To, że z punk­tu widze­nia praw i zobo­wią­zań praw­nych związ­ki nie­for­mal­ne nie róż­nią się od związ­ków mał­żeń­skich, jest jed­nym z naj­bar­dziej roz­po­wszech­nio­nych mitów doty­czą­cych pra­wa rodzin­ne­go.  W rze­czy­wi­sto­ści ist­nie­je wie­le podo­bieństw, ale ist­nie­je też spo­ro dia­me­tral­nych różnic.

Jed­ną z fun­da­men­tal­nych róż­nic jest to, że przy roz­pa­dzie związ­ku nie­for­mal­ne­go nie docho­dzi do auto­ma­tycz­ne­go podzia­łu własności.

Przy roz­sta­niu pary mał­żeń­skie rów­no dzie­lą tym, cze­go się doro­bi­li w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa (a dokład­niej rzecz bio­rąc, dzie­lą się war­to­ścią tego, cze­go się doro­bi­li w trak­cie trwa­nia mał­żeń­stwa). Poza nie­licz­nym wyjąt­ka­mi, mał­żon­ko­wie dzie­lą się pół na pół całym swo­im dorob­kiem i to, kto jest for­mal­nym wła­ści­cie­lem dóbr lub nie­ru­cho­mo­ści, ma zna­cze­nie jedy­nie w usta­la­niu osta­tecz­ne­go bilan­su.  Przy podzia­le nie ma zna­cze­nia wkład finan­so­wy mał­żon­ków w naby­cie dóbr.

Po zakoń­cze­niu związ­ku nie­for­mal­ne­go  każ­de z part­ne­rów odcho­dzi ze swo­ją wła­sno­ścią.  Może być tak, że jed­no z part­ne­rów bie­rze wszyst­ko, a dru­gie nie bie­rze nic.

Wyobraź­my sobie Jana i Marię roz­sta­ją­cych się po dwu­dzie­sto­let­nim związ­ku.  Jan jest wła­ści­cie­lem domu, skle­pu i dom­ku let­ni­sko­we­go, a Maria nie posia­da nic.  Jeże­li Maria i Jan roz­sta­ją się po dwu­dzie­sto­let­nim mał­żeń­stwie, to auto­ma­tycz­nie, nale­ży się jej od Jana suma pie­nię­dzy rów­na poło­wie war­to­ści domu, skle­pu i dom­ku let­ni­sko­we­go.  Jeże­li Jan i Maria roz­sta­ją się po dwu­dzie­sto­let­nim związ­ku nie­for­mal­nym, to Maria nie ma żad­nych auto­ma­tycz­nych praw do mająt­ku Jana.

W nie­któ­rych sytu­acjach Maria może docho­dzić swo­ich praw do mająt­ku Jana tak­że po zakoń­cze­niu związ­ku nie­for­mal­ne­go, jeże­li jest w sta­nie udo­wod­nić, że bez podzia­łu mająt­ku nastą­pi „nie­spra­wie­dli­we wzbo­ga­ce­nie” (unjust enrich­ment) Jana.  Pod­sta­wę takich rosz­czeń może sta­no­wić jedy­nie wkład Marii w naby­cie lub utrzy­ma­nie danych dóbr.  Maria koń­czą­ca zwią­zek nie­for­mal­ny jest więc w dużo trud­niej­szej sytu­acji niż Maria koń­czą­ca mał­żeń­stwo, któ­ra nicze­go nie musi udo­wad­niać i któ­ra ma auto­ma­tycz­ne pra­wo do poło­wy war­to­ści majątku.


Dru­gą waż­ną róż­ni­cą doty­czą­cą związ­ków nie­for­mal­nych i for­mal­nych jest ich bar­dzo róż­ne trak­to­wa­nie w sytu­acji, gdy jed­no z mał­żon­ków roz­sta­je się z tym świa­tem bez spo­rzą­dze­nia testamentu.

Gdy bez testa­men­tu umie­ra mąż lub żona, to pozo­sta­ły przy życiu mał­żo­nek dzie­dzi­czy auto­ma­tycz­nie znacz­ną część mająt­ku, a nawet cały mają­tek, jeże­li zmar­ły mał­żo­nek nie posia­dał dzieci.

W przy­pad­ku, gdy bez testa­men­tu umie­ra jed­no z part­ne­rów żyją­cych w związ­ku nie­for­mal­nym, part­ner pozo­sta­ją­cy przy życiu nie ma żad­nych auto­ma­tycz­nych praw do spad­ku i może jedy­nie docho­dzić swo­ich praw dro­gą sądo­wą.  Podob­nie jak w przy­pad­ku pozwu opar­te­go o „nie­spra­wie­dli­we wzbo­ga­ce­nie”, pozo­sta­ły przy życiu part­ner może mieć pra­wo do par­ty­cy­po­wa­nia w  spad­ku tyl­ko po speł­nie­niu okre­ślo­nych warun­ków. Jedy­nie praw­nik może dora­dzić, czy w danej sytu­acji ist­nie­ją pod­sta­wy do docho­dze­nia praw dro­gą sądową.

Trze­cia waż­na róż­ni­ca doty­czy rezy­den­cji mał­żeń­skiej.  Onta­ryj­scy pra­wo­daw­cy uzna­li, że rezy­den­cja mał­żeń­ska (matri­mo­nial home) jest for­mą wła­sno­ści, któ­ra zasłu­gu­je na spe­cjal­ne potrak­to­wa­nie z punk­tu widze­nia pra­wa rodzinnego.

W przy­pad­ku par mał­żeń­skich oby­dwo­je mał­żon­ko­wie mają pra­wo zamiesz­ka­nia w rezy­den­cji mał­żeń­skiej (right to posses­sion), bez wzglę­du na to, czy­je nazwi­sko wid­nie­je na tytu­le wła­sno­ści. W prak­ty­ce ozna­cza to, że jed­no z mał­żon­ków nie może dru­gie­go wyrzu­cić z domu. Nawet po sepa­ra­cji, gdy jed­no z mał­żon­ków wypro­wa­dzi­ło się z domu, dru­ga stro­na nadal miesz­ka­ją­ca w rezy­den­cji mał­żeń­skiej, nie może wymie­nić zam­ków ani w żaden inny spo­sób zaka­zać nie­obec­ne­mu mał­żon­ko­wi wstę­pu do rezy­den­cji mał­żeń­skiej. Pra­wa wstę­pu i zasie­dle­nia przy­słu­gu­ją­ce mał­żon­ko­wi, któ­ry nie jest wła­ści­cie­lem domu, koń­czą się dopie­ro w momen­cie uzy­ska­nia przez parę rozwodu.

W przy­pad­ku par żyją­cych w związ­kach nie­for­mal­nych, pra­wa part­ne­ra nie będą­ce­go wła­ści­cie­lem domu, w któ­rym miesz­ka, nie są chro­nio­ne w ten sam spo­sób i jego pra­wo zamiesz­ka­nia w danej nie­ru­cho­mo­ści zale­ży od zgo­dy part­ne­ra, któ­ry jest jej właścicielem.

To czy zwią­zek był for­mal­ny czy nie­for­mal­ny nie ma nato­miast zna­cze­nia przy usta­la­niu ali­men­ta­cji dzie­ci i byłych mał­żon­ków lub part­ne­rów.  Pra­wa dziec­ka i obo­wiąz­ki rodzi­ca są iden­tycz­ne bez wzglę­du na to, czy dzie­ci uro­dzi­ły się w związ­kach nie­for­mal­nych czy mał­żeń­skich.  Doty­czy to zarów­no ali­men­tów pła­co­nych na dzie­ci jak i praw rodzi­ciel­skich oraz wizyt.

Przy roz­wo­dzie lub zakoń­cze­niu związ­ku nie­for­mal­ne­go ali­men­ta­cja byłe­go mał­żon­ka lub part­ne­ra sta­no­wi bar­dzo zna­czą­ce zobowiązanie.

Ali­men­ty pła­co­ne byłe­mu mał­żon­ko­wi i byłe­mu part­ne­ro­wi są takie same, bez wzglę­du na to, czy zwią­zek był sfor­ma­li­zo­wa­ny czy nie.  Wyso­kość ali­men­tów i to jak dłu­go będzie się je pła­cić, zale­ży od dwóch czyn­ni­ków: cza­su trwa­nia związ­ku i roz­bież­no­ści pozio­mu docho­dów pomię­dzy mał­żon­ka­mi lub part­ne­ra­mi .  To czy zwią­zek był sfor­ma­li­zo­wa­ny czy nie, nie ma zna­cze­nia.  Jeże­li para miesz­ka­ła razem przed ślu­bem, to na potrze­by usta­le­nia, jak dłu­go ali­men­ty mają być pła­co­ne, okres wspól­ne­go zamiesz­ka­nia doli­cza się do okre­su trwa­nia małżeństwa.

Moni­ka J. Curyk

Bar­ri­ster & Solicitor

Nota­ry Public

289.232.6166

Mis­sis­sau­ga, Onta­rio, Kanada

        Treść niniej­sze­go arty­ku­łu w żad­nym wypad­ku nie powin­na być trak­to­wa­ne jako pora­da praw­na.  Celem arty­ku­łu jest wyłącz­nie udzie­le­nie ogól­nych informacji.