Jeśli uważacie, że nie ma czegoś takiego jak sztuczna inteligencja, to pomyślcie jeszcze raz. A ja wam w tym  pomogę posługując się przykładem z Internetu jaki mi podesłała koleżanka.

Jak jest po polsku angielskie ‘your’? Odpowiedz: twój, twoja, twoje, twojego, twojej, twojemu, twoją, twoim;  i jeszcze: wasz, wasza, wasze, waszej, waszego, waszemu. Ponad tuzin polskich odpowiedników angielskiego ‘your’. Znacie to? Zapewne wszyscy, bez wyjątku i bez zająknienia. Jak się tego nauczyliście? Zapewne zanim nawet poszliście do szkoły. Przecież nie nauczyliście się tego wkuwając na pamięć tablice deklinacji i koniugacji, i związanych z tym wyjątków. Tak jak uczono nas rosyjskiego (przymusowo w czasie zaboru sowieckiego komunizmu w komunistycznej Polsce). Otóż, nasz mózg jest w stanie uczyć się przez rozpoznawanie wzorów, czyli reguł w formie kolistej. Na prostszym przykładzie jest to unikanie zagrożeń, które znamy, na przykład unikanie ognia. Wiemy, że ogień może być bardzo pożyteczny, ale i bardzo groźny. Wiemy jak postępować, żeby się nie narazić na szwank. Co wcale nie znaczy, że nie mamy wpadek, na przykład z poparzeniem.

To również wcale nie znaczy, że nie mamy wpadek językowych z popełnianiem błędów, nawet wtedy kiedy doskonale przyswoiliśmy wzory. Wystarczy, że jesteśmy chorzy, boli nas głowa, czy też jesteśmy zmęczeni, czy po prostu starzejemy się, a z nami nasze szare komórki mózgowe. Te wszystkie przypadki ‘your’ wymienione wyżej, są właśnie taką naszą naturalną inteligencją. Na podstawie wzoru tej naturalnej inteligencji można nauczyć komputer reguł posługiwania się jedną z poprawnych form polskich odpowiedników angielskiego ‘your’. Wszyscy, którzy uczyli się języka starą metodą, zapewne mieli wyświechtany na wszystkie strony słowniczek, który towarzyszył im wszędzie, bo bez niego ani rusz. Dzisiaj, to już passe. Oczywiście, jeśli macie telefon komórkowy. A są jeszcze tacy co nie mają? Na każdym dzisiejszym telefonie komórkowym, bez względu na system operacyjny, rodzaj i wersję jest aplikacja ‘translate’ (tłumaczenie). Tam wystarczy wpisać słówko i zaznaczyć z jakiego języka na jaki tłumaczymy. Jeśli popełnimy błąd, to wirtualny tłumacz sugeruje nam język z jakiego chcemy przetłumaczyć. Jak to się dzieje?  Otóż wirtualnie, czyli gdzieś tam dostępny połączeniem internetowym (taka fala jak radiowo, tylko na innej częstotliwości) jest bardzo pojemny komputer z milionami słówek w oryginalnej i uproszczonej pisowni. Każde słówko jest opisane tak, że wiadomo do jakiego języka należy, a może należeć do więcej niż jednego, jest nagrana jego wymowa, i wiele innych detali. Nawet wymowa. Wielu z nas zapewne uczyło się angielskiego z wymową polską, albo tak jak nam samym się wydawało, albo od nauczyciela, który nigdy w Anglii nie był, albo od innych Polonusów. A tu proszę. W wirtualnym słowniku naciskamy głośniczek, i słyszymy jak wymawiać, nawet całe zdania i paragrafy. Oczywiście, jeśli ktoś ma tak zwane drewniane ucho to mu to za wiele nie pomoże. Ale to jest powszechnie znany fakt, że jest duża pozytywna zależność pomiędzy słuchem muzycznym, a nauką, szczególnie wymową, obcego języka.

Moja córka, urodzona już w Kanadzie, mówiła ‘sznieg’, zamiast ‘śnieg’. Przyjrzałam się temu problemowi bliżej, i odkryłam, że dziecko nie słyszy różnicy (oczywistej dla nas Polaków) miedzy ‘ś’, a ‘sz’. No to, jak miała wymawiać  poprawnie ‘śnieg’, jak nie słyszała jak należy? Zresztą chyba wszystkie jej koleżanki z harcerstwa też tak mówiły. A to już był większy problem do skorygowania.

W pewnym wieku dzieci, grupa rówieśnicza wie lepiej i jest większym autorytetem niż rodzice. Na całe szczęście ten okres przechodzi.

Skoro słownik elektroniczny jest taki ‘mądry’ to można pójść i dalej. I świat elektroniczny poszedł. Obecnie dzięki zastosowaniom sztucznej inteligencji (Artificial Intelligence – IA), pisze się artykuły, a nawet książki. Microsoft już zredukował (czytaj zwolnił, czyli pozbawił pracy) dziennikarzy przeglądarki Edge, bo zastąpiło ich sztuczne wytwarzanie bieżących wiadomości. Zrobił to właściciel Microsoftu Bill Gates.

Zapewne słyszeliście o nim przy okazji wypowiadanych przez niego i jego żonę Belindę opinii na temat szczepionek (szczególnie przeciwko Covid-19) oraz aplikacji kontrolujących wszystkich i wszystko – oczywiście w imię dobra ludzkości. A więc jest to możliwe. Mówią, że taki komputer można nawet nauczyć stylu pisarza, czy dziennikarza i go podrabiać. Jak?  Na podstawie analizy wzorów pisania autora. Czyli nie jest to magia, ale odkrywanie i  przyswojenie wzorów tworzenia nowego w oparcie o istniejące wzorce. Tak jak na podstawie przekazanych wzorów jesteśmy w stanie bez zająknięcia zastosować odpowiednią  formę ‘your’ po polsku, I nie mówcie mi więcej proszę, że angielski jest trudny. Trudny, bo prosty? A my przyzwyczailiśmy się do wszystkiego co jest zagmatwane i skomplikowane.

Takim znakomitym źródłem wzorów jest historia. Dlatego też jest tak po macoszemu traktowana, bo może być groźna. Ostatnio czytam historię Polski Wojciecha Roszkowskiego, i jeszcze raz okazuje się, że takie sprawy jak odzyskanie przez Polskę niepodległości było bardzo skomplikowane.

Podobnie jak i sprawa Zaolzia, obrona Lwowa i wyprawa na Kijów w roku 1920. Mam tylko nadzieję, że nie zawsze uczymy się na skomplikowanych wzorach, i nie zawsze je powtarzamy.  Jednak patrząc na to, co się dzieje w moim kraju (i w Polsce, i w Kanadzie) tracę taką nadzieję.  Skomplikowane wzory po prostu i tu, i tam się utrwalają, i nawet nieświadomie są powtarzane. Przykrym przykładem w obu krajach jest nepotyzm, kumoterstwo, i resortowość.  A to akurat wyszło na jaw w Kanadzie przy okazji skandalu z fundacją We, która miała pomagać potrzebującej młodzieży. A także z powiązaniami rodzinnymi w rządzie polskim. I tutaj skomplikowany język nie jest przyczyną.

O szczegółach więcej w przyszłym tygodniu. Ale tego wzoru nepotyzmu i kumoterstwa sztuczna inteligencja nie powtarza, ten nauczony wzór powtarzają rządzący.

Podobnie jak i ten, że nic złego w tym nie ma, ale i to, że nie zostanie to ujawnione.

Alicja Farmus