Proszę mi powiedzieć, ilu Żydów zabiła Pani i Jej rodzina, kiedy, z jakich powodów i jakimi metodami, dlaczego prokurator nic o tym nie wie – i dlaczego Pani uważa że wszyscy Polacy za to odpowiadają? Albo proszę przeprosić Polaków.

Sza­now­na Pani,

Wczo­raj prze­czy­ta­łam, iż w pro­gra­mie „Minę­ła dwu­dzie­sta” w TVP, powie­dzia­ła Pani tak: „Wymy­śli­li­śmy histo­rię Pol­ski jako kra­ju tole­ran­cyj­ne­go, otwar­te­go, jako kra­ju, któ­ry nie spla­mił się niczym złym w sto­sun­ku do swo­ich mniej­szo­ści. Tym­cza­sem robi­li­śmy strasz­ne rze­czy jako kolo­ni­za­to­rzy, więk­szość naro­do­wa, któ­ra tłu­mi­ła mniej­szość, jako wła­ści­cie­le nie­wol­ni­ków czy mor­der­cy Żydów”.

Mam nadzie­ję, że to praw­da. Gdyż bar­dzo mnie ucie­szy­ła ta Pani wypowiedź.

Reklama

Jest, tra­dy­cyj­nym, zada­niem pol­skie­go pisa­rza lecze­nie spo­łecz­nych sto­sun­ków. Roz­dzie­ra­nie ran – oraz ich opa­try­wa­nie, w dobrym celu.

Aby dopro­wa­dzić zbio­ro­wość do rachun­ku sumie­nia, odpo­ku­to­wa­nia win oraz napra­wy zabu­rzo­nych rela­cji. A tak­że wydźwi­gnąć tę zbio­ro­wość na wyż­szy poziom moral­nej samo­świa­do­mo­ści, przy­da­jąc jej zara­zem poczu­cia god­no­ści, woli i mocy spraw­czej oraz mądro­ści na przyszłość.

Naj­gor­sze czy­ny – prze­kuć w dobroć i świa­tło, taka jest rola pisa­rza w Polsce.

Cie­szę się, że rozu­mie Pani to posłannictwo.

Szko­da wpraw­dzie, że wybra­ła Pani na otwar­cie tak poważ­nej spra­wy – kon­fron­ta­cyj­ny styl.

Tak, szko­da. To ogrom­nie utrud­nia poro­zu­mie­nie, gdyż na wstę­pie budu­je kolej­ny, cał­kiem zbęd­ny, mur. Ale to aku­rat łatwo napra­wić, więc mam nadzie­ję, iż uda się nam zasto­so­wać mniej agre­syw­ny model komunikacji.

Cie­szę się, że wstą­pi­ła Pani w szran­ki publicz­nej dyskusji.

Ponie­waż oczy­wi­ste, że teraz musi Pani prze­pro­wa­dzić porząd­ny, logicz­ny i fak­to­gra­ficz­ny – dowód swo­ich tez.

Albo, jak mawia­ją w fil­mach z Hol­ly­wo­od, „zamilk­nąć na zawsze”.

Nawet sto fak­to­gra­ficz­nych ksią­żek (nie mówi­my o powie­ściach), z któ­rych każ­da opi­su­je 2–3 obrzy­dli­we, wstręt­ne histo­rie nie wystar­czą, żeby – sfor­mu­ło­wać taki wnio­sek: „jeste­śmy paskud­ny­mi, zakła­ma­ny­mi okrut­ni­ka­mi oraz łobu­za­mi, i to od wie­ków” – na temat naro­du, któ­ry obec­nie sobie liczy 38 milio­nów, a w cią­gu 1000 lat swo­je­go ist­nie­nia miał tych milio­nów znacz­nie więcej.

Na temat Naro­du, o któ­re­go szla­chet­nych i wspa­nia­łych czy­nach napi­sa­no tysią­ce ksią­żek – i to w róż­nych języ­kach świa­ta, nie tyl­ko po polsku.

Zakła­dam więc, że dys­po­nu­je Pani wie­dzą tajem­ną, her­me­tycz­ną, ogól­nie nie­do­stęp­ną na temat pol­skiej histo­rii – i żądam, aby Pani teraz się nią z Pola­ka­mi podzieliła.

Cie­szę się, że będę mogła Pani pomóc w tym zada­niu, przed­sta­wia­jąc swo­je kontr­sta­no­wi­sko, ponie­waż Pola­kom – oraz Euro­pie – jest potrzeb­ny krót­ki kurs praw­dzi­wej histo­rii Polski.

Dobrej czy złej, ale prawdziwej.

A tej trze­ba dopie­ro poszu­kać. Gdyż ani Pani jej nie zna ani ja; zna­na jest tyl­ko wer­sja zwy­cięz­ców, wer­sja nie­uczci­wa i zma­ni­pu­lo­wa­na. Nato­miast dzia­ła­jąc razem – jeste­śmy w sta­nie do tej praw­dy jakoś się zbli­żyć. I zachę­cić naszych Roda­ków, aby nam pomo­gli: stwo­rzyć z naszej histo­rii pul­su­ją­ce źró­dło nie­wy­ga­sa­ją­cej potę­gi – oraz prze­stro­gi dla Narodu.

Naj­wyż­szy więc czas na poważ­ną roz­mo­wę o sta­rych dzie­jach. I wyda­rze­niach nowożytnych.

in. o wza­jem­nych nie­przy­jem­nych zaszło­ściach w sto­sun­kach Pola­ków z mniej­szo­ścia­mi naro­do­wy­mi – natu­ral­nie na sze­ro­kim tle, histo­rycz­nym oraz współ­cze­snym tzn. war­to uwzględ­nić też pozy­cję Pola­ków jako mniej­szo­ści w innych pań­stwach, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem Nie­miec, Ukra­iny, Bia­ło­ru­si, Litwy. (A przy oka­zji jesz­cze sprawdź­my, jak sobie z zagad­nie­niem radzą inne pań­stwa np. USA, Izra­el, Rosja, Chi­ny, żeby zna­leźć jakieś kon­struk­tyw­ne tra­dy­cje czy wzo­ry oraz spraw­dzić, czy nasze pol­skie błę­dy są napraw­dę jedy­ne i niepowtarzalne).
Czas na roz­mo­wę o fak­tycz­nej naro­do­wo­ści zna­nych prze­stęp­ców wojen­nych, któ­rzy w oczach świa­to­wej opi­nii – ucho­dzą za Pola­ków, cho­ciaż to nie­praw­da, bo aku­rat byli dzieć­mi przed­wo­jen­nych mniej­szo­ści narodowych.

I w ogó­le, czas na roz­mo­wę o prze­stęp­cach wojen­nych, któ­rych Pań­stwo Pod­ziem­ne wyrzu­ci­ło poza nawias spo­łecz­ny, led­wo powsta­ło – któ­rych eli­mi­no­wa­ło, ile mia­ło sił – to samo Pol­skie Pań­stwo (mniej­szo­ści raczej tam sła­bo się udzie­la­ły), któ­re bez­sku­tecz­nie usi­ło­wa­ło powstrzy­mać Holo­caust np. za pomo­cą rapor­tu Karskiego.

Czas na roz­mo­wę o prze­stęp­cach wojen­nych, któ­rych po woj­nie uka­ra­ła PRL – i któ­rych nie uka­ra­ła, gdyż komu­ni­ści zauwa­ży­li ich słu­żeb­ność czy przy­dat­ność – moż­li­wość ich zasto­so­wa­nia do wła­snych celów, tak samo jak to zro­bi­ły USA, Niem­cy i inne kraje.

Ta dys­ku­sja ma jesz­cze jeden walor: aktu­al­ność. Obec­ne wła­dze – wbrew sta­no­wi­sku ponad 90% Pola­ków – usi­łu­ją teraz zaim­plan­to­wać do Pol­ski mniej­szość naro­do­wą. Obcą kul­tu­ro­wo, nie­wy­kształ­co­ną, nie asy­mi­lu­ją­cą (z zasa­dy reli­gij­nej), ubogą.

Gene­ral­nie spra­wy idą w kie­run­ku wyge­ne­ro­wa­nia arab­skich gett czy wsi w Pol­sce. Zatem pozwo­lę sobie na wtręt: ana­lo­gia ze szte­tla­mi i dziel­ni­ca­mi żydow­ski­mi nasu­wa się, nie­ste­ty, auto­ma­tycz­nie. Jest więc oka­zja przy­po­mnieć, na mar­gi­ne­sie naszej roz­mo­wy jeden z powo­dów, dla któ­re­go więk­szość pol­skich Żydów nie mia­ła prak­tycz­nie szan­sy na ura­to­wa­nie życia pod­czas nie­miec­kiej okupacji.

Bo nie zna­li pol­skie­go języ­ka ani oby­cza­ju, cho­ciaż od poko­leń miesz­ka­li w Polsce.

Bo żyli we wła­snych sku­pi­skach – i nie mie­li pol­skich krew­nych oraz ser­decz­nych przyjaciół.

Bo byli nie­zdol­ni wto­pić się w tłum, nawet jeże­li dys­po­no­wa­li uro­dą fizycz­ną, odle­głą od nie­miec­kich wyobra­żeń na temat „wyglą­du typo­we­go Żyda”

Tak więc, dzię­ku­ję, że Pani wywo­ła­ła wie­le istot­nych tematów.

I – wzy­wam Panią, aby krok po kro­ku udo­wod­ni­ła Pani swo­je tezy.

Powie­dzia­ła Pani tak: „Wymy­śli­li­śmy histo­rię Pol­ski jako kra­ju tole­ran­cyj­ne­go, otwar­te­go, jako kra­ju, któ­ry nie spla­mił się niczym złym w sto­sun­ku do swo­ich mniej­szo­ści. Tym­cza­sem robi­li­śmy strasz­ne rze­czy jako kolo­ni­za­to­rzy, więk­szość naro­do­wa, któ­ra tłu­mi­ła mniej­szość, jako wła­ści­cie­le nie­wol­ni­ków czy mor­der­cy Żydów”.

Ocze­ku­ję nazwisk tych, co wymy­śli­li tę nie­ska­zi­tel­ną histo­rię Pol­ski – oraz tytu­łów ich wie­ko­pom­nych dzieł, a tak­że infor­ma­cji o nakładach.

Ocze­ku­ję infor­ma­cji, gdzie byli­śmy kolo­ni­za­to­ra­mi – i gdzie mie­li­śmy niewolników.

Ocze­ku­ję szcze­gó­ło­we­go wyka­zu tych „strasz­nych rze­czy”, któ­re robi­li­śmy jako więk­szość naro­do­wa oraz mor­der­cy Żydów.

Powi­nien być solid­ny – bar­dzo dłu­gi, obszer­ny i szcze­gó­ło­wy, ponie­waż uży­ła Pani for­my „my”.

W tej sytu­acji akt oskar­że­nia musi być napraw­dę – potęż­ny, cho­ciaż Pani uję­ła pro­blem w lapi­dar­nym skrócie.

Pro­szę więc o nazwi­ska, daty, miej­sco­wo­ści, kom­plet zna­nych oko­licz­no­ści. Ma Pani tysiąc lat histo­rii Pol­ski do dys­po­zy­cji, czas start.

Mie­siąc Pani wystar­czy na jakąś odpo­wiedź? – czy potrzeb­ny kwar­tał? A może rok?

Może­my to zro­bić korzy­sta­jąc ze swo­ich stron oraz Facebooka?

Tym­cza­sem przy­go­tu­ję swo­je wyka­zy i przy­go­tu­ję się do przed­sta­wie­nia swo­je­go stanowiska.

Pro­po­nu­ję, żeby­śmy się potem nawza­jem – kry­tycz­nie pochy­li­ły na całym mate­ria­łem: Pani oraz moim.

I poroz­ma­wia­ły o bole­ściach w sto­sun­kach pol­sko-żydow­skich, pol­sko-ukra­iń­skich, bia­ło­ru­skich, litew­skich – a tak­że polsko-niemieckich.

Kul­tu­ral­nie. Ele­ganc­ko. Na piśmie.

***

Jeże­li Pani pozwo­li, wyło­żę swo­je obserwacje.

Otóż, po pierw­sze, wypo­wia­da­jąc się w imie­niu wszyst­kich Pola­ków – i to ponad cza­sem oraz prze­strze­nią – weszła Pani w rolę wszech­wie­dzą­ce­go narratora.

Bar­dzo śmiesz­ne i pisa­rzom się zda­rza, ale życie to nie powieść, pro­szę Pani.

Nie jeste­śmy na kart­kach Pani kolej­nej genial­nej powieści.

Zasto­so­wa­ła Pani generalizację.

To poważ­na inte­lek­tu­al­na nieuczciwość.

Wypo­wie­dzia­ła Pani jaw­ną oraz bru­tal­ną nie­praw­dę, inny­mi słowy.

Nie ma pod­staw do stwier­dze­nia, iż „Wymy­śli­li­śmy histo­rię Pol­ski jako kra­ju (….) któ­ry nie spla­mił się niczym złym w sto­sun­ku do swo­ich mniejszości”.

Pro­szę mi poka­zać poważ­ne dzie­ło histo­rycz­ne – w szcze­gól­no­ści pod­ręcz­nik – któ­re w ten spo­sób kreu­je histo­rię Pol­ski. Pro­szę, czekam.

Alter­na­tyw­nie: żądam prze­pro­sin za to, że w bia­ły dzień zaczę­ła Pani kre­ować nasz 38-milio­no­wy naród za nie­po­czy­tal­ny i ode­rwa­ny od rze­czy­wi­sto­ści. Żyją­cy „wymy­ślo­ną histo­rią” i ją sobie „wymy­śla­ją­cy”.

Z tego, co wiem, wyide­ali­zo­wa­ne poję­cie o Ojczyź­nie sta­no­wi­ło spe­cy­fi­kę poezji doby Romantyzmu.

Ale poeci nie opi­su­ją histo­rii, lecz ją misty­fi­ku­ją. Roman­ty­cy robi­li to ze zna­nych powo­dów; to było potrzebne.

I uwa­żam, że poetów moż­na uspra­wie­dli­wić, gdyż śnią na jawie, taka ich robo­ta. No i oni, tak samo jak teraz Pani – nie­raz bio­rą swo­je sny – swo­je wyobra­że­nia o rze­czy­wi­sto­ści za auten­tyk, za realia. Ale co ma to wspól­ne­go z fak­ta­mi? (Nawia­sem, od tam­tych chwil upły­nę­ło tro­chę cza­su i doro­bi­li­śmy się kil­ku twór­ców wiel­kiej kla­sy, któ­rzy pre­zen­to­wa­li trzeź­we, kry­tycz­ne podej­ście oraz kon­kret. Nie udo­wod­ni więc Pani swo­jej fał­szy­wej tezy, nawet w opar­ciu o histo­rię literatury).

Świat, pro­szę Pani, był bez plam, tyl­ko na eta­pie Stwo­rze­nia. Potem ludz­kość nigdy nie żyła w raju.

Dla­te­go w książ­kach zawo­do­wych histo­ry­ków – moż­na wyczy­tać, iż sto­sun­ki pomię­dzy Pola­ka­mi i mniej­szo­ścia­mi zawsze były skom­pli­ko­wa­ne, i zazwy­czaj nie­do­bre. Bo ina­czej być nie mogło i wciąż nie może. Taka jest natu­ra ludz­ka, taka jest natu­ra państwa.

Tak się dzie­je, gdy róż­ni­ce inte­re­sów nakła­da­ją się na róż­ni­ce kulturowe.

Tak samo jest prze­cież w obec­nej, oświe­co­nej epo­ce np. z mniej­szo­ścią pol­ską w Niem­czech, w Rosji, na Ukra­inie oraz w Wil­nie. Mniej­szo­ści naro­do­we tyl­ko zawa­dza­ją więk­szo­ściom, pro­szę Pani. I tyl­ko dla­te­go ist­nie­je popraw­ność poli­tycz­na…, któ­ra wyrzą­dza wię­cej szkód niż napra­wia. Dla­te­go naj­bar­dziej sta­bil­ne jest pań­stwo (w mia­rę moż­li­wo­ści) jed­no­na­ro­do­we – tak oce­ni­li poli­to­lo­dzy po I woj­nie świa­to­wej, jak oce­nił Sta­lin na eta­pie Ukła­du Pocz­dam­skie­go; dla­te­go mul­ti-kul­ti to zbrod­nia na wła­snym pań­stwie – źró­dło jego nie­mo­cy i poten­cjal­nej zagłady.

Pro­szę się zapo­znać z histo­rią świa­ta czy Euro­py – oraz współ­cze­snym życiem kon­ty­nen­tu. Zawsze więk­szość ogra­ni­cza pra­wa mniej­szo­ści, a mniej­szość się bun­tu­je i uwa­ża za pokrzyw­dzo­ną, spo­nie­wie­ra­ną i nisz­czo­ną; dąży do wyrów­na­nia pozy­cji, wszel­ki­mi metodami.

Ale… nie ogra­ni­czaj­my się do nasze­go kon­ty­nen­tu: iden­tycz­nie jest prze­cież w Izraelu.

W wie­lu przy­pad­kach, miej­scach, okre­sach histo­rycz­nych to prawda.

Ale też jest praw­dą, że te wzgar­dzo­ne mniej­szo­ści – ze wszyst­kich stron kon­ty­nen­tu – bra­ły kurs na I Rzeczpospolitą.

I zawsze jest pyta­nie o kres praw­dzi­wo­ści twierdzenia.

Pani zarzu­ci­ła Pola­kom – odwiecz­ną i wręcz sys­te­mo­wą zbrod­nię na Żydach.

Bar­dzo cie­ka­we, jak Pani tego dowie­dzie, nie­cier­pli­wie cze­kam. Poza wszyst­kim, to wyma­ga jakiejś spój­nej ide­olo­gii oraz gru­po­we­go zor­ga­ni­zo­wa­ne­go dzia­ła­nia pod wodzą wła­dzy, któ­ra ma abso­lut­ną więk­szość – albo dyk­ta­to­ra. Cie­ka­we, skąd Pani to wszyst­ko weźmie.

Dalej…

Poru­szy­ła Pani jesz­cze kwe­stię „kra­ju” czy­li pań­stwa, zarzą­dza­ne­go przez naród mają­cy liczeb­ną więk­szość – i jego nie­wła­ści­we­go sto­sun­ku do mniej­szo­ści. To zna­czy, że odróż­nia Pani grze­chy pań­stwa od grze­chów Naro­du (i wie­rzę, mniej­szych społeczności).

To miło, gdyż nie­ste­ty, jak Pani zapew­ne wie, Pol­ska ma naj­dłuż­sze i naj­bo­gat­sze tra­dy­cje demo­kra­cji w Euro­pie (tak samo jak jed­ne z naj­dłuż­szych tra­dy­cje praw kobiet), ale z przy­czyn nie­za­leż­nych – brak im ciągłości.

Zatem – cóż, któ­ry „kraj” Pani ma na myśli? – to cie­ka­we, gdyż pomię­dzy I a II Rzpli­tą było ponad 120 lat prze­rwy: a prze­rwa we wła­snej pań­stwo­wo­ści – zwłasz­cza w epo­ce, o któ­rej mówi­my – to bar­dzo poważ­na spra­wa. Bar­dzo. Zwłasz­cza że Rosja była pań­stwem jaw­nie anty­se­mic­kim – co dodat­ko­wo ska­zi­ło zacho­wa­nia Pola­ków na tere­nach oku­po­wa­nych przez carat; oj, zrusz­cze­nie to strasz­na spra­wa – stra­ci­li­śmy tu i ówdzie swój wła­sny styl (też nie­za­chwy­ca­ją­cy) – a pomię­dzy woj­na­mi świa­to­wy­mi było za mało cza­su, aby go odzy­skać. (A praw­dzi­we kło­po­ty nastą­pi­ły dopie­ro potem…)

To dygre­sja, ale Pani sto­su­je mil­czą­ce zało­że­nie, że każ­da mniej­szość naro­do­wa to jakieś cie­płe klu­ski, na cze­le z żydow­ską – jak­by Żydzi byli bez­bron­ny­mi baran­ka­mi; dziw­ne nie­po­ro­zu­mie­nie, bo to zawsze był nie­zwy­kle walecz­ny naród – od cza­sów starożytnych.

Ale w Pani wizji, mniej­szość naro­do­wa jest bez­sil­na, bez­bron­na i nicze­mu nie­win­na – a do tego jej wol­no wszyst­ko, nawet gdy zacho­wu­je się nie­lo­jal­nie, a więk­szość musi to hono­ro­wać bez drgnie­nia. Nawet w sytu­acji, gdy­by tak było (a prze­cież nie było – mam opo­wie­dzieć o zacho­wa­niach np. mniej­szo­ści nie­miec­kiej?), to w II Rzecz­po­spo­li­tej mie­li­śmy kil­ka mniej­szo­ści i trze­ba zapy­tać o wza­jem­ne sto­sun­ki mniej­szo­ści pomię­dzy sobą – oraz o to, komu przy­pa­da­ła nie­wdzięcz­na rola regulatora.

Kto pono­sił odpo­wie­dzial­ność za to, żeby pań­stwo – tar­ga­ne siła­mi odśrod­ko­wy­mi mniej­szo­ści – w ogó­le mogło funk­cjo­no­wać i działać?

Dla­te­go chęt­nie doło­ży­ła­bym do tej dys­ku­sji o wza­jem­nych powi­kła­niach, dzi­siaj nie­po­ję­tych, gdyż zakła­ma­nych do szpi­ku – zagad­nie­nie przed­wo­jen­ne zwa­ne jako nume­rus clau­sus. Czy­li roz­wią­za­nie sto­so­wa­ne wów­czas m. in. w USA, Rosji, Niem­czech – no i w Pol­sce, gdzie tą dro­gą dążo­no m. in. do przy­wró­ce­nia zachwia­nej rów­no­wa­gi repre­zen­ta­cji róż­nych naro­do­wo­ści w zawo­dach kor­po­ra­cyj­nych. Tak się skła­da, że Żydzi mie­li tam nad­re­pre­zen­ta­cję, co ogra­ni­cza­ło moż­li­wość wyko­ny­wa­nia w II Rzecz­po­spo­li­tej zawo­du np. adwo­ka­ta czy leka­rza przez Pola­ków, Ukra­iń­ców i Bia­ło­ru­si­nów. Pol­skie pań­stwo zasto­so­wa­ło więc nume­rus clau­sus, któ­ry aktu­al­nie jest uzna­wa­ny za dowód gene­tycz­ne­go anty­se­mi­ty­zmu Pola­ków. Nato­miast Sta­nom Zjed­no­czo­nym, gdzie sto­so­wa­no nume­rus clau­sus wobec Żydów aż do lat 50-tych XX wie­ku, nikt tego nie pamię­ta i nie wypomina.

Zatem jak to jest? Jed­ne­mu wol­no, a dru­gie­mu nie moż­na się dać usprawiedliwić?

Dla­cze­go postrze­ga Pani Pola­ków jako podej­rza­nych z zało­że­nia, naród II kate­go­rii, któ­re­mu nie da się wyba­czyć grze­chów odpusz­czo­nych innym?

Dalej…

W mojej opi­nii popeł­nia Pani pewien błąd w rozu­mo­wa­niu. To zna­czy daw­ne wyda­rze­nia wyry­wa Pani z ich tkan­ki spo­łecz­nej, lokal­nej oraz mię­dzy­na­ro­do­wej – z łań­cu­cha następstw i skut­ków – po czym je mie­rzy współ­cze­sny­mi kategoriami.

To dok­try­ner­skie, pro­szę Pani.

To dys­kwa­li­fi­ku­ją­ce w poważ­nym towa­rzy­stwie. Tym bar­dziej, że pisa­rze mają szcze­gól­ną ran­gę w świe­cie inte­lek­tu­ali­stów – więc podob­ne wypo­wie­dzi mają reper­ku­sje. De fac­to, nie wiem czy Pani jest tego świa­do­ma, Jej dys­ku­syj­ne nie­zręcz­no­ści posłu­żą do szka­lo­wa­nia nasze­go narodu.

Napi­sa­łam „nasze­go” – czy­li wspól­ne­go, a Pani zasto­so­wa­ła plu­ra­lis maie­sta­tis („wymy­śli­li­śmy histo­rię, robi­li­śmy strasz­ne rze­czy jako wła­ści­cie­le nie­wol­ni­ków, mor­der­cy Żydów”).

I jesz­cze wypo­wie­dzia­ła się Pani z per­spek­ty­wy siły spraw­czej – win­ne­go – spraw­cy: wła­ści­cie­la nie­wol­ni­ków (czyż­by mia­ła Pani na myśli chło­pów pańsz­czyź­nia­nych? ilu ich posia­da­ła Pani rodzi­na? – bo się trosz­kę zatra­ci­łam), kolo­ni­za­to­ra (bar­dzo cie­ka­we, co w ogó­le Pani ma na myśli), opraw­cy Żydów.

Gdy­by wejść na Pani poziom ery­stycz­ny, moż­na napi­sać tak:

Może i Pani mor­do­wa­ła Żydów, nie wiem. Ale, jeże­li sumie­nie Panią drę­czy, może war­to iść do pro­ku­ra­to­ra – i zeznać mu, z kim Pani mor­do­wa­ła, zamiast bić się w moje pier­si – i spo­wia­dać się w telewizji?

Być może to Pani rodzi­na robi­ła te strasz­ne rze­czy, też nie wiem.

Ale pro­szę mówić za sie­bie oraz swo­ich przod­ków. Z doświad­czeń mojej rodzi­ny wyni­ka­ją dia­me­tral­ne wnio­ski. Np. że wie­lu Żydów mor­do­wa­ło Pola­ków. Inny­mi sło­wy, jak to w życiu, jak to w mał­żeń­stwie czy pod jed­nym dachem: sto­sun­ki nie były naj­lep­sze z winy obu stron.

A teraz powiedz­my – serio:

Mar­twi mnie, że Pani cier­pi za milio­ny. 200 lat temu ucho­dzi­ło to za wyznacz­nik talen­tu, ale dzi­siaj sta­no­wi powód do lecze­nia psychiatrycznego.

Nie wol­no, napraw­dę, zatra­cać mia­ry zdro­we­go roz­sąd­ku – a do tego wcho­dzić w skó­rę nie tyl­ko wła­ści­ciel­ki Pol­ski Ludo­wej, lecz tak­że obec­ne­go rząd­cy dusz.

Nie zga­dzam się na to, żeby Pani wypo­wia­da­ła się w moim imie­niu, gdyż umiem mówić wła­snym gło­sem – a do tego mam peł­nię praw cywil­nych i oby­wa­tel­skich. No i jestem wol­na od kil­ku poko­leń, gdyż w tych wio­skach, z któ­rych pocho­dzą moje rodzi­ny po mie­czu i kądzie­li, wyzwo­li­li chło­pów już w 1864 r.

Mam wpraw­dzie pocho­dze­nie inte­li­genc­kie, ale moi przod­ko­wie to wło­ścia­nie. Bar­dzo więc pro­szę teraz nie wypo­wia­dać w moim imie­niu tek­stów na temat win kolo­ni­za­to­rów oraz złe­go trak­to­wa­nia nie­wol­ni­ków. Nie ma Pani żad­ne­go pra­wa, nawet jeże­li pocho­dzi Pani z Radziwiłłów.

Zwłasz­cza, jeże­li pocho­dzi Pani z Radziwiłłów.

Pol­ska histo­ria nie jest jed­no­znacz­na, pro­szę Pani. Skła­da się z osob­nych histo­rii (oraz kul­tur) panów i histo­rii sług, cze­go Pani jakoś nie dostrzega.

W szcze­gól­no­ści nie ma Pani jed­nak – z tego tytu­łu – dzi­siaj – pra­wa opo­wia­dać koco­po­łów w bia­ły dzień – o tym, że Pola­cy są naro­dem kolonizatorów.

Coś była­bym o tym wie­dzia­ła, jak mniemam.

I coś… zauwa­ży­ła­bym dzi­siaj… A mam aku­rat wra­że­nie, że Pola­cy mają zacho­wa­nia nie­wol­ni­ków, nie­ska­żo­ne impe­rial­nym pięt­nem: i słusz­nie, gdyż nasza kul­tu­ra naro­do­wa (nie mówię o kul­tu­rze pol­sko­ję­zycz­nej lecz tra­dy­cyj­nej) takie­go pięt­na nie mia­ła, nie ma i mieć nie będzie.

Kolo­ni­za­tor, pro­szę Pani, to… szcze­gól­ny stan umy­słu; to poczu­cie wyż­szo­ści + ska­za w rozu­mo­wa­niu, któ­ra prze­cho­dzi z poko­le­nia na pokolenie.

Dzi­siaj to spra­wia, iż naro­dy post­ko­lo­nial­ne np. Niem­cy oraz Fran­cja uwa­ża­ją odle­głe ludy za słab­sze umy­sło­wo oraz nie­zdol­ne same roz­wią­zać swo­ich kło­po­tów poli­tycz­nych czy gospo­dar­czych. (Obec­ny plan roz­wią­za­nia tzw. „kry­zy­su imi­gra­cyj­ne­go” jest prze­cież nace­cho­wa­ny wła­śnie tą kolo­nial­ną pro­tek­cjo­nal­no­ścią, w ślad za któ­rą idzie wola osią­gnię­cia róż­nych korzy­ści, kosz­tem imi­gran­tów eko­no­micz­nych, trak­to­wa­nych przez tę pseu­do-cywi­li­zo­wa­ną Euro­pę niczym bydło wożo­ne wago­na­mi w dowol­nych kierunkach).

Kie­dyś mia­ło to inny wymiar.

Stąd w kra­jach praw­dzi­wie kolo­ni­za­tor­skich – euro­pej­skich – przez pra­wie dwie­ście lat poka­zy­wa­no np. Murzy­nów w tzw. ludz­kich ZOO.

Owszem, taka wysta­wa na pew­no raz zago­ści­ła w War­sza­wie, w XIX wie­ku (tyl­ko tyle wiem) tj. w kra­ju oku­po­wa­nym przez Rosjan.

Alek­san­der Głowacki[1] (dobrze pamię­tam, że On?) cho­le­rycz­nie się obu­rzał na tę impre­zę, nie­god­ną Człowieka.

Ale naro­dy kolo­ni­za­tor­skie maja inne wyczu­cie moral­ne: w Bruk­se­li taką wysta­wę zor­ga­ni­zo­wa­no więc ostat­ni raz dopie­ro w 1958 roku.

I była oble­ga­na przez ele­ganc­kie paniu­sie, tak­że pisarki.

I wła­śnie dla­te­go teraz ani Pani ani Euro­pa nie będzie­cie mnie uczyć tolerancji.

Nie pozwo­lę też sobie wci­snąć ciem­no­ty, że jestem z naro­du kon­kwi­sta­do­rów. Nie dam sobie wyty­kać wydu­ma­nych wad cha­rak­te­ru oraz uro­jo­nych grze­chów Pola­ków wobec mniejszości.

Znam wła­ści­wą ska­lę pro­ble­mów oraz rzeczy.

Nie zaprze­czam, że w naszym naro­dzie, w każ­dej epo­ce, były dra­nie, łobu­zy i zbrod­nia­rze. Ale i w naro­dach mniej­szo­ści rów­nież byli zdraj­cy sta­nu, dra­nie oraz mordercy.

Oto kon­dy­cja ludzka.

Nie­mi­ła, zwłasz­cza gdy nie hamu­je jej – i to sil­nie – religia.

Tak tyl­ko wspo­mi­nam, bo dale­ko nie zaje­dzie­my meto­dą wsa­dza­nia sobie nawza­jem pal­ca w oko. I jestem za spo­koj­ną wymia­ną argu­men­tów, za miłą roz­mo­wą o trud­nych sprawach.

Nie­mniej histo­ria to rachu­nek cią­gnio­ny, pro­szę Pani.

Wyni­ki poprzed­nich eta­pów – nad­pi­su­je się nad roz­po­czę­ciem nowe­go roz­dzia­łu, ba! nowej stro­ny. Nie pozwo­lę na oce­nia­nie nasze­go naro­du na pod­sta­wie sze­re­gu wyizo­lo­wa­nych wyda­rzeń, wybra­nych do ana­li­zy według nie­zna­ne­go klucza.

Bo w ten spo­sób moż­na udo­wod­nić wszyst­ko, co się z góry założyło.

Wyj­ścio­wo przyj­mij­my więc, nie zga­dzam się na to, aby publicz­nie osą­dza­ła Pani nasz naród przez pry­zmat tych zbrod­ni­czych indywiduów/grup oraz wła­snej głę­bo­kiej nie­wie­dzy histo­rycz­nej – w sytu­acji gdy sumie­nie Pani zezwa­la tak­że na nie­uczci­we chwy­ty erystyczne.

Nie zga­dzam się, zwłasz­cza w sytu­acji, gdy czy­jeś nie­go­dzi­we czy­ny osą­dził sąd. Gdy ktoś zapła­cił, za to co zro­bił. Bo to jest objaw na to, że spo­łe­czeń­stwo coś odrzu­ci­ło, coś napięt­no­wa­ło – chcia­ło się samo­oczy­ścić. W ogó­le, nie zga­dzam się na pre­zen­to­wa­nie żad­nych czy­nów, ohyd­nych oraz szla­chet­nych – bez spraw­dze­nia jak je komen­to­wa­li współ­cze­śni: pochwa­la­li czy gani­li? Bez spraw­dze­nia, jakie to mia­ło reper­ku­sje, gdyż dość czę­sto się zda­rza że sta­no­wi­sko nie­po­pu­lar­ne w jed­nym momen­cie, po 20 latach ma gros wyznawców.

Ta Pani wypo­wiedź nie może ujść bez dowodu.

Rola pisa­rza jest w Pol­sce szcze­gól­na. Bo to pisa­rze wydźwi­gnę­li nas z nie­wo­li – pod­nie­śli z kolan – poszli z kagan­kiem oświaty.

Odpo­wie­dzial­ność pisa­rza tak­że jest szczególna.

Zwłasz­cza odkąd jeste­śmy naro­dem chłop­skim, któ­ry stra­ciw­szy eli­ty, „wypra­co­wa­ne” przez kil­ka wie­ków – postra­dał real­ną moż­li­wość trans­mi­sji kul­tu­ro­wej. Czy­li prze­ka­zy­wa­nia następ­nym poko­le­niom, jak (i dla­cze­go?) kie­dyś to było – robie­nia uczci­wych rachun­ków sumie­nia – oraz budo­wy zdro­wych, kon­struk­tyw­nych mitów, potrzeb­nych każ­de­mu naro­do­wi, aby żyć, śnić i się rozwijać.

Czy Pani zda­je sobie spra­wę, że w miej­sce praw­dy o naszej histo­rii – od kil­ku­dzie­się­ciu lat są mon­to­wa­ne pół­praw­dy, fał­sze i jaw­ne kłamstwa?

Pomi­jam okres zabo­rów. Zaczę­to to (pla­no­wo) robić, począw­szy (naj­póź­niej) w 1926 r.

Ale praw­dzi­wym roz­ma­chem popi­sa­li się dopie­ro komu­ni­ści, któ­rzy regu­lar­nie stwa­rza­li też wyda­rze­nia, potrzeb­ne aby udo­wod­nić róż­ne tezy.

Np. słyn­ny pogrom kie­lec­ki był jed­na z zapla­no­wa­nych pro­wo­ka­cji UB, zre­ali­zo­wa­ną siła­mi tej insty­tu­cji. Czy Pani o tym wie? – czy prze­bił się do Pani mate­riał badaw­czy na ten temat zro­bio­ny po trans­for­ma­cji? Wąt­pię. A jednak.

A to tyl­ko jeden z przy­kła­dów takich „rewe­la­cji”, któ­re weszły do naszej ofi­cjal­nej histo­rii na pra­wach fak­tu histo­rycz­ne­go – oraz praw­dy o naszym naro­dzie: jego uspo­so­bie­niu czy charakterze.

A prze­cież, patrząc real­nie: jeże­li UB musia­ło mon­to­wać pro­wo­ka­cje – to zna­czy, że w natu­ral­nej przy­ro­dzie nie było dosta­tecz­nie nasi­lo­ne­go, agre­syw­ne­go anty­se­mi­ty­zmu. Trze­ba więc było „zdo­by­wać” spek­ta­ku­lar­ne „dowo­dy” na anty­se­mi­tyzm rzesz zwy­kłych ludzi.

Tak, jest naszą winą, że dawa­li­śmy się spro­wo­ko­wać. Ale coś Pani powiem: za pogrom kie­lec­ki ludzie zapła­ci­li gło­wa­mi – plu­ton egze­ku­cyj­ny przy­je­chał zresz­tą do Kielc razem z sędzia­mi. Uwa­żam rachu­nek za zamknię­ty oraz zasy­pa­ny pia­skiem: za głu­po­tę dro­go się nie­raz płaci.

Poza tym moż­na też pro­wo­ko­wać dobre wyda­rze­nia – skła­nia­ją­ce ludzi do reflek­sji i dobro­ci. Z tej moż­li­wo­ści UB jakoś nie korzy­stał, cho­ciaż miał wła­dzę nad życiem oraz śmier­cią – tudzież pra­wie nie­ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści wywie­ra­nia wpływu.

A 1968 rok? – a cóż my – zwy­kli ludzie – mamy wspól­ne­go z wypę­dze­niem Żydów z Pol­ski oraz facho­wo zor­ga­ni­zo­wa­ną anty­se­mic­ką nagonką?

Dali­śmy się spro­wo­ko­wać. Nie zaprze­czam. Ale może tak­że uka­rze­my rękę, a nie sam śle­py miecz. Czy to my byli­śmy przy władzy?

Komu­ni­ści to zro­bi­li. Komu­ni­ści, któ­rzy byli kolo­ni­za­to­ra­mi – najeźdź­ca­mi, któ­rzy narzu­ca­ją swo­je pra­wa. Komu­ni­ści, któ­rzy nie mie­li u nas real­ne­go popar­cia społecznego.

Dla­cze­go więc mowa że anty­se­mi­ci-POLA­CY WYGONILI ŻYDÓW?

Bie­ga­my za anty­se­mi­tów na całym świe­cie wsku­tek wyda­rzeń z okre­su komu­ni­zmu, zor­ga­ni­zo­wa­nych przez rodzi­ny resor­to­wych dzie­ci – czy­li dzie­ci i wnu­ki tych, któ­rzy wte­dy wyrzu­ca­li z Pol­ski z pasz­por­tem w jed­ną stro­nę oby­wa­te­li PRL, pocho­dze­nia żydow­skie­go – w tym np. pro­fe­so­ra habi­li­to­wa­ne­go Rit­ter­ma­na, wiel­kiej posta­ci Wydzia­łu Pra­wa UJ (nie­osza­co­wa­na stra­ta dla pol­skiej nauki) – a dzi­siaj przy­pi­su­ją Pola­kom czy­ny swo­ich wła­snych przod­ków, jak­by­śmy byli jakimś dur­nym ofiar­nym kozłem, do obar­cza­nia cudzy­mi grze­cha­mi i wyga­nia­nia na Wyspy Brytyjskie.

Nasza poli­ty­ka zagra­nicz­na jest kształ­to­wa­na przez ich mity np. na temat Nie­miec, Rosji oraz Ukrainy.

Nasza opi­nia zagra­nicz­na budu­je się w opar­ciu o ich pomówienia.

Obec­nie te resor­to­we dzie­ci powie­la­ją Pani nie­bacz­ną wypo­wiedź o Pola­kach – jak praw­dę obja­wio­ną o naszej histo­rii oraz naro­do­wej naturze.

To zna­czy, że Pani nazwi­sko wpi­su­je się w bar­dzo nie­przy­jem­na akcję zakła­my­wa­nia naszej histo­rii w bia­ły dzień.

Pani nazwi­sko fir­mu­je coś wyjąt­ko­wo obrzydliwego.

Nie wiem, czy Pani wzię­ła w tym pro­ce­de­rze udział z głu­po­ty i nie­wie­dzy – ot, coś Pani chlap­nę­ła bez zasta­no­wie­nia – czy dla nagród i karie­ry, uzna­nia salonów.

Jest mi to obojętne.

Doma­gam się, aby na piśmie – publicz­nie – udo­wod­ni­ła Pani swo­je tezy. Albo nas wszyst­kich – publicz­nie – przeprosiła.

Dość, pro­szę Pani. Napraw­dę dość tych kłamstw, tych oszustw, pogry­wa­nia ludz­ki­mi emo­cja­mi – a tak­że dość fał­szo­wa­nia histo­rii Holo­cau­stu. Powta­rzam, dość.

Razem poszu­kaj­my praw­dy. Praw­da wyzwa­la i kon­so­li­du­je, praw­da stwa­rza szanse.

Autor: Iwo­na L. Konieczna
(Tekst jest na wol­nej licen­cji tzn. wol­no go kopio­wać, powie­lać bez pyta­nia i bez wyna­gro­dze­nia + pro­szę o udo­stęp­nia­nie; zapra­szam tak­że do komentowania)

[1] Alek­san­der Bole­sław Gło­wac­ki h. Prus, zna­ny sze­rzej jako Bole­sław Prus.

Fot. Facebook.com/OlgaTokarczukProfil/