Z Krzysztofem Grzelczykiem, kończącym misję konsulem generalnym wToronto rozmawia Andrzej Kumor

Andrzej Kumor – Panie Konsulu, rozmawialiśmy zaraz na początku Pana misji;  poznałem Pana  podczas pobytu pani minister oświaty w szkole polonijnej i chyba  oświata polonijna jest jednym z tych tematów, które leżą Panu na sercu. Jakie Pan ma wrażenia po tych czterech latach, co się udało zrobić, co Pan jeszcze by chciał zrobić, jakie Pan ma plany zostawione dla swojego następcy?

Krzysztof Grzelczyk: – Mówimy o polonijnej edukacji, bo oczywiście planów obejmujących inne dziedziny jest wiele, natomiast co do polskich szkół, generalna uwaga jest taka, że nie jest tak źle, bo w Kanadzie, kraju w końcu tak daleko położonym od Polski funkcjonuje kilkadziesiąt tych polonijnych sobotnich szkół. To na początek nie jest sytuacja najgorsza.

        Jeśli weźmiemy pod uwagę okres ostatniego półtora roku ograniczeń covidowych, znowu z tego wyłania się dość pozytywna refleksja, te szkoły przetrwały; a nie było łatwo, bo jednak nauczanie było prowadzone zdalnie i w większości tych szkół nadal jest prowadzone zdalnie, chociaż nie wszędzie, bo na przykład, w Mississaudze  szkoły wróciły do normalnego funkcjonowania.

        Więc to pokazuje, że mimo tych różnych trudności, które pojawiły się z zewnątrz to jest ten segment szkoły polonijne, ale to nie wystarcza. Prowadzimy przy współpracy z torontońskim kuratorium, mówiąc tak po polsku, czyli z „boardem”, jak mówią miejscowi Polacy, szkół katolickich Toronto, bardzo bliską współpracę. Prowadzona jest petycja, zbierane są podpisy w celu utworzenia polskich klas i dzięki tym działaniom, które prowadzi głównie pani Teresa Lubiński, trustee, w tym katolickim boardzie w Toronto, jest szansa, że wkrótce język polski będzie uczony w jednej ze szkół kanadyjskich, tak to nazwijmy.

– Ale, jako język dodatkowy, a z tego, co słyszałem, kiedy przyjechała pani minister, to były nawet takie zamiary, żeby była to taka szkoła, jak mamy tutaj z językiem francuskim, gdzie język polski jest językiem wykładowym, czy takie plany nadal istnieją czy jest to już zbyt daleko posunięty projekt?

– Minister rozmawiała na ten temat w Mississaudze i wtedy nic z tego nie wyszło. Po tych kilku latach ZNP wróciło do pomysłu i też działa w tym kierunku, też zbierane są podpisy. Natomiast to jest, jak gdyby, odrębne działanie, bo mówimy o innym kuratorium.

        Na razie jest to etap rozmów i przygotowań, ale decyzji żadnych nie ma. Tutaj z kolei, w Toronto, przyjęliśmy inną strategię, czyli działania stopniowe. A jak to zainteresowanie będzie rosło może uda się utworzyć w pełni dwujęzyczną polską i angielską szkołę w systemie szkół katolickich w Toronto.

        Tak jest ta strategia rozpisana i te działania są prowadzone. W tej chwili – mam informację akurat z dzisiaj –  600 podpisów w Toronto, w Etobicoke zostało zebranych, więc to jest całkiem dobry rezultat, biorąc pod uwagę, że tylko jedna z dzielnica, a raczej tylko okolice tej szkoły,  tak że ja wierzę, że ten pomysł zostanie zrealizowany.

        Co więcej, już się udało w tym samym systemie szkół katolickich wprowadzić program pod nazwą Miesiąc Dziedzictwa Polskiego, gdzie przez cały maj, w systemie szkół katolickich Toronto, w którym uczy się ponad 90 tys. uczniów prowadzone są zajęcia popularyzujące polską kulturę, polską historię, polski język. My dostarczamy tam odpowiednie materiały, filmy, wystawy, prezentacje, natomiast resztą zajmują się nauczyciele uczący w tych szkołach. I to jest program wprowadzony na stałe decyzją kuratorium.

        Znowu podziękowania dla pani Teresy Lubiński, która do tego poprzez głosowanie doprowadziła,  że taka decyzja została podjęta.

– Panie Konsulu czy to było oczko w głowie Pana kadencji tutaj, czy też te inne cele promocji, bo uczestniczyłem w odsłonięciach tablic, które Pan fundował; również w imprezach promujących wkład Kanadyjczyków polskiego pochodzenia w rozwój Kanady.

        Tak od czasu do czasu przychodziło mi do głowy, czy Pan czasem nie zastępuje organizacji polonijnych, bo przecież to one powinny były już dawno temu tego rodzaju działalność tutaj podejmować? Jak Pan ocenia współpracę z organizacjami polonijnymi?

        Ale też chciałbym od Pana usłyszeć, co by Pan jeszcze chciał tutaj zrobić, jeśli chodzi o promocję Polski, bo  był Pan jednym z najbardziej aktywnych konsulów, jeśli chodzi o te sprawy.

 – Dziękuję bardzo, ale rzeczywiście chciałbym wspomnieć o jednej rzeczy, o której jeszcze oficjalnie nie mówimy, a trwają prace w parlamencie ontaryjskim, aby podobnie, jak jest już wprowadzone w szkołach, w całym Ontario decyzją parlamentu prowincji został wprowadzony w maju Miesiąc Dziedzictwa Polskiego.

        To była moja inicjatywa, przekonałem do tego parlamentarzystów ontaryjskich i czekamy teraz na formalne ogłoszenie decyzji. I tutaj, oczywiście, ukłon w stronę organizacji polonijnych, bo mając za sobą takie wsparcie ze strony władz ontaryjskich, no też potrzebne jest docenienie tego wkładu Polaków w rozwój Kanady, w rozwój tej prowincji.

        Oczekujemy na formalne ogłoszenie decyzji, bo te prace są bardzo zaawansowane. W tej sytuacji bardzo byłoby oczekiwane czynne wsparcie ze strony organizacji polonijnych, żeby rzeczywiście pokazać, iż ta pozycja Kanadyjczyków polskiego pochodzenia czy Polaków mieszkających Kanadzie w tej prowincji jest mocna, że mamy takie dziedzictwo kulturalne, którym chętnie będziemy się z innymi Kanadyjczykami dzielić i oferta, którą tutaj mamy na miejscu, jest również interesująca i chętnie się z nią podzielimy

        Myślę, że już od maja przyszłego roku będziemy mogli mówić o tym, że to funkcjonuje i oczywiście będzie funkcjonowało we wszystkich kolejnych latach. To nie jest decyzja jednorazowa.

– Czyli pojawiają się takie ramy zaprezentowania Polski, możemy je wypełnić, tak to należy rozumieć?

– Dokładnie tak, to możemy rozumieć, nie jest to zadekretowanie czegoś po to żeby było, tylko umożliwienie nam, przy takim wsparciu, rozwinięcia skrzydeł; Polacy są mile widziani w Kanadzie, mile widziani w Ontario i pokażmy jacy jesteśmy wspaniali.

– No to serce rośnie. To jest pożegnalny wywiad więc trochę refleksji; z jakimi oczekiwaniami Pan tutaj przyjeżdżał, bo miał Pan doświadczenie placówki w Wielkiej Brytanii, z jakimi wrażeniami Pan wyjeżdża? Czy te oczekiwania się spełniły, jak Pan ocenia swoją misję tutaj?

– Wybierając się tutaj –  oczywiście jakieś wyobrażenie miałem o tym co mnie czeka; mieszkałem tutaj kiedyś, około 30 lat temu, więc znałem kraj.

        Kolejny taki wyznacznik to jest liczba Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Te liczby są bardzo do siebie podobne. Około milion. Więc to były takie dane, które już znałem, i na podstawie których mogłem coś przewidywać. Ale, jak się okazało, nie do końca, bo liczby to nie wszystko. Tutaj Polonia jest po prostu inna,  ta integracja Polaków w Kanadzie, wejście w środowisko miejscowe jest głębsza niż w Wielkiej Brytanii. I z tego też wynika rodzaj pracy, jaki tutaj mamy, konsulat to  nie tylko wydarzenia, o których mówimy, to   także sprawy codzienne, które interesują naszych interesantów. I  też jest ważne, żeby o tym pamiętać.

– A czy dużo osób jest zainteresowanych wyrabianiem paszportu polskiego? Czy to się obserwuje czy też raczej wszyscy już mają?

        – Oczywiście są pewne liczby, które możemy sobie porównywać, ale na pewno widać wzrost tego zainteresowania w ostatnim roku i to mimo tych wszystkich utrudnień spowodowanych covidem; jest wyraźny wzrost zainteresowania posiadaniem polskiego paszportu. W wielu przypadkach związane jest to z planowanym powrotem do kraju. To też odnotowujemy; jest bardzo wyraźny wzrost tego typu decyzji podejmowanych przez Polaków w Kanadzie. Ale są oczywiście też inne motywację, często ludzie młodzi, tutaj urodzeni, również składają wnioski o otrzymanie polskiego paszportu…

        – Ja Panu przerwałem, chodziło mi o porównanie Pana oczekiwań z tym, co Pan zastał? Jak to było?

        – Trudno mówić o zaskoczeniu, po prostu mówię o trochę innym funkcjonowaniu urzędów, bo zaskoczenia jako takiego nie było, ponieważ, jak wspomniałem ja ten kraj znałem.

        – Tutaj urodziły się Pana dzieci, tak?

 – Tak, to prawda, wracaliśmy do kraju z dziećmi, które wówczas były w wieku przedszkolnym, tak że one same tego faktu nie pamiętają, oczywiście o tym wiedzą, posługują się językiem angielskim, ale ten język poznały już w Polsce. Dzieci tutaj, jako osoby dorosłe, też już były, więc też mają możliwość porównania obu państw, z którymi są związane.

– Jakie problemy, jakie natrafił Pan przeszkody?

        – Nie powiedziałbym, że to były przeszkody; na przykład, mogę wskazać na różnicę w odległościach, które też wpływają na naszą pracę. Jednak w Wielkiej Brytanii mogłem do każdego miejsca swego okręgu konsularnego dotrzeć samochodem i tego samego dnia wrócić, tutaj mój okręg konsularny to jest połowa terytorium Kanady, cztery i pół miliona kilometrów kwadratowych, więc siłą rzeczy, niektóre wyjazdy wymagają  przedsięwzięcia logistycznego, bo na przykład, Manitoba czy Saskatchewan, żeby tam zorganizować dyżur konsularny, potrzeba kilku dni. A druga rzecz, to mniej ludzi do pracy w konsulacie, więc też to powoduje, że są pewne ograniczenia, chociażby przy organizacji dyżurów konsularnych poza Toronto.

        Ale to wszystko działa, tylko że inaczej niż na przykład, w państwach europejskich. Mówię o tym, bo to obserwuję na co dzień, natomiast nie sądzę, żeby trzeba było to tłumaczyć Polakom mieszkającym w Kanadzie. To jest dla nich oczywiste, jakie tutaj są odległości.

        Ta kwestia pojawiła się chociażby przy wyborach, które tutaj organizowaliśmy. Też w wyniku różnych ograniczeń nie mogliśmy wszędzie dotrzeć, więc to wszystko koncentrowało się tutaj, wokół urzędu w Toronto.

        – Mówiliśmy na początku o tych niezrealizowanych projektach; co Pan przekazuje swojemu następcy/następczyni, jakie to są sprawy, które Pan chciałby, żeby były załatwione.

        – To nie jest tak, żeby coś było niezałatwione, natomiast są sprawy w toku, to są te, o których wspomniałem, czekamy na decyzję w kwestii Miesiąca Dziedzictwa Polskiego, więc będzie potrzebna pewna koordynacja działań z organizacjami polonijnymi,  jest kwestia wprowadzenia języka polskiego do kanadyjskich szkół – to rzeczywiście jest proces, który zapoczątkowaliśmy, i będzie potrzebna kontynuacja. To naprawdę bardzo ważne zadanie, zwłaszcza, jeśli popatrzymy na to, że imigracja z Polski do Kanady zakończyła się i żeby utrzymać funkcjonowanie języka polskiego w środowisku polonijnym w Kanadzie potrzebny jest większy nacisk na edukację w sferze języka i kultury.

        To są te dwa najważniejsze zadania, które będą wymagały kontynuacji i dobrej współpracy między konsulatem i organizacjami polonijnymi, czy szerzej społecznością polonijną w Toronto i w okręgu konsularnym.

        – Panie Konsulu, co Polska mogłaby więcej zrobić dla Polaków mieszkających w Kanadzie, i z drugiej strony, jak Polacy mieszkający w Kanadzie mogliby się lepiej przysłużyć swojej starej ojczyźnie?

        – Ja myślę, że Polska ma wiele programów, z których Polonia potrafi korzystać. To są też rozmaite programy, do których organizacje polonijne docierają poprzez swoich partnerów w Polsce.

        Tutaj wiedza nasza jest taka, że przedstawiciele tych organizacji polonijnych doskonale w tym świecie się poruszają.

– Czyli można dostać dotacje  czy wsparcie rzeczowe, chociażby dla szkół?

– Tak, to jest dobrze zorganizowane i dobrze funkcjonuje. Może nie wszyscy są z tego zadowoleni bo,  jak to jest przy różnych projektach, zawsze tych zgłoszeń jest więcej niż możliwości udzielenia pomocy. Niemniej jest to sprawa otwarta i też udzielaliśmy informacji, chociażby poprzez szkolenia, których wcześniej nie było, notabene. Organizowaliśmy takie szkolenia dla organizacji polonijnych, jak się poruszać w tym świecie różnych programów pomocowych dla Polonii.

– A jest coś, czego Polska mogłaby oczekiwać od nas?

 – Oczywiście idealnie byłoby, by to była taka wymiana dwustronna i gdzie też nie o wszystkim trzeba mówić. Myślę, że Polacy żyjący za granicą, którzy się interesują sytuacją w Polsce, doskonale o tym wiedzą, to jest kilka obszarów, na które warto zwrócić uwagę; promowanie kultury, języka polskiego, to jest kwestia współpracy gospodarczej – przecież Polacy są aktywni również i na emigracji, jako biznesmeni, przedsiębiorcy i tutaj też zależy nam na współpracy i myślę, że ona jest również korzystna dla Polonii; to jest kwestia tego, jaką pozycję Polonia ma w  kraju osiedlenia i z tej perspektywy dbania o interesy polskie, o postrzeganie Polski przez kraje osiedlenia.

        Wiemy, że Polska często jest niesłusznie oskarżana, atakowana, my się potrafimy bronić, ale też ważne jest, żeby taki głos pojawiał się z wewnątrz tego środowiska, czyli w społeczeństwie kanadyjskim, żeby Polonia umiała się z taką opinią pozytywną o Polsce przebić, żeby była wpływowa, żeby miała bezpośrednie odniesienia do polityki, do polityków kanadyjskich i do mediów kanadyjskich.

        To wszystko razem daje taki efekt, że nasz kraj ma mocniejsza pozycję. Fakt, że około 20 milionów Polaków żyje poza granicami naszego państwa; to z jednej strony szkoda, że nie jesteście z nami w kraju, bo to wzmacnia nasz kraj i jesteśmy wspólnotą, z drugiej strony, to też jest nasza siła; jesteście w wielu państwach, praktycznie wszędzie na świecie, i chodzi o to, żeby w ten sposób też siłę Polski wzmacniać poprzez wpływy Polaków żyjących zagranicą.

– Mówił Pan, że jest trochę ludzi, którzy wracają do Polski, czy to są głównie ludzie starzy, jadący na emeryturę, czy też zdarzają się rodziny z dziećmi, które uważają, że Polska jest lepszym krajem do wychowania dzieci czy z innych powodów?

– To jest bardzo różnie. Mógłbym od razu odpowiedzieć, że są te wszystkie kategorie osób. Ja dość często rozmawiam z wyjeżdżającymi stąd wiem. Statystyki nie prowadzimy, nie mógłbym podać ile osób wraca, bo osiągnęli już wiek emerytalny,  są tacy oczywiście, są rodziny z dziećmi urodzonymi tutaj, ale też poznałem młodych ludzi w przedziale wiekowym między 20 a 30, których rodzice tu zostają.

        Tak że to jest bardzo różnie, to wynika z tego, że kontakty z Polską są stałe; oni tam jeżdżą, poznają kraj, poznają ludzi, poznają to życie w Polsce i uznają, że to jest atrakcyjna propozycja dla nich. Tak że motywacje są bardzo różne, ale widoczny jest ruch w kierunku powrotu do Polski.

– Powiedziałby Pan, że to jest fala powrotów?

– Może jeszcze nie fala, bo my, nasze pokolenie, pamiętamy tę falę w drugą stronę, niestety, jak z Polski wyjeżdżały setki tysięcy ludzi.

        Tutaj jeszcze o takich liczbach nie mówimy, ale jest to na tyle zauważalne, że można mówić o zmianie. Natomiast, jak wrócę myślami do Wielkiej Brytanii, to tam można już powiedzieć o fali, bo z tego ponad miliona wróciło już między 200 a 300 tysięcy, a więc tam rzeczywiście nastąpiła fala powrotów.

– Panie Konsulu, na koniec zapytam co się Panu w Kanadzie podoba, a co się  nie podoba, może Pan o tym szczerze powiedzieć?

– Chwalić zawsze mogę, kraj jest piękny, ludzie są mili i otwarci, oczywiście jest wiele różnic między Kanadą i Polską, czy szerzej między Kanadą i Europą, które pewnie pozostaną. Ja z natury, ponieważ więcej życia spędziłem w Polsce niż na emigracji, bo nie tylko byłem konsulem, ale też emigrantem, to dla mnie jest oczywiste, że styl życia w Polsce jest mi bliższy i jest lepszy.

        Ja nie chcę tego oceniać, jest po prostu inaczej i wybieram Polskę, dlatego też Polaków żyjących na emigracji zawsze otwarcie zachęcam do powrotów.

        Ale co do Kanady, to jest tak, że jak kiedyś wracałem około 30 lat temu z emigracji do Polski nigdy o Kanadzie źle nie mówiłem.

        Decyzja wynikała po prostu z mojego wyboru, że ja chcę żyć w Polsce.

– Panie Konsulu dziękuję bardzo  jako Polak za tę promocję nas tutaj Polaków w Kanadzie, pan na to zwracał uwagę, na wkład Polaków, którzy tutaj mieszkają, w budowę tego kraju. Dziękuję za promocję Polski, historii polskiej, za te wszystkie tablice; na murze kościoła św. Kazimierza, przy konsulacie, w Owen Sound, o wielu rzeczach nie wiem, ale o tym co wiem, to jest to najwięcej ze wszystkich kadencji konsulów generalnych, które pamiętam, a mieszkam tu ponad 30 kilka lat.  

– Dziękuję bardzo i to jest tak że oczywiście nie ja sam zrobiłem i jeśli mogę tę okazję wykorzystać to chciałem podziękować wszystkim tym, którzy mnie, nas, tutaj wspierali. Z Polonią współpracowało mi się bardzo dobrze, niestety w ostatnim czasie została zakłócona lekko ciągłość pewnych zdarzeń, natomiast nie rezygnowaliśmy z niczego i jeszcze raz dziękuję że mogłem z państwem być.