W momentach, gdy świat choćby na chwilę traci równowagę, nasze emocje reagują szybciej, niż zdążymy to zauważyć. Wydarzenia, które wstrząsają lokalną społecznością, potrafią poruszyć nas głęboko — nawet jeśli dzieją się w szkole, do której nie chodzą nasze dzieci, albo w mieście, którego nigdy nie odwiedziliśmy. Kryzys nie zna granic geograficznych. Dotyka tego, co w nas najdelikatniejsze: poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata i wiary w przewidywalność jutra. W ostatnich dniach wiele osób, z którymi rozmawiałam, wracało do tego samego tematu. Każda historia była inna, ale emocjonalne źródło pozostaje wspólne. To pokazuje, jak bardzo jesteśmy ze sobą połączeni — nie tylko z miejscem, w którym żyjemy, ale też z ludźmi wokół nas.
Jedna z osób, 38‑letnia mama dwójki dzieci, opowiadała, że po wiadomościach o tragedii w BC poczuła, jak wracają lęki z pierwszych miesięcy emigracji. Trudność w koncentracji, napięcie w ciele, ciągłe sprawdzanie telefonu — to reakcje, które mogą pojawić się, gdy coś narusza nasze poczucie bezpieczeństwa. Umysł wraca wtedy do momentów, w których czuliśmy się najmniej pewnie, jakby sprawdzał, czy fundamenty, na których stoimy, są wystarczająco stabilne. To nie jest słabość ani cofnięcie się w rozwoju, lecz naturalny mechanizm ochronny. W takich chwilach pomaga ograniczenie nadmiaru informacji, powrót do rutyny, rozmowa z kimś bliskim oraz drobne działania, które przywracają poczucie wpływu — te ciche, ale znaczące sygnały dnia.
Inny rozmówca, mężczyzna mieszkający w Kanadzie od niespełna roku, powiedział, że w obliczu ostatnich wydarzeń coraz częściej zadaje sobie pytanie: „Po co to wszystko?”. Zauważa, że w momentach, gdy świat wydaje się kruchy i nieprzewidywalny, takie pytania pojawiają się szczególnie często — zwłaszcza u młodych ludzi, którzy próbują odnaleźć sens życia w realiach dzisiejszego świata.
To naturalne. Kiedy coś nas porusza, umysł próbuje na nowo poukładać rzeczywistość, sięgając po pytania, które zwykle trzymamy w cieniu. Myśli o sensie nie są oznaką zagrożenia — są próbą nadania znaczenia temu, co trudne. Sens nie jest wielką ideą, która spada z nieba. Sens to działanie: troska o innych, powrót do siebie po ciężkim dniu, odpowiedź na kryzys w sposób zgodny z wartościami.
Pytanie „Jaki jest sens życia?” powraca w różnych momentach życia, także u młodych ludzi stojących na progu dorosłości. W świecie pełnym presji i oczekiwań wielu z nich szuka czegoś prawdziwego — nie tylko sukcesu, ale poczucia, że ich życie ma osobisty kierunek.
Pamiętam siedemnastolatkę, która szukała pomocy psychologicznej w chwili, gdy zmagała się z myślami samobójczymi, w czasie pierwszej sesji terapeutycznej, która miała „wszystko na papierze”, a jednak patrzyła na mnie z pytaniem: „Czy to wszystko ma znaczenie?”. Jaki jest sens? Pracowaliśmy miesiącami nad jej wartościami, pasjami i lękami, aż zaczęła budować życie, które było naprawdę jej. Sens pomaga budować tożsamość, wzmacnia motywację i odporność psychiczną. Każdy człowiek ma własne potrzeby i pragnienia, a to, co daje poczucie znaczenia, może być małe, ciche, codzienne. Dla jednych to relacje, dla innych twórczość, rozwój, ciekawość, wiara czy działanie na rzecz innych.
Poszukiwanie sensu jest jednym z najbardziej ludzkich doświadczeń. Nie istnieje jedna definicja ani jedna właściwa droga. Sens nie jest czymś, co otrzymujemy raz na zawsze — raczej czymś, co odkrywamy i nadajemy życiu poprzez decyzje, działania i relacje. Każdy człowiek ma swoją własną historię, swoje możliwości, swoje pragnienia. To, co dla jednej osoby jest źródłem spełnienia, dla innej może być tylko etapem. Każdy z nas ma prawo szukać tego, co daje mu poczucie kierunku i wartości.
Kryzysy — nawet te odległe — odsłaniają delikatność naszej równowagi, ale też pokazują, że jesteśmy ludźmi, którym zależy. Reagujemy, bo kochamy. Pytamy, bo chcemy zrozumieć. Szukamy sensu zycia, bo życie ma dla nas wartość. W kraju tworzonym przez ludzi z różnych zakątków świata każdy wnosi swoją historię, swoją wrażliwość i swoje pytania. Każdy ma prawo reagować po swojemu. A w chwilach niepewności warto pamiętać, że sens nie znika w kryzysie — czasem właśnie wtedy staje się bardziej widoczny.
Dla młodych ludzi, którzy dopiero budują swoją drogę, to szczególnie ważne. Nie musicie znać wszystkich odpowiedzi od razu. Nie musicie mieć gotowego planu na całe życie. Wystarczy, że będziecie szukać tego, co dla was prawdziwe — krok po kroku, czasem po omacku, czasem z pomocą innych. Sens nie zawsze przychodzi w formie wielkiego odkrycia. Często zaczyna się od małych rzeczy: od rozmowy, od ciekawości, od pierwszego wyboru, który jest naprawdę wasz.
I co równie ważne — nie trzeba szukać sensu w samotności. Rozmowa z psychologiem, terapeuta, czy inną zaufaną osobą może być ogromnym wsparciem, zwłaszcza wtedy, gdy świat wydaje się zbyt głośny albo zbyt niepewny. Proszenie o pomoc jest oznaką odwagi i troski o siebie, a nie słabości. Każdy ma prawo z niej skorzystać.
Życie nie zawsze jest proste, ale zawsze może być znaczące. A sens zycia— nawet jeśli czasem trudno go dostrzec — potrafi wracać w najmniej spodziewanych momentach.
Dr. S. Jack Olszewski, RCC
Specjalista zdrowia psychicznego, wykładowca akademicki, autor/wydawca
W przypadku pytań lub potrzeby konsultacji dotyczących kwestii psychologicznych – kontakt drsjackolszewski@gmail.com


































































