Konserwatywny publicysta Aaron Gunn uważa, że odrzucenie przez partię liberalną Kolumbii Brytyjskiej jego kandydatury na stanowisko lidera tego ugrupowania stanowi pogwałcenie praw wyborczych członków partii. Gunn twierdzi, że to przeczy demokracji, a ci, którzy odrzucili jego kandydaturę, najwyraźniej uznali, że wiedzą lepiej od jej członków, co leży w interesie partii.

22 października Gunn dostał maila z informacją, że Leadership Election Organizing Committee (LEOC) przeprowadził “gruntowny przegląd” komentarzy zamieszczanych przez niego w mediach społecznościowych i doszedł do wniosku, że jego kandydatura byłaby “niespójna z poglądami partii liberalnej Kolumbii Brytyjskiej na temat pojedniania, różnorodności i akceptacji”. W mailu napisano, że Gunn ma możliwość odniesienia się do niektórych wpisów. Gunn odpowiedział po tygodniu, ale i tak jego kandydatura została odrzucona.

Do tego partia dodała nowy zapis do zasad wyboru lidera, zatwierdzony przez LEOC w lutym. Nowy zapis mówi o tym, że kandydować mogą tylko osoby, które nie nadszarpną reputacji partii. Wszyscy kandydaci muszą na piśmie zobowiązać się, że będą prowadzić kampanię i zachowywać się w taki sposób, by nie skompromitować partii.

Poniżej kontynuacja tekstu

Gunn uważa, że taki zapis jest subiektywny i w przeciwieństwie do innych, zapisanych wcześniej zasad, zależy od interpretacji.

Gunn zapowiedział 8 października, że będzie kandydował na lidera prowincyjnych liberałów. Kilka dni później NDP zarzuciło mu, że zaprzeczał istnieniu rasizmu systemowego. Jednocześnie inny kandydat, Michael Lee, poseł z okręgu Vancouver-Langara, zaczął nawoływać do odrzucenia kandydatury Gunna przypisując mu nietolerancję. Gunn napisał potem na twitterze, że urzędnikom partyjnym nie podoba się, że nie wykorzystał trzech okazji, by przyznać, że Kanada popełniła ludobójstwo względem ludności rdzennej.