Sytuacja na Pearsonie nieco się poprawiła. W piątek podczas konferencji prasowej przewodnicząca Greater Toronto Airports Authority, Deborah Flint, przedstawiła najnowsze statystyki. Przyznała, że do ideału jeszcze daleko, ale działania podejmowane przez GTAA, rząd federalny, agencje, linie lotnicze i inne zainteresowane strony zaczynają przynosić efekty. Jest lepiej w kwestii czasów oczekiwania, opóźnień lotów, odwołań lotów i odbioru bagażu.

Z danych Canadian Air Transport Security Authority (CATSA), agencji prowadzącej kontrolę bezpieczeństwa, wynika, że 82 proc. pasażerów, którzy wylatywali z lotniska Pearsona w zeszłym tyogniu, przeszło kontrolę w czasie krótszym niż 15 minut. Średnia wędrująca za ostatnie 4 tygodnie poprawiła się w ten sposób o 1 proc. Flint mówi, że było to możliwe dzięki zatrudnieniu dodatkowych funkcjonariuszy.

W minionym tygodniu 44 proc. wszystkich lotów było wykonanych zgodnie z rozkładem. Dla porównania w zeszłym miesiącu było to 35 proc. Obecny wynik, choć lepszy, nie ma co się równać z osiąganymi przed pandemią.

Poprawę widać w obszarze odprawy celnej pasażerów przylatujących, dzięki czemu mniej osób musi czekać na pokładzie samolotu po wylądowaniu. W ostatnim tygodniu taka sytuacja dotyczyła 19 lotów. W lipcu średnia tygodniowa wynosiła 60. Tu Flint zwróciła uwagę na usprawnienia w aplikacji ArriveCAN.

Co do bagażu, to pasażerowie lotów krajowych oczekiwali na swoje walizki średnio 24 minuty – o 3 minuty krócej niż w zeszłym miesiącu. W przypadku lotów międzynarodowych widać poprawę o 3 minuty, a lotów z USA o 4 minuty.