Aleksandr Butiagin (rosyjski archeolog, kierownik sekcji archeologii w Ermitażu w Petersburgu)  aresztowany 4 grudnia 2025 r. w Warszawie przez funkcjonariuszy ABW na wniosek prokuratury ukraińskiej podczas tranzytu – wracał z Holandii na konferencję na Bałkanach – może obecnie zostać wydany władzom w Kijowie

Ukraina oskarżyła go o “nielegalne wykopaliska i częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego – starożytnego greckiego miasta Myrmekion” (koło Kercza na Krymie) w latach 2014–2019. Jako kierownik ekspedycji Ermitażu miał prowadzić prace bez wymaganych ukraińskich pozwoleń, co według Kijowa spowodowało szkody o wartości ponad 200 mln hrywien (ok. 4,5 mln dolarów). Grozi mu za to do 5 lat więzienia (art. 298 § 4 Kodeksu karnego Ukrainy). Krym jest anektowany przez Rosję od 2014 r., ale Ukraina uznaje go za swoje terytorium okupowane,  dlatego Kijów traktuje te wykopaliska jako rabunek i niszczenie ukraińskiego dziedzictwa kulturowego. Butiagin zaprzecza wszystkim zarzutom i uważa je za polityczne.

W odpowiedzi Ermitaż wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że znaleziska dokonane podczas wykopalisk nie zostały wywiezione z Krymu, lecz zostały ujęte w bilansie Wschodniokrymskiego Muzeum-Rezerwatu Historyczno-Kulturalnego  (instytucja ta skupia szereg muzeów i stanowisk archeologicznych w Kerczu, w tym stanowisko archeologiczne osady Myrmekion). Po jego zatrzymaniu szereg rosyjskich postaci opozycji wyraziło poparcie dla Butyagina, w tym historyk i dziennikarz Arsenij Wesnin oraz były rosyjski dyrektor ds. mediów Demyan Kudriawcew .

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

W obliczu aresztowania Butyagina rosyjskie Ministerstwo Edukacji i Nauki zaleciło uniwersytetom i instytutom badawczym wcześniejsze koordynowanie wszystkich zagranicznych podróży służbowych do nieprzyjaznych państw .

18 marca 2026 r.  Sąd Okręgowy w Warszawie uznał ekstradycję za prawnie dopuszczalną. To nie oznacza, że już go wydano – obrońca  mec. Adam Domański  zapowiedział apelację, a ostateczną decyzję podejmie Minister Sprawiedliwości.

Rosja ostro zaprotestowała, nazywając sprawę „tyranią prawną”, bo wykopaliska były legalne.

Sprawa stanowi  znaczący precedens, w którym międzynarodowy system prawny uznaje nielegalne wykopaliska na okupowanym Krymie za przestępstwo podlegające ekstradycji sprawcy.

Sędzia Dariusz Lubowski przychylił się do wniosku Ukrainy, pomimo argumentów obrony, że ekstradycja  zagrozi życiu i zdrowiu  obywatela Rosji.

Butiagin siedzi w areszcie w Warszawie.