Czy uważasz, że państwo powinno mieć prawo wkraczać do Twojego domu i kryminalizować zwykłe, codzienne rozmowy?

Jeśli nie – koniecznie przeczytaj projekt ustawy C-16 (Protecting Victims Act), przedłożonej w grudniu 2025 roku przez rząd Kanady.

Ustawa wprowadza nowe przestępstwo w Kodeksie karnym – sekcja 264.01 – „coercion or control of intimate partner”, czyli zachowania „przemocowe lub kontrolujące” wobec intymnego partnera.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

 Przestępstwem stanie się wzorzec (pattern) zachowań, które nie muszą zawierać przemocy fizycznej, gróźb, napaści czy jakichkolwiek dotychczasowych przestępstw.
Wystarczy, że zachowania te mogą sprawić, że partner poczuje się zagrożony fizycznie lub psychicznie – nawet jeśli intencją sprawcy była zwykła troska, a nie zastraszenie.

Ustawa wymaga „intencji” albo „świadomości/lekkomyślności” co do efektu, ale interpretacja tego elementu w praktyce może być bardzo szeroka i subiektywna – zwłaszcza po fakcie, w trakcie konfliktu rozwodowego czy separacji.

Przykłady zachowań, które mogą zostać uznane za element takiego „wzorca kontroli” to:

  • Pytać współmałżonka/współpartnera, gdzie jest, kiedy obiecał wrócić o określonej godzinie
  • Wyrażać zaniepokojenie nadmiernym piciem alkoholu partnera
  • Dyskutować / nie zgadzać się z decyzjami o wydatkach domowych
  • Prosić, by nie dawać dzieciom fast foodu lub słodyczy codziennie
  • Zwracać uwagę na zbyt długą nieobecność w domu i brak czasu dla rodziny
  • Ustawiać wspólne zasady funkcjonowania domu (np. porządek, godziny, budżet)
  • Wyrażać obawy o zdrowie psychiczne lub fizyczne partnera / dzieci

To są normalne elementy małżeństwa, rodzicielstwa i wspólnego życia. Miliony rodzin na całym świecie tak funkcjonują – i nagle mogą stać się przedmiotem policyjnego śledztwa i procesu karnego.

Tymczasem już dziś prawo kanadyjskie (i polskie) penalizuje stalking, groźby, przemoc fizyczną, psychiczną, ekonomiczną, ograniczanie wolności itp. Problem w tym, że C-16 idzie dalej – tworzy nowe, bardzo szeroko sformułowane przestępstwo, które w rękach zdeterminowanego oskarżyciela (lub w trakcie ostrego konfliktu rodzinnego) może posłużyć do kryminalizacji zwykłych, nieidealnych, ale niegroźnych interakcji.

Efekt? Policja i sądy mogą wkraczać do zwykłych domów na podstawie subiektywnego poczucia „zagrożenia” jednej ze stron. Będzie to Kolejny oręż  w walkach rodziców w trakcie rozwodów o dzieci, a ludzie będą bać się normalnie rozmawiać z partnerem o trudnych sprawach, bo „a co jeśli kiedyś zostanie to użyte przeciwko mnie?”

Rząd argumentuje, że chodzi o ochronę przed eskalacją przemocy i wcześniejszą interwencję. Ale granica między troską a „kontrolą” jest cienka i bardzo podatna na interpretację po fakcie.