Premier Quebecu Francois Legault mówi, że ustawa sekularna opracowana przez jego rząd nie stanowi pogwałcenia wolności religijnej. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych w niedzielę Legault wyjaśnia, że rząd stosuje umiarkowane podejście zakazując noszenia symboli religijnych tylko osobom wykonującym wybrane zawody w sektorze publicznym.

Ustawa została przedstawiona w parlamencie w zeszłym tygodniu. Zakaz dotyczy osób piastujących stanowiska wiążące się z pewnym autorytetem, takie jak nauczyciel, policjant, prokurator czy strażnik więzienny. Do tego w dokumencie zawarto spis stanowisk publicznych, w przypadku których urzędnicy nie mogą nosić zasłon twarzy. Osoby, które chcą skorzystać z usług publicznych także powinny odsłonić twarz w celu potwierdzenia tożsamości lub ze względów bezpieczeństwa.

Legault podkreśla, że prawo nie będzie działać wstecz, to znaczy osoby, które już są zatrudnione w służbie publicznej, nie będą musiały stosować się do nowych przepisów tak długo, jak będą pozostawać na tym samym stanowisku. Premier przypomniał, że Quebec od dawna stara się oddzielać kościół od państwa, a debata na temat symboli religijnych trwa od ponad 10 lat.

Pratia rządząca, Coalition Avenir Quebec, postanowiła skorzystać z tzw. notwithstanding clause, by wyeliminować możliwość podważania konstytucyjności ustawy i zapewnić jej wprowadzenie mimo przepisów Karty Praw i Swobód. Legault bronił decyzji rządu mówiąc, że klauzula była stosowana przez innych premierów i jest pełnoprawnym narzędziem. Świeckość nie zaprzecza wolności religijnej, powtarzał.

Krytycy ustawy mówią, że dyskryminuje ona kobiety, muzułmanów, Żydów i sikhów. Amnesty International twierdzi, że jest niezgodna z Powszechną deklaracją praw człowieka i narusza zagwarantowaną przez nią wolność sumienia, myśli i religii. Organizacje kobiet obawiają się, że prawo w niesprawiedliwy sposób dotyka muzułmanek noszących hidżaby, mogą stać się obiektem przemocy i napiętnowania.

Premier Justin Trudeau i burmistrz Montrealu Valerie Plante wypowiadali się przeciwko ustawie wskazując, że może być ona źródłem dyskryminacji.

W świetle ustawy nie wiadomo, co można uznać za symbol religijny ani co grozi za złamanie przepisów.