Mili – oczywiście niewątpliwie – Czytelnicy moich felietonów w niezastąpionym Gońcu! Piszę ten pożegnalny list, jednocześnie zawiadamiając, że w bieżącym roku przeniosłem się na stałe do Polski. Mieszkałem w Kanadzie od roku 1981. to jest przez blisko 40 lat i nie narzekałem – lucky me! Ale Ojczyzna się zmieniła i szybko dalej zmienia.

Kiedy będziecie czytać ten list, wynik wyborów w Ojczyźnie będzie już znany. Dzisiaj, 30 września, jeszcze nie wiem, czy PiS wygra. Liczę na to, że wspólnie z Konfederacją będzie rządzić długie lata! Oby tak było.

Jestem z przekonania narodowcem, ale w polityce potrzebne są kompromisy, a najważniejsza jest skuteczność, a tą Prawo i Sprawiedliwość  pokazuje. Po wyborach (wysoko wygranych!) pokażą twardszą i bezkompromisową postawę, na pewno, na przykład, wprowadzi zakaz aborcji.

Gdyby o tym teraz PiS mówił, mógłby stracić parę procent głosów, a na to nie może sobie pozwolić. To tylko 1 z przykładów, a takich jest wiele. A wygrać trzeba.

Życzę Andrzejowi Kumorowi sukcesu wyborczego na torontońskim bruku, zasługuje na to. Silny wiarą!

A osobiście, zgodnie z apelem polskich władz, wracam do kraju.

Co zrobiłem dla sprawy polskiej? Praktycznie dużo. Ha! Mam 2 synów w Polsce oraz jedną z córek. Dwie żyją w USA (Kolorado i teksas), dwie w Toronto. Razem 8 choć powychodziły za mąż za Anglików, uczą dzieci po polsku. Patriotki.

Najmłodsze – 25 i 16 lat – jeszcze stanu wolnego. Wnuków też Polaków i Polek z ducha, mi wysypało mnóstwo.

Pozdrawiam Czytelników

        Ostojan Toronto 30 września 2029 r.

Od redakcji: Cieszymy się bardzo, bo chodziły pogłoski, że Pan umarł.

•••

Antypolonizmy napływające na nasz adres:

Moja wiadomosc is that you’re a scoundrel losers. Jews are better than you. You know that and can’t take it. All you can do in your desperation and anger is lie. You are lowlife and equal to nothing more than trash. Garbage will always be garbage. You.

Od redakcji: Nienawiść zżera, tych, którzy nienawidzą




•••

Widzę, że Pan z uporem promujesz Konfederację w wyborach 13.X. 2019.

A oto co pisze Wojciech Reszczynski w tygodniku “Sieci” 30.09-6.10. 2019 w felietonie “Zdrada” strona 106 : ”… Ciekawa informacje o Januszu Korwin-Mikke przekazał poseł Piotr Liroy-Marzec. Dzięki temu mamy przedsmak zdrady najbliższej klasycznej, sienkiewiczowskiej definicji. Korwin-Mikke pytany o współpracę Polski z Rosja, a konkretnie o to, czy gdyby doszło do konfliktu dwóch państw,  po czyjej byłby stronie, odpowiedział, że po stronie Rosji. Ta wypowiedź akurat nie dziwi, gdyż kilka lat temu Korwin-Mikke przekonywał, że plk Ryszard Kuklinski był zdrajcą, bo zdradził Ludowe Wojsko Polskie i złamał przysięgę wojskową. …” (fotokopia artykułu w załączeniu).

A oto drugi cytat, tym razem z tygodnika Gazeta Polska 11 września 2019 strona 5: “Grzegorz Braun ogłosił, że Polska powinna żądać reparacji wojennych za II wojnę światową od Stanów Zjednoczonych …” (fotokopia artykułu w załączeniu).

No i jak, dalej popierasz Pan Konfederacje? Moim zdaniem można by głosować na Konfederację, ale pod warunkiem usunięcia z niej JKM oraz Grzegorza Brauna, a także kibica Stanisława Michalkiewicza.

Z Poważaniem,

        Jacek Hejnar, Mississauga, ON.

07 października 2019

Od redakcji: Szanowny Panie, Konfederacja ma program i warto odnosić się do niego, a nie do tego, co ktoś kiedyś powiedział, na dodatek cytując bez kontekstu.  Bulwersujące cytaty można garściami przytaczać w przypadku większości polityków PiS i innych partii.

•••

      Zostaliśmy poproszeni o upublicznienie listu otwartego Barbary Wojnarowskiej, która jako dziecko była Więźniarką niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz

Parę dni temu zmarł w wieku 98 lat, Karol Tendera, były więzień niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau, o numerze 100430, którego pan prezydent Andrzej Duda nazwał „Bohaterem naszych czasów”. Do ostatnich chwil swojego życia walczył o prawdę historyczna. Nie poddawał się i dzięki temu zwyciężał. Pan Karol Tendera powinien być wzorcem dla każdego byłego więźnia niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau. Dla mnie, byłego dziecka tego obozu, z pewnością jest.

Najlepszym dowodem jest moje zaangażowanie aby świat nie zapomniał, że pierwszymi więźniami KL Auschwitz byli Polacy, że 14 czerwiec 1940 to najważniejsza data, dla nas byłych więźniów i wszystkich Polaków, jeżeli chodzi o historię Auschwitz.

Krew się we mnie burzy kiedy obchody upamiętniające deportację pierwszego transportu, a więc początek funkcjonowania KL Auschwitz, odbywają się od roku 2016 głównie dzięki uporowi byłych więźniów i garstki zapaleńców. Za parę miesięcy, 14 czerwca 2020 roku, będziemy świadkami uroczystości 80 rocznicy pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz. Czy zostaną one zorganizowane w sposób jaki zawsze chcieli to widzieć Ci, którzy ocaleli z tego transportu? Czy dyrekcja Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau zdobędzie się na ustępstwa regulaminowe, od regulaminów, które wprowadziła w dniu 1 kwietnia 2019 roku. Czy odbędzie się Msza Święta pod Blokiem Śmierci (Blokiem 11), jak to miało miejsce od lat, nawet w okresie PRLowskim?

Ostatni pomysł przeniesienia Mszy Świętej do Harmęż, zamiast zorganizowania jej pod Blokiem 11 ma duże wady. Chociażby, ze względu na odległość i niezaadaptowanie miejsca dla niepełnosprawnych, co jest za bardzo męczące dla byłych więźniów, których podeszły wiek ogranicza w poruszaniu się po wysokich schodach i wyboistej podłodze w podziemiach . Często w czasie dużego czerwcowego upału. Oszczędźmy im tego zbędnego wysiłku, grupując maksimum uroczystości w jednym miejscu. Oczywiście z wyjątkiem części odbywającej się przy budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, obecnie PWSZ im. rtm. Witolda Pileckiego.

Odśpiewanie hymnu Polskiego, powinno być częścią uroczystości, zarówno pod Ścianą Śmierci Bloku 11, jak i przy budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, obecnie PWSZ im. rtm. Witolda Pileckiego. Ale nie przy muzyce odtwarzanej z płytki i puszczanej z głośnika. Powinno znaleźć się inną formę. Mały kwintet czy kwartet smyczkowy, operowy śpiewak – byłby nowym akcentem w uroczystościach.

Najważniejsze jest to, aby wszyscy uczestniczący w uroczystościach nie byli ograniczani absurdalnym zakazem „nie wnoszenia polskich flag na drzewcach”, pod pretekstem bezpieczeństwa. Co i komu przeszkadza flaga na drzewcu? Dlaczego można ją wnosić ale pod warunkiem, że jest zatknięta na plastikowym patyku lub trzymana w ręku lub okręconą na osobie jak ręcznik plażowy? To wyraźny brak uszanowania dla oficjalnej flagi RP, o którą walczyły cale pokolenia naszych przodków.

80 lat upłynęło i ciągle trzeba przypominać podstawowe fakty. Konzentrationslager Auschwitz został założony przez hitlerowców 14 czerwca 1940 roku (tego dnia deportowano z więzienia w Tarnowie 728 polskich więźniów politycznych) w celu umieszczania w nim celem eksterminacji obywateli polskich nastawionych wrogo do III Rzeszy. Przez półtora roku w obozie znajdowali się zatem wyłącznie Polacy (wśród nich również polscy Żydzi, którzy byli na przykład żołnierzami polskiej armii). W czasie okupacji deportowano do tego obozu około 150 tysięcy Polaków, z których 75 tysięcy zginęło. Polacy stanowili 37 procent wszystkich więźniów numerowanych i odgrywali szczególną rolę w obozowym ruchu oporu.

Polska nie może o tym zapomnieć, a świat nie może o tym nie wiedzieć. Zaproszeni byli więźniowie powinni być potraktowani w identyczny sposób, jak Ci, zapraszani na uroczystości wyzwolenia obozu, tj.27 stycznia. Dyrekcja PMAB powinna zabezpieczyć środki finansowe na ich 2-dniowe zakwaterowanie, posiłki i organizacje podróży, Należy im się ten mały gest! Jeżeli nie potrafią, lub uznają to za zbędne wydatki, należy szukać sponsorów, Na pewno znajda się dziesiątki! Tak było dawniej… ale, zmieniła się dyrekcja a z nią reguły gry.

Do współorganizacji w obchodach powinni zostać dopuszczeni wszyscy, którzy wyrażą chęć pomocy, stowarzyszenia, organizacje, wolontariusze. Nie ma tu miejsca na podział na lepszych czy gorszych. Liczą się dobre chęci i zamiary, Pytanie: czy dyrekcja PMAB i ich zwierzchnicy potrafią to zrozumieć? Ważnym czynnikiem, aby obchody odbyły się godnie i bez incydentów jest wyłączenie w dniu 14 czerwca terenu byłego KL Auschwitz I ze zwiedzania. Podobnie jak to jest zrobione podczas Marszu Żywych lub w dniu 27 stycznia. Pozostaje inna, z pewnością trudna sprawa do rozwiązania.

Na dzień 14 czerwca przypada również Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady, święto narodowe ustalone przez Sejm. O ustalenie tego Narodowego Dnia Pamięci walczyli przez długie lata , ocalali więźniowie pierwszego transportu zrzeszeni w Chrześcijańskim Stowarzyszeniu Rodzin Oświęcimskich, Nigdy im nie przeszło przez głowę, że ten Dzień nie będzie świętowany w KL Auschwitz. Zwłaszcza, że projekt ustawy sejmowy zakładał, ze Dzień Narodowy będzie „z okazji Pierwszego Transportu”, Wyszło inaczej niż planowali Ci, którzy o to walczyli. Obecnie, z takich czy innych powodów, główną uroczystość 14 czerwca (14.6.1940) i hołd więźniom i ofiarom niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych organizuje się w Warszawie. Stawia to przed trudnym wyborem byłych więźniów KL Auschwitz: Warszawa czy obchody w KL Auschwitz? Ten sam dylemat mają wysocy urzędnicy RP, które miejsce wybrać? Warszawa jest bliżej, były KL Auschwitz dalej? W końcu można zamówić wieniec ze wskazaniem miejsca dostarczenia, przesłać parę kwiecistych słów do odczytania, co załatwi sprawę. Rezultat jest żałosny.

Obchody, które odbywają się w PMAB, mimo wysiłków organizatorów i „zapaleńców” robią wrażenie, lokalnych obchodów, z minimalnym uczestnictwem byłych więźniów, z minimalnym przekazem medialnym. A świat na to patrzy i wyciąga wnioski! Zaś ofiary, nasi rodacy, pierwsi więźniowie tego obozu, którzy zostali bestialsko pomordowani w KL Auschwitz, z przerażeniem patrzą na to „z góry”. Smutne to wszystko. A może warto  się zastanowić, aby z okazji 80 rocznicy obchodów Pierwszego Transportu Polaków do KL Auschwitz w Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady obchodzić wspólnie w byłym KL Auschwitz, a nie w Warszawie.

Kiedy pomyślę, że prawa biologiczne są nieubłagane i zbliża się czas, kiedy odejdzie ostatni ocalony, co będzie dalej? Kto będzie miał siłę walczyć i godnie reprezentować tych, co zostali tu zabrani jako pierwsi? Jakie przeszkody napotkają? Zastanawia mnie, kto odpowie na te pytania? Zapraszam wszystkich zainteresowanych do dialogu na temat organizacji obchodów 14 czerwca 2020 roku, Usiądźmy razem, dyrekcja PMAB, ich zwierzchnicy MKiDN, władze lokalne Oświęcimia i Tarnowa, zainteresowane organizacje, stowarzyszenia, „zapaleńcy”, wolontariusze. Nie odkładajmy tego na ostatni moment. Tak jak śp.Karol Tendera nie poddawajmy się i dzięki temu zwyciężymy! Kto podejmie się organizacji tego spotkania?

        Barbara Wojnarowska, były więzień-dziecko KL Auschwitz-Birkenau, nr 83638

•••

Zbliżają się wybory i spotkałam naszych Rodaków głoszących, że skoro nie mieszkają w Polsce to nie będą głosować….

Tutaj przyszła mi na myśl znana postać, która nigdy nie zapominała i nie była obojętna na to co się dzieje w kraju.

Właśnie parę dni po elekcji, mija 8 lat, kiedy odszedł z tego świata Pan Leszek Bukowski, który nie opuszczał możliwości służenia Ojczyźnie w taki sposób, aby Polska była Polska . Był synem szefa ochrony Prezydenta Mościckiego, wychowanym w duchu wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna. Wisiał nad jego szyją PRL-owski wyrok śmierci, za współpracę z Radiem Wolna Europa. Jak mówił nie udał się na niego zamach, kiedy podczas jazdy rowerem, w Toronto, staranowano go samochodem. Po „zmianach w świecie polityki”  odznaczony był orderami przez Prezydenta Kaczyńskiego.  Marzył o powrocie do Polski, do ukochanej Warszawy, nawet w hospicjum, no ale wyszło tak, że wybierał się jak sójka za morze.  Zanany był w Toronto,nie tylko z gry na pianinie/fortepianie, ale i z tego, że pełen energii, mimo zaawansowanego wieku, pieszo przemierzał, każdego dnia, kilometry ulic miasta, czasem siadając na ławeczce i rozmawiając ufnie z nieznanymi sobie ludźmi – a miał talent gawędziarski połączony z niezwykłą staropolską kulturą, z estymą odnoszącą się do ludzi i dżentelmeńską galanterią do pań przy równoczesnym szacunku i dystansie.  Niewielki wzrostem i posturą wskazującą na musztrę, jaką przeszedł w dzieciństwie, do tego z ogromnym hartem ducha, patriotyzmem i zaufaniem Bogu, ujmującą grzecznością. Dla wielu wyróżniał się jak relikt przeszłości i świetności Polski, niektórzy uśmiechali się na jego widok.

W 2010 roku jeszcze głosował, dzielnie ukrywając, że śmiertelnie chory, kiedy mówił o planowanym powrocie do Warszawy.  Odszedł do Pana w poniedziałek 17 Października 2011r.  Pamięć ludzka jest krótka, a życie ziemskie jak mgnienie oka, jeszcze krótsze.  Jestem pewna, że gdyby Pan Leszek był z nami, można by go było spotkać przed konsulatem przy Lakeshore w nadchodzącą sobotę.  Polonię uznawał za swoją Rodzinę.

Kiedy będziemy głosować przypomnijmy sobie: postać małego, niezłomnego rycerza i odmówmy za niego choćby jedną „Zdrowaśkę” czy „Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie”..

Małgorzata K.