Dr Tom Gziut cho­ro­wał na Covid 19: To na pew­no nie była grypa…

Roz­ma­wia­my z pol­skim leka­rzem z Wiel­kiej Bry­ta­nii, któ­ry dwu­krot­nie cho­ro­wał na Covid-19. Czy moż­na to porów­nać z grypą?

Goniec: — Panie Dok­to­rze, był Pan cho­ry na COVID-19 dla­te­go chciał­bym uzy­skać od Pana rela­cję, jak to wyglą­da;  wie­le osób twier­dzi, że to jest nic groź­niej­sze­go niż gry­pa, inni mówią, że to jest wirus, któ­ry nie doty­czy wszyst­kich, doty­czy osób star­szych albo osła­bio­nych, albo z inny­mi cho­ro­ba­mi towa­rzy­szą­cy­mi; jak to było w Pana przy­pad­ku? Jak się zaczę­ło i jaki mia­ło przebieg?

Dr. Tomasz Gziut: — Teo­re­tycz­nie mia­łem chy­ba dwa razy Covid ‑19, tyl­ko za pierw­szym  razem nie było jesz­cze testowania.

Reklama

        — Ale prze­cież mówi się o naby­wa­niu odpor­no­ści, że ludzie, któ­rzy prze­cho­dzą raz, nie powin­ni już dru­gi raz cho­ro­wać, mówi się o oso­czu z krwi tych ludzi, któ­re moż­na prze­ka­zy­wać innym, o takich pró­bach szcze­pie­nia, a Pan mówi że miał dwa razy?

- Tak podej­rze­wam, ponie­waż za pierw­szym razem mia­łem wszyst­kie obja­wy; mia­łem kaszel, gorącz­kę, pro­ble­my z oddy­cha­niem, ale to po 8 dniach minę­ło i myśla­łem że będzie już po wszystkim.

Za dru­gim razem też dosta­łem gorącz­kę, wte­dy już mój szpi­tal robił bada­nia na Covid-19…

        — No wła­śnie, bo tak zaczę­li­śmy „z bie­gu”, a powi­nie­nem zapy­tać, gdzie Pan pra­cu­je i co Pan robi?

- Pra­cu­ję na pół­noc­nym wscho­dzie Wiel­kiej Bry­ta­nii, jako lekarz w inter­nie i tak­że endo­kry­no­lo­gii i diabetologii.

        — Spo­ty­kał się Pan z ludź­mi, o któ­rych Pan wie­dział, że są cho­rzy na COVID-19?

- Cały czas, jak mamy pacjen­tów przy­ję­tych do szpi­ta­la to mamy SOR, (Szpi­tal­ny Oddział Ratun­ko­wy — red.) spe­cjal­nie dla pacjen­tów podej­rza­nych o Covid-19 i mamy SOR, dla pacjen­tów, któ­rych nie podej­rze­wa­my o to i podob­nie mamy oddzia­ły, któ­re są w tej chwi­li spe­cjal­nie dla pacjen­tów, któ­rzy są podej­rza­ni albo już mają potwier­dzo­ny Covid-19, więc my mamy cały czas styk, jeśli jeste­śmy na dyżu­rze, dyżu­ru­je­my tam, gdzie jeste­śmy potrzebni.

        — Pan po tej po tej 8‑dniowej cho­ro­bie po pro­stu wró­cił do pra­cy w szpitalu?

- Tak wró­ci­łem do pra­cy, wyszło chy­ba tego nawet 10 dni, bo były week­en­dy „po obu stro­nach” i wró­ci­łem do pra­cy, i już nie pamię­tam kil­ka tygo­dni póź­niej byłem w innym szpi­ta­lu, bo robi­li­śmy ćwi­cze­nia i czu­łem się tak jak­bym miał gorącz­kę. Wró­ci­łem do domu, spraw­dzi­łem, mia­łem jed­nak gorącz­kę i na następ­ny dzień zro­bi­łem test i potwier­dzo­no, że mam ten wirus i z obja­wa­mi, więc to wyszło tak, że mam Covid-19.

W mojej opi­nii było to po raz drugi.

        — Za pierw­szym razem nie robi­li tych badań?

- Nie robi­li, dla­te­go że nie było dostęp­nych testów. Nie mieliśmy.

        ‑Nawet służ­ba zdro­wia nie była testowana?

- Na samym począt­ku nie, po pro­stu nigdzie w kra­ju nie było dla służ­by zdro­wia; dla pacjen­tów już były, ale dla nas jesz­cze nie było.

        — I jak to się roz­wi­ja­ło w Pana wypad­ku? Pan stwier­dził, że ma Covid i co dalej?

- Za tym 2. razem to na pew­no nie była grypa…

        — O to chcia­łem zapy­tać, bo mamy doświad­cze­nie gry­py, dużo ludzi mia­ło nawet zapa­le­nie płuc, prze­cho­dzi­li­śmy nawet cięż­ką gry­pę, róż­ne cho­ro­by ukła­du odde­cho­we­go, a czym to się róż­ni? Jak to wyglą­da­ło w Pana wypadku?

- Przez pierw­sze 12 dni spa­łem po 23 godzi­ny; mia­łem gorącz­kę parę razy dzien­nie; w nocy o dru­giej budzi­łem się i mia­łem pro­ble­my z oddy­cha­niem, tak że musia­łem się kłaść na klat­ce pier­sio­wej na pod­ło­dze, bo to poma­ga z płu­ca­mi, bra­łem antybiotyki.

        — Był Pan cały czas u sie­bie w domu?

- Tak, bo nie mogłem się ruszyć z łóż­ka, mia­łem takie bóle gło­wy, że nigdy w życiu takiej bóli gło­wy nie mia­łem; wszyst­kie sta­wy, kości, wszyst­ko mnie bolało.

        — Te anty­bio­ty­ki Pan brał osłonowo?

- Jak w szpi­ta­lu boimy się, że pacjen­ci po wiru­so­wym zaka­że­niu dosta­ną zara­że­nie bak­te­ryj­ne w płu­cach, z regu­ły daje­my anty­bio­ty­ki, ale w tej chwi­li mamy też takie tro­szecz­kę inne bada­nie krwi, któ­re mogą roz­róż­nić czy to jest tyl­ko wiru­so­we zaka­że­nie czy bakteryjne.

Po 12 dniach tro­szecz­kę lepiej się zaczą­łem czuć, ale mia­łem jesz­cze gorącz­kę i bałem się, że mam zaka­że­nie płuc więc poje­cha­łem, żeby sobie zro­bić bada­nie płuc i prze­świe­tle­nie. A nie­ste­ty, jak się poka­za­łem na SORze w szpi­ta­lu, to mnie od razu do szpi­ta­la przyjęli.

        — Wyglą­dał Pan na pacjenta?

- No nie­ste­ty, aku­rat jak się poka­za­łem, to dosta­łem gorącz­kę i mia­łem pod­wyż­szo­ny puls i niskie natle­nie­nie krwi, musia­łem nie­ste­ty na chwi­lę zostać w szpi­ta­lu, „po dru­giej stronie”.

        — Na chwi­lę, to zna­czy jak długo?

- Wyszło na dobę, bo nie jestem dobrym pacjen­tem, bła­ga­łem swo­ich zna­jo­mych, żeby mnie wypi­sa­li, bo dziw­nie jest być po dru­giej stronie.

        — Zro­bi­li Panu prze­świe­tle­nie płuc?

- Tak, i to mówiąc szcze­rze, było chy­ba takim naj­waż­niej­szym powo­dem, że mnie przy­ję­li, bo mia­łem cał­kiem poważ­ne zmia­ny na płu­cach. No, ale jestem jesz­cze cał­kiem mło­dy, więc może nie odczu­wa­łem tego tak, jak inni, ale napraw­dę nigdy takiej gry­py nie mia­łem. To nie jest grypa!

        — Czy­li ból gło­wy, olbrzy­mie bóle w kościach, sta­wach, pro­ble­my z oddy­cha­niem i Pan jest wyłą­czo­ny z życia, śpi po 23 h na dobę — takie były objawy?

- Tak.

        — A utra­ta węchu i sma­ku, te rzeczy?

- Mia­łem utra­tę sma­ku i na pew­no też węchu. Pamię­tam, moja narze­czo­na zro­bi­ła her­ba­tę; z regu­ły to ja robię her­ba­tę i tak po paru minu­tach czy po paru łykach spy­ta­łem się jej czy tutaj w ogó­le jest w tym her­ba­ta. Może nie powi­nien tego mówić, ale po cichut­ku do kuch­ni się dosta­łem i zro­bi­łem swo­ją meto­dą her­ba­tę i też tak samo mi sma­ko­wa­ło, więc prze­ko­na­łem się, że to jed­nak wina jest po mojej stro­nie, a nie herbaty.

        — Powie­dział Pan, „zmia­ny w płu­cach”, czy to zna­czy że jakieś zro­sty, jakieś sta­łe zmia­ny? Jak to jest?

- Mam nadzie­ję, że w tym tygo­dniu będę miał następ­ny rent­gen i zoba­czy­my czy to się wszyst­ko polep­szy­ło, ale nie wiem, jakie będą zmia­ny. Teo­rie są takie, że jeśli ktoś jest na respi­ra­to­rze,  na life sup­port, wte­dy te płu­ca mają zmia­ny, któ­re mogą zostać do koń­ca życia, więc nie myślę, że mnie to aku­rat się sta­nie, ale podob­no są takie przypadki.

        — A jak się Pan czu­je? Czy po przej­ściu tej cięż­kiej cho­ro­by wysi­łek fizycz­ny spra­wia Panu trudności?

- To był już pią­ty albo szó­sty tydzień od pierw­sze­go dnia, kie­dy zacho­ro­wa­łem. Jestem nadal bar­dzo zmę­czo­ny. Mia­łem dyżu­ry w ostat­nim tygo­dniu i  koło godzi­ny 18.00 byłem już taki zmę­czo­ny, że myśla­łem, że nie dam rady do koń­ca pocią­gnąć, a tak nigdy mi się przed­tem nie zdarzało.

Teraz jeśli wej­dę po klat­ce scho­do­wej w szpi­ta­lu 1 — 2 pozio­my, to czu­ję, że bra­ku­je mi tchu, a to jed­nak tak przed­tem nie było. Wiem że też, z roz­mów z oso­ba­mi, któ­re też mia­ły takie poważ­niej­sze przy­pad­ki,  też czu­ją się jesz­cze bar­dzo zmę­czo­ne i na pew­no to mia­ło jakiś wpływ na zdro­wie, któ­ry nie wiem, jak dłu­go  potrwa, nie wiem.

        — A oso­by wokół Pana, bli­scy, czy też zara­zi­ły się tym wirusem?

- Za pierw­szym razem, jak cho­ro­wa­łem, to moja narze­czo­na, też od razu była ze mną na kwa­ran­tan­nie, ale nie mia­ła żad­nych obja­wów, za dru­gim razem mia­ła tak na 20 minut ból gardła.

        — Na 20 minut?!

- Napraw­dę. Są takie teo­rie, że to zale­ży od typu krwi. Są bada­nia w tej chwi­li, że jeden typ krwi jakoś może poma­gać, a inny  spra­wia,  że jest wię­cej pro­ble­mów. Ja, według tych badań, mam aku­rat typ, któ­ry nara­ża mnie na wię­cej kom­pli­ka­cji, a moja narze­czo­na ma typ, któ­ry ją ochrania.

        — Pan ma A, a ona ma 0?

- Tak, moż­na by w ten spo­sób wytłu­ma­czyć dla­cze­go, no bo ilość wiru­sa w naszym domu była na pew­no bar­dzo wyso­ka — ona napraw­dę  nie mia­ła obja­wów; oczy­wi­ście, ja jestem oty­ły, pra­cu­ję z tym wiru­sem cały czas, więc byłem na pew­no wysta­wio­ny na dzia­ła­nie, ale napraw­dę, ona może dzień mia­ła jakiś ból gar­dła i tyle.

        — A kie­dy to się zaczę­ło u Pana w szpi­ta­lu, to zna­czy kie­dy to zosta­ło roz­po­zna­ne, że zaczę­li­ście pań­stwo zwra­cać uwa­gę jako służ­ba zdro­wia na tego rodza­ju pacjen­tów. Pan mówi, że pra­cu­je na pół­no­cy Wiel­kiej Bry­ta­nii, a nie w ośrod­kach typu Londyn.

- Myślę że aku­rat nas to tro­chę ura­to­wa­ło, że jeste­śmy bar­dzo dale­ko od Lon­dy­nu i  jeste­śmy miej­sco­wo­ścią liczą­cą może 200 — 300 tys. osób i mamy tutaj dużo prze­strze­ni, więc w Lon­dy­nie to — z tego, co czy­ta­łem w gaze­tach — napraw­dę było coś inne­go; kie­dy to się zaczę­ło — myślę, że gdzieś na począt­ku mar­ca, a potem mie­li­śmy już jakieś pla­ny i strategie.

        — No ale nie było testów, nawet w Pana przy­pad­ku nie było.

- Dla służ­by zdro­wia nie było, były dla pacjen­tów, dla służ­by zdro­wia to wte­dy jesz­cze nie mie­li­śmy; za dru­gim razem jakieś struk­tu­ry już były żeby te bada­nia prze­pro­wa­dzać —  pod­je­cha­łem samo­cho­dem do takie­go dri­ve thru, jak w McDo­nal­dzie i pie­lę­gniar­ki po pro­stu zro­bi­ły mi bada­nie i tyle.

        — Moż­na zapy­tać, jak wie­le osób w Pana  szpi­ta­lu cho­ro­wa­ło, ile ludzi było hospi­ta­li­zo­wa­nych na inten­syw­nej tera­pii, ile było na respiratorach?

- Nie jestem pew­ny,  mówiąc szcze­rze chy­ba pie­lę­gniar­ki naj­bar­dziej cho­ro­wa­ły w moim szpi­ta­lu. Duży pro­cent pra­cow­ni­ków zacho­ro­wał, nie mam danych, więc nie chcę mówić.

        — Ale mówi Pan, że to była pokaź­na licz­ba, że to nie była mała rzecz?

- Była to bar­dzo powszech­na cho­ro­ba wśród służ­by zdro­wia, leka­rzy, pie­lę­gnia­rek ja myślę, że do tej pory to chy­ba już każ­dy przeszedł.

        — Nie boi się Pan, że zno­wu Pan może zacho­ro­wać — nadal pra­cu­je Pan w szpitalu?

- Nadal pra­cu­ję w szpi­ta­lu, czy się boję?

        — Jak to jest z tą odpor­no­ścią, bo jed­ni mówią, że naby­wa się odpor­ność, inni, że się nie nabywa.

- Zapi­sa­łem się na bada­nie i cze­kam, żeby pobra­li mi krew, żeby zoba­czyć, czy mam prze­ciw­cia­ła, nie wiem, czy tej chwi­li kto­kol­wiek może powie­dzieć, co to zna­czy, jeśli będę miał te prze­ciw­cia­ła, i na jak dłu­go one będą dzia­łać; czy dadzą mi  peł­ną odpor­ność, czy pół odporność…

        — No wła­śnie, mówi­ło się, że pre­mier Wiel­kiej Bry­ta­nii na począt­ku twier­dził, że nie będzie się nic robić, że będzie się naby­wać odpor­ność stad­ną, czy w Pana opi­nii taka odpor­ność stad­na jest moż­li­wa w przy­pad­ku koro­na­wi­ru­sa, któ­ry podob­ny jest do wiru­sów gry­py i szyb­ko mutu­je; czy jest to moż­li­we w ogó­le? Co Pan sądzi o szcze­pion­ce, czy taka szcze­pion­ka będzie moż­li­wa do zro­bie­nia, czy  będzie musia­ła być poda­wa­na co roku, co pół roku? Jakie jest Pana zda­nie na temat przy­szło­ści i jakie jest Pana zda­nie na temat środ­ków ochron­nych, czy Pana zda­niem, cho­dze­nie w maskach cały czas ma sens, czy ma sens uży­wa­nie rękawiczek?

- W szpi­ta­lu w tej chwi­li każ­dy musi nosić masecz­ki  od wej­ścia, czy to  służ­ba zdro­wia, czy odwie­dza­ją­cy, więc każ­dy w tej chwi­li musi mieć ochro­nę. Poza tym są rejo­ny, któ­re są wyż­sze­go zaka­że­nia i tam są inne regu­ły —  nosze­nie wizo­rów,  far­tu­chów, na inten­syw­nej tera­pii mają swo­je róż­ne protokoły.

        — A co z ludź­mi poza szpi­ta­lem czy noszą maski w środ­kach komunikacji?

- Od dzi­siaj — sły­sza­łem — że w auto­bu­sach ludzie muszą nosić maski.

        — Czy to pomoże?

- Myślę że tak, dla­te­go że w kra­jach takich jak Połu­dnio­wa Korea, Covid-19 za bar­dzo się nie roz­prze­strze­nił, a tam było to o wie­le szyb­ciej wpro­wa­dzo­ne, a nawet jak nie było obo­wiąz­ku, to wie­le ludzi i tak to tam robiło.

        — Czy będzie szczepionka?

- Mówią że będzie szcze­pion­ka, ale  z tego, co czy­ta­łem, wirus bar­dzo szyb­ko mutu­je i jak słu­cha­łem wywia­du z sze­fem Gla­xo­Smi­th­Kli­ne — dużej fir­my far­ma­ceu­tycz­nej — to mówił, że szcze­pion­ka zazwy­czaj zabie­ra 10 lat od począt­ku do koń­ca, a my pró­bu­je­my to zro­bić w 18 mie­się­cy albo wcze­śniej, czy­li tro­chę mam do tego taki scep­tycz­ny stosunek.

        — To pro­szę na koniec powie­dzieć czy wró­cił Panu ten smak i węch; czy nadal ma Pan ten problem?

- Tak, wszyst­ko wró­ci­ło, nie wiem czy będzie następ­ny jesz­cze jakiś pik, czy to się powtórzy.

Mamy w Wiel­kiej Bry­ta­nii 41 000 osób, któ­re umar­ły na Covid.

        — Ale wie­lu ludzi mówi, że ta sta­ty­sty­ka obej­mu­je też ludzi, któ­rzy i tak by umar­li bo  mie­li cho­ro­by towa­rzy­szą­ce,  jak rak jak to jest u państwa?

- Biu­ro kra­jo­wej sta­ty­sty­ki spraw­dzi­ło, ile osób w danym cza­sie umar­ło przez ostat­nie 5 lat i wykal­ku­lo­wa­li, że w tym roku umar­ło o 60 000 wię­cej osób, niż przez ostat­nie 5 lat.

        — Jaki Epi­de­mia spo­wo­do­wa­ła wzrost śmier­tel­no­ści na — powiedz­my — 100 tys. mieszkańców?

- Dają takie dane, że jest 60 000 eks­tra śmier­ci w tym roku. Wycho­dzi na to, że 60 000 umar­ło nie tyl­ko z tego wiru­sa, że ten wirus ich zabił, ale też przez to, że na przy­kład, ludzie bali się poje­chać do szpi­ta­la, jak mie­li inne problemy.

        — Wła­śnie — nie­któ­rzy  pacjen­ci nie mogli dostać lecze­nia na raka czy inne takie rze­czy, czy też nie szli do szpi­ta­la, gdy mie­li bóle w klat­ce pier­sio­wej i dosta­wa­li roz­le­gły zawał — na przykład.

- Więc myślę, że to będzie dopie­ro za 10 lat wia­do­mo, jaki to napraw­dę mia­ło wpływ.

        — Panie dok­to­rze dzię­ku­ję bar­dzo za Pana cen­ną wypo­wiedź. Tutaj u nas budu­je się dodat­ko­we szpi­ta­le polo­we, czy szyb­kie roz­dzie­le­nie pacjen­tów z koro­na­wi­ru­sem od innych, czy to Pana zda­niem, pozwo­li­ło­by tę sytu­ację naprawić?

- Byłem aku­rat w miej­sco­wo­ści, gdzie otwo­rzy­li nowe szpi­ta­le spe­cjal­ne w przy­pad­ku, jeśli zabrak­nie nam łóżek dla pacjen­tów z Covid, oni to nazy­wa­ją „Nigh­tin­ga­le hospi­tal”. W Lon­dy­nie taki został wybu­do­wa­ny, też na pół­noc­nym wscho­dzie Anglii i bar­dzo faj­nie to wyglą­da — wiel­ka hala na 700 może pacjen­tów, mają róż­ne pro­to­ko­ły na izo­la­cję i gdy się wcho­dzi i wycho­dzi w ste­ryl­nym sty­lu i było to bar­dzo dobrze pomy­śla­ne, dużo było sprzętu.

        — Czy to pomo­że? Wszy­scy mówią dru­ga fala, czy to pozwo­li tę dru­gą falę ogar­nąć, opanować?

- W moim rejo­nie mie­li­śmy szczę­ście, że mamy parę szpi­ta­li i mogli­śmy je uru­cho­mić, żeby też bra­ły pacjen­tów cho­rych z Covi­dem. więc nie było aż tak źle, ale było bar­dzo dużo pla­no­wa­nia i stra­te­gii w moim rejo­nie i w moim szpi­ta­lu. I dla nas to było ok; nie było aż tak źle, jak w Lon­dy­nie, ale co będzie, nie wiem.

Mam nadzie­ję, że nic.

        — Panie Dok­to­rze, bar­dzo dzię­ku­ję, pozdro­wie­nia z Kana­dy i dużo zdro­wia życzę, bar­dzo dzię­ku­ję za Pana czas i za to, że zgo­dził się Pan roz­ma­wiać o bądź co bądź  pry­wat­nej spra­wie, bo zdro­wie to jed­nak jest bar­dzo pry­wat­na rzecz.

- To ja dziękuję.