Jak­że aktu­al­ne, teraz, w tym cza­sie są  sło­wa Jana Zamoy­skie­go (1542 — 1605) — het­ma­na wiel­kie­go koron­ne­go i wiel­kie­go kanc­le­rza koron­ne­go wte­dy jesz­cze Rze­czy­po­spo­li­tej Oboj­ga Naro­dów, Pol­ski i Litwy, wypo­wie­dzia­ne w akcie fun­da­cyj­nym Aka­de­mii Zamoj­skiej w 1594 roku: “Takie będą Rze­czy­po­spo­li­te jakie ich mło­dzie­ży cho­wa­nie… Nad­to prze­ko­na­ny jestem, że tyl­ko edu­ka­cja publicz­na zgod­nych i dobrych robi obywateli”.

Cóż to mia­ło ozna­czać? Ano, że mło­dzież zosta­nie wycho­wa­na w duchu patrio­ty­zmu, posza­no­wa­nia wła­snej Ojczy­zny, dba­nia o los wła­sne­go naro­du, zdo­by­cia odpo­wied­niej wie­dzy, krze­wie­nie kul­tu­ry chrze­ści­jań­skiej, pie­lę­gno­wa­nie i dosko­na­le­nie pol­skie­go języ­ka i sto­so­wa­nie go w jego naj­czyst­szej posta­ci.  Takie było prze­sła­nie do nauczy­cie­li i wycho­waw­ców. Zało­ży­ciel, już na star­cie suge­ro­wał, czym ma być ufun­do­wa­na przez nie­go uczel­nia. Budy­nek Aka­de­mii stoi do dziś, lecz mie­ści się tam Liceum Ogól­no­kształ­cą­ce, Aka­de­mia, zosta­ła zli­kwi­do­wa­na w 1784 roku przez zabor­cę austriackiego.

Jaka wte­dy Rze­czy­po­spo­li­ta Oboj­ga Naro­dów  była? — dowie­my się z prze­mó­wie­nia sej­mo­we­go Jana Zamoy­skie­go, któ­re wygło­sił w 1575 roku:

Reklama

“Spójrz­my tyl­ko na kró­le­stwo nasze, jed­no z pierw­szych w Euro­pie, spójrz­my na jego siły i środ­ki obron­ne, na jego dostat­ki, bogac­twa, na wszyst­ko, co ludziom jest potrzeb­ne, cze­góż nam bra­ku­je?  Oto rzą­du sil­ne­go i usta­lo­ne­go ładu praw­ne­go, a wte­dy wszyst­ko będzie­my mie­li i stać będzie­my sil­ni i pew­ni siebie.”

Jan Zamoj­ski na Uni­wer­sy­te­cie w Padwie uzy­skał dok­to­rat z pra­wa, tak więc nie tyl­ko był zna­nym poli­ty­kiem i stra­te­giem wojen­nym (Połta­wa), ale tak­że uczo­nym,  jego wypo­wie­dzi były traf­ne, no i aktu­al­ne do dziś.

Patrząc na obec­ną sytu­ację widzi­my, że rząd nie­zbyt zde­cy­do­wa­nie dzia­ła i stąd  śmia­łość w poczy­na­niach róż­nej maści wyrost­ków i pseu­do orga­ni­za­cji, finan­so­wa­nych przez tak zwa­ne fun­da­cje i wspie­ra­nych przez ludzi zda­wa­ło się do tej pory — kul­tu­ry.  Zda­rza­ło się, że i  rząd finan­so­wał pew­ne przed­się­wzię­cia edu­ka­cyj­ne, któ­re szko­dzi­ły Pol­sce. Pamię­ta­my jakie sztu­ki wysta­wia­no w teatrach, mydląc oczy, że arty­sta miał taką wizję, a przy oka­zji obra­ża­no uczu­cia naro­do­we Pola­ków. Czę­sto była to pro­fa­na­cja osób świę­tych (Jan Paweł II). Tak było w Pol­sce i poza kra­jem (Insty­tut Pol­ski w Paryżu).

Jakie teraz  są wyż­sze uczel­nie, też widać. Dużo pry­wat­nych, myślę, że mają za dużą auto­no­mię. W szko­łach trze­ba prze­świe­tlić pro­gram naucza­nia i zre­for­mo­wać (nadzie­ja w nowym ministrze).

Zało­ży­ciel Zamo­ścia i fun­da­tor aka­de­mii wie­dział co mówi.  Mło­dzież do pew­ne­go wie­ku  wycho­wy­wa­na jest w domu rodzin­nym a potem już szko­ła i  jej wyż­sze szczeble.

Z doświad­cze­nia wiem i jako uczeń i jako rodzic, że głów­ny cię­żar wycho­wy­wa­nia  mimo wszyst­ko bra­li na sie­bie rodzi­ce.  Jak dziec­ko widzia­ło, że w domu się impre­zu­je, żyje się na luzie z dnia na dzień, tak samo będzie chcia­ło żyć. Inne­go świa­ta prze­cież nie zna, utwier­dzać się jesz­cze może przez środ­ki maso­we­go prze­ka­zu, któ­re poka­zu­ją życie łatwe, lek­kie i przy­jem­ne. Jak to żyją gwiaz­dy ekra­nu i inni cele­bry­ci, nie poka­zu­je się spraw zaku­li­so­wych jak do tego docho­dzą, poka­zu­je się tyl­ko te dobre stro­ny, no i oczy­wi­ście, żeby było cie­ka­wie — skan­da­le oby­cza­jo­we. To jest ekscytujące.

Z dru­giej stro­ny, cała rodzi­na idzie razem do kościo­ła, raz na tydzień, w nie­dzie­lę, tak już od dziec­ka. Potem, gdy już dziec­ko zaczy­na cho­dzić do szko­ły, idzie samo. Pamię­tam, będąc w szko­le pod­sta­wo­wej cho­dzi­łem na pie­cho­tę 6 km w jed­ną stro­nę na Mszę Świę­tą na godz. 9 rano, co nie­dzie­la. Nie­waż­ne, czy to było lato czy zima, czy bar­dzo gorą­co, czy mróz (kościo­ły nie były ogrze­wa­ne i mło­dy czło­wiek nie sie­dział w cza­sie mszy, nie było tyle miejsc sie­dzą­cych, a kościół był pełen wiernych).

Ktoś zapy­ta, czy chęt­nie, pew­nie, że nie­chęt­nie; nie­dzie­la, nie chcia­ło się wsta­wać tak wcze­śnie, czło­wiek był mło­dy nie­wie­le rozu­miał, ale jeśli rodzi­ce kaza­li, trze­ba było iść, może nie­raz z pła­czem, ale dla  rodzi­ców mia­ło się sza­cu­nek.  Już wte­dy zaczą­łem rozu­mieć, że prze­cież mat­ka, czy ojciec nie chcą dla mnie źle. Ale dla­cze­go taki mróz a oni mi każą iść? Teraz rozu­miem, że przy­go­to­wy­wa­no mnie na tru­dy życia. Sami prze­szli wie­le, nie wie­dzie­li, co mnie spo­tka w życiu. Wte­dy pod ich opie­ką mia­łem się uczyć żyć, żyć z Bogiem.  Gdy będzie trud­no, pomogą!

W mia­rę upły­wu cza­su już mi nikt nie musiał przy­po­mi­nać, że muszę w nie­dzie­lę być na mszy w koście­le. Nie cho­dzi­łem sam, było nas kil­ko­ro, zawsze raź­niej. Zaczą­łem rozu­mieć, co mówi ksiądz, kaza­nia były inte­re­su­ją­ce. Ksiądz zawsze do Ewan­ge­lii dawał jakiś przy­kład z życia. Czy­li bar­dzo przy­bli­żył nam Boga, któ­ry już nie był tam gdzieś w prze­stwo­rzach, ale tutaj, bli­sko, wśród nas!

Czę­sto sły­sza­łem wte­dy, że może zda­rzyć się tak, że w życiu zosta­niesz sam, nikt ci nie przyj­dzie z pomo­cą, zwróć się do Boga, on cię wysłu­cha i pomo­że.  Ileż jest takich świa­dectw w histo­rii, zaufa­no Bogu, wysłu­chał, dał im nadzie­ję, przetrwali!

Czy wte­dy prze­szło­by mi przez myśl, żeby będąc nasto­lat­kiem wyra­zić się źle o Koście­le? I Broń Boże malo­wać, wypi­sy­wać jakieś wul­ga­ry­zmy na murach kościo­ła?  Fizycz­nie ata­ko­wać księ­ży, czy sta­nąć naprze­ciw księ­dza, jak to robią teraz mało­la­ty i drwić z niego?!

Jak trze­ba być zde­pra­wo­wa­nym, żeby to czynić?!

Wie­dzia­łem już wte­dy, z opo­wia­dań jak wie­lu ludzi oca­la­ło w cza­sie woj­ny chro­niąc się w kościo­łach, gdzie mimo czę­stych pogro­mów wier­nych,  nie­któ­rzy Niem­cy, czy Ukra­iń­cy nie śmie­li prze­ry­wać mszy.  Dzię­ki poświę­ce­niu  księ­ży, zakon­ni­ków i zakon­nic wie­le osób prze­ży­ło kry­jąc się na tere­nie przykościelnym.

Teraz patrząc, co mło­dzież wypra­wia, czas zadać sobie pyta­nie, gdzie są ich rodzice?

Fakt;  przy­znać trze­ba, że w ska­li całej Pol­ski to jest zale­d­wie garst­ka, więk­szość, to porząd­ni i sza­nu­ją­cy świę­to­ści.  Lecz ta garst­ka czy­ni wiel­kie szko­dy. I tutaj zno­wu może­my powie­dzieć, że pogna­ni owczym pędem nie wie­dzą co czy­nią, może poszli dla “dra­ki”, żeby się roze­rwać, z nudów, chcą ucho­dzić za samo­dziel­nych, tyl­ko kim oni będą w przy­szło­ści, jeśli wcho­dzą w życie doko­nu­jąc aktów wan­da­li­zmu i pro­fa­na­cji miejsc świętych?!

Czy wobec tego jest coś dla nich świę­te­go, sko­ro wypi­su­ją obraź­li­we dla każ­de­go kato­li­ka hasła na kościo­łach, gdzie ich ochrzczo­no, nada­no imię, gdzie poszli do pierw­szej komu­nii i do bierz­mo­wa­nia  z nadzie­ją, że będą żyć w wie­rze i według zasad wia­ry.  Będą bro­nić wia­ry z któ­rej wyro­śli?!  Co z tego zostało?

Teraz pro­fa­nu­ją te świę­te miej­sca.  Wobec tego czy­ja to wina?

Z tego co pisa­łem wyżej, tak zosta­li wycho­wa­ni. Znacz­na wina jest tu rodziców.

Mamy przy­kła­dy: zna­ny dzien­ni­karz  “gaze­ty wybor­czej” Woj­ciech Maziar­ski  w tej­że gaze­cie pisze — “Moja cór­ka cho­dzą­ca do kla­sy matu­ral­nej w ponie­dzia­łek poszła z kole­żan­ka­mi i kole­ga­mi na demon­stra­cje i blo­ka­dę mia­sta. Jestem z niej dum­ny i mam poczu­cie, że jako ojciec dobrze wyko­na­łem swo­ją powin­ność, wpa­ja­jąc potrze­bę uczest­nic­twa w życiu oby­wa­tel­skim.  Zresz­tą nie tyl­ko ja bo tak­że kolej­ne szko­ły, do któ­rych cho­dzi­ła, śro­do­wi­sko, w któ­rym dora­sta­ła, całe spo­łecz­ne oto­cze­nie, jakie ukształ­to­wa­ło się po 1989 roku”. Tak ojciec wycho­wał cór­kę i jest z niej dumny?!

Cóż moż­na na to powie­dzieć? —  Moż­na ina­czej.  — Ja wspól­nie z żoną wycho­wa­łem dwo­je dzie­ci, któ­re są nie­wie­le star­sze od cór­ki Maziar­skie­go,  już pra­cu­ją.   Moja cór­ka — psy­cho­log poszła w ponie­dzia­łek do pra­cy, mój syn lekarz poszedł w ponie­dzia­łek do pra­cy, do szpi­ta­la leczyć ludzi, nie poszli na demon­stra­cje i blo­ka­dę mia­sta, wie­dzie­li, jaka jest ich powin­ność tego dnia.  Nie musia­łem im mówić o zagro­że­niu, jakie nie­sie gro­ma­dze­nie się w miej­scach publicz­nych w cza­sie pan­de­mii i ogło­szo­nych obostrze­niach. Są peł­no­let­ni, ale gdy­by byli w wie­ku cór­ki Maziar­skie­go na pew­no nie pomy­śle­li­by nawet, żeby zamiast do szko­ły iść i dewa­sto­wać publicz­ne i świę­te miej­sca, czy blo­ko­wać mia­sto.  Tak zosta­li wycho­wa­ni i jestem z nich dumny!!!

Tak jak Maziar­ski postę­pu­ją nie­któ­rzy nauczy­cie­le. Sami w  przed­szko­lach i szko­łach wywie­sza­ją sym­bo­le faszy­stow­skie mimo sprze­ci­wu rodziców.

I w tej rebe­lii mamy aż nad­to wie­le dowo­dów, jak nie w bez­po­śred­nim uczest­nic­twie, to we wpi­sach spo­łecz­no­ścio­wych. ludzie oświa­ty i kul­tu­ry apro­bu­ją i sami wpi­su­ją wul­ga­ry­zmy. Pro­szę sobie spraw­dzić, nie będę tego obrzy­dli­stwa przy­ta­czał.  Wymie­nię tyl­ko dr lite­ra­tu­ry Kle­men­ty­nę Sucha­now, jak sama mówi ma nie­wie­le do powie­dze­nia i tutaj pada z jej ust — wy…lać!  Zna­ne wszyst­kim sło­wo z innych podob­nych wystą­pień.   Inga Iwa­siów  prof. nauk huma­ni­stycz­nych Uni­wer­sy­te­tu Szcze­ciń­skie­go, jak sama mówi o sobie „post huma­nist­ka, któ­ra lubi psy” bie­rze udział w tej “zaba­wie”.

Rek­to­rzy wyż­szych uczel­ni zwal­nia­ją stu­den­tów, żeby ci poszli sobie swo­bod­nie pro­te­sto­wać. Robią to kosz­tem zajęć, stu­den­ci prze­cież powin­ni być na uczel­ni, zdo­by­wać wie­dzę,  to jest ich wiek, ich czas, któ­ry tra­cą bez­pow­rot­nie!    Pro­fe­so­ro­wie zamiast uświa­do­mić ich, że to naj­gor­szy spo­sób iść i wykrzy­ki­wać obrzy­dli­we hasła, nisz­cząc jed­no­cze­śnie mie­nie, do cze­go powsta­nia  w żad­nym stop­niu się nie przy­czy­ni­li, nicze­go nie zbu­do­wa­li a niszczą.

Czy poli­ty­ka powin­na przy­sła­niać zdro­wy roz­są­dek?  Zwal­nia­jąc stu­den­tów z zajęć i posy­ła­jąc ich na mani­fe­sta­cję rek­to­rzy tych uczel­ni zała­twia­ją sobie kosz­tem tych mło­dych nie­świa­do­mych nie­jed­no­krot­nie ludzi wła­sne par­tyj­ne sprawy.

Przy­kład:   stu­den­tom Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go nie podo­ba się prof. dr hab. Jakub Ste­li­na tyl­ko dla­te­go, że jest Sędzią Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go i orze­kał w spra­wie usta­wy antyaborcyjnej.

To nie jest nor­mal­ne, tym się nicze­go nie zwo­ju­je, a wręcz prze­ciw­nie daje się przy­zwo­le­nie do dzia­ła­nia dla innych. Zawsze moż­na powie­dzieć i nagło­śnić, że stu­den­ci przy wspar­ciu nauczy­cie­li aka­de­mic­kich wyra­ża­li swo­je poglą­dy uży­wa­jąc sfor­mu­ło­wań gdzieś ze śmiet­ni­ka, żulo­stwa, czy szpa­ner­stwa, zna­czy to, że tego się nauczy­li na tych swo­ich uczel­niach. Co świad­czy też o ich nauczy­cie­lach. Ale to już nie jest novum. Tam wylę­ga­ją się takie myśli, żeby zwie­rzę­ta zrów­nać z czło­wie­kiem, żeby dać im pra­wa wybor­cze. Dla­cze­go nie, Dar­win udo­wad­niał, w swym “O pocho­dze­niu gatun­ków”, że pocho­dzi­my od zwie­rząt, to zna­czy jeste­śmy rodzi­ną. I żebym nie musiał obra­żać zwie­rząt to bym powie­dział, że tak fak­tycz­nie, wy co teraz na cze­le ze zwie­rzę­ciem lam­par­tem dep­cze­cie wszyst­ko co świę­te, jeste­ście zwierzętami.

Mło­dzież, szcze­gól­nie ta dora­sta­ją­ca, zawsze była nie­po­kor­na, każ­dy z nas prze­cho­dził ten okres, ale nie zda­rza­ło się, żeby tak maso­wo demon­stro­wać swo­je nie­za­do­wo­le­nie nie wie­dząc wła­ści­wie tak do koń­ca o co im cho­dzi.  No bo jeśli spoj­rzeć na postu­la­ty tej wojow­ni­czo nasta­wio­nej pseu­do przy­wód­cy, któ­ra  wszyst­ko by wypi…liła, a wte­dy z czym zosta­nie? Czy zasta­na­wia­ła się nad tym i ci wszy­scy co jak sta­do zbłą­ka­nych owiec ocho­czo podą­ża­ją na dno przepaści?!

Teraz wła­śnie  przy­po­mniał mi się sza­cow­ny pan Kono­no­wicz z Bia­łe­go­sto­ku, któ­ry mądro­ścią prze­ra­sta tę pro­wo­dyr o kil­ka pozio­mów, bo znał nor­mal­ny język i potra­fił nim się posłu­gi­wać, był rozu­mia­ny i mówił tyl­ko, “że jak tak będzie, to  nicze­go nie będzie”, ale nicze­go i niko­go nie chciał wyp.…lić.

Jakie są kon­se­kwen­cje takich pro­te­stów? — otóż, już mniej­szość nie­miec­ka w Gdań­sku chce przy­łą­czyć Gdańsk do Nie­miec, bo tam będą miesz­kań­cy bar­dziej bezpieczni.

Nie­miec­ka poli­tyk Clau­dia Roth doma­ga się, aby sytu­acją w Pol­sce i pol­skim pra­wem zain­te­re­so­wał się rząd nie­miec­ki i unia euro­pej­ska. Pre­zy­dent Nie­miec dzwo­ni do Pre­zy­den­ta Dudy i ofe­ru­je mu swo­ją pomoc.  Czy nie przy­po­mi­na pań­stwu to cze­goś z histo­rii. Już raz nasi przod­ko­wie sko­rzy­sta­li z pomo­cy nie­miec­kiej. Wte­dy nie mogli­śmy pozbyć się krzy­ża­ków przez dłu­gie wie­ki. Żad­ną siłą, dopó­ki nie zban­kru­to­wa­li jako zakon krzy­żac­ki!   Pamię­taj­my, że żad­na pomoc nie jest za dar­mo, zwłasz­cza ze stro­ny Nie­miec.  Zresz­tą jakie to by było pań­stwo, jeśli nie mogło­by dać sobie rady z osob­ni­ka­mi w spo­sób jaw­ny i oczy­wi­sty naru­sza­ją­cy prawo.

Zwłasz­cza, że teraz już bez ogró­dek gło­szą otwar­cie, że cho­dzi im o oba­le­nie rzą­du a nawet pani “pro­wo­dyr” chce usiąść do nego­cja­cji z rzą­dem, cze­go fina­łem ma być bez­wa­run­ko­wa kapi­tu­la­cja tegoż.

W Sej­mie dostoj­ne panie posłan­ki, na cze­le z wojow­ni­czą Klau­dią Jahi­rą (któ­ra się już opa­trzy­ła) chcą woj­ny, a nawet  mówią, że to już jest woj­na!   Czy mają w ogó­le bla­de wyobra­że­nie o woj­nie, dla­cze­go mają  taki niski poziom świa­do­mo­ści o tych strasz­nych w skut­kach dzia­ła­niach. Czy już w Pol­sce nie uczy się historii?!

Jeśli mło­dzież chce wcho­dzić  w doro­słe życie, naśla­du­jąc chcą­ce woj­ny kobie­ty, to jak będzie wyglą­dać, ich przy­szłość?   Czy mają oni jakąś wizję przy­szło­ści? Cze­go doko­na­li do tej pory, prze­cież więk­szość z tego co mają  to dzię­ki ich rodzi­com. Czy spoj­rze­li tak na sie­bie i za sie­bie, co dotych­czas  zosta­wi­li po sobie, co zro­bi­li, z cze­go powin­ni być dumni?

Te poma­za­ne far­bą świą­ty­nie, pomni­ki i inne miej­sca, to nie przez nich były budo­wa­ne. Okna, któ­re powy­bi­ja­li też nie przez nich wsta­wia­ne. Czy ci pro­fe­so­ro­wie na uczel­niach nie powie­dzie­li im, że nie nisz­czy się mie­nia?    Ci, co maza­li far­bą powin­ni być zmu­sze­ni do oso­bi­ste­go zmy­cia i dopro­wa­dze­nia do takie­go sta­nu jaki był przed wan­da­li­zmem. Taka powin­na być kara, to  dobra szko­ła na wybry­ki i jesz­cze doło­żyć wyso­kie grzyw­ny.  Niech pła­cą rodzi­ce, czy opie­ku­no­wie jak nie dopil­no­wa­li swo­ich pod­opiecz­nych. No, ale nie­któ­rzy są dum­ni z ostat­nich doko­nań swo­ich wychowanków.

Jedy­na w tym pocie­cha, że to jest mniej­szość, że więk­szość mło­dych ludzi chce pod­nieść cię­żar życia, bo życie to nie tyl­ko spra­wa abor­cji, to poświę­ce­nie się dla… życia!

Raz ono jest lep­sze, raz gor­sze, ale jeśli dano nam życie, my powin­ni­śmy odwza­jem­nić się tym samym, w  tym jest sens naszej egzy­sten­cji.  Gdy­by tak myśle­li nasi przod­ko­wie jak ci co doma­ga­ją się abor­cji niko­go z nas by tu nie było.  No bo prze­cież jeden z postu­la­tów straj­ku kobiet, to abor­cja na żądanie.

Jest w usta­wie zapis, były jakieś wąt­pli­wo­ści co do tego, Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny wydał orze­cze­nie o zgod­no­ści usta­wy z Kon­sty­tu­cją.  Jeśli pod­wa­ża się zapis w Kon­sty­tu­cji, to zna­czy, że pod­wa­ża się ist­nie­nie Pań­stwa, war­to się nad tym zasta­no­wić, czy pro­te­stu­ją­cy mają do tego prawo?!

Jak widać pol­ski rząd jest tole­ran­cyj­ny, pozwa­la się wysza­leć, jak­by rozu­miał roz­ka­pry­szo­nych dzie­cia­ków, tyl­ko nie­po­ko­ją­ce, co potem,  jakie będą Rze­czy­po­spo­li­te…?  Jan Zamoy­ski tam się w gro­bie prze­wra­ca, na pew­no nie o takie Rze­czy­po­spo­li­te mu cho­dzi­ło.   No bo tak:

I Rzecz­po­spo­li­ta — począ­tek to dru­ga poło­wa 17 wie­ku, koniec,  rok 1795 i trze­ci roz­biór Pol­ski.  Wcze­śniej, tak jak wspo­mnia­łem wyżej była Rze­czy­po­spo­li­ta Oboj­ga Naro­dów,   czy­li Pol­ski i Litwy

II Rzecz­po­spo­li­ta —  powsta­ła w 1918 roku, po 123 latach nie­wo­li, przy sprzy­ja­ją­cej sytu­acji poli­tycz­nej na świe­cie i już w 1920 roku musia­ła bro­nić się przed zabój­czym komu­ni­zmem. Prze­trwa­ła do roku 1939 i jesz­cze z pol­skim rzą­dem na uchodź­stwie do 1945 roku. Po tym Zachód nie uznał Rze­czy­po­spo­li­tej Polskiej.

III Rzecz­po­spo­li­ta —  powsta­ła w 1989  4 czerw­ca, po zwy­cię­stwie Soli­dar­no­ści w wybo­rach nie w peł­ni demo­kra­tycz­nych, tzw. kon­trak­to­wych, powsta­ła z Pol­skiej Rzecz­po­spo­li­tej Ludowej

Jeste­śmy teraz w III Rzecz­po­spo­li­tej, któ­ra prze­cho­dzi róż­ne okre­sy, lecz mimo, do tej pory dobrej koniunk­tu­ry gospo­dar­czej, przy widocz­nym roz­wo­ju, są siły, któ­re taki stan rze­czy chcia­ły­by zmie­nić,  pró­bu­jąc po raz któ­ryś. Jaki­mi meto­da­mi, obser­wu­je­my to na wła­sne oczy.

Podej­mu­ją­cym  pró­by pod­pa­le­nia Pol­ski i roz­wa­le­nie obec­ne­go porząd­ku nie zale­ży na dobru oby­wa­te­li tego kra­ju, ale tyl­ko na wygó­ro­wa­nych,  wła­snych ambi­cjach i nie­speł­nio­nych marze­niach o wiel­kiej karie­rze poli­tycz­nej. Oso­ba, któ­ra ogło­si­ła się przy­wód­cą “straj­ku kobiet” pró­bo­wa­ła wie­lo­krot­nie swo­ich sił, żeby dostać się do sej­mu czy Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go, lecz bez powo­dze­nia. Teraz widzi swo­ją szan­sę. Myśli ona, a  z nią inni,  że to teraz wła­śnie jest ta chwi­la, ich pięć minut, że pocią­gną za sobą rze­sze, ze smut­kiem trze­ba przy­znać, że przy wspar­ciu opo­zy­cji.  Cho­ciaż zna­na sce­no­graf Łep­kow­ska ma pre­ten­sję do opo­zy­cji, pro­wo­ku­jąc i zachę­ca­jąc do wzmo­żo­ne­go dzia­ła­nia na rzecz oba­le­nia rzą­du. Krzy­czy wręcz, że wymi­gu­ją się od rzą­dze­nia kra­jem — “Po co taki kło­pot jak rzą­dze­nie tym pie­przo­nym kra­jem”. — tak mówi czło­wiek na co dzień zaj­mu­ją­cy się  kulturą.

Listo­pad to mie­siąc pamię­ci, a więc pamię­taj­my o ofia­rach zło­żo­nych z milio­nów ist­nień ludz­kich, tyl­ko dla­te­go, że ktoś nie­od­po­wie­dzial­ny pocią­gnął ich za sobą w otchłań piekła.

Każ­dy zbroj­ny kon­flikt koń­czy się ludz­ką tra­ge­dią. Kon­flik­ty, róż­ni­ce zdań będą zda­rzać się zawsze i trze­ba je zaże­gnać przez nego­cja­cje. Żad­ne pro­wo­ka­cje, rewo­lu­cje,  rebe­lie, czy ruchaw­ki nie zała­twia­ją kon­flik­tów a tyl­ko je eska­lu­ją.   Nie może słu­żyć do tego uli­ca, tu się nicze­go nie zała­twi. Nie krzy­ki, nie bluź­nier­stwa, ale spo­koj­ny, sto­no­wa­ny dia­log. To prze­cież nie jest takie trud­ne, to powi­nien potra­fić każ­dy, kto życzy swo­je­mu kra­jo­wi jak naj­le­piej i czu­je się odpo­wie­dzial­ny za swe poczynania.

Wystar­czy pamię­tać, jak w róż­nych okre­sach dzie­jów Rzecz­po­spo­li­tej byli­śmy gnę­bie­ni, pogar­dza­ni, oplu­wa­ni, obar­cza­ni  winą za wszel­kie zło, czy ma być tak zno­wu?   Jeste­śmy teraz pań­stwem demo­kra­tycz­nym, nowo­cze­snym, roz­wi­ja­ją­cym się i nie musi­my nicze­go brać z Zacho­du, zwłasz­cza, że Zachód to nie ten Zachód jaki był.  Nie ma dla nas żad­nych argu­men­tów, żad­nych wzor­ców, któ­re musie­li­by­śmy wdra­żać u siebie.

Ci co uwa­ża­ją, że to jest „pie­przo­ny kraj” niech się z nie­go jak naj­szyb­ciej wynio­są, a swo­je rewe­la­cyj­ne postu­la­ty niech reali­zu­ją gdzie indziej. Na ich miej­sce cze­ka­ją repa­trian­ci ze wscho­du po kil­ka i kil­ka­na­ście lat, któ­rzy sza­nu­ją kraj swo­ich przod­ków, mówią po Pol­sku, cho­ciaż to już kil­ka poko­leń.  To są praw­dzi­wi patrio­ci i nawet nie zna­ją tych par­szy­wych wyra­żeń, któ­rych cały świat musi słu­chać.  Miesz­kam w tym kra­ju i nie życzę sobie słu­chać  wul­ga­ry­zmów.  Do nas przy­jeż­dża­ją za pra­cą i przy­jeż­dża­ją w celach tury­stycz­nych, a nie­któ­rzy chcie­li by tu zostać na sta­łe… i zostają.

Nie musi­my się nicze­go wsty­dzić, może tyl­ko tego, że pogu­bi­li­śmy się w rozu­mie­niu war­to­ści.   Bo, mam wra­że­nie, po tych ostat­nich wyda­rze­niach i wie­lu nie­cen­zu­ral­nych wypo­wie­dziach wykrzy­cza­nych przez demon­stran­tów i potem akcep­to­wa­nych  przez nie­któ­rych aka­de­mi­ków, pisa­rzy, dzien­ni­ka­rzy i róż­nej maści cele­bry­tów i przez nich też ocho­czo wypo­wia­da­nych, że teraz war­to­ścią jest  ANTYWARTOŚĆ !!!   Każą nam jak­by rozu­mieć, że wszyst­ko jest względ­ne i umow­ne, że wypo­wie­dzia­ne sło­wo “wypie…laj”, jest jak naj­bar­dziej w porząd­ku!   To już pro­sta dro­ga do nihi­li­zmu!, czy­li odrzu­ce­nie wszyst­kich obo­wią­zu­ją­cych norm i war­to­ści obo­wią­zu­ją­cych we współ­ży­ciu społeczeństw!

Gdzie się podzia­ło — “Zło dobrem zwyciężaj“?

Czy tak ma wyglą­dać przy­szłość? Czy zło mamy nazy­wać dobrem, a dobro złem?, czy mądrość głu­po­tą a głu­po­tę mądro­ścią? Jeśli tak,  to tyl­ko krok do upad­ku obec­nej CYWILIZACJI !!!

Jerzy Roze­nek