Kobie­ty z Kisie­low­ska, mia­sta poło­żo­ne­go 300 kilo­me­trów na wschód od Nowo­sy­bir­ska, któ­re jest ośrod­kiem wydo­by­cia węgla kamien­ne­go, ape­lu­ją do pre­mie­ra Tru­de­au, by pozwo­lił im przy­je­chać do Kana­dy i nadał sta­tus “uchodź­ców śro­do­wi­sko­wych”. Film został opu­bli­ko­wa­ny na YouTu­be z minio­ny week­end. Kil­ka­dzie­siąt kobiet po kolei czy­ta chwy­ta­ją­ce za ser­ce histo­rie o tym, jak wyglą­da ich życie w 90-tysięcz­nym mie­ście. Mówią o tym, że pył węglo­wy pokry­wa całe mia­sto i życie sta­je się nie do zniesienia.

Mło­da kobie­ta pro­si o pomoc Tru­de­au, ponie­waż kana­dyj­ski sys­tem imi­gra­cyj­ny uzna­je “dys­kry­mi­na­cję z powo­dów spo­łecz­nych”, a jej zda­niem taka sytu­acja ma miej­sce. Kobie­ty mówią, że są mat­ka­mi i bab­cia­mi, potra­fią pra­co­wać przy­słu­żą się kana­dyj­skiej gospo­dar­ce, jeśli tyl­ko dosta­ną szan­sę od pre­mie­ra. W Rosji czu­ją się zapo­mnia­ne i bezużyteczne.


Rosjan­ki naj­pew­niej są jed­nak w błę­dzie. Kana­dyj­skie prze­pi­sy nie wspo­mi­na­ją o czyn­ni­kach śro­do­wi­sko­wych i zanie­czysz­cze­niach. Gene­ral­nie jako uchodź­cy przyj­mo­wa­ni są ci, któ­rzy ucie­ka­ją z rejo­nów ogar­nię­tych kon­flik­tem lub ofia­ry prze­śla­do­wań politycznych.

reklama

Jeden z orga­ni­za­to­rów ini­cja­ty­wy “prze­pro­wadz­ki do Kana­dy”, Wita­lij Szesz­ta­kow, mówił lokal­nej gaze­cie, że “warun­ki życia w Kana­dzie są podob­ne do tych na Sybe­rii, tyle że jest czy­ściej. Wybra­li­śmy Kana­dę, ponie­waż kli­mat jest dość podob­ny do nasze­go, więc rosyj­skie wła­dze nie mogą użyć argu­men­tu, że chce­my tyl­ko wyje­chać do cie­płych kra­jów”. Miesz­kań­cy mia­sta napi­sa­li pismo do amba­sa­duy kana­dyj­skiej w Moskwie. Nie wia­do­mo, czy docze­ka­ją się odpowiedzi.

W Kuź­niec­kim Zagłę­biu Węglo­wych, w któ­rym leży Kisie­lowsk, wydo­by­wa się 60 proc. węgla kamien­ne­go pozy­ski­wa­ne­go w Rosji. Miesz­kań­cy nie raz skar­ży­li się na dra­ma­tycz­ną sytu­ację eko­lo­gicz­ną. W lutym publi­ko­wa­li w mediach spo­łecz­no­ścio­wych zdję­cia “czar­ne­go śnie­gu” — pyłu węglo­we­go, któ­ry pokry­wa mia­sto: samo­cho­dy, domy, a nawet zwie­rzę­ta hodow­la­ne. Zarząd­cy kopalń i przed­sta­wi­cie­le władz twier­dzi­li wte­dy, że sys­te­my odpy­la­ją­ce we wszyst­kich fabry­kach i komi­nach nie­ocze­ki­wa­nie zepsu­ły się wszyst­kie w tym samym cza­sie. Miesz­kań­cy nie dawa­li za wygra­ną i powta­rza­li, że to nie jest jed­no­ra­zo­wa sytuacja.