym czy wir­tu­al­nym dla­te­go że senio­rzy potrze­bu­ją tego kontaktu.

        — Ale domy opie­ki dalej dzia­ła­ją, przyj­mu­ją nowych pen­sjo­na­riu­szy, któ­rzy nie są spraw­dza­ni, do koń­ca nie wia­do­mo czy nie mają COVID-19, bo jak sły­szy­my, część ludzi  może nie mieć żad­nych obja­wów, czy nie uwa­ża Pani że powin­no się izo­lo­wać przede wszyst­kim domy pomo­cy, domy opie­ki, żeby nie przyj­mo­wać nowych pensjonariuszy?

- Domy opie­ki to jest essen­tial servi­ce, jeśli jakiś eme­ryt potrze­bu­je iść do domu pomo­cy, to nie może­my powie­dzieć rodzi­nie, musi­cie się sami opie­ko­wać; jeśli taki senior ma napraw­dę bar­dzo wyso­kie wyma­ga­nia medyczne.

Wiem, że nasz rząd inwe­sto­wał w te ośrod­ki opie­ki dłu­go­ter­mi­no­wej żeby mia­ły dostęp do testów przez 24 h na dobę, żeby mogli testo­wać tak pen­sjo­na­riu­szy, jak i pracowników.

Wiem, że nasza mini­ster pra­cu­je w tej chwi­li nad nowy­mi regu­ła­mi, zasta­na­wia­my się, czy na przy­kład, nie wpro­wa­dzić zaka­zu mobil­no­ści mię­dzy pra­cow­ni­ka­mi; wie­my, że nie­któ­rzy pra­cow­ni­cy pra­cu­ją w 2, 3 lub 4 domach opie­ki. Zasta­na­wia­my się, żeby ogra­ni­czyć pra­cow­ni­ków do jed­ne­go domu, zmniej­szyć ryzy­ko zara­że­nia pomię­dzy domami.

Dla ludzi powy­żej 65. roku życia zara­że­nie jest uwa­ża­ne za bar­dzo ryzy­kow­ne i tak jak mówi­łam, prze­bieg cho­ro­by koro­na­wi­ru­sa u tych ludzi jest naj­bar­dziej obcią­ża­ją­cy służ­bę zdro­wia, naj­bar­dziej kosz­tow­ny i nie­sie naj­gor­sze rokowania.

        — Ile jest przy­pad­ków Covid-19 w szpi­ta­lu, w któ­rym Pani pra­cu­je? Może Pani powiedzieć?

- To trud­no tak napraw­dę oce­nić, dla­te­go że testu­je­my pacjen­tów, a rezul­ta­ty dopie­ro przy­cho­dzą za 3, 4 dni. Więc nie jestem na bie­żą­co świa­do­ma ilu ich jest. To się zmie­nia z dnia na dzień, plus są ci, któ­rych też wysy­ła­my do domu.

        — Czy więk­szość tych ludzi to są ludzie w star­szym wie­ku czy też są ludzie młodsi?

- Napraw­dę róż­nie to bywa, wczo­raj mia­łam czwo­ro w wie­ku pomię­dzy 40 do 80 lat, ale kil­ka dni temu mia­łem małe dziec­ko, któ­re mia­ło roczek, tak że to trud­no ocenić.

        — A czy oni mają też cho­ro­by towa­rzy­szą­ce? Czy też to są ludzie zupeł­nie zdro­wi, któ­rych wirus zaata­ko­wał  tak bar­dzo, że zna­leź­li się w szpi­ta­lu? Pytam o to dla­te­go, że lekarz Kana­dy pani Tam ostrze­ga­ła ludzi mło­dych, któ­rzy czę­sto lek­ce­wa­żą zagro­że­nie tą cho­ro­bą nie zda­jąc sobie spra­wy, że mogą być nosi­cie­la­mi, któ­rzy zara­żą tych star­szych. Czy Pani zda­niem, mło­dzi są odpor­ni, czy to widać w szpitalu?

- Wyda­je mi się, że każ­dy może być nara­żo­ny na koro­na­wi­ru­sa, wiem że jeśli ktoś ma inne pro­ble­my medycz­ne to ryzy­ko jest jesz­cze więk­sze — ludzie, któ­rzy mają osła­bio­ny sys­tem odpor­no­ścio­wy z róż­nych powo­dów czy to przez raka czy przez inne dole­gli­wo­ści, nato­miast mło­dzi ludzie, też mogą zacho­ro­wać i to bar­dzo poważnie.

Wczo­raj jed­na z pie­lę­gnia­rek, z któ­rą pra­co­wa­łam, mia­ła 23-let­nie­go pacjen­ta, któ­ry nie miał żad­nych towa­rzy­szą­cych cho­rób i w cią­gu 6 godzin musie­li­śmy go intu­bo­wać i wen­ty­lo­wać i prze­nieść na inten­syw­ną tera­pię. Napraw­dę nie ma regu­ły. Wie­my, że oso­by star­sze i oso­by z wcze­śniej­szy­mi pro­ble­ma­mi medycz­ny­mi mają więk­sze ryzy­ko, ale może to rów­nież doty­czyć oso­by mło­dej, któ­ra ma zero innych czyn­ni­ków ryzyka.

        — Czy te oso­by, któ­re mają poważ­ne obja­wy, czy u nich nastę­pu­ją trwa­łe zmia­ny w płucach?

- Wie pan co, nie mogę odpo­wie­dzieć na to pyta­nie,  nie mam na tyle doświad­cze­nia, żeby wie­dzieć czy to są sta­łe zmia­ny czy nie.

        — Pani Nata­lio, jak wła­dze mogły być lepiej przy­go­to­wa­ne do tego rodza­ju wydarzenia?

        To jest nowa cho­ro­ba, tak jak pani mówi­ła odmien­na nawet od SARS, więc nie ma żad­nych wcze­śniej­szych doświad­czeń, czy wie Pani o tym, jako posłan­ka, czy sły­sza­ła Pani o tym, czy ist­nie­je wymia­na infor­ma­cji pomię­dzy, na przy­kład, służ­bą zdro­wia Chin, służ­bą zdro­wia Włoch, czy Hisz­pa­nii, kra­jów, któ­re mają bar­dzo dużo przy­pad­ków i któ­re mogą powie­dzieć na przy­kład, czy jacyś ludzie mają więk­sze ryzy­ko. Cho­ro­ba jest cie­ka­wa, nie­zna­na, mówi się na przy­kład, że ludzie z gru­pą krwi A są bar­dziej nara­że­ni, niż z gru­pą krwi 0, że decy­du­ją róż­ne czyn­ni­ki gene­tycz­ne, rów­nież śro­do­wi­sko­we — na przy­kład, pala­cze są bar­dziej nara­że­ni niż ludzie, któ­rzy nigdy nie palili.

- Wyda­je mi się, że trze­ba bar­dzo uwa­żać, dla­te­go że jest bar­dzo dużo dez­in­for­ma­cji i nie­wła­ści­wych, nie­praw­dzi­wych wia­do­mo­ści, któ­re krą­żą, zwłasz­cza w internecie,

Jeśli cho­dzi o komu­ni­ka­cję mię­dzy­na­ro­do­wą, wyda­je mi się, że to jest pro­wa­dzo­ne na szcze­blu fede­ral­nym. Wiem że my mamy komu­ni­ka­cję pomię­dzy pro­win­cja­mi i komu­ni­ku­je­my się codziennie.

Nasi pre­mie­rzy i nasi głów­ni leka­rze pro­win­cji rów­nież komu­ni­ku­ją się z dok­tor Tam.

Nie sły­sza­łam, by oso­by z jed­ną gru­pą krwi były bar­dziej nara­żo­ne, więc wyda­je mi się, że napraw­dę trze­ba być ostroż­nym i patrzeć na  źró­dła takich infor­ma­cji, zanim się uzna to za rze­czy­wi­ste. Wiem, też że dużo róż­nych firm chce sko­rzy­stać na tej pan­de­mii, a na dzień dzi­siej­szy nie ma żad­ne­go lekarstwa.

Codzien­nie mamy w cie­le komór­ki rako­we, komór­ki wiru­so­we, czy bak­te­ryj­ne, któ­re  — jeśli jeste­śmy zdro­wi — to nasz sys­tem immu­no­lo­gicz­ny dobrze dzia­ła i nasz sys­tem zabi­ja wiru­sy i bak­te­rie zanim one zaczy­na­ją pro­ces chorobowy.

Ja codzien­nie sto­su­ję, i  zale­cam wszyst­kim, wyso­ką daw­kę wita­mi­ny C, wyso­ką daw­kę, wita­mi­ny D, jak rów­nież ole­jek Ore­ga­no, żeby po pro­stu wes­przeć mój sys­tem immu­no­lo­gicz­ny. W żaden spo­sób nie jest to lecze­nie  koro­na­wi­ru­sa, ale nie zaszko­dzi, więc polecam.

        — Kie­dy Pani wra­ca do pracy?

- W sobo­tę, cho­dzę 3 razy w tygo­dniu na 12 h, bo w mię­dzy­cza­sie mam inne obowiązki.

Nawet, jeśli nie pra­cu­ję to odbie­ram tele­fo­ny, piszę maile, sta­ram się zna­leźć wię­cej tego sprzę­tu ochron­ne­go, żeby dostar­czyć do szpi­ta­li, któ­re mają potrzeby.

W moim okrę­gu wybor­czym mam senio­rów, któ­rzy potrze­bu­ją pomo­cy, trze­ba przy­nieść jedze­nie, czy ode­brać leki. Więc jeste­śmy bar­dzo zaję­ci tak czy inaczej.

Moje biu­ro dzia­ła wir­tu­al­nie, a wszyst­kie tele­fo­ny odbie­ra­my w godzi­nach biz­ne­so­wych i poza, więc i tak jeste­śmy bar­dzo zaję­ci i sta­ra­my się pomóc miesz­kań­com nasze­go okrę­gu wybor­cze­go, w Mis­sis­sau­ga ale nie tyl­ko, dla­te­go że potrze­by są wiel­kie, a ludzie mają bar­dzo dużo pytań, jeśli cho­dzi o pro­gram fede­ral­ny i też do mnie dzwo­nią. Bar­dzo dużo Pola­ków do mnie dzwo­ni po pomoc, dla­te­go że cza­sa­mi są barie­ry językowe.

Moje biu­ro jest otwar­te i poma­ga­my ludziom.

        — Wie Pani, bra­ku­je infor­ma­cji, co zro­bić żeby było więcej?

- Od 6 kwiet­nia będzie uru­cho­mio­ny por­tal, gdzie będzie moż­na skła­dać poda­nie o otrzy­ma­nie tej pomo­cy nad­zwy­czaj­nej od rzą­du fede­ral­ne­go, czy­li cho­dzi o oso­by, któ­re pra­co­wa­ły i mia­ły w ubie­głym roku dochód w Kana­dzie przy­naj­mniej 5000 dol. Jeśli ktoś nic nie zaro­bił, to wów­czas nie może. Dla­te­go że to jest pro­gram, któ­ry  ma zastą­pić wynagrodzenie.

Ludzie, któ­rzy pra­cu­ją teraz w nie­peł­nym wymia­rze godzin stra­ci­li powiedz­my pół swo­jej pen­sji, ale nadal zara­bia­ją pie­nią­dze, nie mogą skła­dać podań; cho­dzi jedy­nie o tych, któ­rzy są w naj­wyż­szej potrze­bie, któ­rzy stra­ci­li swój dochód, tak to wyglą­da. Jeśli się stra­ci­ło pół pen­sji, ale dalej się zara­bia, to nie moż­na się o to ubiegać.

        — Czy pro­gram obej­mu­je rów­nież ludzi, któ­rzy się samo­za­trud­nia­ją; któ­rzy pra­cu­ją na kon­trak­tach, stra­ci­li kontrakt?

 

- Rów­nież ich ten pro­gram  obej­mu­je, mogą apli­ko­wać. To jest dota­cja w wyso­ko­ści 2000 dol. mie­sięcz­nie przez następ­ne 4 mie­sią­ce i nawet jeśli są 2 oso­by w rodzi­nie, któ­re obie stra­ci­ły pra­cę, to też mogą skła­dać poda­nie, wów­czas dosta­ną 4000 na miesiąc.

        — Wie Pani, jest też wie­le zamie­sza­nia wokół tego, kto może nie pła­cić czyn­szu, dla­te­go że pre­mier Doug Ford zaczął mówić, iż nie powin­no się wybie­rać mię­dzy jedze­niem, a pła­ce­niem za miesz­ka­nie i takie oso­by nie muszą pła­cić czyn­szu. Oka­zu­je się, że dużo ludzi po pro­stu prze­sta­ło pła­cić czynsz, a z dru­giej stro­ny są też ludzie, któ­rzy miesz­ka­ją na przy­kład w kon­do­mi­niach, gdzie są cza­sem bar­dzo wyso­kie opła­ty main­te­nan­ce, czy w ich przy­pad­ku oni też mogą te opła­ty odło­żyć, sko­ro to jest sprzecz­ne z pra­wem kon­do­mi­niów i póź­niej może bar­dzo sło­no kosztować?

        Jak to wyglą­da? W pol­skim śro­do­wi­sku jest wie­le osób, któ­re mają domy i mają też loka­to­rów, spła­ca­ją­cych im te domy;  jeże­li ten ktoś prze­sta­je pła­cić czynsz, to czy ja mogę rów­nież prze­stać pła­cić mój mort­ga­ge czy inne zobowiązania?

- Rze­czy­wi­ście jest tro­chę zamie­sza­nia, jeśli cho­dzi o sto­sun­ki wła­ści­cie­li miesz­kań i tych, któ­rzy wynaj­mu­ją, nawet pisa­łam dzi­siaj do mini­stra Ste­ve­na Clar­ka, żeby obja­śnił,  jaki jest to pro­ces; nie chce­my, żeby ludzie wylą­do­wa­li na uli­cy i dla­te­go pre­mier wzy­wał wła­ści­cie­li miesz­kań, żeby na ten mie­siąc odpu­ścić czynsz, ale też pre­mie­rzy fede­ral­ny i pro­win­cyj­ny ape­lo­wa­li, żeby nie nad­uży­wać tej sytu­acji; więc jeśli ktoś cho­dzi do pra­cy tak, jak ja, albo oso­by któ­re nadal są w sta­nie pła­cić, to napraw­dę ape­lu­je­my, żeby pła­ci­ły, dla­te­go że to jest nasz obo­wią­zek moral­ny,  wobec społeczeństwa.

Nie może­my teraz w tej chwi­li wyko­rzy­sty­wać sytu­acji, tej strasz­nej tra­ge­dii, któ­ra nas doty­ka. Napraw­dę, ja ape­lu­ję do wszyst­kich, któ­rzy są w sta­nie nadal pła­cić czynsz, żeby to robili.

Apel nasze­go pre­mie­ra nie był do ludzi pra­cu­ją­cych tyl­ko do ludzi, któ­rzy napraw­dę są w trud­nej sytu­acji i nie mają moż­li­wo­ści płacenia.

Jeśli cho­dzi o mort­ga­ge, wiem że ban­ki w tej chwi­li pra­cu­ją nad tym, żeby była moż­li­wość po pro­stu zawie­sze­nia spłat przez jakiś czas bez sank­cji kar­nych; wiem, że rów­nież dla małych biz­ne­sów są pożycz­ki, któ­re moż­na brać — a lan­dlord to jest prze­cież mały biz­nes, żeby mieć  cash­flow i wiem że nasz mini­ster finan­sów i mini­ster od Muni­ci­pal Affa­irs  pra­cu­ją teraz i są róż­ne pro­po­zy­cje na sto­le, jeśli cho­dzi wła­śnie o wła­ści­cie­li nie­ru­cho­mo­ści, żeby im pomóc.         W tej chwi­li nie ma pro­gra­mu zapo­mo­go­we­go dla wła­ści­cie­li wynaj­mu­ją­cych miesz­ka­nia, ale być może w przy­szło­ści będzie, sta­ra­my się pomóc wszyst­kim. Naszą głów­ną tro­ską jest to, żeby ludzie nie wylą­do­wa­li na ulicy.

        — Pani Nata­lio, dzię­ku­ję bar­dzo, jesz­cze raz gra­tu­lu­ję Pani decy­zji, bo myślę że to jest bar­dzo inspi­ru­ją­ce, jeże­li ktoś, kto jest w sytu­acji uprzy­wi­le­jo­wa­nej, daje taki przy­kład. a na koniec zapy­tam, kie­dy Pani z tego szpi­ta­la odejdzie?

- Na pew­no będę aż do koń­ca, do kie­dy spłasz­czy­my krzy­wą, albo do kie­dy będę musia­ła wró­cić do parlamentu.

Jestem z mojej pra­cy jako pie­lę­gniar­ka bar­dzo dum­na i będę ją kon­ty­nu­ować od cza­su do cza­su, dla­te­go że chcę zacho­wać moją licen­cję pie­lę­gniar­ską no i też medy­cy­na się zmie­nia i gdy­bym przez 4 lata w ogó­le nie prak­ty­ko­wa­ła, to bym bar­dzo dużo zapo­mnia­ła, więc raz na jakiś czas będą przy­cho­dzić na dyżur, ale w obec­nej chwi­li robię to 3 razy w tygo­dniu, żeby też mieć czas dla moich wybor­ców, żebym mogła odpo­wia­dać na tele­fo­ny i e‑maile

Moje biu­ro funk­cjo­nu­je nawet 7 dni w tygo­dniu, mamy codzien­nie roz­mo­wy z naszy­mi pra­cow­ni­ka­mi i roz­wią­zu­je­my róż­ne spra­wy, poma­ga­my ludziom.

        — Dzię­ku­ję bar­dzo i w takim razie zachę­ca­my wszyst­kich do kon­tak­tu z Pani biu­rem wszyst­kich tych, któ­rzy mają wąt­pli­wo­ści, a chy­ba tych ludzi jest bar­dzo dużo, tak że będzie Pani mia­ła bar­dzo wie­le pracy.

- Jak naj­bar­dziej, zachę­cam do zadzwo­nie­nia do moje­go biu­ra (905) 890‑1901 są tam Wik­to­ria, Seba­stian, Pau­la, któ­rzy mówią po pol­sku; mam też innych pra­cow­ni­ków, któ­rzy mówią po angiel­sku i w innych języ­kach — zachę­cam do kon­tak­tu tele­fo­nicz­ne­go lub e‑mailowego

        — Dzię­ku­je bar­dzo, dużo zdrowia! 

-Wza­jem­nie.