Premier Danielle Smith stwierdziła, że nie będzie „demonizować ani marginalizować” mieszkańców Alberty, którzy popierają niepodległość tej prowincji, odpowiadając w ten sposób na pytania reporterów zadane po ostrzeżeniach premiera Kolumbii Brytyjskiej Davida Eby’ego i rządu federalnego dotyczących rzekomej “zdrady” grup niepodległościowych na rzecz Stanów Zjednoczonych.
Komentarze Smith pojawiły się po tym, jak Eby stwierdził, że ubieganie się o zagraniczną pomoc w rozbiciu Kanady może być równoznaczne ze zdradą stanu. Uwagi te pojawiły się podczas spotkania Pierwszych Ministrów i późniejszej konferencji prasowej.
Poproszona o odpowiedź Smith powiedziała, że sondaże wskazują, iż ok. 30% mieszkańców Alberty (około miliona osób) straciło wiarę w Konfederację po tym, co określiła jako dekadę wrogości rządu federalnego wobec prowincji.
„Sondaże wskazują, że aż 30% mieszkańców Alberty straciło nadzieję” – powiedział Smith. „To około miliona osób i nie zamierzam demonizować ani marginalizować miliona moich współobywateli, skoro mają uzasadnione pretensje”. Smith podkreśliła, że jej rząd Zjednoczonych Konserwatystów popiera „silną i suwerenną Albertę w ramach zjednoczonej Kanady”, zwracając uwagę na ustawodawstwo przyjęte na początku jej kadencji, potwierdzające to stanowisko. Dodała jednak, że frustracja polityką Ottawy napędza rosnące poparcie dla niepodległości Alberty i Zachodu.
„Przez 10 lat rządów Justina Trudeau nasza prowincja była nieustannie atakowana” – powiedział Smith. „Atakowano naszą gospodarkę, nasze prawa prowincjonalne, a także nasze wolności osobiste i nasz styl życia”.
Jej zdaniem, reakcją powinno być przywrócenie zaufania poprzez działanie, a nie potępianie.
„Musimy dać mieszkańcom Alberty nadzieję” – powiedział Smith. „Musimy im pokazać – nie tylko powiedzieć, nie tylko słowami, ale czynami – że Kanada potrafi działać”.
Wcześniej reporter zapytał Eby’ego, czy jego obawy dotyczące grup niepodległościowych Alberty i Zachodu zabiegających o wsparcie ze strony USA zostały omówione podczas spotkania. Eby stwierdził, że choć wewnętrzne debaty na temat federalizmu, uprawnień prowincjonalnych czy referendów są uzasadnione, to angażowanie w nie rządów zagranicznych przekracza pewne granice.
„To kraj, o który walczyli moi dziadkowie” – powiedział Eby. „To kraj, o który musimy walczyć, i jest wielu ludzi, którzy chcieliby nam go odebrać”.
Stwierdził, że zwracanie się do obcego rządu o pomoc w dążeniu Alberty lub Zachodu do niepodległości jest niedopuszczalne.
Pytania o zaangażowanie Stanów Zjednoczonych nasiliły się, gdy reporterzy zaczęli pytać premiera Carneya o spotkania członków administracji Trumpa z grupami niepodległościowymi Alberty i Zachodu, a także o komentarze amerykańskich urzędników sugerujące otwartość na tego typu dyskusje.
Zapytany, czy jest to ingerencja zagraniczna, premier odpowiedział, że Kanada oczekuje poszanowania swojej suwerenności.
„Oczekiwałbym, że administracja USA uszanuje suwerenność Kanady i że ograniczy dyskusję na temat procesu demokratycznego w Albercie do mieszkańców Alberty i Kanadyjczyków” – powiedział, dodając, że kwestia ta zostanie poruszona za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych w Waszyngtonie i Ottawie.
„W pełni zgadzam się z wypowiedziami premiera Smith z tamtego momentu” – dodał później premier. „Oczekujemy, że administracja USA uszanuje suwerenność Kanady”.
Dodał, że jasno wyrażał to stanowisko w rozmowach z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
„Kiedy rozmawiam z prezydentem USA, podkreślam to – kropka – a potem kontynuujemy rozmowy o tym, jak możemy współpracować” – powiedział.
Naciskany, czy Trump kiedykolwiek poruszył kwestię niepodległości Alberty lub Zachodu, premier odparł, że nie, i zauważył, że ostatnie komentarze przedstawicieli władz USA pojawiły się dopiero w ciągu ostatnich 24–48 godzin.
„Nie komentuję na bieżąco wszystkiego, co robi administracja” – powiedział. „Podtrzymuję to, co właśnie powiedziałem o poszanowaniu naszej suwerenności”.
Smith nie odniosła się do konkretnych zarzutów dotyczących spotkań grup niepodległościowych z przedstawicielami władz USA, ale powtórzył, że frustrację w Albercie należy rozwiązać na drodze politycznej.





























































