Kam­pa­nia wybor­cza nabie­ra kolo­rów i zaczy­na się poli­tycz­na gra spra­wą szcze­pio­nek, a w oskar­że­niach wysu­wa­nych pod adre­sem osób nie­zasz­cze­pio­nych pobrzmie­wa­ją napraw­dę groź­ne tony.  Segre­ga­cja sani­tar­na zaczy­na być tema­tem, któ­ry może odmie­nić toż­sa­mość kraju.

        W zasa­dzie moż­na tu się dopa­trzyć podzia­łu na tych, któ­rzy wąt­pią i waha­ją się wobec prze­ka­zu pań­stwo­we­go oraz tych, któ­rzy prze­kaz pań­stwo­wy łyka­ją, jak peli­ka­ny  i z róż­nych powo­dów goto­wi się pod­po­rząd­ko­wać nawet tak dra­stycz­nym naka­zom, jak przy­ję­cie medy­ka­men­tu dopusz­czo­ne­go doraź­nie do obrotu.

        Z punk­tu widze­nia wła­dzy mamy więc dwie gru­py ludzi; jed­ną pożą­da­ną i dru­gą nie­po­żą­da­ną, czy wręcz „groź­ną dla społeczeństwa”.

        Wie­le razy w histo­rii w ten wła­śnie spo­sób dzie­lo­no spo­łe­czeń­stwo i wie­my czym się to koń­czy­ło, dla­te­go mówię, że poja­wia­ją się tony groź­ne. Oto Justin Tru­de­au pod­czas któ­re­goś z wybor­czych „przy­stan­ków” poka­zu­je pal­cem na „tam­tych” i ostrze­ga, że ludzie ci  są „nie­bez­piecz­ni dla swo­ich dzie­ci”, „są nie­bez­piecz­ni dla waszych dzie­ci”, „są nie­bez­piecz­ni dla was”.

        Jakiż z tego wnio­sek się nasu­wa? Jak zaże­gnać to niebezpieczeństwo?

        Zda­niem Tru­de­au ludzie nie­zasz­cze­pie­ni są nie­bez­piecz­ni, bo „nie wie­rzą w naukę” i to przez nich wła­śnie epi­de­mia gro­zi nam kolej­ną falą; to wła­śnie oni sta­no­wią zagro­że­nie dla „nor­mal­ne­go życia” wszyst­kich innych… Nie ma to oczy­wi­ście uza­sad­nie­nia nauko­we­go, ale pre­mier każe nam „wie­rzyć”.

        Tym­cza­sem dzie­ją się „rze­czy dziw­ne” — kolej­nej fali epi­de­mii doświad­cza spo­łe­czeń­stwo jed­ne­go z naj­bar­dziej „wyszcze­pio­nych” państw świa­ta — Izra­ela.  Jed­ni mówią, że to z powo­du uciecz­ki immu­no­lo­gicz­nej wiru­sa, inni że to dla­te­go, iż Izra­el nie wyszcze­pił się w 100 procentach.

        A jak­że osią­gnąć owe sto pro­cent? Są dwie meto­dy; albo wszyst­kich dziab­nie­my pod przy­mu­sem, jak owce u wete­ry­na­rza, albo wyeli­mi­nu­je­my tych, któ­rych wyszcze­pie­nia uni­ka­ją. I tu zacho­dzi pyta­nie w jaki sposób?

        Jeże­li wirus roz­wi­ja się nie­bez­piecz­nie w mate­ria­le bio­lo­gicz­nym osób nie­zasz­cze­pio­nych, to czyż nie powsta­je koniecz­ność co naj­mniej odizo­lo­wa­nia tego „mate­ria­łu” w spo­sób bar­dziej trwa­ły? A może po pro­stu w imię lep­sze­go jutra i poko­na­nia pan­de­mii nale­ży się pozbyć tego mate­ria­łu bio­lo­gicz­ne­go; ergo „ludzi roz­no­szą­cych zara­zę”? Prze­cież spo­łe­czeń­stwo ma pra­wo się bro­nić! Czyż nie?

        Jed­nym sło­wem, jeśli nie zaszcze­pie­ni będą nadal się ocią­gać i nie uzy­ska­my 99% zaszcze­pial­no­ści (co według szar­la­ta­nów ma dopro­wa­dzić do stad­nej odpor­no­ści) to może gdzieś w lesie oto­czy­my ich dru­tem kol­cza­stym, albo po pro­stu zako­pie­my w dołach przy­sy­pu­jąc wapnem?

        W ten spo­sób wyeli­mi­nu­je­my nie tyl­ko groź­ny pato­gen, ale tak­że ele­ment anty­nau­ko­wy i aspo­łecz­ny! Pozo­sta­ną nam ci zaszcze­pie­ni i sko­rzy do kolej­nych szcze­pień; uzna­ją­cy nad­rzęd­ność pań­stwa w dys­po­no­wa­niu ich ciałem.

        Jak to już bywa­ło, tota­li­ta­ryzm nie może tole­ro­wać „dysy­den­tów” i opór  wobec sys­te­mu musi być likwi­do­wa­ny z całą surowością.

        Docho­dzi­my tutaj do tych samych wnio­sków, któ­re w histo­rii wycią­ga­li budow­ni­czo­wie „lep­sze­go świa­ta”, krwa­wi apo­sto­ło­wie świe­tla­nej przy­szło­ści goto­wi trak­to­wać guła­gi, obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne, czy po pro­stu doły z wap­nem, jako koszt wyzwo­le­nia ludz­ko­ści. Oni też „wie­rzy­li w naukę” i swo­je zbrod­nie uza­sad­nia­li nauko­wą koniecznością.

        Dzi­siaj „wie­rzą­cy w naukę pre­mier Tru­de­au” tłu­ma­cząc, że nie­zasz­cze­pie­ni są zagro­że­niem dla wła­snych dzie­ci ma w nosie fak­ty, suge­ru­je, że te „zagro­żo­ne” dzie­ci trze­ba jakoś ura­to­wać od tych rodzi­ców; może  wziąć w sie­ro­ciń­ce i wyszczepić?

        Mówiąc zaś, że ci nie­zasz­cze­pie­ni zagra­ża­ją „naszym” dzie­ciom (two­im i moim) suge­ru­je, że tym bar­dziej zasłu­gu­ją na izo­la­cję, a sko­ro — kon­klu­du­je pre­mier — zagra­ża­ją nam wszyst­kim, to może czas zamknąć ich do gett?

        Pro­blem w tym, że tacy nie­zasz­cze­pie­ni zebra­ni na kupę sta­no­wią — wedle epi­de­mio­lo­gów — żyzną gle­bę dla muta­cji wiru­sa, a więc może jed­nak nale­ża­ło­by ten mate­riał bio­lo­gicz­ny bar­dziej trwa­le odse­pa­ro­wać od świa­ta żywe­go… aby unie­moż­li­wić wiru­so­wi jego spe­ne­tro­wa­nie… Może lep­sze było­by jakieś osta­tecz­ne roz­wią­za­nie „kwe­stii pandemicznej”?

        Słu­cha­jąc ludzi pokro­ju pre­mie­ra Tru­de­au trud­no nie odnieść wra­że­nia, że mogą mieć na coś takie­go ocho­tę. Są to bowiem glo­bal­ni ide­olo­dzy, a takim bez ter­ro­ru trud­no wytrzy­mać, co zresz­tą przy­znał sam Tru­de­au chwa­ląc model chiński.

        Build Back Bet­ter, czy­li nowa nor­mal­ność zale­żeć będzie od mobi­li­za­cji spo­łecz­nej i kar­nej posta­wy służb bez­pie­czeń­stwa. Dużą rolę mogą tu odgry­wać pouf­ne związ­ki nie­for­mal­nych podległości.

        Zoba­czy­my jak to będzie i jak zacho­wa się poli­cja uży­wa­na do zapro­wa­dza­nia nowe­go tota­lu. War­to popa­trzeć jak to wyglą­da w Australii.

        Tak więc histo­ria nie tyl­ko, że się nie skoń­czy­ła, ale na naszych oczach zaczy­na galopować.

        Tym­cza­sem na lot­ni­sku Pear­so­na poja­wia­ją się tłu­my,  bo Kana­da otwo­rzy­ła gra­ni­ce dla w peł­ni zaszcze­pio­nych „tury­stów”. Być może jest to prze­jaw nowej ten­den­cji, aby tury­ści mogli odwie­dzać jedy­nie kra­je o podob­nej ska­li segre­ga­cji sani­tar­nej; by cza­sem nie pod­pa­trzy­li, że bez reżi­mu sani­tar­ne­go też można…

        Pomi­mo tego, że nie­któ­re kra­je euro­pej­skie zaczy­na­ją zamy­kać gra­ni­ce dla odwie­dza­ją­cych z państw gdzie poziom zacho­ro­wal­no­ści jest wyso­ki, jak na przy­kład, Izra­el (w któ­rym nomen omen wyszcze­pio­no cał­kiem spo­rą część popu­la­cji) Kana­da będzie się kie­ro­wać jedy­nie tym czy ktoś ma szcze­pion­ko­wych glejt czy nie. Nawia­sem mówiąc cie­ka­wy jestem po ile takie zaświad­cze­nia cho­dzą na róż­nych zagra­nicz­nych tar­go­wi­skach. Tu mała dygre­sja; zna­jo­my ze „stre­fy Schen­gen” poka­zał pol­skie­mu pogra­nicz­ni­ko­wi kod QR z wła­snym nazwi­skiem w tele­fo­nie, a ten kiw­nął gło­wą z apro­ba­tą i go puścił, naj­wy­raź­niej zeska­no­wał wzrokowo…

        Przy­jazd ludzi, z całe­go świa­ta, któ­rzy – „jak mówi nauka” – w sta­nie peł­ne­go zaszcze­pie­nia nadal mogą zara­żać innych, oczy­wi­ście w niczym nam nie zagra­ża… Zagra­ża­ją nato­miast, Kana­dyj­czy­cy, któ­rzy  mają wąt­pli­wo­ści co do koniecz­no­ści przy­ję­cia nowa­tor­skiej szcze­pion­ki same­mu, czy też do szcze­pie­nia nią swo­ich milu­siń­skich, u któ­rych stwier­dza się rzad­ko bo rzad­ko, ale wciąż, skut­ki ubocz­ne i to cza­sem bar­dzo poważ­ne, a któ­re to dzie­ci pra­wie zupeł­nie nie chorują.

        Zresz­tą z ofi­cjal­nych danych publi­ko­wa­nych przez świa­to­we orga­ni­za­cje o Kana­dzie wyni­ka, że mamy w chwi­li gdy piszę,  36911 „zara­żo­nych pacjen­tów”, z cze­go 36506 jest w dobrej kon­dy­cji, u któ­rych prze­bieg cho­ro­by jest łagod­ny (co sta­no­wi 99 pro­cent ogó­łu) nato­miast 1% — 405 osób jest w sta­nie poważ­nym albo kry­tycz­nym. Kana­da liczy 38 000 000 ludzi i podej­mo­wa­nie tych wszyst­kich strasz­nych godzą­cych w wol­no­ści oby­wa­tel­skie i poli­tycz­ne kro­ków, jak pasz­por­ty szcze­pion­ko­we, jest dość sła­bo uza­sad­nio­ne. W koń­cu mie­li­śmy do czy­nie­nia z inny­mi strasz­ny­mi cho­ro­ba­mi, a sys­tem poli­tycz­ny i spo­łecz­ny trwał w najlepsze.

        Cho­rych na AIDS nikt nie wyty­kał pal­cem i nie odma­wia­no im pomo­cy lekar­skiej ze wzglę­du na „ryzy­kow­ne wybo­ry” życio­we; dzi­siaj zaś poja­wia­ją się cał­kiem dono­śne gło­sy, że tym, któ­rzy ryzy­ku­ją nie przyj­mu­jąc szcze­pion­ki nie nale­ży udzie­lać pomo­cy lekar­skiej, a już na pew­no nie w pierw­szej kolejności.

        Piszę o tym wszyst­kim, żeby sobie same­mu poukła­dać w gło­wie to, z czym mamy do czy­nie­nia, bo są to  ten­den­cje bar­dzo groź­ne. One znisz­czą świat, do któ­re­go przy­wy­kli­śmy, znisz­czą osła­wio­ną rule of law, sys­tem demo­kra­tycz­ny i pozba­wią nas wolności.

        Pro­szę pamię­tać jak było i porów­ny­wać to, co było kie­dyś i jak było kie­dyś z tym, co mówi się nam dzisiaj.

        Bar­dzo dobrze się sta­ło, że pre­mier Tru­de­au roz­pi­sał wybo­ry, widzi­my bowiem jak na dło­ni, język nowej Kana­dy, język segre­ga­cji, tota­li­ta­ry­zmu i dep­ta­nia praw człowieka.

Andrzej Kumor