Nasz premier Mark Carney w Davos wygłosił płomienne przemówienie o walącym się świecie, w właściwie nie o świecie, tylko o regułach tym światem rządzących. Niby to poszło w świat, tak przynajmniej podają główne media kanadyjskie, i to podają z wielką satysfakcją. Tak jak w maglu: ale im (a właściwie mu, tzn. prezydentowi Trumpowi) powiedział.

No i co z tego, że powiedział? Ano nic. Z członkostwem w Unii Europejskiej, też się nie udało. A miało? Przecież my nie jesteśmy w Europie. Zostały więc Chiny.
Pamiętacie jak nas uczono, że kraje kolonialne dostarczają do imperiów surowe produkty, a w zamian eksportuje się do nich produkty przetworzone, i technologie? Nic dodać, nic ująć. Kanada będzie wysyłać do Chin rzepak, a sprowadzać będziemy technologie w postaci samochodów elektrycznych, zapewne po dumpingowej cenie.

A co z naszymi elektrycznymi samochodami, jeśli chodzi o ścisłość co z samochodami wyprodukowanymi w Kanadzie? Komu je sprzedamy? Co z hasłem ‘kupuj kanadyjskie/Buy Canadian? No nic, zaczniemy jeść kanadyjski rzepak. Ale Trump szybko się zorientował, że to o taki trick handlowy chodzi, gdzie te chińskie EVs (electrical vehicles) będą jakoś przemycane do Stanów. Czyli, że Kanada będzie takim portem docelowym tych chińskich produktów, które potem zostaną sprzedane dalej. Dalej? To znaczy gdzie? Na Grenlandię, na Arktykę? Bo do Stanów już nie, bo prezydent Trump ogłosił, że jeśli Kanada ma taki cel, żeby być portem przeładunkowym chińskich wyrobów, to on na te wyroby nałoży podwójne cła i już.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Carney się wycofuje, tłumacząc, że umowa z Chinami nie jest jeszcze sfinalizowana.
A tu coraz głośniejsze są głosy z prowincji Alberta, żeby przyłączyć się do Stanów – już zaawansowane rozmowy są w toku. Zresztą ta prowincja dążyła od dawno do połączenia ze Stanami.  Oj, będzie ciężko.

Do niedawna nasz poprzedni premier Justin Trudeau ogłaszał wszem i wobec, że nie ma takiej narodowości jak Kanadyjczycy i że jesteśmy pierwszy ponadnarodowym państwem. I co się stało? Nagle nowy premier (ale z tej samej partii liberalnej) Mark Carney odwołuje się do Kanadyjczyków. To co? Nagle się zjawiliśmy, a przedtem nas nie było?  Nie było nas także jak podczas Konwoju Wolności Kanadyjczycy protestowali wzdłuż i wszerz, żeby z nimi – Kanadyjczykami porozmawiać? Zamiast rozmów wprowadzono Stan Wyjątkowy. Pozamykano nielegalnie konta bankowe liderów, wyzywano nas od najgorszych.
Dopiero teraz okazało się, że Stan Wyjątkowy w roku 2022 był decyzją bezprawną. I ktoś poniesie za to odpowiedzialność? Kto? Były premier pojawił się na konferencji Światowego Forum Ekonomicznego z nową laską. Och, jacy byli z siebie zadowoleni. To że doprowadzili do ruiny wielu, to ich wcale nie rusza. I kto ich pociągnie do odpowiedzialności? Ci sami? Znamy to z Polski z okresu transformacji, Magdalenki, Okrągłego Stołu – no i komunizmu z donosicielstwem i oddaniu się partii. Niektórzy są jak teflon, wszystko po nich gładko zjeżdża, są bezkarni i niezatapialni.

Ale wesoło też czasem jest, bo dowiedziałam się, że Armia Kanadyjska przygotowuje się na odparcie ataku Amerykanów – takie wojskowe manewry. Ha, ha, ha. Biorą wzory z walk partyzanckich w Afganistanie – tak napisali. I kto będzie grał tych partyzantów? Jaki sprzęt, taka armia, jaka armia takie manewry.

Dodatkowo przeczytałam, że Kanada i USA wysyłają samoloty na Grenlandię? Czy to znaczy, że już nie należymy do Unii Europejskiej? Głupie pytanie, ale nie głupie robienie. No nic, nie mamy szans, jak tak dalej pójdzie, to zostaniemy 51 stanem USA. Zresztą, to nie pierwszy raz, kiedy Amerykanie chcą mas zaanektować, były już takie próby wcześniej, przynajmniej dwukrotnie w bardzo krótkiej – niewiele więcej niż 150 liczącej historii Kanady. Mówią do trzech razy sztuka…

A w Chile ludzie protestują przeciwko obecności polityki Izraela pod przykrywką turystyki. Chodzi o wykupywanie terenów w Patagonii na ewentualne osiedlanie. Czy czegoś nam to nie przypomina? Ach, i celowo wzniecane pożary lasów, żeby cena terenu dramatycznie spadła. Co nam to to przypomina? O tych protestach nie dowiecie się z mainstreamowych kanałów informacji.

I jeszcze jedna ważna sprawa w moim notesie – 29 Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce. Dzień Judaizmy w Kościele Katolickim w Polsce jest obchodzony corocznie 17 stycznia. Został ustanowiony przez Episkopat w 1997 roku w celu pogłębienia dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.

Nie potrafiłam dociec jaki to jest dialog, skoro nie ma żadnych dni ani katolickich, ani chrześcijańskich w kalendarzu judaickim, czyli żydowskim, albo hebrajskim. Do tej pory siedziałam z tym cicho respektując postanowienia episkopatu. Ale… Mój autorytet teologiczny, ksiądz prof. Waldemar Chrostowski stwierdza, że obecni Żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze. Jego zdaniem w grę wchodzą też inne przesłanki “„Starsi bracia” oraz „starsi bracia w wierze” to dwa wyrażenia, które weszły do obiegu podczas pontyfikatu Jana Pawła II, lecz nie miały precedensu w wielowiekowym nauczaniu Kościoła. 
Powstaje pytanie: jakie są ich źródła oraz jak należy je poprawnie rozumieć? Znamienne, że im mocniej katolicy wskazywali, że wyznawcy judaizmu są naszymi „starszymi braćmi”, tym mocniej oni odżegnywali się od tej formuły. Nie znam nikogo reprezentatywnego po stronie żydowskiej, kto by głośno i z równą siłą przyznawał, że chrześcijanie są „młodszymi braćmi” żydów. Ta powściągliwość wynika przede wszystkim z utrwalonego żydowskiego spojrzenia na chrześcijaństwo, które nadal pozostaje bardzo nieprzychylne. Jednym ze skutków tego stanu rzeczy jest fakt, że w ujęciu żydowskim nie traktuje się chrześcijan jako bratnich wyznawców wiary w jedynego Boga. Tego spojrzenia nie wolno lekceważyć, bo jeżeli formuła tak chętnie powtarzana przez część chrześcijan ma istotne znaczenie teologiczne i ma służyć zbliżeniu wyznawców obu religii, to powinna być dobrze zrozumiana, zaakceptowana.” Za Gońcem, numer 2, 2026.

Jest  to bardzo ważne stwierdzenie, bo dialog zakłada przynajmniej dwie równorzędne strony. To jak zapalanie świec chanukowych w polskim Sejmie, nie ma odpowiednika z drugiej strony. Tak długo jak w izraelskim Knesecie nie łamią się opłatkiem, to i my nie powinniśmy zapalać świec chanukowych. W tym roku po raz pierwszy od 2004 roku świece chanukowe nie zapłonęły w Pałacu Prezydenckim. Do dzisiaj nie udało mi się dotrzeć dlaczego w ogóle były zapalane w polskim Pałacu Prezydenckim? Znów czegoś nie kumam. Ale powoli coraz więcej czarnych plam w naszej historii Polski odkrywamy. Bądźmy wytrwali.

Alicja Farmus, 
Toronto, 26 stycznia, 2026