Waśniewski: 7–15 VII 1944 — OPERACJA OSTRA BRAMA

Od począt­ku oku­pa­cji nie­miec­ko-sowiec­kiej Pol­skie Pań­stwo Pod­ziem­ne prze­wi­dy­wa­ło w decy­du­ją­cym momen­cie woj­ny wybuch ogól­no­na­ro­do­we­go powsta­nia i przy­wró­ce­nie suwe­ren­no­ści Pol­sce. Takie też były stra­te­gicz­ne cele głów­nej siły zbroj­nej Pań­stwa Pod­ziem­ne­go – Armii Kra­jo­wej. Plan powsta­nia przy­brał real­ny kształt w posta­ci ope­ra­cji o kryp­to­ni­mie „Burza”, zakła­da­ją­cej mobi­li­za­cję oddzia­łów AK w cza­sie prze­su­wa­nia się fron­tu wschod­nie­go przez zie­mię pol­skie i ata­ko­wa­nie wyco­fu­ją­cych się wojsk nie­miec­kich, by opa­no­wać teren przed wkro­cze­niem wojsk sowieckich.

W ramach „Burzy” wie­leń­ska i nowo­gródz­ka AK prze­pro­wa­dzi­ły w lip­cu 1944 ope­ra­cję „Ostra Bra­ma”, któ­ra mia­ła wyzwo­lić Wil­no pol­ski­mi siła­mi, zanim nadej­dzie armia sowiec­ka. W ope­ra­cji uczest­ni­czy­ło kil­ka tysię­cy żoł­nie­rzy wileń­skiej i nowo­gródz­kiej AK. Mia­sto wyzwo­lo­no od Niem­ców wspól­nie z Sowie­ta­mi. 17 lip­ca skon­cen­tro­wa­ne pod Wil­nem oddzia­ły AK zosta­ły jed­nak pod­stęp­nie przez Sowie­tów roz­bro­jo­ne, a żoł­nie­rze osa­dze­ni w obo­zie w Mied­ni­kach Kró­lew­skich, 27–28 lip­ca wywie­zio­no ich do Kału­gi. Nie­po­wo­dze­nie „Burzy” w Wil­nie było zapo­wie­dzią póź­niej­szej tra­ge­dii powsta­nia warszawskiego.

Takie uprasz­cza­nie obec­nie fak­tów histo­rycz­nych, jakie mia­ły miej­sce w tam­tym cza­sie, jest bar­dzo krzyw­dzą­ce wzglę­dem świa­tłych poli­tycz­nie dowód­ców AK w tere­nie. Nie­do­rzecz­ny plan Akcji Burza zakła­dał, że siły dwóch okrę­gów, Nowo­gródz­kie­go i Wileń­skie­go, na krót­ko przed wej­ściem sił sowiec­kich wspól­nie odbi­ją Wil­no z rąk nie­miec­kich. A następ­nie powi­ta­ją w mie­ście „sojusz­ni­ka naszych sojusz­ni­ków” jako gospo­darz i zaofe­ru­ją mu dal­szą pomoc w „wal­ce ze wspól­nym wro­giem”. To samo infan­tyl­ne myśle­nie Komen­da Głów­na AK zasto­so­wa­ła z jesz­cze fatal­niej­szym i tra­gicz­nym w skut­kach 1 VIII 1944 r. wywo­łu­jąc Powsta­nie War­szaw­skie. O ile w okrę­gu Wileń­skim część dowód­ców goto­wa była wyko­nać Akcję Burza, o tyle Okręg Nowo­gródz­ki, któ­ry przez cały czas toczył zacię­te boje z bol­sze­wic­ki­mi ban­da­mi leśny­mi, nie popie­rał współ­pra­cy z bol­sze­wi­ka­mi. Zde­cy­do­wa­na więk­szość dowód­ców uzna­ła kon­cep­cję współ­pra­cy z bol­sze­wi­ka­mi w zdo­by­wa­niu tych ziem za poro­nio­ną. W zawrot­nym tem­pie armie bol­sze­wic­kie zbli­ża­ły się do Wil­na. Pod­puł­kow­nik Alek­san­der Krzy­ża­now­ski ps. „Wilk” wyzna­czył 7 VII dniem natar­cia na Wil­no. O roz­sąd­ku litew­skich AK-owców niech świad­czy to, że wie­le oddzia­łów, zarów­no z Okrę­gu Wileń­skie­go, a przede wszyst­kim z Nowo­gródz­kie­go, nie sta­wi­ło się na kon­cen­tra­cję. Za wzór dla praw­dy histo­rycz­nej poda­ję 5 Bry­ga­dę Wileń­ską AK majo­ra Zyg­mun­ta Szen­dzie­la­rza „Łupasz­ki”. Gdy „Łupasz­ka” otrzy­mał roz­kaz zdo­by­wa­nia Wil­na dla bol­sze­wi­ków, otwar­cie odmó­wił jego wyko­na­nia. Aby unik­nąć kon­fron­ta­cji z bol­sze­wi­ka­mi, pod­jął marsz na Zachód. Na kon­cen­tra­cję sta­wi­ło się 5,5 tysią­ca żoł­nie­rzy czy­li 34,4% spo­śród 16 tysię­cy żoł­nie­rzy obu okrę­gów, głów­nie uzbro­jo­nych w kara­bi­ny, gra­na­ty i broń maszy­no­wą. Na tych tere­nach obo­wią­zy­wa­ło nie­pi­sa­ne poro­zu­mie­nie Niem­ców z AK, „spo­kój za spo­kój”. Niem­cy dozbra­ja­li AK, któ­re sku­tecz­nie oczysz­cza­ło teren z sowiec­kich band leśnych. Niem­cy do koń­ca byli prze­ko­na­ni że AK wspól­nie z nimi będzie bro­nić Wil­na przed bol­sze­wi­ka­mi. Na począt­ku lip­ca Niem­cy zapro­si­li na spo­tka­nie pod­puł­kow­ni­ka Lubo­sła­wa Krze­szow­skie­go, stwier­dza­jąc że kon­flikt pol­sko-nie­miec­ki z uwa­gi na postę­py Armii Czer­wo­nej nie ma już racji bytu i goto­wi byli prze­ka­zać mia­sto Pola­kom. Ofer­ta zosta­ła odrzu­co­na i AK na roz­kaz „Wil­ka” przy­stą­pi­ła do sztur­mu na mia­sto. Gdy spra­wa dozbra­ja­nia AK przez komi­sa­rza mia­sta Wil­na Hor­sta Wulf­fa wyszła na jaw, SS roz­strze­la­ło go. Niem­cy ogło­si­li Wil­no twier­dzą. Gar­ni­zon posia­dał: 17,5 tysią­ca żoł­nie­rzy, 270 dział, 48 moź­dzie­rzy, 110 czoł­gów i wozów bojo­wych oraz lot­nic­two. Pró­ba zdo­by­cia Wil­na przez AK zakoń­czy­ła się tra­gicz­nie – to była masakra.

Po co więc „Wilk” wydał ten roz­kaz? Jesz­cze tego same­go dnia bol­sze­wi­cy przy­by­li pod Wino i roz­po­czę­li szturm na poważ­nie, przy uży­ciu dział, moź­dzie­rzy, czoł­gów i samo­lo­tów. Bar­dzo cięż­kie wal­ki o Wil­no usta­ły 13 VII, gdy Niem­cy wyco­fa­li się na zachód. Po wspól­nym zdo­by­ciu Wil­na enka­wu­dzi­ści na uli­cach Wil­na powo­li pacy­fi­ko­wa­li AK. Ofi­ce­ro­wie AK infor­mo­wa­li „Wil­ka” o repre­sjach bol­sze­wic­kich, lecz on odpo­wia­dał „Bić Niem­ców naj­waż­niej­sze, spra­wy poli­tycz­ne później”.

Zakoń­czę na tym, ponie­waż są to spra­wy wyjąt­ko­wo przy­kre i bole­sne, jak to sami żeśmy wła­zi­li bol­sze­wi­kom w łapy. Pił­sud­czy­cy i Naro­dow­cy ostrze­ga­li przed tą zgub­ną for­mą współ­pra­cy z bol­sze­wi­ka­mi, śmier­tel­nym wro­giem Pol­ski. Mar­sza­łek Józef Pił­sud­ski mówił „ Niem­cy nas pobi­ją, ale nie zdo­ła­ją znie­wo­lić, lecz bol­sze­wi­cy odbio­rą nam duszę” . Mamy obec­nie wybo­ry pre­zy­denc­kie w Pol­sce, wystar­czy tyl­ko spoj­rzeć na obec­ną War­sza­wę, to nie jest przed­wo­jen­na czy wojen­na War­sza­wa, oto jak nam bol­sze­wi­cy ode­bra­li duszę, nie są w sta­nie wysa­dzić w powie­trze pała­cu kul­tu­ry i sztu­ki im. Józe­fa Sta­li­na, taki tam rzą­dzi element.

***

27 VI – 16 IX 1877

GIETRZWAŁD i NIEPODLEGŁOŚĆ

Gie­trz­wałd to wieś 20 km od Olsz­ty­na. W roku 1877 sta­ła się zna­na wśród Pola­ków, potem w całym kato­lic­kim świe­cie. W śro­dę 27 czerw­ca Mat­ka Boża obja­wi­ła się tu dwóm dziew­czyn­kom: 13-let­niej Justy­nie i 12-let­niej Bar­ba­rze. Pocho­dzi­ły z nie­za­moż­nych, pol­skich, kato­lic­kich rodzin. Według dziew­czy­nek Mat­ka Boża wezwa­ła do codzien­ne­go odma­wia­nia różań­ca i do modli­twy, któ­ra poło­ży kres prze­śla­do­wa­niom Kościo­ła w Pol­sce i przy­wró­ci pol­skich kapła­nów osie­ro­co­nym para­fiom na Warmii.

Pru­sa­cy odno­si­li się do obja­wień wro­go. Był to czas prze­śla­do­wa­nia pol­skie­go Kościo­ła kato­lic­kie­go – z jed­nej stro­ny przez Rosjan (kil­ka lat wcze­śniej woj­sko rosyj­skie zamor­do­wa­ło męczen­ni­ków pod­la­skich), z dru­giej stro­ny przez pru­ski, anty­ka­to­lic­ki Kul­tur­kampf kanc­le­rza Otto­na Bismarc­ka, któ­ry w 1862 objął urząd pre­mie­ra a w 1870 r. po roz­bi­ciu Fran­cji doko­nał zjed­no­cze­nia Nie­miec. Jego apo­geum przy­pa­dło w tym cza­sie, cze­go dowo­dem są jego sło­wa „Bij­cie Pola­ków, by ich ocho­ta do życia ode­szła; oso­bi­ście współ­czu­ję ich poło­że­niu, ale jeśli pra­gnie­my ist­nieć, nie pozo­sta­je nam nic inne­go, jak ich wytępić”.

Gie­trz­wałd stał się celem piel­grzy­mek Pola­ków ze wszyst­kich dziel­nic. Obja­wie­nia trwa­ły do 16 wrze­śnia 1877 r. Umoc­ni­ły wia­rę i zawie­rze­nie Maryi – na War­mii i we wszyst­kich trzech zaborach.

Obec­nie przy­by­wa tam co roku milion piel­grzy­mów. W roku 1967 Pry­mas Tysiąc­le­cia Ste­fan kar­dy­nał Wyszyń­ski koro­no­wał wize­ru­nek Mat­ki Bożej Gie­trz­wałdz­kiej. W 1970 r. Jan Paweł VI nadał kościo­ło­wi Naro­dze­nia NMP w Gie­trz­wał­dzie tytuł bazy­li­ki mniej­szej. Ten kościół był od wie­ków miej­scem kul­tu Maryi. Otrzy­mał swe wezwa­nie już w XVI w. Zaraz po obja­wie­niach, jesz­cze w 1877 r., powsta­ła kaplicz­ka wotyw­na św. Józe­fa. Na 100-lecie obja­wień Kościół potwier­dził ich auten­tycz­ność. Rok póź­niej bisku­pem Rzy­mu został kar­dy­nał Karol Woj­ty­ła, wiel­ki orę­dow­nik kul­tu Naj­święt­szej Maryi Pan­ny, wszy­scy pamię­ta­my sło­wa zawie­rze­nia Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II: Totus Tuus. 17 IV 1997 r. Pry­mas Pol­ski Józef Glemp modlił się: „Mat­ko Boża Gie­trz­wałdz­ka, pięk­na Pani zie­mi war­miń­skiej, klę­czę przed Tobą… odda­ję się Tobie. Przed stu laty przy­cho­dzi­ły tu do Cie­bie mat­ki i odcho­dzi­ły wysłu­cha­ne. War­mia jest świę­ta i cią­gle uświę­ca­na Two­im wstawiennictwem”.

Film „Gie­trz­wałd 1877 r.” reży­se­rii Grze­go­rza Brau­na zna­ne­go z bar­dzo solid­nej pra­cy jako, publi­cy­sty, redak­to­ra, reży­se­ra, a obec­nie posła na Sejm RP., przed­sta­wi nie­zna­ne kon­tek­sty geo­po­li­tycz­ne, opo­wie o nad­zwy­czaj­nych zda­rze­niach, któ­re nastą­pi­ły latem 1877 r. w war­miń­skiej wio­sce Gie­trz­wałd. Auten­tycz­ność obja­wień Naj­święt­szej Marii Pan­ny, zosta­ła kano­nicz­nie potwier­dzo­na dekre­tem bpa. Drza­zgi w set­ną rocz­ni­cę obja­wień w 1977 r.

Sza­now­ni Pań­stwo, podró­żu­jąc auto­bu­sem z Luba­wy do Olsz­ty­na (przed przy­jaz­dem do Kana­dy i już będąc w Kana­dzie), wie­lo­krot­nie prze­jeż­dża­łem przez Gie­trz­wałd. Zna­cze­nie Sank­tu­arium dla Naro­du pol­skie­go wska­zał mi śp. Kazi­mierz Świ­toń, wrę­cza­jąc mi obra­zek MATKA BOSKA GIETRZWAŁDZKA z wła­sno­ręcz­nym pod­pi­sem i proś­bą odwie­dze­nia tego miej­sca. Odwie­dzi­łem to świę­te miej­sce i naby­łem iden­tycz­ne obraz­ki dla człon­ków Sto­wa­rzy­sze­nia Józe­fa Pił­sud­skie­go „Orzeł Strze­lec­ki” w Kana­dzie. Dru­gą oso­bą, któ­ra zwró­ci­ła moją uwa­gę na Gie­trz­wałd, był wła­śnie Grze­gorz Braun, któ­ry na youtu­be miał pięk­ny wykład o obja­wie­niach w Gie­trz­wał­dzie (pro­szę odszu­kaj i zapo­znaj się). W tej sytu­acji, daj­my wspar­cie ducho­we i finan­so­we, idei powsta­nia fil­mu, niech to będzie film, popar­ty finan­so­wo przez ludzi dobrej woli, przez Pol­skich Patriotów.

Sto­wa­rzy­sze­nie Józe­fa Piłsudskiego

  „Orzeł Strze­lec­ki” w Kanadzie

 Komen­dant Grze­gorz Waśniewski