Ankara – Według informacji krążących w mediach społecznościowych Turcja ma ostro skrytykować NATO, określając sojusz jako organizację, która przestała być skutecznym narzędziem wojskowym. Według tych doniesień tureccy urzędnicy zarzucają aliansowi milczenie wobec izraelskich działań wojskowych w Syrii, które – zdaniem Ankary – zagrażają tureckim interesom i aktywom w regionie.
Informację, datowaną na 24 października, upublicznił konta na platformie X (dawniej Twitter) podając jako źródło agencję „Anodula” (prawdopodobnie chodzi o turecką Anadolu Agency). Zgodnie z nią tureccy urzędnicy twierdzą, że NATO nie chroni odpowiednio swoich członków i przede wszystkim realizuje interesy Stanów Zjednoczonych. W tym kontekście pojawiły się sugestie, że Ankara rozważa opuszczenie sojuszu w niedalekiej przyszłości.
Do tej pory nie pojawiły się oficjalne oświadczenia rządu tureckiego, prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana ani ministerstwa spraw zagranicznych potwierdzające plany wystąpienia z NATO. Turcja pozostaje członkiem sojuszu od 1952 roku i w lipcu 2026 roku gościła szczyt NATO w Ankarze, podczas którego podkreślano jedność aliansu. Minister obrony Yaşar Güler w wypowiedziach poprzedzających szczyt wskazywał, że NATO dostosowuje się do zmieniającego środowiska bezpieczeństwa, a Stany Zjednoczone nie planują wyjścia z sojuszu.
Jednocześnie w ostatnich tygodniach i miesiącach Erdoğan oraz tureccy dyplomaci wielokrotnie ostro krytykowali Izrael. Prezydent oskarżał go o destabilizację Syrii, mówił o „pierścieniu ognia” otaczającym Turcję i wzywał do zaprzestania izraelskich operacji na syryjskim terytorium. Ankara potępiała izraelskie działania w strefie buforowej na Wzgórzach Golan i w okolicy Quneitry, uznając je za naruszenie porozumienia z 1974 roku i próbę tworzenia faktów dokonanych. Dochodziło też do napięć wokół ewentualnej tureckiej obecności wojskowej w Syrii (m.in. w kontekście bazy Abu al-Duhur).
Doniesienia wpisują się w dłuższy kontekst tureckiej polityki zagranicznej. Ankara od lat podkreśla swoją strategiczną autonomię: rozwija własny przemysł obronny, utrzymuje relacje z Rosją (m.in. S-400), rozważa pogłębienie współpracy z Szanghajską Organizacją Współpracy (SCO) i BRICS, a jednocześnie pozostaje w NATO i stara się wzmacniać swoją pozycję wewnątrz sojuszu. Eksperci zwracają uwagę, że wyjście z NATO byłoby dla Turcji kosztowne – oznaczałoby utratę wpływów na decyzje aliansu i dostęp do zachodnich technologii, podczas gdy obecność w sojuszu daje Ankarze dźwignię (m.in. prawo weta).
W mediach pojawiały się też spekulacje (m.in. byłego oficera amerykańskiego wywiadu Scotta Rittera), że w razie ewentualnego konfliktu Turcji z Izraelem NATO mogłoby pozostawić Ankarę samej sobie. Oficjalna linia turecka jednak konsekwentnie podkreśla znaczenie sojuszu przy jednoczesnym domaganiu się większego uwzględniania interesów Ankary.





























































