Specjaliści od zmian klimatu mówią, że burza śnieżna, która sparaliżowała St. John’s, przypomina o konieczności przygotowania się na ekstremalne opady i wzrost poziomu morza.

17 stycznia 2020 roku przeszedł do historii. Tego dnia na stolicę Nowej Fundlandii spadło 76 centymetrów śniegu. Wiatry wiały z prędkością ponad 150 km/h. W mieście ogłoszono stan wyjątkowy, który był utrzymywany przez osiem dni. W tym czasie służby miejskie starały się udrożnić jezdnie.

Brad DeYoung, oceanograf z Memorial University of Newfoundland, mówi, że nie jesteśmy przygotowani na takie śnieżyce i na możliwość, że takie zjawiska będą nawiedzać nas częściej.

Według federalnego raportu “Canada’s Changing Climate Report” poziom oceanu w rejonie prowincji atlantyckich do końca wieku podniesie się o 75 do 100 centymetrów. Inny oceanograf, Blair Greenan, tłumaczy, że kolejna sprawa to większe opady – jeśli ogrzejemy atmosferę, zwiększą się możliwości utrzymywania pary wodnej w powietrzu. Dlatego ocieplenie klimatu będzie szło w parze ze wzrostem częstotliwości gwałtownych opadów. Musimy się liczyć z taką ewentualnością w Kanadzie Atlantyckiej, ale póki co jest za wcześnie, by mówić, jak nasilą się opady.