Z Krzysz­to­fem Grzel­czy­kiem, koń­czą­cym misję kon­su­lem gene­ral­nym wTo­ron­to roz­ma­wia Andrzej Kumor

Andrzej Kumor — Panie Kon­su­lu, roz­ma­wia­li­śmy zaraz na począt­ku Pana misji;  pozna­łem Pana  pod­czas poby­tu pani mini­ster oświa­ty w szko­le polo­nij­nej i chy­ba  oświa­ta polo­nij­na jest jed­nym z tych tema­tów, któ­re leżą Panu na ser­cu. Jakie Pan ma wra­że­nia po tych czte­rech latach, co się uda­ło zro­bić, co Pan jesz­cze by chciał zro­bić, jakie Pan ma pla­ny zosta­wio­ne dla swo­je­go następcy?

Krzysz­tof Grzel­czyk: — Mówi­my o polo­nij­nej edu­ka­cji, bo oczy­wi­ście pla­nów obej­mu­ją­cych inne dzie­dzi­ny jest wie­le, nato­miast co do pol­skich szkół, gene­ral­na uwa­ga jest taka, że nie jest tak źle, bo w Kana­dzie, kra­ju w koń­cu tak dale­ko poło­żo­nym od Pol­ski funk­cjo­nu­je kil­ka­dzie­siąt tych polo­nij­nych sobot­nich szkół. To na począ­tek nie jest sytu­acja najgorsza.

        Jeśli weź­mie­my pod uwa­gę okres ostat­nie­go pół­to­ra roku ogra­ni­czeń covi­do­wych, zno­wu z tego wyła­nia się dość pozy­tyw­na reflek­sja, te szko­ły prze­trwa­ły; a nie było łatwo, bo jed­nak naucza­nie było pro­wa­dzo­ne zdal­nie i w więk­szo­ści tych szkół nadal jest pro­wa­dzo­ne zdal­nie, cho­ciaż nie wszę­dzie, bo na przy­kład, w Mis­sis­sau­dze  szko­ły wró­ci­ły do nor­mal­ne­go funkcjonowania.

        Więc to poka­zu­je, że mimo tych róż­nych trud­no­ści, któ­re poja­wi­ły się z zewnątrz to jest ten seg­ment szko­ły polo­nij­ne, ale to nie wystar­cza. Pro­wa­dzi­my przy współ­pra­cy z toron­toń­skim kura­to­rium, mówiąc tak po pol­sku, czy­li z „boar­dem”, jak mówią miej­sco­wi Pola­cy, szkół kato­lic­kich Toron­to, bar­dzo bli­ską współ­pra­cę. Pro­wa­dzo­na jest pety­cja, zbie­ra­ne są pod­pi­sy w celu utwo­rze­nia pol­skich klas i dzię­ki tym dzia­ła­niom, któ­re pro­wa­dzi głów­nie pani Tere­sa Lubiń­ski, tru­stee, w tym kato­lic­kim boar­dzie w Toron­to, jest szan­sa, że wkrót­ce język pol­ski będzie uczo­ny w jed­nej ze szkół kana­dyj­skich, tak to nazwijmy.

– Ale, jako język dodat­ko­wy, a z tego, co sły­sza­łem, kie­dy przy­je­cha­ła pani mini­ster, to były nawet takie zamia­ry, żeby była to taka szko­ła, jak mamy tutaj z języ­kiem fran­cu­skim, gdzie język pol­ski jest języ­kiem wykła­do­wym, czy takie pla­ny nadal ist­nie­ją czy jest to już zbyt dale­ko posu­nię­ty projekt?

- Mini­ster roz­ma­wia­ła na ten temat w Mis­sis­sau­dze i wte­dy nic z tego nie wyszło. Po tych kil­ku latach ZNP wró­ci­ło do pomy­słu i też dzia­ła w tym kie­run­ku, też zbie­ra­ne są pod­pi­sy. Nato­miast to jest, jak gdy­by, odręb­ne dzia­ła­nie, bo mówi­my o innym kuratorium.

        Na razie jest to etap roz­mów i przy­go­to­wań, ale decy­zji żad­nych nie ma. Tutaj z kolei, w Toron­to, przy­ję­li­śmy inną stra­te­gię, czy­li dzia­ła­nia stop­nio­we. A jak to zain­te­re­so­wa­nie będzie rosło może uda się utwo­rzyć w peł­ni dwu­ję­zycz­ną pol­ską i angiel­ską szko­łę w sys­te­mie szkół kato­lic­kich w Toronto.

        Tak jest ta stra­te­gia roz­pi­sa­na i te dzia­ła­nia są pro­wa­dzo­ne. W tej chwi­li — mam infor­ma­cję aku­rat z dzi­siaj —  600 pod­pi­sów w Toron­to, w Eto­bi­co­ke zosta­ło zebra­nych, więc to jest cał­kiem dobry rezul­tat, bio­rąc pod uwa­gę, że tyl­ko jed­na z dziel­ni­ca, a raczej tyl­ko oko­li­ce tej szko­ły,  tak że ja wie­rzę, że ten pomysł zosta­nie zrealizowany.

        Co wię­cej, już się uda­ło w tym samym sys­te­mie szkół kato­lic­kich wpro­wa­dzić pro­gram pod nazwą Mie­siąc Dzie­dzic­twa Pol­skie­go, gdzie przez cały maj, w sys­te­mie szkół kato­lic­kich Toron­to, w któ­rym uczy się ponad 90 tys. uczniów pro­wa­dzo­ne są zaję­cia popu­la­ry­zu­ją­ce pol­ską kul­tu­rę, pol­ską histo­rię, pol­ski język. My dostar­cza­my tam odpo­wied­nie mate­ria­ły, fil­my, wysta­wy, pre­zen­ta­cje, nato­miast resz­tą zaj­mu­ją się nauczy­cie­le uczą­cy w tych szko­łach. I to jest pro­gram wpro­wa­dzo­ny na sta­łe decy­zją kuratorium.

        Zno­wu podzię­ko­wa­nia dla pani Tere­sy Lubiń­ski, któ­ra do tego poprzez gło­so­wa­nie dopro­wa­dzi­ła,  że taka decy­zja zosta­ła podjęta.

- Panie Kon­su­lu czy to było oczko w gło­wie Pana kaden­cji tutaj, czy też te inne cele pro­mo­cji, bo uczest­ni­czy­łem w odsło­nię­ciach tablic, któ­re Pan fun­do­wał; rów­nież w impre­zach pro­mu­ją­cych wkład Kana­dyj­czy­ków pol­skie­go pocho­dze­nia w roz­wój Kanady.

        Tak od cza­su do cza­su przy­cho­dzi­ło mi do gło­wy, czy Pan cza­sem nie zastę­pu­je orga­ni­za­cji polo­nij­nych, bo prze­cież to one powin­ny były już daw­no temu tego rodza­ju dzia­łal­ność tutaj podej­mo­wać? Jak Pan oce­nia współ­pra­cę z orga­ni­za­cja­mi polonijnymi?

        Ale też chciał­bym od Pana usły­szeć, co by Pan jesz­cze chciał tutaj zro­bić, jeśli cho­dzi o pro­mo­cję Pol­ski, bo  był Pan jed­nym z naj­bar­dziej aktyw­nych kon­su­lów, jeśli cho­dzi o te sprawy.

 – Dzię­ku­ję bar­dzo, ale rze­czy­wi­ście chciał­bym wspo­mnieć o jed­nej rze­czy, o któ­rej jesz­cze ofi­cjal­nie nie mówi­my, a trwa­ją pra­ce w par­la­men­cie onta­ryj­skim, aby podob­nie, jak jest już wpro­wa­dzo­ne w szko­łach, w całym Onta­rio decy­zją par­la­men­tu pro­win­cji został wpro­wa­dzo­ny w maju Mie­siąc Dzie­dzic­twa Polskiego.

        To była moja ini­cja­ty­wa, prze­ko­na­łem do tego par­la­men­ta­rzy­stów onta­ryj­skich i cze­ka­my teraz na for­mal­ne ogło­sze­nie decy­zji. I tutaj, oczy­wi­ście, ukłon w stro­nę orga­ni­za­cji polo­nij­nych, bo mając za sobą takie wspar­cie ze stro­ny władz onta­ryj­skich, no też potrzeb­ne jest doce­nie­nie tego wkła­du Pola­ków w roz­wój Kana­dy, w roz­wój tej prowincji.

        Ocze­ku­je­my na for­mal­ne ogło­sze­nie decy­zji, bo te pra­ce są bar­dzo zaawan­so­wa­ne. W tej sytu­acji bar­dzo było­by ocze­ki­wa­ne czyn­ne wspar­cie ze stro­ny orga­ni­za­cji polo­nij­nych, żeby rze­czy­wi­ście poka­zać, iż ta pozy­cja Kana­dyj­czy­ków pol­skie­go pocho­dze­nia czy Pola­ków miesz­ka­ją­cych Kana­dzie w tej pro­win­cji jest moc­na, że mamy takie dzie­dzic­two kul­tu­ral­ne, któ­rym chęt­nie będzie­my się z inny­mi Kana­dyj­czy­ka­mi dzie­lić i ofer­ta, któ­rą tutaj mamy na miej­scu, jest rów­nież inte­re­su­ją­ca i chęt­nie się z nią podzielimy

        Myślę, że już od maja przy­szłe­go roku będzie­my mogli mówić o tym, że to funk­cjo­nu­je i oczy­wi­ście będzie funk­cjo­no­wa­ło we wszyst­kich kolej­nych latach. To nie jest decy­zja jednorazowa.

– Czy­li poja­wia­ją się takie ramy zapre­zen­to­wa­nia Pol­ski, może­my je wypeł­nić, tak to nale­ży rozumieć?

- Dokład­nie tak, to może­my rozu­mieć, nie jest to zade­kre­to­wa­nie cze­goś po to żeby było, tyl­ko umoż­li­wie­nie nam, przy takim wspar­ciu, roz­wi­nię­cia skrzy­deł; Pola­cy są mile widzia­ni w Kana­dzie, mile widzia­ni w Onta­rio i pokaż­my jacy jeste­śmy wspaniali.

– No to ser­ce rośnie. To jest poże­gnal­ny wywiad więc tro­chę reflek­sji; z jaki­mi ocze­ki­wa­nia­mi Pan tutaj przy­jeż­dżał, bo miał Pan doświad­cze­nie pla­ców­ki w Wiel­kiej Bry­ta­nii, z jaki­mi wra­że­nia­mi Pan wyjeż­dża? Czy te ocze­ki­wa­nia się speł­ni­ły, jak Pan oce­nia swo­ją misję tutaj?

– Wybie­ra­jąc się tutaj –  oczy­wi­ście jakieś wyobra­że­nie mia­łem o tym co mnie cze­ka; miesz­ka­łem tutaj kie­dyś, oko­ło 30 lat temu, więc zna­łem kraj.

        Kolej­ny taki wyznacz­nik to jest licz­ba Pola­ków miesz­ka­ją­cych w Wiel­kiej Bry­ta­nii i Kana­dzie. Te licz­by są bar­dzo do sie­bie podob­ne. Oko­ło milion. Więc to były takie dane, któ­re już zna­łem, i na pod­sta­wie któ­rych mogłem coś prze­wi­dy­wać. Ale, jak się oka­za­ło, nie do koń­ca, bo licz­by to nie wszyst­ko. Tutaj Polo­nia jest po pro­stu inna,  ta inte­gra­cja Pola­ków w Kana­dzie, wej­ście w śro­do­wi­sko miej­sco­we jest głęb­sza niż w Wiel­kiej Bry­ta­nii. I z tego też wyni­ka rodzaj pra­cy, jaki tutaj mamy, kon­su­lat to  nie tyl­ko wyda­rze­nia, o któ­rych mówi­my, to   tak­że spra­wy codzien­ne, któ­re inte­re­su­ją naszych inte­re­san­tów. I  też jest waż­ne, żeby o tym pamiętać.

– A czy dużo osób jest zain­te­re­so­wa­nych wyra­bia­niem pasz­por­tu pol­skie­go? Czy to się obser­wu­je czy też raczej wszy­scy już mają?

        – Oczy­wi­ście są pew­ne licz­by, któ­re może­my sobie porów­ny­wać, ale na pew­no widać wzrost tego zain­te­re­so­wa­nia w ostat­nim roku i to mimo tych wszyst­kich utrud­nień spo­wo­do­wa­nych covi­dem; jest wyraź­ny wzrost zain­te­re­so­wa­nia posia­da­niem pol­skie­go pasz­por­tu. W wie­lu przy­pad­kach zwią­za­ne jest to z pla­no­wa­nym powro­tem do kra­ju. To też odno­to­wu­je­my; jest bar­dzo wyraź­ny wzrost tego typu decy­zji podej­mo­wa­nych przez Pola­ków w Kana­dzie. Ale są oczy­wi­ście też inne moty­wa­cję, czę­sto ludzie mło­dzi, tutaj uro­dze­ni, rów­nież skła­da­ją wnio­ski o otrzy­ma­nie pol­skie­go paszportu…

        – Ja Panu prze­rwa­łem, cho­dzi­ło mi o porów­na­nie Pana ocze­ki­wań z tym, co Pan zastał? Jak to było?

        – Trud­no mówić o zasko­cze­niu, po pro­stu mówię o tro­chę innym funk­cjo­no­wa­niu urzę­dów, bo zasko­cze­nia jako takie­go nie było, ponie­waż, jak wspo­mnia­łem ja ten kraj znałem.

        – Tutaj uro­dzi­ły się Pana dzie­ci, tak?

 – Tak, to praw­da, wra­ca­li­śmy do kra­ju z dzieć­mi, któ­re wów­czas były w wie­ku przed­szkol­nym, tak że one same tego fak­tu nie pamię­ta­ją, oczy­wi­ście o tym wie­dzą, posłu­gu­ją się języ­kiem angiel­skim, ale ten język pozna­ły już w Pol­sce. Dzie­ci tutaj, jako oso­by doro­słe, też już były, więc też mają moż­li­wość porów­na­nia obu państw, z któ­ry­mi są związane.

– Jakie pro­ble­my, jakie natra­fił Pan przeszkody?

        – Nie powie­dział­bym, że to były prze­szko­dy; na przy­kład, mogę wska­zać na róż­ni­cę w odle­gło­ściach, któ­re też wpły­wa­ją na naszą pra­cę. Jed­nak w Wiel­kiej Bry­ta­nii mogłem do każ­de­go miej­sca swe­go okrę­gu kon­su­lar­ne­go dotrzeć samo­cho­dem i tego same­go dnia wró­cić, tutaj mój okręg kon­su­lar­ny to jest poło­wa tery­to­rium Kana­dy, czte­ry i pół milio­na kilo­me­trów kwa­dra­to­wych, więc siłą rze­czy, nie­któ­re wyjaz­dy wyma­ga­ją  przed­się­wzię­cia logi­stycz­ne­go, bo na przy­kład, Mani­to­ba czy Saskat­che­wan, żeby tam zor­ga­ni­zo­wać dyżur kon­su­lar­ny, potrze­ba kil­ku dni. A dru­ga rzecz, to mniej ludzi do pra­cy w kon­su­la­cie, więc też to powo­du­je, że są pew­ne ogra­ni­cze­nia, cho­ciaż­by przy orga­ni­za­cji dyżu­rów kon­su­lar­nych poza Toronto.

        Ale to wszyst­ko dzia­ła, tyl­ko że ina­czej niż na przy­kład, w pań­stwach euro­pej­skich. Mówię o tym, bo to obser­wu­ję na co dzień, nato­miast nie sądzę, żeby trze­ba było to tłu­ma­czyć Pola­kom miesz­ka­ją­cym w Kana­dzie. To jest dla nich oczy­wi­ste, jakie tutaj są odległości.

        Ta kwe­stia poja­wi­ła się cho­ciaż­by przy wybo­rach, któ­re tutaj orga­ni­zo­wa­li­śmy. Też w wyni­ku róż­nych ogra­ni­czeń nie mogli­śmy wszę­dzie dotrzeć, więc to wszyst­ko kon­cen­tro­wa­ło się tutaj, wokół urzę­du w Toronto.

        – Mówi­li­śmy na począt­ku o tych nie­zre­ali­zo­wa­nych pro­jek­tach; co Pan prze­ka­zu­je swo­je­mu następcy/następczyni, jakie to są spra­wy, któ­re Pan chciał­by, żeby były załatwione.

        – To nie jest tak, żeby coś było nie­za­ła­twio­ne, nato­miast są spra­wy w toku, to są te, o któ­rych wspo­mnia­łem, cze­ka­my na decy­zję w kwe­stii Mie­sią­ca Dzie­dzic­twa Pol­skie­go, więc będzie potrzeb­na pew­na koor­dy­na­cja dzia­łań z orga­ni­za­cja­mi polo­nij­ny­mi,  jest kwe­stia wpro­wa­dze­nia języ­ka pol­skie­go do kana­dyj­skich szkół — to rze­czy­wi­ście jest pro­ces, któ­ry zapo­cząt­ko­wa­li­śmy, i będzie potrzeb­na kon­ty­nu­acja. To napraw­dę bar­dzo waż­ne zada­nie, zwłasz­cza, jeśli popa­trzy­my na to, że imi­gra­cja z Pol­ski do Kana­dy zakoń­czy­ła się i żeby utrzy­mać funk­cjo­no­wa­nie języ­ka pol­skie­go w śro­do­wi­sku polo­nij­nym w Kana­dzie potrzeb­ny jest więk­szy nacisk na edu­ka­cję w sfe­rze języ­ka i kultury.

        To są te dwa naj­waż­niej­sze zada­nia, któ­re będą wyma­ga­ły kon­ty­nu­acji i dobrej współ­pra­cy mię­dzy kon­su­la­tem i orga­ni­za­cja­mi polo­nij­ny­mi, czy sze­rzej spo­łecz­no­ścią polo­nij­ną w Toron­to i w okrę­gu konsularnym.

        – Panie Kon­su­lu, co Pol­ska mogła­by wię­cej zro­bić dla Pola­ków miesz­ka­ją­cych w Kana­dzie, i z dru­giej stro­ny, jak Pola­cy miesz­ka­ją­cy w Kana­dzie mogli­by się lepiej przy­słu­żyć swo­jej sta­rej ojczyźnie?

        – Ja myślę, że Pol­ska ma wie­le pro­gra­mów, z któ­rych Polo­nia potra­fi korzy­stać. To są też roz­ma­ite pro­gra­my, do któ­rych orga­ni­za­cje polo­nij­ne docie­ra­ją poprzez swo­ich part­ne­rów w Polsce.

        Tutaj wie­dza nasza jest taka, że przed­sta­wi­cie­le tych orga­ni­za­cji polo­nij­nych dosko­na­le w tym świe­cie się poruszają.

– Czy­li moż­na dostać dota­cje  czy wspar­cie rze­czo­we, cho­ciaż­by dla szkół?

– Tak, to jest dobrze zor­ga­ni­zo­wa­ne i dobrze funk­cjo­nu­je. Może nie wszy­scy są z tego zado­wo­le­ni bo,  jak to jest przy róż­nych pro­jek­tach, zawsze tych zgło­szeń jest wię­cej niż moż­li­wo­ści udzie­le­nia pomo­cy. Nie­mniej jest to spra­wa otwar­ta i też udzie­la­li­śmy infor­ma­cji, cho­ciaż­by poprzez szko­le­nia, któ­rych wcze­śniej nie było, nota­be­ne. Orga­ni­zo­wa­li­śmy takie szko­le­nia dla orga­ni­za­cji polo­nij­nych, jak się poru­szać w tym świe­cie róż­nych pro­gra­mów pomo­co­wych dla Polonii.

– A jest coś, cze­go Pol­ska mogła­by ocze­ki­wać od nas?

 – Oczy­wi­ście ide­al­nie było­by, by to była taka wymia­na dwu­stron­na i gdzie też nie o wszyst­kim trze­ba mówić. Myślę, że Pola­cy żyją­cy za gra­ni­cą, któ­rzy się inte­re­su­ją sytu­acją w Pol­sce, dosko­na­le o tym wie­dzą, to jest kil­ka obsza­rów, na któ­re war­to zwró­cić uwa­gę; pro­mo­wa­nie kul­tu­ry, języ­ka pol­skie­go, to jest kwe­stia współ­pra­cy gospo­dar­czej — prze­cież Pola­cy są aktyw­ni rów­nież i na emi­gra­cji, jako biz­nes­me­ni, przed­się­bior­cy i tutaj też zale­ży nam na współ­pra­cy i myślę, że ona jest rów­nież korzyst­na dla Polo­nii; to jest kwe­stia tego, jaką pozy­cję Polo­nia ma w  kra­ju osie­dle­nia i z tej per­spek­ty­wy dba­nia o inte­re­sy pol­skie, o postrze­ga­nie Pol­ski przez kra­je osiedlenia.

        Wie­my, że Pol­ska czę­sto jest nie­słusz­nie oskar­ża­na, ata­ko­wa­na, my się potra­fi­my bro­nić, ale też waż­ne jest, żeby taki głos poja­wiał się z wewnątrz tego śro­do­wi­ska, czy­li w spo­łe­czeń­stwie kana­dyj­skim, żeby Polo­nia umia­ła się z taką opi­nią pozy­tyw­ną o Pol­sce prze­bić, żeby była wpły­wo­wa, żeby mia­ła bez­po­śred­nie odnie­sie­nia do poli­ty­ki, do poli­ty­ków kana­dyj­skich i do mediów kanadyjskich.

        To wszyst­ko razem daje taki efekt, że nasz kraj ma moc­niej­sza pozy­cję. Fakt, że oko­ło 20 milio­nów Pola­ków żyje poza gra­ni­ca­mi nasze­go pań­stwa; to z jed­nej stro­ny szko­da, że nie jeste­ście z nami w kra­ju, bo to wzmac­nia nasz kraj i jeste­śmy wspól­no­tą, z dru­giej stro­ny, to też jest nasza siła; jeste­ście w wie­lu pań­stwach, prak­tycz­nie wszę­dzie na świe­cie, i cho­dzi o to, żeby w ten spo­sób też siłę Pol­ski wzmac­niać poprzez wpły­wy Pola­ków żyją­cych zagranicą.

– Mówił Pan, że jest tro­chę ludzi, któ­rzy wra­ca­ją do Pol­ski, czy to są głów­nie ludzie sta­rzy, jadą­cy na eme­ry­tu­rę, czy też zda­rza­ją się rodzi­ny z dzieć­mi, któ­re uwa­ża­ją, że Pol­ska jest lep­szym kra­jem do wycho­wa­nia dzie­ci czy z innych powodów?

– To jest bar­dzo róż­nie. Mógł­bym od razu odpo­wie­dzieć, że są te wszyst­kie kate­go­rie osób. Ja dość czę­sto roz­ma­wiam z wyjeż­dża­ją­cy­mi stąd wiem. Sta­ty­sty­ki nie pro­wa­dzi­my, nie mógł­bym podać ile osób wra­ca, bo osią­gnę­li już wiek eme­ry­tal­ny,  są tacy oczy­wi­ście, są rodzi­ny z dzieć­mi uro­dzo­ny­mi tutaj, ale też pozna­łem mło­dych ludzi w prze­dzia­le wie­ko­wym mię­dzy 20 a 30, któ­rych rodzi­ce tu zostają.

        Tak że to jest bar­dzo róż­nie, to wyni­ka z tego, że kon­tak­ty z Pol­ską są sta­łe; oni tam jeż­dżą, pozna­ją kraj, pozna­ją ludzi, pozna­ją to życie w Pol­sce i uzna­ją, że to jest atrak­cyj­na pro­po­zy­cja dla nich. Tak że moty­wa­cje są bar­dzo róż­ne, ale widocz­ny jest ruch w kie­run­ku powro­tu do Polski.

– Powie­dział­by Pan, że to jest fala powrotów?

– Może jesz­cze nie fala, bo my, nasze poko­le­nie, pamię­ta­my tę falę w dru­gą stro­nę, nie­ste­ty, jak z Pol­ski wyjeż­dża­ły set­ki tysię­cy ludzi.

        Tutaj jesz­cze o takich licz­bach nie mówi­my, ale jest to na tyle zauwa­żal­ne, że moż­na mówić o zmia­nie. Nato­miast, jak wró­cę myśla­mi do Wiel­kiej Bry­ta­nii, to tam moż­na już powie­dzieć o fali, bo z tego ponad milio­na wró­ci­ło już mię­dzy 200 a 300 tysię­cy, a więc tam rze­czy­wi­ście nastą­pi­ła fala powrotów.

– Panie Kon­su­lu, na koniec zapy­tam co się Panu w Kana­dzie podo­ba, a co się  nie podo­ba, może Pan o tym szcze­rze powiedzieć?

– Chwa­lić zawsze mogę, kraj jest pięk­ny, ludzie są mili i otwar­ci, oczy­wi­ście jest wie­le róż­nic mię­dzy Kana­dą i Pol­ską, czy sze­rzej mię­dzy Kana­dą i Euro­pą, któ­re pew­nie pozo­sta­ną. Ja z natu­ry, ponie­waż wię­cej życia spę­dzi­łem w Pol­sce niż na emi­gra­cji, bo nie tyl­ko byłem kon­su­lem, ale też emi­gran­tem, to dla mnie jest oczy­wi­ste, że styl życia w Pol­sce jest mi bliż­szy i jest lepszy.

        Ja nie chcę tego oce­niać, jest po pro­stu ina­czej i wybie­ram Pol­skę, dla­te­go też Pola­ków żyją­cych na emi­gra­cji zawsze otwar­cie zachę­cam do powrotów.

        Ale co do Kana­dy, to jest tak, że jak kie­dyś wra­ca­łem oko­ło 30 lat temu z emi­gra­cji do Pol­ski nigdy o Kana­dzie źle nie mówiłem.

        Decy­zja wyni­ka­ła po pro­stu z moje­go wybo­ru, że ja chcę żyć w Polsce.

– Panie Kon­su­lu dzię­ku­ję bar­dzo  jako Polak za tę pro­mo­cję nas tutaj Pola­ków w Kana­dzie, pan na to zwra­cał uwa­gę, na wkład Pola­ków, któ­rzy tutaj miesz­ka­ją, w budo­wę tego kra­ju. Dzię­ku­ję za pro­mo­cję Pol­ski, histo­rii pol­skiej, za te wszyst­kie tabli­ce; na murze kościo­ła św. Kazi­mie­rza, przy kon­su­la­cie, w Owen Sound, o wie­lu rze­czach nie wiem, ale o tym co wiem, to jest to naj­wię­cej ze wszyst­kich kaden­cji kon­su­lów gene­ral­nych, któ­re pamię­tam, a miesz­kam tu ponad 30 kil­ka lat. 

– Dzię­ku­ję bar­dzo i to jest tak że oczy­wi­ście nie ja sam zro­bi­łem i jeśli mogę tę oka­zję wyko­rzy­stać to chcia­łem podzię­ko­wać wszyst­kim tym, któ­rzy mnie, nas, tutaj wspie­ra­li. Z Polo­nią współ­pra­co­wa­ło mi się bar­dzo dobrze, nie­ste­ty w ostat­nim cza­sie zosta­ła zakłó­co­na lek­ko cią­głość pew­nych zda­rzeń, nato­miast nie rezy­gno­wa­li­śmy z nicze­go i jesz­cze raz dzię­ku­ję że mogłem z pań­stwem być.