Onta­rio zapo­wia­da wal­kę z dzi­ka­mi euro­azja­tyc­ki­mi. Zwie­rzę­ta sie­ją znisz­cze­nie w pro­win­cji i są uzna­wa­ne za gatu­nek inwa­zyj­ny. Mini­ster­stwo zaso­bów natu­ral­nych i leśnic­twa ape­lu­je do miesz­kań­ców Onta­rio, by zgła­sza­li wszyst­kie przy­pad­ki zauwa­że­nia dzi­ków. Uru­cho­mi­ło w tym celu spe­cjal­ny adres e‑mail: wildpigs@ontario.ca. Donie­sie­nia o dzi­kach wpły­wa­ły już z tere­nów od French River po jezio­ro Erie i dalej na wschód do Otta­wa Valley.

Gdy dzi­ki zasie­dlą jakiś teren, sta­ją się prak­tycz­nie nie do wyeli­mi­no­wa­nie, mówi nauko­wiec Erin Koen. Trze­ba wie­dzieć, gdzie są i w jakiej licz­bie, żeby kon­tro­lo­wać ich populację.

Dzi­ki euro­azja­tyc­kie były intro­du­ko­wa­ne w Kana­dzie w latach 80. dla mię­sa. Część z nich ucie­kła z hodow­li. Dzi­ki jedzą pra­wie wszyst­ko i są bar­dzo wytrzy­ma­łe na warun­ki kli­ma­tycz­ne. Żeru­ją nocą, przez co trud­niej je wytro­pić. Co gor­sza poje­dyn­cza locha w cią­gu dwóch lat potra­fi wydać na świat 100 warchlaków.

Reklama