Rocz­ni­ca “Akcji polskiej”

85 lat temu, 11 sierp­nia 1937 r., szef NKWD Niko­łaj Jeżow wydał roz­kaz numer 00485 naka­zu­ją­cy „cał­ko­wi­tą likwi­da­cję pol­skich sia­tek szpie­gow­skich”. Był to sygnał do roz­po­czę­cia ope­ra­cji pol­skiej – gigan­tycz­nej akcji eks­ter­mi­na­cji, któ­rej ofia­ra­mi padło ok. 100 tys. Pola­ków w ZSRS.

Gdy pod­pi­sa­ny został Trak­tat ryski, oko­ło milio­na Pola­ków pozo­sta­ło na dale­kich Kre­sach daw­nej Rze­czy­po­spo­li­tej. W pierw­szych latach ist­nie­nia sowiec­kie­go impe­rium cha­rak­te­ry­zo­wa­li się oni odpor­no­ścią na indok­try­na­cję nowe­go reżi­mu. Bar­dzo nie­wie­lu Pola­ków znaj­do­wa­ło się wśród władz sowiec­kich. Kil­ku z nich marzy­ło jed­nak o pod­ję­ciu pró­by zjed­na­nia swo­ich roda­ków. „Nasza ojczy­zna tu, nie tam” – mówił Feliks Kon. W 1925 r. utwo­rzo­no Pol­ski Rejon Naro­do­wo­ścio­wy na Ukra­inie im. Julia­na Mar­chlew­skie­go. W jego gra­ni­cach zamiesz­ki­wa­ło kil­ka­dzie­siąt tysię­cy Pola­ków. Sie­dem lat póź­niej utwo­rzo­no podob­ny region na Bia­ło­ru­si. Jego patro­nem został sowiec­ki zbrod­niarz pol­skie­go pocho­dze­nia Feliks Dzier­żyń­ski. W pol­skich okrę­gach auto­no­micz­nych wyda­wa­no pol­sko­ję­zycz­ną pra­sę, funk­cjo­no­wa­ły pol­skie szko­ły i ści­śle kon­tro­lo­wa­ne orga­ni­za­cje prze­zna­czo­ne dla Pola­ków. Utwo­rze­nie regio­nów mia­ło ogra­ni­czać nad­mier­ne ambi­cje ukra­iń­skich i bia­ło­ru­skich komu­ni­stów, któ­rzy dąży­li do zwięk­sza­nia nie­za­leż­no­ści swo­ich repu­blik wzglę­dem Moskwy. Pola­cy mie­li być narzę­dziem „przy­wo­ły­wa­nia do porząd­ku” Ukra­iń­ców i Białorusinów.

„Przy­wi­le­je” dla Pola­ków nie ozna­cza­ły, że nie byli pod­da­wa­ni kon­tro­li pań­stwa tota­li­tar­ne­go i repre­sjo­no­wa­ni. Szcze­gól­nie bru­tal­nie zwal­cza­no Kościół kato­lic­ki. „Dano im pew­ną nie­za­leż­ność, ale pró­ba zakoń­czy­ła się nie­po­wo­dze­niem, m.in. z powo­du nie­chę­ci Pola­ków do kolek­ty­wi­za­cji rol­nic­twa i ich przy­wią­za­nia do wia­ry kato­lic­kiej, któ­ra w ZSRS czę­sto była nazy­wa­na ‘pol­ską wia­rą’. Wśród Pola­ków wybu­cha­ły bun­ty, któ­re wła­dze sowiec­kie musia­ły pacy­fi­ko­wać przy pomo­cy mili­cji i woj­ska” – mówi PAP Mariusz Kwa­śniak, współ­au­tor wysta­wy IPN poświę­co­nej „ope­ra­cji polskiej”.

Kul­mi­na­cja repre­sji nastą­pi­ła po roz­ka­zie Jeżo­wa z sierp­nia 1937 r. Jed­nak Pola­cy w ZSRS przez cały okres trwa­nia para­no­icz­nej wła­dzy sowiec­kiej byli uzna­wa­ni za podej­rza­nych. Tak było w okre­sie kolek­ty­wi­za­cji i akcji ate­istycz­nej, w trak­cie gło­du na Ukra­inie i wysie­dleń w 1935 roku, w cza­sie likwi­da­cji Pol­skich Okrę­gów Auto­no­micz­nych, tzw. Mar­chlewsz­czy­zny i Dzier­żyńsz­czy­zny. Już w 1933 r. doszło do pierw­szych wysie­dleń Pola­ków i przed­sta­wi­cie­li innych naro­do­wo­ści z obsza­rów przy­gra­nicz­nych. W doku­men­tach NKWD poja­wia­ła się wizja pol­skie­go spi­sku wymie­rzo­ne­go w reżim sowiec­ki. Na począt­ku 1937 r. ludo­wy komi­sarz spraw wewnętrz­nych ZSRS Niko­łaj Jeżow prze­ka­zał Sta­li­no­wi infor­ma­cję o ist­nie­niu pod­ziem­nej Pol­skiej Orga­ni­za­cji Woj­sko­wej. Przy­na­leż­ność do tej nie­ist­nie­ją­cej od 1921 r. for­ma­cji mia­ła stać się jed­nym z naj­częst­szych oskar­żeń wobec Pola­ków aresz­to­wa­nych kil­ka mie­się­cy później.

9 sierp­nia 1937 r. Biu­ro Poli­tycz­ne KC WKP(b) zatwier­dzi­ło roz­kaz Ludo­we­go Komi­sa­rza Spraw Wewnętrz­nych o likwi­da­cji pol­skich grup szpie­gow­sko-dywer­syj­nych i orga­ni­za­cji POW. Dwa dni póź­niej Jeżow wydał roz­kaz uści­śla­ją­cy decy­zję par­tii. „Wszy­scy aresz­to­wa­ni, zależ­nie od stop­nia ujaw­nio­nej winy wyka­za­ne­go w toku śledz­twa, dzie­le­ni są na dwie kate­go­rie: pierw­sza kate­go­ria, pod­le­ga­ją­ca roz­strze­la­niu, do któ­rej nale­żą szpie­gow­skie, dywer­syj­ne, szkod­ni­cze i powstań­cze kadry pol­skie­go wywia­du; dru­ga kate­go­ria, do któ­rej nale­żą mniej aktyw­ni z nich, pod­le­ga­ją­ca karze zamknię­cia w wię­zie­niu i łagrach z wyro­ka­mi od 5 do 10 lat”. W tym samym cza­sie fala repre­sji dotknę­ła tak­że inne naro­dy ZSRS, ale, jak zauwa­ża histo­ryk Niko­łaj Iwa­now, to Pola­cy byli „pierw­szym naro­dem ukaranym”.

W TRAKCIE WIELKIEGO TERRORU, JAKI ZAPANOWAŁ W TYM CZASIE W SOWIETACH, KORZYSTANO GŁÓWNIE Z PIERWSZEJ KATEGORII KARY I W REZULTACIE, WEDŁUG USTALEŃ ROSYJSKIEGO STOWARZYSZENIA „MEMORIAŁ”, ZAMORDOWANO CO NAJMNIEJ 111 TYS. POLAKÓW. TOMASZ SOMMER, AUTOR JEDNEJ Z MONOGRAFII TEGO MORDU, PT. „OPERACJA ANTYPOLSKA NKWD 1937–1938”, LICZBĘ ZABITYCH SZACUJE NA BLISKO 140 TYS., WLICZAJĄC TEŻ W TĘ STATYSTYKĘ OFIARY ŁAGRÓW ORAZ RODZINY REPRESJONOWANYCH, KTÓRE PRZEŚLADOWANO NA PODSTAWIE ROZKAZU O NUMERZE 00486. „DECYZJA O REPRESJONOWANIU RODZIN DOTYCZYŁA NIE TYLKO POLAKÓW, ALE RÓWNIEŻ INNYCH NACJI. SKALA TEJ ZBRODNI NIE ZOSTAŁA DO DZIŚ ZBADANA, ALE NALEŻY ZAKŁADAĆ, ŻE ROZKAZ TEN STOSOWANO MASOWO. ISTNIEJE HIPOTEZA, ŻE TO WŁAŚNIE SKALA RESTRYKCJI WOBEC CZŁONKÓW RODZIN „ZDRAJCÓW OJCZYZNY” DOPROWADZIŁA DO ZAKOŃCZENIA WIELKIEGO TERRORU, POPRZEZ PARALIŻ OŚRODKÓW PENITENCJARNYCH, DOMÓW DZIECKA CZY SIEROCIŃCÓW” – MÓWI PAP MARIUSZ KWAŚNIAK. NA PODSTAWIE ROZKAZÓW JEŻOWA DZIECI SKAZANYCH ZOSTAŁY „UWIĘZIONE W OBOZACH ALBO KOLONIACH PRACY NKWD LUB W DOMACH DZIECKA O SPECJALNYM REŻIMIE”, ZAŚ „DZIECI KARMIONE PIERSIĄ KIEROWANE RAZEM ZE SKAZANYMI MATKAMI DO OBOZÓW, SKĄD PO OSIĄGNIĘCIU 1–1,5 ROKU PRZENOSZONE DO DOMÓW DZIECKA I ŻŁOBKÓW”.

Zabi­ja­no za nazwi­sko o pol­skim brzmie­niu lub wyzna­nie. Nie­raz zupeł­nie przy­pad­ko­wych ludzi

Pod­sta­wą aresz­to­wa­nia mogło być miej­sce uro­dze­nia na tere­nie przed­ro­zbio­ro­wej Pol­ski, nazwi­sko o pol­skim brzmie­niu lub wyzna­nie. To powo­do­wa­ło, że mor­do­wa­no jako Pola­ków tak­że Bia­ło­ru­si­nów, Litwi­nów, Rosjan, Ukra­iń­ców i Żydów. Zarzą­dy regio­nal­ne NKWD, aby speł­nić wyma­ga­nia „cen­tra­li”, aresz­to­wa­ły zupeł­nie przy­pad­ko­wych ludzi, któ­rych nazwi­ska mia­ły pol­ski cha­rak­ter. Według ame­ry­kań­skie­go histo­ry­ka Terry’ego Mar­ti­na w cza­sie Wiel­kie­go Ter­ro­ru Polak miesz­ka­ją­cy w ZSRS miał 31 razy więk­szą szan­sę być roz­strze­la­nym, niż wyno­si­ła śred­nia dla innych grup naro­do­wo­ścio­wych. O ska­li zbrod­ni świad­czą rapor­ty skła­da­ne Sta­li­no­wi przez Jeżo­wa. Już 10 wrze­śnia mel­do­wał, że „spo­śród pol­skich zbie­gów, uchodź­ców poli­tycz­nych, jeń­ców wojen­nych, osób utrzy­mu­ją­cych sto­sun­ki z kon­su­la­ta­mi i innych kon­tyn­gen­tów, podej­rza­nych o szpie­go­stwo na rzecz Pol­ski, aresz­to­wa­no 23216 osób”.

Wobec aresz­to­wa­nych sto­so­wa­no typo­we dla NKWD tor­tu­ry słu­żą­ce wymu­sze­niu przy­zna­nia się do sta­wia­nych fik­cyj­nych zarzu­tów. Następ­nie funk­cjo­na­riu­sze sowiec­kiej bez­pie­ki prze­sy­ła­li spra­wę do tzw. trój­ki lub dwój­ki, któ­ra kwa­li­fi­ko­wa­ła oskar­żo­nych do pierw­szej lub dru­giej kate­go­rii, a następ­nie prze­sy­ła­ła listy ska­za­nych do Moskwy. Tam tzw. albu­my oskar­żo­nych pod­pi­sy­wa­li Jeżow i pro­ku­ra­tor Andriej Wyszyń­ski. Czę­sto byli wyrę­cza­ni przez swo­ich zastęp­ców. „Z zasa­dy w 95 proc. przy­pad­ków dawa­no naj­wyż­szy wymiar kary. Potem spi­sy­wa­no pro­to­kół i dawa­no do pod­pi­su Jeżo­wo­wi. Jeżow, jak nie­jed­no­krot­nie sam widzia­łem, nawet ich nie czy­tał, otwie­rał na ostat­niej stro­nie i ze śmie­chem pytał Cesar­skie­go [Wła­di­mi­ra Cesar­skie­go, kie­row­ni­ka moskiew­skie­go oddzia­łu NKWD – przyp. PAP], ilu tu Polacz­ków… pod­pi­sy­wał, nie czy­ta­jąc, już był tam pod­pis Wyszyń­skie­go” – zezna­wał pol­sko­ję­zycz­ny funk­cjo­na­riusz NKWD Sta­ni­sław Redens, szwa­gier Sta­li­na, jeden z wyko­naw­ców zbrod­ni. On rów­nież został oskar­żo­ny o przy­na­leż­ność do pol­skiej siat­ki szpie­gow­skiej i roz­strze­la­ny w lutym 1940 r.

 

Ope­ra­cja pol­ska ozna­cza­ła też nie­mal cał­ko­wi­tą zagła­dę pol­skich komu­ni­stów. Nie­licz­nych ura­to­wa­ła służ­ba w pogrą­żo­nej w woj­nie domo­wej Hisz­pa­nii lub pol­skie wię­zie­nie. Wiel­ka czyst­ka, któ­rej czę­ścią była ope­ra­cja pol­ska, pożar­ła tak­że swo­je­go głów­ne­go wyko­naw­cę. Wio­sną 1939 r. pozba­wio­ny wpły­wów Jeżow został aresz­to­wa­ny, oskar­żo­ny o szpie­go­stwo na rzecz Pol­ski i Nie­miec i roz­strze­la­ny w lutym 1940 r. Zdję­cia, na któ­rych znaj­do­wał się wraz ze Sta­li­nem, pod­da­no retu­szo­wi. Jak zwra­ca uwa­gę Niko­łaj Iwa­now, sowiec­ki dyk­ta­tor był swe­go rodza­ju „zle­ce­nio­daw­cą” ope­ra­cji pol­skiej: „Sta­lin nie wni­kał w deta­le maso­wych repre­sji, jedy­nie zachę­ca­jąc swych pod­wład­nych do jesz­cze więk­sze­go zaan­ga­żo­wa­nia w ter­ror, do zwięk­sze­nia limi­tów aresz­to­wa­nych, zasto­so­wa­nia coraz ostrzej­szych środ­ków prze­śla­do­wa­nia ofiar”.

Gigan­tycz­na zbrod­nia z lat 1937–1938 była cał­ko­wi­cie prze­mil­cza­na w okre­sie PRL. Rów­nież na emi­gra­cji wie­dza o maso­wej eks­ter­mi­na­cji Pola­ków była bar­dzo nie­wiel­ka. Dopie­ro w 1991 r. w Pol­sce uka­za­ła się pierw­sza syn­te­za dzie­jów Pola­ków w impe­rium sowiec­kim pió­ra Niko­ła­ja Iwa­no­wa „Pierw­szy naród uka­ra­ny. Pola­cy w Związ­ku Radziec­kim 1921–1939”. Pod koniec lat dzie­więć­dzie­sią­tych wyni­ki badań nad zbrod­nią na Pola­kach opu­bli­ko­wał „Memo­riał”. Kolej­nym prze­ło­mem w bada­niach nad ope­ra­cją pol­ską było nawią­za­nie bli­skiej współ­pra­cy mię­dzy pol­skim Insty­tu­tem Pamię­ci Naro­do­wej a archi­wi­sta­mi z Ukra­iny, gdzie zacho­wa­ła się ogrom­na doku­men­ta­cja mor­du. W 2010 r. uka­za­ła się wspól­na publi­ka­cja IPN i Archi­wum Służ­by Bez­pie­czeń­stwa Ukra­iny „Pol­ska i Ukra­ina w latach trzy­dzie­stych-czter­dzie­stych XX wie­ku. Tom 8. Wiel­ki ter­ror. Ope­ra­cja pol­ska 1937–1938”. Od 2018 r. IPN pre­zen­tu­je wysta­wę plan­szo­wą „Roz­kaz nr 00485. Anty­pol­ska ope­ra­cja NKWD na sowiec­kiej Ukra­inie 1937–1938”. Do tej pory oglą­da­li ją widzo­wie w kil­ku­dzie­się­ciu miej­scach w Pol­sce, Ukra­inie, USA i Australii.

W 2009 r. Sejm RP przy­jął uchwa­łę upa­mięt­nia­ją­cą ofia­ry zbrod­ni doko­na­nych w latach 1937–1939 na Pola­kach w ZSRS: „Sejm Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej odda­je cześć pamię­ci 150 tys. Pola­ków zamor­do­wa­nych przez NKWD w latach 1937–1939 w ramach tzw. ope­ra­cji pol­skiej w cza­sie Wiel­kie­go Ter­ro­ru. Sejm wyra­ża wdzięcz­ność dzia­ła­czom rosyj­skie­go sto­wa­rzy­sze­nia +Memo­riał+ oraz tym histo­ry­kom rosyj­skim i ukra­iń­skim, któ­rzy pod­trzy­mu­ją pamięć o ludo­bój­stwie doko­na­nym na naszych nie­win­nych rodakach”.

W 2014 R. W KSIĘGARNIACH POJAWIŁA SIĘ SKIEROWANA DO SZEROKIEJ PUBLICZNOŚCI WSPOMNIANA MONOGRAFIA TOMASZA SOMMERA „OPERACJA ANTYPOLSKA NKWD 1937–1938”. W TYM SAMYM ROKU PROF. IWANOW OPUBLIKOWAŁ MONOGRAFIĘ „ZAPOMNIANE LUDOBÓJSTWO. POLACY W PAŃSTWIE STALINA. OPERACJA POLSKA 1937–1938”. W PRZEDMOWIE WYRAŻAŁ ŻAL Z POWODU SWOISTEJ AMNEZJI, KTÓRA OBJĘŁA SOWIECKĄ ZBRODNIĘ Z KOŃCA LAT TRZYDZIESTYCH: „TO, CO SIĘ STAŁO NA KRESACH, JEST TRAGEDIĄ NA MIARĘ KATYNIA. POLACY, POLSKIE OFIARY KOMUNIZMU NIE MOGĄ I NIE POWINNI BYĆ DZIELENI NA NASZYCH I ICH OFIARY NA LEPSZYCH I GORSZYCH, NA TYCH PIERWSZEJ I DRUGIEJ KATEGORII. POLSKA PAMIĘĆ HISTORYCZNA NIE POWINNA BYĆ WYBIÓRCZA. NIE MOŻE BYĆ SILNYM, ZDROWYM I GODNYM SZACUNKU NARÓD, KTÓRY ZAPOMINA LUB WYKREŚLA Z PAMIĘCI TAK WAŻNĄ CZĘŚĆ WŁASNEJ HISTORII”. (PAP)

Autor: Michał Szukała

js/