Na naj­bliż­sze śnia­da­nie mistrzów, czy­li rodzin­ne, peł­ne śmie­chu uko­cha­nych osób, nie­śpiesz­ne, poran­ne spo­tka­nie przy sto­le, pro­po­nu­ję Shakshukę.

Co to jest Shak­shu­ka: to śnia­da­nie, obiad lub każ­dy inny posi­łek pomię­dzy dniem i nocą. Shak­shu­ka to jaj­ka w sty­lu pół­noc­no­afry­kań­skim w pikant­nym sosie pomi­do­ro­wym. Zasta­na­wia­ją­ce. Czy to tyl­ko ja jestem nią zauro­czo­ny, czy to może Shak­shu­ka przy­wo­łu­je wspo­mnie­nia i dobry czas? Na pew­no nale­ży do dań któ­re powin­ny znaj­do­wać się w Two­im arse­na­le przy­sma­ków. Cho­ciaż jest pocho­dze­nia pół­noc­no­afry­kań­skie­go (praw­do­po­dob­nie Tune­zja), obec­nie Shak­shu­ka jest bar­dzo popu­lar­na na całym Bli­skim Wscho­dzie (zwłasz­cza w Izra­elu, gdzie jest uwa­ża­na za jed­ną z tra­dy­cyj­nych izra­el­skich potraw) oraz co dziw­ne jest uwiel­bia­na w oko­li­cach tury­stycz­nych na całym wybrze­żu USA.

Bio­rąc pod uwa­gę jej wszech­stron­ność, łatwo zro­zu­mieć, dla­cze­go. To pro­ste; łatwo moż­na Shak­shu­kę dopa­so­wać wiel­ko­ścią, tak dla wie­lu jak i dla dwoj­ga. Może być śnia­da­niem, prze­ką­ską, lun­chem, kola­cją lub szyb­kim posił­kiem po pół­no­cy, po powro­cie z pra­cy lub impre­zy. Podob­nie jak piz­za, Shak­shu­ka jest jed­ną z tych potraw, któ­re wciąż są dość dobre nawet zim­ne i w nie­naj­lep­szym sta­nie. Na począt­ku jest pysz­na, a potem jest bar­dziej pysz­na i jesz­cze pyszniejsza.

reklama

Zada­łem sobie tro­chę tru­du i prze­te­sto­wa­łem róż­ne sta­ny shak­sho­uki i stwier­dzi­łem — jest pysz­na cały czas, a szcze­gól­nie po „pra­co­wi­tej” nocy nad ranem.

Pocho­dze­nie sło­wa Shak­shu­ka jest dys­ku­syj­ne, ale naj­praw­do­po­dob­niej pocho­dzi od języ­ka arab­skie­go jako “ mie­szan­ka “, a samo danie praw­do­po­dob­nie zaczy­na się tak: mie­szan­ka regio­nal­nych warzyw, goto­wa­nych na patel­ni lub ina­czej, np. tagi­ne z jaj­ka­mi. Podob­nie jak wie­le potraw z „wkład­ką” — mine­stro­ne, gaz­pa­cho i set­ka innych — Shak­shu­ka obec­nie jest już „oswo­jo­na” i zazwy­czaj wyko­ny­wa­na z okre­ślo­ne­go zesta­wu skład­ni­ków. Cebu­la i pomi­do­ry są doda­wa­ne zawsze, podob­nie jak i papry­ka, ale typy papry­ki i jej pikant­ność, aro­mat, mię­si­stość to już spra­wa do dyskusji.

Pró­bo­wa­łem kil­ka kom­bi­na­cji słod­kiej i pikant­nej papry­ki i stwier­dzi­łem, że nawet ogra­ni­cza­jąc się do poje­dyn­cze­go rodza­ju doj­rza­łej papry­ki (czer­wo­nej, poma­rań­czo­wej lub żół­tej, to nie ma zna­cze­nia), a tak­że pikant­ne chi­li, czy ser­ra­no, jala­pe­no i fre­sno, doda­ne z umia­rem nie mają więk­sze­go zna­cze­nia poza lokal­nym patriotyzmem.

Innym klu­czo­wym pyta­niem jest sma­że­nie cebu­li i papry­ki. Nie­któ­rzy nale­ga­ją na deli­kat­ne zeszkle­nie. Uwa­żam, że Shak­sho­uka zro­bi się tro­chę … nud­na. Z dru­giej stro­ny, powol­ne kar­me­li­zo­wa­nie pro­wa­dzi do słod­kie­go sosu, gdyż uwal­nia­ją się cukry. To trze­ba dobrać pod wła­sny gust, Izra­el­czy­cy pre­fe­ru­ją dobrze usma­żo­ną cebu­lę i papry­kę. W ten spo­sób robio­ne danie sma­ku­je dobrze. Skłę­bia­ją się i sło­dzą sma­ki, ale tak­że dosta­ją odro­bi­nę gory­czy, któ­ra je wyrów­nu­je. Sztucz­ka pole­ga na: nie­mie­sza­niu zbyt czę­sto, aż cebu­la i papry­ka usma­żą się tro­chę nie­rów­no­mier­nie. W porząd­ku, jeśli nie­któ­re są nawet lek­ko zwę­glo­ne, a inne led­wo zmięk­czo­ne. To wszyst­ko w koń­cu zadzia­ła. Kie­dy cebu­la i papry­ka są deli­kat­nie zmięk­czo­ne i zwę­glo­ne, doda­ję kil­ka ząb­ków czosn­ku w pla­ster­kach, któ­re gotu­ję, aż będą mięk­kie, ale nie spa­lo­ne. (W prze­ci­wień­stwie do cebu­li i papry­ki, czo­snek sta­je się bar­dzo gorz­ki, jeśli zosta­nie przypalony.

Pikant­ność w Shak­sho­uce moż­na zmie­niać dowol­nie, ale więk­szość recep­tur zale­ca lek­kie a nawet śred­nie zaostrze­nie. Zaczy­na się od papry­ki i rzym­skie­go kmi­nu, a dalej budu­je z nich smak, czę­sto z udzia­łem kolen­dry, kmin­ku i kur­ku­my, a nawet sza­fra­nu. Pró­bo­wa­łem wer­sji bez przy­praw i nie byłem zbyt pod­eks­cy­to­wa­ny wyni­ka­mi. W koń­cu zapa­dła decy­zja, że dzia­ła­jąc z naj­bar­dziej pod­sta­wo­wym przy­pra­wa­mi uzy­sku­je się naj­lep­szy efekt. Aby zmak­sy­ma­li­zo­wać smak, doda­łem przy­pra­wy do patel­ni i roz­grze­wa­łem je w ole­ju przed doda­niem warzyw. Cie­pło poma­ga wywo­łać reak­cje che­micz­ne, któ­re two­rzą nowe, zło­żo­ne sma­ki, a zapa­chy powalają.

Trud­ną kwe­stią doty­czą­cą pomi­do­rów było pyta­nie, świe­że czy kon­ser­wo­wa­ne? Świe­że pomi­do­ry dają miły, boga­ty sos, ale to trwa tro­chę dłu­go, a przez więk­szość roku, łatwiej powie­dzieć niż wyko­nać, po pro­stu brak pomi­do­rów z upraw polo­wych. Posta­no­wi­łem uży­wać pomi­do­rów w pusz­kach i zde­cy­do­wa­łem się na całe, bez skó­rek, naj­le­piej wycho­do­wa­ne na połu­dniu. Całe obra­ne pomi­do­ry zde­cy­do­wa­nie sma­ku­ją lepiej w sosach niż pomi­do­ry w kost­kach. Do popra­wie­nia kolo­ru uży­wam odro­bi­ny koncentratu.

Pamię­taj­my: Shak­shu­ka dosłow­nie zna­czy “mie­szan­ka”. Zapra­szam więc do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z róż­ny­mi dodat­ka­mi. Jest zasa­da: jeśli moż­na coś dodać do omle­tu, moż­na wpa­ko­wać do naszej shakshouki.

W tym momen­cie mamy wspa­nia­ły sos, któ­ry moż­na zro­bić z wyprze­dze­niem i nawet zamro­zić na póź­niej. Aby zamie­nić ten sos w sma­ko­wi­ty posi­łek, wystar­czy tyl­ko kil­ka jaj. W tym celu wyko­nu­je­my kil­ka płyt­kich wgłę­bień w sosie łyż­ką lub łopat­ką, a następ­nie wbi­ja­my jaja bez­po­śred­nio do dołecz­ków. Przy­kry­wa­my patel­nię, niech się wszyst­ko roz­grze­je. Gdy jaj­ka się zetną danie jest goto­we, ja sma­żę do momen­tu, kie­dy biał­ko jest bia­łe, ale żółt­ko jesz­cze zło­te i płyn­ne. Shak­shu­ka jest tak syta, że gene­ral­nie pla­nu­ję tyl­ko jed­no jaj­ko na oso­bę (z dodat­kiem sosu i pie­czy­wa), ale jeśli chcesz podać dwa jaja na oso­bę, pro­po­nu­ję wsta­wie­nie dwóch jaj do każ­de­go lek­ko powięk­szo­ne­go doł­ka, zamiast pró­bo­wać robić wie­le dołków.

Shak­shu­ka musi być poda­wa­ny z chle­bem. Świe­ży, chru­pią­cy boche­nek jest genial­ny, ale jeśli wolisz pitę, cia­bat­tę, fran­cu­ską bagiet­kę, a nawet wiej­ski chleb na zakwa­sie jest OK.

Naj­więk­szą zale­tą doty­czą­cą shak­sho­uki jest to, że jest dostęp­na nie­mal na okrą­gły rok nale­ży tyl­ko zaku­pić papry­kę co obec­nie jest wyko­nal­ne i ​​jesteś pół godzi­ny dro­gi od napraw­dę fan­ta­stycz­ne­go posiłku.

SHAKSHOUKA Skład­ni­ki (na 4 porcje):

1 cebu­la, posie­ka­na drob­no w kostkę

2 ząb­ki czosn­ku, drob­no posiekane

1 pusz­ka (400g) sie­ka­nych pomi­do­rów bez skórki

1 szczyp­ta chili,

1 czer­wo­na papry­ka, oczysz­czo­na, pokro­jo­na w kostkę

1/2 łyżecz­ki słod­kiej papry­ki w proszku

1/2 łyżecz­ki  mie­lo­ne­go kmi­nu rzymskiego

4 duże jaj­ka kurze

Sól i świe­żo zmie­lo­ny pieprz do smaku

1 szczyp­ta cukru lub łyżecz­ka miodu

Posie­ka­na natka pie­trusz­ki do posy­pa­nia przed podaniem

Na dużej patel­ni roz­grze­wa­my olej, wrzu­ca­my cebu­lę, chi­li i czo­snek, sma­ży­my przez oko­ło 3 minuty.

Doda­je­my papry­kę, sma­ży­my dalej 5 minut. Wle­wa­my pomi­do­ry, doda­je­my kmin, słod­ką papry­kę, dopra­wia­my solą i pie­przem. Gotu­je­my dalej kil­ka minut, aż masa zgęst­nie­je. Od cza­su do cza­su trze­ba prze­mie­szać powsta­ją­cy sos.

W pomi­do­ro­wej masie robi­my 4 wgłę­bie­nia, wbi­ja­my jaj­ka, odro­bi­nę soli­my. Przy­kry­wa­my patel­nię pokryw­ką i sma­ży­my dalej, aż biał­ka jajek się zetną. Przed poda­niem na stół posy­pu­je­my posie­ka­ną natką pietruszki.

Smacz­ne­go.

Bogu­sław Sypień