Jed­ną z cech cha­rak­te­ry­stycz­nych zwy­rod­nial­ca z Hali­fax któ­ry doko­nał licz­nych ata­ków na miesz­kań­cach mia­sta, głów­nie kobie­tach, były jasne klam­ry na butach. Zgło­sze­nia od pierw­szych kil­ku ofiar spra­wi­ły, że znacz­na część mia­sta stra­ci­ła zdro­wy roz­są­dek. Powsta­ły gru­py zło­żo­ne z samo­zwań­czych stró­ży pra­wa któ­rzy patro­lo­wa­li uli­ce mia­sta, kil­ka­dzie­siąt miesz­kań­ców zosta­ło wyzna­czo­nych do peł­nie­nia roli poste­run­ko­we­go, kil­ku nie­win­nych męż­czyzn zosta­ło zaata­ko­wa­nych przez ludzi prze­ko­na­nych, że są oni poszu­ki­wa­nym napast­ni­kiem a na wieść o mor­der­cy z Hali­fax pobli­skie mia­sta zamknę­ły skle­py i fir­my. Han­del ustał a mia­sta sta­ły się ciche i wylud­nio­ne. Po kolej­nych zawia­do­mie­niach o ata­kach męż­czy­zny dzier­żą­ce­go nóż lub mło­tek zde­cy­do­wa­no o ścią­gnię­ciu do mia­sta jed­no­stek lon­dyń­skiej poli­cji Sco­tland Yard. W pew­nym momen­cie było tak wie­le zgło­szeń z kil­ku pobli­skich miejsc, że poli­cja zaczę­ła spe­ku­lo­wać, iż zbrod­nia­rzy było trzech. Wkrót­ce jed­na z domnie­ma­nych ofiar ata­ku przy­zna­ła się, że oka­le­czy­ła się sama, a wie­le innych zezna­ło że poda­li fał­szy­we infor­ma­cje i rów­nież zra­ni­ły się same, na przy­kład, w celu zwró­ce­nia na sie­bie uwa­gi ich part­ne­rów z któ­ry­mi uczu­cie miło­ści sła­bło już od dłuż­sze­go cza­su. Pozo­sta­łe ‘ofia­ry’ zło­ży­ły podob­ne zezna­nia a śledz­two wyka­za­ło, iż żad­ne z obra­żeń przy­pi­sy­wa­nych okrut­ni­ko­wi z Hali­fax nigdy nie mia­ło miejsca. 

Wyda­rze­nia mia­ły miej­sce w 1938 roku i były rezul­ta­tem maso­wej histe­rii, czy­li uro­jeń doty­czą­cych nie­bez­pie­czeństw zagra­ża­ją­cych spo­łe­czeń­stwu. Te będą­ce wytwo­rem wyobraź­ni ilu­zje zwy­kle łatwo roz­cho­dzą się poprzez plot­ki, strach oraz nie­pew­ność, a oso­by nimi dotknię­te utwier­dza­ją się w swo­jej słusz­no­ści w sytu­acji aktyw­nej reak­cji służb publicznych.

Obec­nie, dokład­ny sto­pień w jakim poten­cjal­nie mamy do czy­nie­nia ze zbio­ro­wą histe­rią w sytu­acji cią­gle trwa­ją­cej epi­de­mii koro­na­wi­ru­sa będzie zapew­ne dokład­niej usta­la­ny za jakiś czas, jed­nak nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, iż cho­ciaż­by maso­we wyku­py­wa­nie ze skle­pów papie­ru toa­le­to­we­go czy bary­ka­do­wa­nie się przez mie­sią­ce w miesz­ka­niu, prak­tycz­nie go nie opusz­cza­jąc, jest ozna­ką tego, iż rela­tyw­nie łatwo ulec temu zja­wi­sku. Ponie­waż znacz­ną więk­szo­ścią ludzi rzą­dzi inkli­na­cja nega­tyw­na, nie powin­no nas zaska­ki­wać to, że z natu­ry kon­cen­tru­je­my się i przy­wią­zu­je­my więk­szą uwa­gę do nega­tyw­nych wyda­rzeń czy wia­do­mo­ści, w szcze­gól­no­ści kie­dy nie mamy zna­czą­ce­go wpły­wu na daną sytuację.

O ile w wol­nym spo­łe­czeń­stwie ist­nie­je samo­ko­ry­gu­ją­cy się mecha­nizm, któ­ry ogra­ni­cza maso­wą histe­rię oraz jej poten­cjal­ne skut­ki, w spo­łe­czeń­stwie, w któ­rym rząd na ogół na cze­le z par­tią rzą­dzą­cą odgry­wa klu­czo­wą rolę sytu­acja może zna­czą­co się pogor­szyć na sku­tek dzia­ła­nia rzą­du. W wol­nym spo­łe­czeń­stwie od codzien­nych zmar­twień, stre­su i nie­pew­no­ści moż­na czę­ścio­wo uwol­nić się na przy­kład poprzez aktyw­ność fizycz­ną czy kon­tak­ty towa­rzy­skie. Jak wia­do­mo, aktu­al­nie rząd aktyw­nie dzia­ła, by cał­ko­wi­cie zaka­zać bądź zna­czą­co ogra­ni­czyć nam te moż­li­wo­ści. Praw­dę powie­dziaw­szy, rząd sprzy­ja i zachę­ca do izo­la­cji spo­łecz­nej, a tym samym przy­czy­nia się do wzmo­żo­ne­go lęku przed koro­na­wi­ru­sem wyko­rzy­stu­jąc przy tym agen­dy pań­stwo­we oraz media publicz­ne. Dodat­ko­wo scen­tra­li­zo­wa­ne podej­ście rzą­du do wal­ki z wiru­sem pro­wa­dzi do sytu­acji, w któ­rej jedy­nie słusz­ne roz­wią­za­nie jest to któ­re pro­mu­je par­tia rzą­dzą­ca, nato­miast w wol­nym spo­łe­czeń­stwie ci któ­rzy nie ule­gli histe­rii i sprze­ci­wia­ją się powszech­nym stra­te­giom mają peł­ne pra­wo do sko­rzy­sta­nia z alter­na­tyw­nych metod kon­fron­ta­cji z kry­zy­sem, ponie­waż nie są one zabra­nia­ne przez rząd.

Obec­nie tłu­mio­ne są wszel­kie­go rodza­ju inne spo­so­by radze­nia sobie z epi­de­mią a rezul­ta­tem jest nie tyl­ko sam brak alter­na­ty­wy, któ­ry był­by obiek­tyw­nie deba­to­wa­ny w mediach głów­ne­go nur­tu (na przy­kład lecze­nie aman­ta­dy­ną) ale rów­nież powszech­ne ule­ga­nie gromadomyśleniu. 

Syn­drom gru­po­we­go myśle­nia jest tra­gicz­ny w skut­kach, ponie­waż na samym eta­pie podej­mo­wa­nia decy­zji ma on już licz­ne wady. Od oko­ło dzie­się­ciu mie­się­cy rząd jako głów­na gru­pa decy­zyj­na sta­wia­ny jest w sytu­acji, w któ­rej czę­sto do wybo­ru ma trud­ne i zło­żo­ne meto­dy dzia­ła­nia i nie­ste­ty nie­rzad­ko przyj­mu­je stra­te­gie któ­re są w efek­cie bar­dziej szko­dli­we niż sam pro­blem któ­ry sta­ra się roz­wią­zać. W wyni­ku błęd­nych kon­cep­cji jak słusz­nie prze­wi­du­je Krzysz­tof Obłój rząd “tak fil­tru­je infor­ma­cje i blo­ku­je kry­ty­kę oraz ana­li­zę alter­na­tyw­nych warian­tów, aby umoc­nić daną kon­cep­cję i nadać jej walor nie­wzru­szal­no­ści i moral­nej racji.” W wyni­ku tego ludzie czę­sto tra­cą poczu­cie rze­czy­wi­sto­ści, reali­stycz­nej oce­ny sytu­acji i moż­li­wo­ści działania.

W prze­ci­wień­stwie do realiów spo­łe­czeń­stwa wol­ne­go, maso­wa histe­ria czę­sto wzma­ga się rów­nież, gdy media są upo­li­tycz­nio­ne bądź mają bli­skie powią­za­nia z par­tią, któ­ra aktu­al­nie znaj­du­je się u wła­dzy gdyż anga­żu­ją się one i rela­cjo­nu­ją głów­nie wia­do­mo­ści któ­re mają wydźwięk nega­tyw­ny, celo­wo sie­ją pani­kę i strach oraz na tyle na ile to moż­li­we tłu­mią wszel­kie alter­na­tyw­ne infor­ma­cje. Sam rząd czę­sto dąży do tego, aby napa­wać spo­łe­czeń­stwo stra­chem cze­go dosko­na­łą ilu­stra­cją jest wewnętrz­ny arty­kuł nie­miec­kie­go Mini­ster­stwa Spraw Wewnętrz­nych któ­ry wyciekł w pierw­szych mie­sią­cach wal­ki z koronawirusem.

Jak dono­si nie­miec­ki maga­zyn infor­ma­cyj­ny Focus w ujaw­nio­nym arty­ku­le mini­ster­stwa eks­per­ci reko­men­du­ją by rząd aktyw­nie wzbu­dzał strach wśród ludzi poprzez pod­kre­śla­nie trzech skut­ków infek­cji któ­re pomo­gą osią­gnąć pożą­da­ny ‘efekt szo­ku.’ Po pierw­sze wła­dze powin­ny kłaść nacisk na pro­ble­my z oddy­cha­niem u pacjen­tów zara­żo­nych koro­na­wi­ru­sem ponie­waż isto­ta ludz­ka z natu­ry ma dość panicz­ny strach w sto­sun­ku do śmier­ci na sku­tek dusze­nia się i nie­do­tle­nie­nia któ­ry łatwo wywo­ła pani­kę. Po dru­gie arty­kuł zale­ca sia­ne stra­chu wśród dzie­ci, któ­re same łatwo zara­żą się wiru­sem a póź­niej zara­żą swo­ich bli­skich na sku­tek cze­go mogą cier­pieć i umrzeć w ago­nii. Ta reko­men­da­cja ma słu­żyć temu by wzbu­dzić uczu­cie winy u tych u któ­rych cho­ro­ba nie­ko­niecz­nie wyrzą­dza poważ­niej­sze pro­ble­my. Po trze­cie, auto­rzy pod­kre­śla­ją, iż wła­dze nie­miec­kie powin­ny cią­gle nad­mie­niać o moż­li­wo­ści nie­zna­nych, dłu­go­ter­mi­no­wych i nie­od­wra­cal­nych uszko­dzeń zdro­wot­nych oraz o moż­li­wo­ści nagłej śmier­ci tych któ­rzy zara­zi­li się wirusem.

Ponie­waż strach jest fun­da­men­tem wła­dzy każ­de­go rzą­du jest on kul­ty­wo­wa­ny i czę­sto nad­mier­nie wyko­rzy­sty­wa­ny przez rzą­dzą­cych, któ­rzy pole­ga­ją na sta­nie sil­ne­go emo­cjo­nal­ne­go napię­cia aby uzy­skać powszech­ne pod­po­rząd­ko­wa­nie i czę­sto bez­względ­ny posłuch.

Ta stra­te­gia socjo­tech­nicz­na jest w ostat­nich mie­sią­cach obse­syj­nie sto­so­wa­na zarów­no przez rząd PiS jak i media (rzą­do­we i nie­rząd­ne). Obec­nie jeste­śmy w trak­cie ostat­nie­go już eta­pu zarzą­dza­nia stra­chem, w któ­rym ofe­ru­je się lekar­stwo w posta­ci szcze­pion­ki przy współ­wy­stę­pu­ją­cej nar­ra­cji stra­chu i pro­stej alter­na­ty­wy oraz po mie­sią­cach kon­se­kwent­nie pod­trzy­my­wa­ne­go poczu­cia sta­nu zagrożenia.

Pierw­sza par­tia zba­wien­nych szcze­pio­nek na koro­na­wi­ru­sa dotar­ła już do Pol­ski z bel­gij­skie­go maga­zy­nu fir­my Pfi­zer, a w ocze­ki­wa­niu na kolej­ne 300 tysię­cy dawek w mediach wrze deba­ta z poli­ty­ka­mi i cele­bry­ta­mi, któ­rzy jak wia­do­mo są eks­per­ta­mi w spra­wie i chęt­nie dekla­ru­ją swo­je pozy­tyw­ne sta­no­wi­sko w spra­wie szcze­pion­ki. Podob­no szcze­pion­ka ma dzia­ła­nie nad­zwy­czaj­ne a zachwa­la­na jest przez eks­per­tów wszel­kiej maści z pro­fe­so­rem Krzysz­to­fem Simo­nem na cze­le, któ­ry jak się wła­śnie oka­zu­je korzy­stał z gran­tów pro­du­cen­ta szcze­pio­nek Pfi­zer o czym infor­mu­je ame­ry­kań­skie wydaw­nic­two Wiley spe­cja­li­zu­ją­ce się w publi­ka­cjach nauko­wych, a to sta­wia go w wąt­pli­wie korzyst­nym świe­tle. War­to zwró­cić rów­nież uwa­gę na nie­by­wa­łą dobro­dusz­ność same­go pre­ze­sa fir­my Phi­zer, Alber­ta Bour­la, któ­ry nie zde­cy­do­wał się jesz­cze na szcze­pion­kę, ponie­waż jak sam twier­dzi nie chce wpy­chać się do kolejki.

Z naj­now­sze­go son­da­żu IBRiS prze­pro­wa­dzo­ne­go na zle­ce­nie Rzecz­po­spo­li­tej wyni­ka, że naj­wię­cej entu­zja­stów szcze­pie­nia znaj­du­je się wśród osób, któ­re infor­ma­cje i wia­do­mo­ści czer­pią z tele­wi­zyj­nych pro­gra­mów infor­ma­cyj­nych i gazet codzien­nych, a więc fre­kwen­cja ta dzi­wić nie powin­na, nato­miast budzić przy­naj­mniej nie­wiel­kie zdzi­wie­nie powi­nien fakt iż zarów­no Pre­mier Mora­wiec­ki jak i Mini­ster Zdro­wia Nie­dziel­ski z sze­re­giem poli­ty­ków zapew­nia­ją, że szcze­pion­ka jest cał­ko­wi­cie bez­piecz­na. Twier­dze­nie to jest nie tyl­ko nie­uczci­we, ale i bezpodstawne.

Szcze­pion­ka może być jak naj­bar­dziej sku­tecz­na, ale obec­nie wciąż jest mnó­stwo nie­wia­do­mych i tego typu zapew­nie­nie jest po pro­stu fał­szy­we. Bada­nia nad efek­tyw­no­ścią cią­gle trwa­ją i obraz jaki obec­nie jest pre­zen­to­wa­ny jest nie­peł­ny. Oka­zać się prze­cież może że prę­dzej czy póź­niej 95-pro­cen­to­wa sku­tecz­ność szcze­pion­ki może zna­czą­co zma­leć lub poja­wić się mogą skut­ki ubocz­ne, któ­re jesz­cze nie wystą­pi­ły u uczest­ni­ków eks­pe­ry­men­tu. Dodat­ko­wo trwa­łość szcze­pion­ki jest wąt­pli­wa i jej reak­cja w połą­cze­niu z inny­mi leka­mi jest nieznana.

Rów­nie tajem­ni­cze jest to, czy szcze­pion­ka zapo­bie­ga zara­że­niu się i trans­mi­sji, czy jedy­nie redu­ku­je symp­to­my wiru­sa i ich dotkli­wość, u oso­by któ­ra ją przy­ję­ła, nie wia­do­mo też jak wpły­wa na kobie­ty w cią­ży, kar­mią­ce oraz dzie­ci i oso­by mają­ce obni­żo­ną odpor­ność, ale tak­że czy ochro­ni przed nowym szcze­pem wirusa.

Jeste­śmy więc posta­wie­ni w sytu­acji, w któ­rej za nasze pie­nią­dze rząd zakon­trak­to­wał dzie­siąt­ki milio­nów szcze­pio­nek od fir­my któ­ra nie­gdyś pła­ci­ła miliar­do­we kary za pro­mo­wa­nie przyj­mo­wa­nia leków w nie­zgod­ny z ich prze­zna­cze­niem spo­sób czy korup­cję i w któ­rej wma­wia się ludziom, aby słu­chać nauki i eks­per­tów. Nauka, jed­nak­że, to nie zbiór nie­omyl­nych i nie­pod­wa­żal­nych twier­dzeń, ale czę­sto nie­ustan­na pogoń za praw­dą. W ostat­nich mie­sią­cach powta­rza­no prze­cież aż do obrzy­dze­nia, aby słu­chać nauki i eks­per­tów któ­rzy raz twier­dzi­li że maski nie chro­nią przed wiru­sem a póź­niej instru­owa­li, by je bez­wa­run­ko­wo nosić pomi­mo tego że ich sku­tecz­ność jest wciąż kwe­stio­no­wa­na przez innych eks­per­tów wśród któ­rych nie­któ­rzy twier­dzą nawet, że mogą one sprzy­jać roz­prze­strze­nia­niu się wiru­sa. W prze­sad­ny spo­sób twier­dzi się rów­nież, iż meto­da lockdown’u to jedy­ny spo­sób na ochro­nę zdro­wia ludzi i ogra­ni­cze­nie roz­prze­strze­nia­nia się wiru­sa pomi­mo tego, że nie ma jakich­kol­wiek prze­sła­nek nauko­wych ani danych empi­rycz­nych któ­re wska­zy­wa­ły­by na sku­tecz­ność obec­nej for­my lockdown’u. Poli­ty­ka przy­mu­so­we­go zaka­zu opusz­cza­nia domów jest moż­li­wa do zro­zu­mie­nia jako panicz­na reak­cja rzą­dzą­cych, któ­rzy czu­ją potrze­bę dzia­ła­nia z nie­kom­plet­ną wie­dzą, nato­miast, obec­nie po mie­sią­cach wal­ki z koro­na­wi­ru­sem jest oczy­wi­ste to, że lock­down nie dzia­ła, a twier­dze­nie iż jest prze­ciw­nie, jest nie tyl­ko ozna­ką pew­nej for­my aber­ra­cji psy­chicz­nej ale stwa­rza rów­nież bar­dzo nie­bez­piecz­ny pre­ce­dens polityczny.

Ilu ludzi popeł­ni­ło samo­bój­stwo na sku­tek meto­dy lock­dow­n’u? Ilu ludzi nie otrzy­ma­ło ratu­ją­ce­go życia lecze­nia, ponie­waż łóż­ka szpi­tal­ne oraz per­so­nel medycz­ny zare­zer­wo­wa­ny został dla pacjen­tów zara­żo­nych koro­na­wi­ru­sem? Ile osób sta­ło się ofia­ra­mi prze­mo­cy domo­wej, do któ­rej przy­czy­ni­ło się maso­we zamknię­cie ludzi w domach? Ilu ludzi stra­ci­ło swo­ją pra­cę, fir­mę, mają­tek i dopro­wa­dzi się do sta­nu despe­ra­cji, agre­sji czy samo­bój­stwa w kolej­nych mie­sią­cach? Ilu ludzi w naj­uboż­szych kra­jach umrze z gło­du, ponie­waż lock­down w kra­jach roz­wi­nię­tych ogra­ni­czył zapo­trze­bo­wa­nie na pro­duk­ty? Lock­down nie zacho­wu­je przy życiu i nie oca­la ‘ludzi’ ale ratu­je życie jed­nych kosz­tem dru­gich. Jak dow­cip­nie zauwa­żył Augu­styn Bloch “eks­pert to ktoś, kto ma coraz więk­szą wie­dzę w coraz mniej­szym zakre­sie, aż wresz­cie wie abso­lut­nie wszyst­ko o niczym.” Jest to rzecz jasna spo­strze­że­nie żar­to­bli­we, ale w obec­nej sytu­acji wyda­je się, że mogło­by ono rze­czy­wi­ście zna­leźć odzwier­cie­dle­nie wśród ówcze­snych ekspertów.

Eks­per­ci są spe­cja­li­sta­mi w kon­kret­nej dzie­dzi­nie i na ogół słusz­nie uzna­wa­ni są za auto­ry­tet w kwe­stiach do niej nale­żą­cych i istot­nie czę­sto byli­by­śmy nie­roz­sąd­ni gdy­by­śmy ich nie słu­cha­li. Gdy sam potrze­bu­ję napra­wić samo­chód idę do eks­per­ta i uda­ję, że rozu­miem o czym mówi. Nie ma nato­miast żad­nych kur­sów, instruk­ta­ży czy szko­leń na przy­kład dla epi­de­mio­lo­gów, któ­re uczy­ły­by ich jak zba­lan­so­wać zła­go­dze­nie wiru­sa w sto­sun­ku do dru­go­rzęd­nych kon­se­kwen­cji takich jak para­liż sys­te­mu onko­lo­gicz­ne­go, istot­ny wzrost zapa­dal­no­ści na zabu­rze­nia psy­chicz­ne, cały sze­reg nega­tyw­nych skut­ków zdro­wot­nych spo­wo­do­wa­nych izo­la­cją spo­łecz­ną czy wyżej wymie­nio­ne pro­ble­my, któ­rych obec­nie czę­sto nie widać a któ­re nie­wąt­pli­wie nastąpią.

Syl­we­ster Szymaszek