Onta­ryj­scy pra­wo­daw­cy uzna­li, że rezy­den­cja mał­żeń­ska („matri­mo­nial home”) jest for­mą wła­sno­ści, któ­ra zasłu­gu­je na spe­cjal­ne potrak­to­wa­nie z punk­tu widze­nia pra­wa rodzin­ne­go.  Rezy­den­cje mał­żeń­skie trak­to­wa­ne są ina­czej w dwóch aspek­tach: przy podzia­le mająt­ku i pod wzglę­dem pra­wa dostę­pu i zamiesz­ka­nia. Z uwa­gi na spe­cjal­ne wzglę­dy, jaki­mi cie­szy się w pra­wie onta­ryj­skim rezy­den­cja mał­żeń­ska, poświę­cę jej cały dzi­siej­szy artykuł.

Co to jest rezy­den­cja małżeńska?

        Naj­ogól­niej rzecz bio­rąc, rezy­den­cja mał­żeń­ska to nie­ru­cho­mość uży­wa­na przez parę w momen­cie roz­pa­du mał­żeń­stwa zgod­nie z jej nor­mal­nym prze­zna­cze­niem.  War­to zwró­cić uwa­gę, że uży­wa­nie nie musi być cią­głe.  „Nor­mal­ne prze­zna­cze­nie” pozwa­la na uży­wa­nie sezo­no­we, week­en­do­we i tym podob­ne. Tak więc para może mieć wię­cej niż jed­ną rezy­den­cję mał­żeń­ską. Rezy­den­cją mał­żeń­ską może być dom, w któ­rym para miesz­ka na co dzień (albo nawet dwa domy, w któ­rych miesz­ka), cot­ta­ge uży­wa­ny latem, cha­let uży­wa­ny na nar­ty i np. kon­do­mi­nium uży­wa­ne  w weekendy.

        Jak sama nazwa wska­zu­je, jedy­nie nie­ru­cho­mo­ści zamiesz­ka­łe przez pary w for­mal­nych związ­kach mał­żeń­skich mogą być uzna­ne za rezy­den­cje mał­żeń­skie i tyl­ko pary mał­żeń­skie mogą mieć pra­wa i obo­wiąz­ki wyni­ka­ją­ce z posia­da­nia rezy­den­cji mał­żeń­skich.  Jedy­nie nie­ru­cho­mo­ści miesz­czą­ce się w Onta­rio kwa­li­fi­ku­ją się jako rezy­den­cje mał­żeń­skie.  Tak więc kon­do­mi­nium na Flo­ry­dzie, zamiesz­ka­łe przez parę przez wszyst­kie zimy, nie pod­le­ga zasa­dom doty­czą­cym rezy­den­cji małżeńskich.

        Waż­ne jest, żeby ter­mi­nu rezy­den­cja mał­żeń­ska nie mylić z ter­mi­nem „prin­ci­pal resi­den­ce” ,  uży­wa­nym na potrze­by roz­li­cze­nia podat­ko­we­go.  Mimo że wie­le osób uwa­ża, że „prin­ci­pal resi­den­ce” auto­ma­tycz­nie sta­no­wi rezy­den­cję mał­żeń­ską, ter­mi­ny te mają  dwa róż­ne zna­cze­nia i są uży­wa­ne w róż­nych kon­tek­stach.  „Prin­ci­pal resi­den­ce”, z regu­ły jest rezy­den­cją mał­żeń­ską, ale ist­nie­ją mię­dzy nimi znacz­ne róż­ni­ce.  Para, bez wzglę­du na to/ czy jest to para mał­żeń­ska, czy żyją­ca w związ­ku nie­for­mal­nym, może posia­dać tyl­ko jed­ną „prin­ci­pal resi­den­ce”.  Rezy­den­cji mał­żeń­skich moż­na mieć kil­ka, i mogą je posia­dać tyl­ko pary mał­żeń­skie.  Nie ma rów­nież wymo­gu, aby nie­ru­cho­mość sta­no­wią­ca „prin­ci­pal resi­den­ce” była usy­tu­owa­na w Ontario.

Rezy­den­cja mał­żeń­ska i podział własności.

        W trak­cie roz­wo­du lub sepa­ra­cji war­tość rezy­den­cji mał­żeń­skiej, tak jak war­tość innych rodza­jów wła­sno­ści, ule­ga podzia­ło­wi.  Tak samo jak w przy­pad­ku każ­de­go inne­go rodza­ju wła­sno­ści, jeże­li oby­dwo­je mał­żon­ko­wie wid­nie­ją na tytu­le wła­sno­ści, każ­de z nich doda­je pół war­to­ści rezy­den­cji mał­żeń­skiej do swo­je­go bilan­su mająt­ko­we­go .  I na tym koń­czą się podo­bień­stwa mię­dzy rezy­den­cją mał­żeń­ską i inny­mi rodza­ja­mi własności.

        Pie­nią­dze otrzy­ma­ne w spad­ku lub w pre­zen­cie i doło­żo­ne do każ­de­go inne­go rodza­ju wła­sno­ści, mogą być odli­czo­ne od war­to­ści tej wła­sno­ści.  Tak na przy­kład otrzy­ma­ne w spad­ku 100 tysię­cy, zain­we­sto­wa­ne w fun­du­sze powier­ni­cze („mutu­al funds”) , po speł­nie­niu kil­ku warun­ków, mogą być wyklu­czo­ne z bilan­su posia­da­nia dane­go mał­żon­ka, przez co ich war­tość nie będzie podzie­lo­na przy roz­wo­dzie.  Jeże­li jed­nak te 100 tysię­cy zosta­nie zain­we­sto­wa­ne w jed­ną z rezy­den­cji mał­żeń­skich, jako fun­du­sze na kup­no, remont czy też spła­ce­nie hipo­te­ki, to tra­cą one swo­ją odręb­ność, sta­ją się czę­ścią rezy­den­cji mał­żeń­skiej i pod­le­ga­ją podzia­ło­wi przy roz­wo­dzie lub sepa­ra­cji tak samo, jak każ­dy inny rodzaj własności.

        To samo doty­czy nie­ru­cho­mo­ści posia­da­nych przez jed­no z mał­żon­ków przed ślu­bem.  Mimo tego, że ogól­na zasa­da gło­si, że mają­tek posia­da­ny przez mał­żon­ków przed ślu­bem nie ule­ga podzia­ło­wi, jeże­li taka „kawa­ler­ska” lub „panień­ska” nie­ru­cho­mość sta­je się rezy­den­cją mał­żeń­ską, to pod­le­ga podzia­ło­wi wła­sno­ści i jej war­to­ści nie odpi­su­je się od bilan­su mał­żon­ka, któ­ry był jej wła­ści­cie­lem przed zawar­ciem związ­ku małżeńskiego.

Kup­no, sprze­daż i zadłu­że­nie rezy­den­cji małżeńskiej.

        Rezy­den­cje mał­żeń­skie nie mogą być sprze­da­ne lub zadłu­żo­ne bez pisem­nej zgo­dy współ­mał­żon­ka, nawet jeże­li jego czy jej nazwi­sko nie wid­nie­je na tytu­le wła­sno­ści.  Trans­ak­cje doko­na­ne bez zgo­dy współ­mał­żon­ka, mogą być unie­waż­nio­ne przez sąd.  Jak nie­trud­no zgad­nąć, ban­ki udzie­la­ją­ce poży­czek na kup­no nie­ru­cho­mo­ści oraz praw­ni­cy repre­zen­tu­ją­cy nabyw­ców, robią wszyst­ko, aby się upew­nić, że ich pra­wa wła­sno­ści nie zosta­ną unie­waż­nio­ne.  W prak­ty­ce przy więk­szo­ści trans­ak­cji doko­ny­wa­nych przez oso­by żona­te lub zamęż­ne, w sytu­acji gdy tyl­ko jed­no nazwi­sko wid­nie­je na tytu­le wła­sno­ści, nabyw­cy lub ich praw­ni­cy doma­ga­ją się pisem­nej zgo­dy mał­żon­ka na doko­na­nie transakcji.

Pra­wo zasie­dle­nia i wstę­pu do rezy­den­cji małżeńskiej.

Oby­dwo­je mał­żon­ko­wie mają pra­wa zamiesz­ka­nia w rezy­den­cji mał­żeń­skiej („right to posses­sion”), bez wzglę­du na to, czy­je nazwi­sko wid­nie­je na tytu­le wła­sno­ści.  W prak­ty­ce ozna­cza to, że jed­no z mał­żon­ków nie może dru­gie­go wyrzu­cić z domu. Nawet po sepa­ra­cji, gdy jed­no z mał­żon­ków wypro­wa­dzi­ło się z domu, dru­ga stro­na nadal miesz­ka­ją­ca w rezy­den­cji mał­żeń­skiej, nie może wymie­nić zam­ków ani w żaden inny spo­sób zaka­zać nie­obec­ne­mu mał­żon­ko­wi wstę­pu do rezy­den­cji mał­żeń­skiej. Pra­wa wstę­pu i zasie­dle­nia przy­słu­gu­ją­ce mał­żon­ko­wi, któ­ry nie jest wła­ści­cie­lem domu, koń­czą się w momen­cie uzy­ska­nia przez parę rozwodu.

        Mimo ogól­nej zasa­dy, że oby­dwo­je mał­żon­ko­wie mają pra­wo zamiesz­ka­nia w rezy­den­cji mał­żeń­skiej, sąd może przy­znać jed­ne­mu z mał­żon­ków pra­wo do wyłącz­ne­go zasie­dle­nia rezy­den­cji mał­żeń­skiej („right to exc­lu­si­ve posse­sion”), przej­ścio­wo lub na sta­łe, naj­czę­ściej wte­dy kie­dy, wyma­ga tego dobro dzie­ci.  Z regu­ły sądy ogra­ni­cza­ją jed­ne­mu z mał­żon­ków pra­wo dostę­pu do rezy­den­cji mał­żeń­skiej w sytu­acjach sto­so­wa­nia prze­mo­cy, stwa­rza­nia nie­bez­pie­czeń­stwa albo pro­wa­dze­nia w domu nie­le­gal­nej dzia­łal­no­ści.  Zda­rza się, że mał­żo­nek któ­ry zosta­je pozba­wio­ny pra­wa wstę­pu do rezy­den­cji mał­żeń­skiej, jest jej for­mal­nym właścicielem.

War­to wiedzieć.

Para mał­żeń­ska posia­da­ją­ca wię­cej niż jed­ną nie­ru­cho­mość może (po speł­nie­niu odpo­wied­nich warun­ków) wybrać, któ­rą ze swo­ich nie­ru­cho­mo­ści chce trak­to­wać jako rezy­den­cję mał­żeń­ską.  Pozo­sta­łe nie­ru­cho­mo­ści będą wte­dy trak­to­wa­ne jako zwy­kła for­ma wła­sno­ści i regu­ły doty­czą­ce rezy­den­cji mał­żeń­skich nie będą się do nich odno­sić, nawet jeże­li speł­nia­ją warun­ki defi­ni­cji rezy­den­cji małżeńskiej.

        Jeże­li nie­ru­cho­mość speł­nia­ją­ca warun­ki defi­ni­cji rezy­den­cji mał­żeń­skiej jest w posia­da­niu kor­po­ra­cji, któ­rą kon­tro­lu­je jed­no z mał­żon­ków, sąd może zde­cy­do­wać, że fun­du­sze tej kor­po­ra­cji muszą być uży­te tak, jak­by sta­no­wi­ły pry­wat­ną wła­sność mał­żon­ka będą­ce­go wła­ści­cie­lem korporacji.

Moni­ka J. Curyk

Bar­ri­ster & Solicitor

Nota­ry Public

289.232.6166

Mis­sis­sau­ga, Onta­rio, Kanada

Treść niniej­sze­go arty­ku­łu w żad­nym wypad­ku nie powin­na być trak­to­wa­ne jako pora­da praw­na.  Celem arty­ku­łu jest wyłącz­nie udzie­le­nie ogól­nych informacji.