76. rocz­ni­ca Powsta­nia War­szaw­skie­go Toron­to 2020

Uro­czy­stość przed Pomni­kiem Katyń­skim w Toron­to jak zwy­kle popro­wa­dził pan Marian Kowal­ski z Towa­rzy­stwa War­szaw­skie­go, któ­ry powi­tał uczest­ni­ków powsta­nia, kom­ba­tan­tów, przed­sta­wi­cie­li władz kon­su­lar­nych RP, w oso­bie kon­su­la gene­ral­ne­go Krzysz­to­fa Grzel­czy­ka oraz wice­kon­sul Syl­wii Czer­wiń­skiej, a tak­że przed­sta­wi­cie­li orga­ni­za­cji polo­nij­nych, w tym repre­zen­tu­ją­ce­go Kon­gres Polo­nii Kana­dyj­skiej Oddział Toron­to Bar­tło­mie­ja Habrow­skie­go i repre­zen­tu­ją­ce­go Zarząd Głów­ny Juliu­sza Kirejczyka.

Obec­ni byli rów­nież przed­sta­wi­cie­le Klu­bu Polek, Koła Pań Nadzie­ja, Związ­ku Pola­ków w Kana­dzie, a tak­że Sto­wa­rzy­sze­nie Orzeł Strze­lec­ki Józe­fa Pił­sud­skie­go z komen­dan­tem Grze­go­rzem Waśniew­skim na czele.

Uro­czy­stość roz­po­czę­to od ucz-cze­nia minu­tą ciszy ofiar Powsta­nia War­szaw­skie­go, a następ­nie odtrą­bio­no godzi­nę „W” i  dele­ga­cje poszcze­gól­nych orga­ni­za­cji zło­ży­ły kwia­ty, wień­ce i zni­cze przed Pomni­kiem Katyńskim.

reklama

Pro­wa­dzą­cy Pan Kowal­ski odczy­tał  infor­ma­cje o powsta­niu; o tym, że było mili­tar­nie skie­ro­wa­ne prze­ciw­ko Niem­com, ale poli­tycz­nie prze­ciw­ko Związ­ko­wi Sowiec­kie­mu i że do dzi­siaj toczą się deba­ty na temat jego celowości.

Pani Wan­da Bogusz wyre­cy­to­wa­ła oko­licz­no­ścio­wy wiersz.

W swo­im prze­mó­wie­niu kon­sul Grzel­czyk, powie­dział mie­dzy innymi:

- Przede wszyst­kim dzię­ku­ję Towa­rzy­stwu War­szaw­skie­mu za zor­ga­ni­zo­wa­nie tej pięk­nej uro­czy­sto­ści i za zapro­sze­nie, to miło w gro­nie polo­nij­nym spo­tkać się tutaj dokład­nie o tej samej porze, kie­dy nasi roda­cy w Pol­sce odda­ją hołd tym, któ­rzy 76 lat temu chwy­ci­li za broń, żeby wal­czyć o swo­ją wol­ność, ale też o wol­ność całej Polski.

Pamię­taj­my też w tym roku o dru­giej bitwie war­szaw­skiej; w XX wie­ku mie­li­śmy dwie wiel­kie bitwy war­szaw­skie, ta w 20. roku obro­ni­ła naszą wol­ność, wol­ność nasze­go kra­ju, ta w 44. zacho­wa­ła ducha naro­du i do dzi­siaj jest sym­bo­lem tej siły pol­skie­go naro­du, któ­ry wol­no­ści nigdy nie porzu­ci, marzeń o wolności.

Bar­tło­miej Habrow­ski z Kon­gre­su Polo­nii Kana­dyj­skiej, Oddział Toron­to, powie­dział mie­dzy inny­mi: — W imie­niu Kon­gre­su Polo­nii Kana­dyj­skiej oddział Toron­to na ręce pana Maria­na Kowal­skie­go skła­dam ser­decz­ne podzię­ko­wa­nia za orga­ni­za­cję tej tak waż­nej dla nas, dla wszyst­kich Pola­ków, a zwłasz­cza dla war­sza­wia­ków, uroczystości.

Uwa­żam że pamięć, nasza pamięć o tych wyda­rze­niach i udział w uro­czy­sto­ściach wpi­su­je się w tę naszą wal­kę w obro­nie dobre­go imie­nia Pol­ski i Pola­ków; zwłasz­cza teraz gdy pew­ne siły chcą nas utoż­sa­miać z ruchem ultra­na­ro­do­wym, ultra­fa­szy­stow­skim hoł­do­wa­nie i pamięć o tych wyda­rze­niach wyda­je mi się szcze­gól­nie waż­na. Tak że jesz­cze raz ser­decz­ne dzię­ki Towa­rzy­stwu War­szaw­skie­mu wszyst­kim nam tutaj zebra­nym, że pamię­ta­my i mam nadzie­ję że będzie­my pamię­tać i my i nasze dzieci.

Juliusz Kirej­czyk zabie­ra­jąc głos w imie­niu Zarzą­du Głów­ne­go Kon­gre­su powie­dział: (…) chciał­bym tyl­ko zwró­cić uwa­gę na parę fak­tów, po pierw­sze jest to ostat­ni zbroj­ny zryw Pola­ków i myślę że tra­gicz­ny koniec Powsta­nia, któ­ry odbił się pięt­nem na naszym naro­dzie i do tej pory czu­je­my jego skut­ki, pozwo­lił nam, Pola­kom, wycią­gnąć lek­cje, że może lep­szą dro­gą do uzy­ska­nia naszej wol­no­ści jest jed­nak udział nie zbroj­ny. I to w latach PRL było bar­dzo wyraź­nie widocz­ne, o ile par­tia i rząd komu­ni­stycz­ny strze­la­ły do Pola­ków to Pola­cy nie wystę­po­wa­li zbroj­nie. (…) To, że Powsta­nie War­szaw­skie, pomi­mo tej heka­tom­by jaką Pol­ska i War­sza­wa zapła­ci­ły, ma wiel­kie zna­cze­nie to jest fakt, że bez Powsta­nia War­szaw­skie­go nie mie­li­by­śmy tej zachę­ty tej wiel­kiej zachę­ty do dal­szej wal­ki o wolność.

Uczest­nik walk, żoł­nierz AK, pan Woź­niak powiedział:

- Mnie to zawsze bar­dzo smu­ci — nie tyl­ko mnie, ale człon­ków całej Rodzi­ny Akow­skiej — jak ludzie zaczy­na­ją kry­ty­ko­wać Powsta­nie War­szaw­skie pod róż­ny­mi względami.

Kie­dyś mnie jeden repor­ter w War­sza­wie zapy­tał dla­cze­go wybu­chło powsta­nie, mia­łem dla nie­go tyl­ko jed­ną odpo­wiedź: żeby zro­zu­mieć dla­cze­go Powsta­nie wybu­chło, trze­ba tam było być.

Dla­te­go nie­któ­rzy, co tak narze­ka­ją, że ten zro­bił ten błąd, a tam­ten taki inny błąd, nie powin­ni tego robić.

Bar­dzo nam z tego powo­du przy­kro. To chy­ba wszyst­ko co chcia­łem powiedzieć.

O powsta­niu mówił też publi­ku­ją­cy w „Goń­cu” pan Janusz Niem­czyk: — Przy­ja­cie­lem moje­go ojca był żoł­nierz Ludo­we­go Woj­ska Pol­skie­go i on  opo­wia­dał taką histo­rię, jak oni sta­li z dru­giej stro­ny War­sza­wy i patrzy­li jak War­sza­wa się pali, doszło do bun­tu żoł­nie­rzy 1. puł­ku 2. i 3. puł­ku ten pan Mię­dzy­brodz­ki miał Krzyż Walecz­nych, miał Vir­tu­ti Mili­ta­ri i żoł­nie­rze roz­rzu­ci­li pałat­ki i rzu­ca­li swo­je odzna­cze­nia bojo­we. On miał odzna­cze­nie spod Leni­no, był dwa razy ran­ny. W ten spo­sób doszło do tego, że Ber­ling się prze­ła­mał, bo widzie­li, że żoł­nie­rze 1. dywi­zji Woj­ska Pol­skie­go, ci któ­rzy wal­czy­li pod Leni­no oni po pro­stu zary­zy­ko­wa­li w tym momen­cie swo­im życiem, bo wia­do­mo, jak wte­dy dzia­ła­ło NKWD i Infor­ma­cja Woj­sko­wa. I w ten spo­sób do tej nie­szczę­snej pomo­cy dla lewo­brzeż­nej War­sza­wy, doszło do niej przy olbrzy­mich stra­tach. Ja to mówię dla­te­go, że to byli mło­dzi bar­dzo chłop­cy, dla nich nie było zna­cze­nia po jakiej stro­nie poli­tycz­nej oni wal­czą, mówię to w imie­niu pana Mię­dzy­brodz­kie­go i jego kole­gów. Dwóch jego bra­ci zgi­nę­ło, nie w War­sza­wie, ale na Wale Pomorskim.

Głos zabra­ła rów­nież pani Zofia Filejska:

- Słu­chaj­cie ja mia­łam tyl­ko 10 lat, jak wybu­chło Powsta­nie War­szaw­skie, dużo rze­czy pamię­tam, ale dużo rze­czy już nie pamię­tam, więc nie mogę wszyst­kie­go wam prze­ka­zać dla­te­go tyl­ko chcę powie­dzieć, że tam byłam, bra­łam udział, wywieź­li nas póź­niej pocią­giem do Oświę­ci­mia całą naszą rodzi­nę, nasza rodzi­na z tego pocią­gu ucie­kła, tak że histo­ria jest dłu­ga i bar­dzo skom­pli­ko­wa­na. Jestem star­szą panią i nie byłam przy­go­to­wa­na do prze­ma­wia­nia tak­że dzię­ku­ję bardzo.

Następ­nie w takt włą­czo­nej muzy­ki zebra­ni odśpie­wa­li naj­więk­sze powstań­cze szla­gie­ry i uda­li się na skwer na kawę i pącz­ki, wcze­śniej robiąc sobie pamiąt­ko­we zdjęcia.

 noto­wał ak