Chińska wojna z korupcją – czy to  koniec czy początek? – czytamy w South China Morning Post

Xi Jinping w 2018 roku (na początku drugiej kadencji) ogłosił „przytłaczające zwycięstwo” w walce z korupcją.
W pierwszych pięciu latach kampanii rzeczywiście usunięto bardzo prominentne postacie, m.in. Zhou Yongkanga (byłego członka Stałego Komitetu Politbiura).
Jednak ostatnie dane pokazują, że kampania nigdy nie wyhamowała, a wręcz nabiera tempa: w zeszłym roku ukarano ponad 983 000 osób
zatrzymano rekordowe 65 bardzo wysokich urzędników („tygrysów”)

Żaden z usuniętych w ostatnim czasie wysokich urzędników nie weźmie udziału w zbliżających się „dwóch sesjach” – coroczne posiedzenia parlamentu i CPPCC).
Autor sugeruje, że słynne „zwycięstwo” z 2018 r. było raczej początkiem nowej, permanentnej fazy antykorupcyjnej, która stała się „nową normą”.
Kampania jest teraz ściśle powiązana z priorytetami Xi: kontrolą ryzyka finansowego, stabilnością polityczną i przygotowaniem gruntu pod kluczowe wydarzenia polityczne.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Krótko mówiąc, antykorupcja w Chinach nie kończy się – przechodzi w stan ciągły .