Licz­ba nie­uży­wa­nych domów w Monc­ton jest naj­więk­sza od kil­ku lat. W spi­sie pusto­sta­nów pro­wa­dzo­nym przez straż pożar­ną znaj­du­ją się obec­nie 62 nie­ru­cho­mo­ści, któ­re są sys­te­ma­tycz­nie spraw­dza­ne i zabez­pie­cza­ne, ale bez­dom­ni i włó­czę­dzy zawsze znaj­du­ją spo­sób, by dostać się do środ­ka. I to wła­śnie na tym pole­ga problem.

Ofi­cer pre­wen­cji ze stra­ży pożar­nej w Monc­ton, Char­les Leblanc, mówi, że ludzie miesz­ka­ją­cy na uli­cy zro­bią wszyst­ko, co mogą, żeby wejść do puste­go domu i tro­chę się ogrzać. Zda­rza się, że nawet roz­pa­lą ogni­sko w środ­ku budyn­ku. Dla­te­go naj­czę­ściej straż otrzy­mu­je zgło­sze­nia od sąsia­dów. Służ­by poli­cyj­ne nie chcą karać bez­dom­nych, bo te oso­by potrze­bu­ją pomo­cy, a nie wpi­su w histo­rii noto­wań kryminalnych.

Rad­ny Char­les Leger uwa­ża, że część pusto­sta­nów mogła­by być prze­kształ­co­na w prze­stęp­ne miesz­ka­nia. W nad­cho­dzą­cych tygo­dniach mia­sto ma skon­sul­to­wać się w tej spra­wie z komi­sją zaj­mu­ją­cą się pro­ble­mem bezdomności.

Reklama