Tylko dla dojrzałych wiekiem – inni nie zrozumieją.
Wiadomo, że z wiekiem nie tylko ciało się starzeje, ale i głowa, a szczególnie to co w tej głowie zostaje. Z pamięcią u osób starszych to może być całkiem do kitu. Ale nie u wszystkich. Są tacy którzy wszystko świetnie pamiętają, a to czego nie pamiętają to o tym nie wiedzą. Mam taką koleżankę, jeszcze z Polski, która jest z natury bardzo z siebie zadowolona. Zawsze taka była – a znam ją już ponad pół wieku. Pochodziła z najlepszego domu, była w najlepszej szkole, dostała się na najlepsze studia, które ukończyła z wyróżnieniem. Tylko ja tam byłam. Studia skończyła ledwo, ledwo,  Oblewała tyle egzaminów, ile się tylko dało, żeby nie wylecieć. Ale jej nic to  nie przeszkadzało, żeby zawsze mieć dobrą wizję siebie. Trudno powiedzieć, czy była w spektrum osobowości narcystycznej, bo jeszcze niedawno takich terminów do opisania osobowości nie używano. Na pewno była w spektrum osobowości wspaniałej – i to jej zostało. Być może wynikało to z tego, że tak właściwie to nie miała się czym chwalić, a równocześnie nie chciała pokazać, że nie ma się czym chwalić, więc próbowała nadrobić te braki budująć wspaniałą niby-rzeczywistość dookoła siebie.
Kilka dekad do przodu, jesteśmy obie w Kanadzie, choć poznałyśmy się pół wieku temu w Polsce. Tak się złożyło, że obie mamy problemy ze zdrowiem – choć kto ich nie ma? Na początku śmiałyśmy się, że się wyrównujemy: ona zaczęła mieć poważne problemy z pamięcią,  ja z kolei poważne problemy z ciałem.
Ostatnio do mnie zadzwoniła. Rozmowa była krótka, bo o czym tu rozmawiać, z kimś kto niewiele pamięta. Mimochodem wspomniałam, że miałam iść na bal wiosenny, ale mój ‘chłopak’ zachorował i będziemy siedzieć w domu. To wywołało u niej wspomnienie jakiegoś balu kapitańskiego, na którym kiedyś byłyśmy. Powiedziała, że to był bardzo elegancki i udany bal. A ja sobie wtedy przypomniałam że to wcale tak nie było. Bal sam w sobie był elegancki, ale nasze wyjście? Szkoda gadać. Pomimo tego że załatwiłam dwóch żeglarzy, którzy mieli z nami tańczyć poloneza to nic nam z tego nie wyszło. Z prostej przyczyny, że moja koleżanka przyjechała do mnie szykować się na bal nie o godzinie 16:00 tak jak się umawiałyśmy, tylko o godzinie 19:00 tej, a bal zaczynał się o godzinie 18 tej. Czyli poloneza tańczyło się o jakiejś 18:30.  Oczywiście jak przyjechała o 7 wieczorem, to nie mogłyśmy pojechać od razu, ponieważ ona nie była gotowa i musiała się najpierw wyszykować. Kiedy już tam dojechałyśmy, to okazało się, że nasi partnerzy zostali porwani do poloneza przez inne panie. A moja koleżanka, zaczęła mieć  do mnie pretensje, że nie ma poloneza. Specjalnie dla niej? Więc po dzisiejszych wspominkach o tym fantastycznym balu, który pamiętała moja koleżanka, która mało już pamięta, pomyślałam sobie, że właściwie to nie mam co jej przypominać jak to naprawdę było, bo to nie ma już znaczenia i dobrze, że ma takie dobre wspomnienia. A może to niedobrze, że to ja pamiętam wszystko – aż za dobrze? Po co mi to? Zbyt dobra pamięć, szczególnie w wieku starszym,  może nie zawsze nam służyć na pogodę ducha.
Michalinka, 17 kwietnia, 2026
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU