To była wyprawa w stylu Mission Impossible. Wyjazd  na zewnątrz Polski w czasach stanu wojennego w Polsce był niemożliwy i całkowicie zakazany. Polacy byli trzymani w swoim kraju jak więźniowie na kagańcu. Nie można było nawet przemieszczać się z jednej miejscowości do drugiej. To był areszt domowy dla całego narodu. Jednak w tamtych PRL-owskich czasach miałem możliwość jeździć za granicę bez żadnych restrykcji. W ostrej dyskusji z Ministrem Kultury wyperswadowałem cel moich wycieczek: propagowanie polskiej kultury na świecie. Mając już na koncie sporo działań i publikacji na ten temat, szybko dostałem decyzję od Pani Minister Kultury o moich wyjątkowych wyjazdach jako reprezentant polskiej kultury na świecie. Trzeba też pamiętać, że nauczyciele w Polsce mieli wtedy w sumie trzy miesiące wakacji w ciągu roku szkolnego 100 % płatnych ale było niemożliwe był dostać dodatkowy urlop nawet bezpłatny z tego powodu, że w Polsce nie istniały wtedy nauczyciele na zastępstwa (supply teachers) jak to jest w Kanadzie.

No cóż, już lecieliśmy samolotem nad słonymi jeziorami w Kazachstanie, potem górami Ural, syberyjską tajgą i jeziorem Bajkał aby w końcu wylądować w Ułan Bator. Hotel był całkiem przyzwoity, jedzenie też. Ludzie z mojej grupy śmiali się ze mnie, że wziąłem parasolkę. Jednak przydała się i to nie raz. Czerwiec to jedyny miesiąc, kiedy pada deszcz, pada często. Klimat całkowicie kontynentalny: po południu było 20–25 stopni, a rano widziało się biały szron na dachach.

Nie będę omawiał szczegółów wyprawy, to było opisane w artykule „Mongolia na własne oczy”, Goniec. Sklepy; wędlina i mięso pod przydział, bardzo niewiele na rodzinę. Natomiast sklepy alkoholowe były pełne. Mongołowie wiedzieli, że Polacy lubią wypić, więc przed hotelem stała kolejka taksówek i każda miała w bagażniku skrzynkę wódki albo i dwie. Na dany sygnał pierwszy taksówkarz przynosił skrzynkę. Znaleźliśmy sklep ze złotem i wykupiliśmy wszystko w ciągu godziny. W przedszkolach były rosyjskie nauczycielki uczące dzieci języka rosyjskiego. Tradycyjne pismo mongolskie, utworzone zostało około 1204 na podstawie alfabetu ujgurskiego w 1946 zostało zastąpione zmodyfikowaną cyrylicą. ZSRR za wszelką cenę chciało wchłonąć Mongolię do swojego imperium. Istnieje wiele świątyń, lecz uczęszczają do nich tylko ludzie starzy. Młodsi się boją. Władze mongolskie wzorem władz ZSRR mówią, że religia to przeżytek i głupota. Po wędrówkach w okolicznych górach znalazłem utkniętą na gałęzi drzewa chorągiewkę z Rosjaninem na koniu z napisem w języku staromongolskim: śmierć Ruskim. Przetłumaczył mi to pewien starszy Mongoł.