Uchodź­cy przy­by­wa­ją­cy do Quebe­cu będą mieć tyl­ko pół roku na naucze­nie się fran­cu­skie­go. Rząd pro­win­cji kon­ty­nu­uje pra­cę nad kon­tro­wer­syj­ną usta­wą języ­ko­wą, któ­ra nakła­da na urzęd­ni­ków rzą­do­wych obo­wią­zek komu­ni­ko­wa­nia się z nowy­mi imi­gran­ta­mi wyłącz­nie po fran­cu­sku, gdy minie sześć mie­się­cy od momen­tu ich osie­dle­nia się w Quebe­cu. Prze­pis ma doty­czyć wszyst­kich bez wyjąt­ku, czy­li rów­nież uchodź­ców i osób ubie­ga­ją­cych się o azyl.

Przy­to­czo­ny arty­kuł usta­wy numer 96 został przed­sta­wio­ny w pro­win­cyj­nym par­la­men­cie w maju. Nie­daw­no zatwier­dzi­ła go komi­sja legi­sla­cyj­na zaj­mu­ją­ca się usta­wą, mimo kry­ty­ki ze stro­ny posłów libe­ral­nych i Québec Soli­da­ire. Usta­wa może wejść w życie wio­sną. Wcze­śniej musi być jesz­cze pod­da­na szcze­gó­ło­wym ana­li­zom w komisjach.

Do zła­go­dze­nia zasad prze­ko­ny­wa­ło rząd kil­ka orga­ni­za­cji, posło­wie opo­zy­cji, a nawet zwią­zek zawo­do­wy urzęd­ni­ków pro­win­cyj­nych. Nie­ste­ty bezskutecznie.

reklama

Simon Jolin-Bar­ret­te, mini­ster spra­wie­dli­wo­ści i mini­ster odpo­wie­dzial­ny za język fran­cu­ski, pod­kre­ślał, że dla nowych imi­gran­tów pod­sta­wo­wa zasa­da jest jasna – od pierw­sze­go dnia wszyst­ko po fran­cu­sku. Usta­wa prze­wi­du­je nie­wiel­kie odstęp­stwa i dopusz­cza komu­ni­ka­cję w innym języ­ku, ale tyl­ko wte­dy, gdy wyma­ga­ją tego spra­wy zdro­wot­ne, bez­pie­czeń­stwo publicz­ne lub pra­wo. Poza tym usta­wa zakła­da sze­ścio­mie­sięcz­ny okres łaski w szcze­gól­nych sytu­acjach, któ­re wyma­ga­ją uży­wa­nia inne­go języ­ka niż fran­cu­ski w przy­pad­ku nowych imi­gran­tów. Gdy jed­nak pół roku minie, pozo­sta­je tyl­ko komu­ni­ka­cja po francusku.

Obec­nie rząd komu­ni­ku­je się z imi­gran­ta­mi z innym języ­ku, jeśli o to popro­szą. Taka sytu­acja może trwać lata­mi, nawet przez całe życie, i to nie sprzy­ja inte­gra­cji, powie­dział rzecz­nik pra­so­wy mini­stra spra­wie­dli­wo­ści. Nowe pra­wo nie będzie doty­czyć osób, któ­re przy­by­ły do Quebe­cu przed jego uchwaleniem.

Orga­ni­za­cje spo­łecz­ne poma­ga­ją­ce nowym imi­gran­tom wzy­wa­ły rząd do wydłu­że­nia sze­ścio­mie­sięcz­ne­go okre­su, tłu­ma­cząc że trze­ba im dać wię­cej cza­su. Usta­wa w grun­cie rze­czy może utrud­niać inte­gra­cję imi­gran­tów, stwa­rza­jąc im prze­szko­dy w dostę­pie do usług rzą­do­wych. Oso­by takie, widząc że rząd jest im prze­ciw­ny i je odrzu­ca, skie­ru­ją się ku swo­jej mniej­szo­ści języ­ko­wej i nie będą chcia­ły się integrować.

Gari­ne Papa­zian-Zoh­ra­bian, pro­fe­sor psy­cho­lo­gii edu­ka­cji na Uni­ver­si­té de Mon­tréal, któ­ra zaj­mu­je się zagad­nie­nia­mi nauki fran­cu­skie­go przez imi­gran­tów, oce­nia, że pół roku to bar­dzo krót­ko, zwłasz­cza dla uchodź­ców i osób sta­ra­ją­cych się o azyl. Tacy imi­gran­ci na począt­ku są bar­dzo zdez­o­rien­to­wa­ni, muszą upo­rać się ze swo­ją prze­szło­ścią, tra­fia­ją na barie­ry kul­tu­ro­we. Od razu po przy­by­ciu do Quebe­cu nie są goto­wi na naukę języka.

Za wydłu­że­niem pół­rocz­ne­go okre­su opo­wia­da się też zwią­zek zawo­do­wy urzęd­ni­ków pań­stwo­wych zrze­sza­ją­cy 40 000 osób. Jego człon­ko­wie pro­po­nu­ją dwa lata.

Posłan­ka Québec Soli­da­ire, Ruba Gha­zal, pro­po­nu­je nawet okres trzy­let­ni, zarzu­ca­jąc przy tym rzą­do­wi zupeł­ne nie­zro­zu­mie­nie nowych imi­gran­tów. Mówi, że mini­ster spra­wie­dli­wo­ści nie widzi róż­ni­cy mię­dzy uchodź­cą a imi­gran­tem eko­no­micz­nym. Uchodź­cy potrze­bu­ją wię­cej zro­zu­mie­nia i pomocy.

Mini­ster Jolin-Bar­ret­te odrzu­ca pro­po­zy­cje, twier­dząc, że sześć mie­się­cy to „racjo­nal­ny” czas.