Byłem na wszyst­kich Mar­szach Nie­pod­le­gło­ści (prócz jed­ne­go, na któ­ry nie dotar­łem z powo­du zła­ma­nej nogi). Prócz tego od 30 lat cho­dzę na wszel­kie patrio­tycz­ne mani­fe­sta­cje, a nawet (w cha­rak­te­rze kie­dyś kontr­ma­ni­fe­stan­ta, a póź­niej obser­wa­to­ra) na lewi­co­we. Wie­lo­let­nie doświad­cze­nie pozwa­la oce­nić czy będzie ”dym”, czy będzie spokojnie.

Już jadąc do cen­trum, by zoba­czyć, jak wyglą­da sytu­acja po odwo­ła­niu Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści, wie­dzia­łem, że będzie ”dym”. Cała tra­sa mar­szu była zablo­ko­wa­na płot­ka­mi, wszel­kie przej­ścia kon­tro­lo­wa­li funk­cjo­na­riu­sze pre­wen­cji. W ulicz­kach wokół Ron­da Dmow­skie­go cze­ka­ły oddzia­ły pre­wen­cji jak za rzą­dów PO. Poli­cjan­ci zaku­ci w zbro­je, wypo­sa­że­ni w tar­cze, dłu­gie pał­ki, gaz (w pojem­ni­kach wiel­ko­ści gaśnic i więk­szych bania­kach noszo­nych na ple­cach), strzel­by gładkolufowe.

Jest takie powie­dze­nie, że w teatrze jest taka zasa­da, że jak w pierw­szym akcie na ścia­nie sce­nicz­nej deko­ra­cji wisi strzel­ba, to wia­do­mo, że wystrze­li w trze­cim akcie. Tak jest też z oddzia­ła­mi pre­wen­cji i taj­nia­ka­mi, jak ich widać, to wia­do­mo, że będzie ”dym”. I był. Wszyst­ko według sce­na­riu­sza z lat PO.

Pre­wen­cja była też kon­no, teren patro­lo­wa­ły też gru­py taj­nia­ków – nie chcąc iść w tłu­mie, posta­no­wi­łem pod­je­chać kolej­ką ze śród­mie­ścia na Powi­śle – pociąg był pusty, uli­ce wokół Sta­dio­nu Naro­do­we­go też, więc zoba­czy­łem, że jeden z taj­nia­ków cały czas za mną łaził (tak wie­lu ich było).

Uczest­ni­cy nie mie­li wła­ści­wie żad­nych trans­pa­ren­tów (zoba­czy­łem dwa z prze­kre­ślo­nym sier­pem i mło­tem, i jeden monar­chi­stów). W nor­mal­nych cza­sach, kie­dy wła­dza nie zaka­zy­wa­ła oby­wa­te­lom demon­stra­cji, na Mar­sze przy­cho­dzi­łem z trans­pa­ren­tem. Dziś by nie mieć kło­po­tów, tabli­cy nie mia­łem i nie sze­dłem w Mar­szu, tyl­ko orbi­to­wa­łem wokół nie­go (dla­te­go też usi­ło­wa­łem wyprze­dzić Marsz kolej­ką, by zro­bić jakieś zdję­cia – co zmu­si­ło taj­nia­ka, by za mną łaził przez pół Warszawy).

Po dwóch godzi­nach, gdy Marsz dotarł na bło­nia Sta­dio­nu Naro­do­we­go, zapa­dał już zmrok. Z racji na siły pre­wen­cji i warun­ki unie­moż­li­wia­jąc zro­bie­nie doku­men­ta­cji foto­gra­ficz­nej, ewa­ku­owa­łem się do domu. Tak jak się spo­dzie­wa­łem, donie­sie­nia medial­ne opi­sy­wa­ły, jak poli­cja spa­cy­fi­ko­wa­ła Marsz.

Media oskar­ża­ją uczest­ni­ków Mar­szu o pod­pa­le­nie miesz­ka­nia, któ­re mie­ści­ło się w kamie­ni­cy obok mostu, któ­rym prze­cho­dził Marsz. Według rela­cji dwa bal­ko­ny dalej od pło­ną­ce­go miesz­ka­nia sta­ła usta­wio­na kame­ra. Za cza­sów PO pło­nął samo­chód TVN i bud­ka straż­ni­cza przed amba­sa­dą rosyjską.

Zamiesz­ki mia­ły miej­sce na rogu Nowe­go Świa­tu i Alei. Poli­cja mia­ła pacy­fi­ko­wać uczest­ni­ków Mar­szy na sta­cji PKP War­sza­wa Sta­dion, wal­ki mia­ły trwać na bło­niach Sta­dio­nu Naro­do­we­go – w cza­sie pacy­fi­ka­cji poli­cja strze­la­ła ze strzelb gład­ko­lu­fo­wych i gazo­wa­ła. By uczest­ni­cy nie mogli się ewa­ku­ować, wstrzy­ma­no ruch pocią­gów. Część uczest­ni­ków Mar­szu zosta­ła zatrzymana.

Przez osta­nie lata uczest­ni­cy Mar­szów Nie­pod­le­gło­ści byli ofia­ra­mi wie­lu pro­wo­ka­cji nie­zwy­kle podob­nych do tych, jakie wobec opo­zy­cji anty­ko­mu­ni­stycz­nej w PRL sto­so­wa­ła SB, by skom­pro­mi­to­wać patrio­tów i znie­chę­cić ich do dzia­łal­no­ści. Wie­lu publi­cy­stów wska­zy­wa­ło, że wła­dze do wal­ki z nacjo­na­li­sta­mi wyko­rzy­sty­wa­ły funk­cjo­na­riu­szy służb i policji.

Pierw­szy Marsz Nie­pod­le­gło­ści 2010

W pochmur­ny 11 listo­pa­da 2010 w War­sza­wie nacjo­na­li­ści zebra­li się na Pla­cu Zam­ko­wym. Ota­czał ich szczel­ny kor­don poli­cji, przez któ­ry trze­ba było się prze­dzie­rać, by wziąć udział w Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści. Od wie­lu dni lewi­co­we media z „Gaze­tą Wybor­czą” na cze­le nawo­ły­wa­ły do zablo­ko­wa­nia Mar­szu. Efekt zabie­gów lewi­cy był odwrot­ny od zamie­rzo­ne­go. Marsz miast być kolej­ną nie­licz­ną impre­zą naro­dow­ców, na któ­rej mało kto się poja­wi, stał się spra­wą naro­do­wą, sze­ro­ko komen­to­wa­ną w mediach.

Marsz miał przejść Kra­kow­skim Przed­mie­ściem i Nowym Świa­tem pod pomnik Roma­na Dmow­skie­go. Wyj­ście z pla­cu blo­ko­wa­li jed­nak lewi­co­wi bojów­ka­rze. Część z nich poprze­bie­ra­na była w pasia­ki więź­niów obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych (zapew­ne uda­wa­li kapo). Blo­ka­da legal­ne­go mar­szu naro­dow­ców była, zgod­nie z pra­wem o zgro­ma­dze­niach, prze­stęp­stwem. Poli­cja wobec tego prze­stęp­stwa pozo­sta­ła bez­czyn­na i jaw­nie akcep­to­wa­ła ordy­nar­ne łama­nie pra­wa (od wie­lu lat stan­dar­dem jest tole­ran­cja Poli­cji i sądów dla lewi­cow­ców łamią­cych prze­pi­sy o zgro­ma­dze­niach, odma­wia­ją­cych swo­im adwer­sa­rzom pra­wa do demo­kra­cji i wol­no­ści sło­wa). Dodat­ko­wo orga­ni­za­to­ra­mi blo­ka­dy Mar­szu były śro­do­wi­ska anty­fa­szy­stow­skie zna­ne z nawo­ły­wa­nia do agre­sji wobec poli­cji (jako insty­tu­cji faszy­stow­skiej). W tłu­mie lewa­ków byli troc­ki­ści, anar­cho­troc­ki­ści, homo­sek­su­ali­ści i femi­nist­ki. Więk­szość z lewi­cow­ców mia­ła poza­kry­wa­ne twarze.

Nacjo­na­li­stów od lewi­cow­ców odgra­dza­ły dwa szpa­le­ry poli­cjan­tów w rynsz­tun­ku bojo­wym, wypo­sa­żo­nych w roz­py­la­cze gazu łza­wią­ce­go, psy i konie.

Pod Zam­kiem Kró­lew­skim, oto­cze­ni przez poli­cję w rynsz­tun­ku bojo­wym, sta­li nacjo­na­li­ści z Mło­dzie­ży Wszech­pol­skiej, Obo­zu Naro­do­wo Rady­kal­ne­go, Naro­do­we­go Odro­dze­nia Pol­ski, Auto­no­micz­nych Nacjo­na­li­stów. Wśród zebra­nych był też Janusz Kor­win Mik­ke z dzia­ła­cza­mi swo­jej par­tii WIP, dzia­ła­cze UPR, Bia­ło­ru­si­ni, Ukra­iń­cy, tra­dy­cyj­ni kato­li­cy i neo­po­ga­nie. Kor­don poli­cji jed­no­znacz­nie nega­tyw­nie nazna­czył naro­dow­ców, wska­zy­wał, że nie ma dla nich miej­sca w Polsce.

By omi­nąć blo­ka­dę lewi­cy, nacjo­na­li­ści zosta­li przez poli­cję prze­pę­dze­ni na Powi­śle. Nie wia­do­mo cze­mu poli­cja nie umoż­li­wi­ła przej­ścia naro­dow­com zapla­no­wa­ną tra­są. Szyb­ko zapa­dła noc. Moż­na było odnieść wra­że­nie, że celem poli­cji jest zapę­dze­nie nacjo­na­li­stów na sta­cję kole­jo­wą, by wywieźć ich w bydlę­cych wago­nach do obo­zu. W oko­li­cach Biblio­te­ki Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go nacjo­na­li­ści natknę­li się na kolej­ną blo­ka­da lewi­cy. Tym razem poli­cja nie mając gdzie dalej prze­pę­dzać naro­dow­ców, zli­kwi­do­wa­ła lewi­co­wą blokadę.

Następ­ne­go dnia w rela­cji „Gaze­cie Wybor­czej” zna­la­zła się infor­ma­cja, że naro­dow­ców było 2000, a lewa­ków i pede­ra­stów 3000. Ozna­cza­ło to total­ną klę­skę kam­pa­nii nie­na­wi­ści wobec nacjo­na­li­stów. Medial­ny kon­cern „Gaze­ty Wybor­czej zdo­łał skrzyk­nąć tyl­ko 3000 lewi­co­wych akty­wi­stów. Tyle samo, 3000 mło­dych naro­dow­ców zdo­ła­ło się skrzyk­nąć za pomo­cą inter­ne­tu. Uświa­do­mi­ło to sła­bość lewi­co­wych mediów.

Marsz Nie­pod­le­gło­ści 2011

Rok póź­niej, w 2011 roku, medial­na histe­ria gło­szą­ca, że Marsz zakoń­czy się roz­le­wem krwi, spra­wi­ła, że co ponie­któ­rzy uczest­ni­cy Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści cze­ka­li tyl­ko, jak ich ktoś zamor­du­je albo dosię­gnie ich kula snaj­pe­ra. Nic takie­go się jed­nak nie stało.

Marsz miał wyru­szyć z Pla­cu Kon­sty­tu­cji, jed­nak Mar­szał­kow­ska, od Ron­da Dmow­skie­go w kie­run­ku pla­cu Kon­sty­tu­cji, była zamknię­ta przez kor­don poli­cji. Idą­cy na Plac Kon­sty­tu­cji patrio­ci przed samym pla­cem mija­li kil­ka samo­cho­dów poli­cji, w tym jed­ną cyster­nę z armat­ką wod­ną i samo­chód z dział­kiem ultra­dź­wię­ko­wym, któ­re­go poli­cja nie może legal­nie uży­wać. Po minię­ciu kil­ku poli­cjan­tów z pre­wen­cji, patrio­ci idą­cy na Marsz wpa­da­li na nie zabez­pie­czo­ną przez poli­cje blo­ka­dę lewi­cy. Taka sytu­acja była albo spo­wo­do­wa­na total­ną ama­torsz­czy­zną w poli­cji, albo spe­cjal­nie nie było kor­do­nu poli­cji wokół lewa­ków, by idą­cy na Marsz naty­ka­li się na lewi­co­wych eks­tre­mi­stów, i doszło do zamie­szek. Kolej­ny raz poli­cja tole­ro­wa­ła i ochra­nia­ła sprzecz­ną z pra­wem blo­ka­dę legal­nej demonstracji.

By dostać się na plac Kon­sty­tu­cji, trze­ba było z Mar­szał­kow­skiej skrę­cić w Wil­czą, potem w Poznań­ską, Lwow­ską, Nowo­wiej­ską, Waryń­skie­go i MDM. Kolej­ne wej­ścia na plac były po blo­ko­wa­ne przez oddzia­ły pre­wen­cji. Mimo absur­dal­no­ści blo­kad uczest­ni­cy Mar­szu szli kar­nie przez pół dziel­ni­cy, by dojść na plac Kon­sty­tu­cji od prze­ciw­nej strony.

Po dro­dze na Waryń­skie­go na roz­po­czę­cie Mar­szu cze­ka­ła kil­ku­set­oso­bo­wa gru­pa zwo­len­ni­ków Janu­sza Kor­win Mik­ke. Wszy­scy mie­li sza­li­ki klu­bo­we z logiem kolej­nej par­tii Kor­wi­na Nowej Pra­wi­cy i rocz­ni­co­wym napi­sem Marsz Niepodległości.

Na pla­cu Kon­sty­tu­cji były tysią­ce ludzi. Nad tłu­mem powie­wa­ło mało trans­pa­ren­tów i tysią­ce bia­ło czer­wo­nych flag. Uczest­ni­ka­mi Mar­szu byli wła­ści­wie sami mło­dzi męż­czyź­ni. Orga­ni­za­cja mar­szu była fatal­na, nagło­śnie­nie nie dzia­ła­ło, porząd­ko­wych nie było.

Kie­dy pochód ruszał z pla­cu Kon­sty­tu­cji w kie­run­ku Poli­tech­ni­ki, coś dymi­ło na koń­cu pocho­du od uli­cy Pięk­nej. Mało któ­ry z uczest­ni­ków zwró­cił na to uwa­gi. Z rela­cji medial­nych moż­na było dowie­dzieć się, że mia­ły miej­sce jakieś zamiesz­ki. W odle­gło­ści pięć­dzie­siąt metrów od zamie­szek nie odno­si­ło wra­że­nia, że dzie­je się na Koszy­ko­wej coś nie­do­bre­go. W tele­wi­zji poka­zy­wa­no zdję­cia jak z dzia­łań wojen­nych. O tym, że zamiesz­ki nie były spon­ta­nicz­ne świad­czyć może to, że w kil­ku miej­scach Pla­cu Kon­sty­tu­cji był nie­do­koń­czo­ny remont nawierzch­ni skła­da­ją­cej się z kost­ki bru­ko­wej — tak jak­by ktoś spe­cjal­nie nie dokoń­czył remon­tu chod­ni­ka w cen­trum mia­sta, by pro­wo­ka­to­rzy mie­li skąd brać kost­kę. W naj­lep­szym przy­pad­ku ludzie mają­cy dbać o za bez­pie­czeń­stwo w War­sza­wie nie zadba­li, by to by po pla­cu nie wala­ła się kostka.

Wśród uczest­ni­ków Mar­szu byli: dzia­ła­cze ONR, kon­ser­wa­tyw­ni libe­ra­ło­wie z Koli­bra, Nie­za­leż­ne Stron­nic­two Aka­de­mic­kie, Oazow­cy, Obóz Wiel­kiej Pol­ski, Mło­dzież Wszech­pol­ska, Towa­rzy­stwo Gim­na­stycz­ne Sokół, Gru­pa Rekon­struk­cyj­na NSZ, Soli­dar­ność Wal­czą­cą z Kor­ne­lem Mora­wiec­kim, neo­po­gań­ski Niklot, Liga Obro­ny Suwe­ren­no­ści, anty­ko­mu­ni­ści, Zjed­no­czo­ny Ursy­nów, Soli­dar­ni 2010, i Kra­jo­we Poro­zu­mie­nie Samorządowe.

Na mar­szu było bar­dzo spo­koj­nie. Po mar­szu i poza jego tere­nem mia­ły miej­sce jesz­cze dziw­niej­sze wyda­rze­nia. Tłu­mek poli­cjan­tów naj­pierw oto­czył samo­chód TVN sto­ją­cy w odda­le­niu od zgro­ma­dze­nia, za dużym kwiet­ni­kiem, nad ale­ją Armii Ludo­wej, a potem nagle się wyco­fał w kie­run­ku Agry­ko­li. Z krza­ków od stro­ny Par­ku Ujaz­dow­skie­go wybie­gła zama­sko­wa­na oso­ba i zaczę­ła roz­bi­jać szy­by w samo­cho­dzie tele­wi­zji TVN i potem na oczach bez­czyn­nej poli­cji samo­chód ten podpaliła.

Media wbrew praw­dzie wma­wia­ły, że za zamiesz­ki odpo­wia­da­ją uczest­ni­cy Mar­szu. W rze­czy­wi­sto­ści uczest­ni­cy Mar­szu zacho­wy­wa­ły się god­nie i spo­koj­nie. Film zro­bio­ny przez por­tal Nowy Ekran uka­zy­wał napad poli­cjan­ta na prze­chod­nia mają­cy miej­sce przed Marszem.

Marsz Nie­pod­le­gło­ści szka­lo­wa­ły też media zwią­za­ne z PiS, w jed­nym z pro­Pi­Sow­skich tygo­dni­ków uka­zał się arty­kuł, któ­re­go autor stwier­dził, że po stro­nie Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści „sta­ły tysią­ce (słow­nie: t y s i ą c e) pija­nych nean­der­tal­czy­ków nasta­wio­nych na zady­mę”, któ­rzy skan­do­wa­li „Bóg Honor Ojczy­zna”. Pisząc dalej o uczest­ni­kach Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści, publi­cy­sta stwier­dził, że „liczeb­ność chu­li­ga­nów była napraw­dę pokaź­na, zwłasz­cza jeśli dodać do nich naj­czę­ściej pija­nych już skinheadów”.

Boj­kot Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści 2012

W listo­pa­dzie 2012 boj­ko­to­wa­nie Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści sta­ło się nie­zwy­kle mod­ne. Nie tyl­ko w śro­do­wi­skach skraj­nej lewi­cy, czy publi­cy­stów „Gaze­ty Wybor­czej”, trwa­ła nagon­ka na Marsz Nie­pod­le­gło­ści. Marsz boj­ko­to­wał Leszek Bubel, Adam Wie­lom­ski, Tomasz Sakie­wicz, Paweł Kukiz. Janusz Kor­win-Mik­ke został usu­nię­ty z komi­te­tu popar­cia Mar­szu za okre­śle­nie czę­ści uczest­ni­ków Mar­szu mia­nem nazi­stów. Już tra­dy­cyj­nie prze­ciw Mar­szo­wi nie­pod­le­gło­ści pro­te­sto­wa­li lewi­co­wi eks­tre­mi­ści. W skład koali­cji prze­ciw­ni­ków Mar­szu weszły licz­ne orga­ni­za­cje: lewi­co­we, socja­li­stycz­ne, anar­chi­stycz­ne, femi­ni­stycz­ne, pacy­fi­stycz­ne, gejow­skie, filo­se­mic­kie, troc­ki­stow­skie, wegań­skie, les­bij­skie, trans­sek­su­ali­stów, OPZZ.

Marsz Nie­pod­le­gło­ści 2012

Przed Mar­szem na wyso­ko­ści uli­cy Żura­wiej roz­pę­ta­ło się pie­kło. Roz­po­czę­ły się wal­ki. Wybu­chy wstrzą­sa­ły uli­cą. Set­ki ludzi bie­gły. Z per­spek­ty­wy Nowo­grodz­kiej moż­na było dostrzec nad Mar­szał­kow­ską łunę i kłę­by dymu. Nie­ustan­nie trwa­ła kano­na­da. Gaz poli­cyj­ny nawet z odle­gło­ści kil­ku­set metrów podraż­nia oczy i dro­gi odde­cho­we, powo­du­je ból głowy.

Marsz Nie­pod­le­gło­ści w 2013 roku oka­zał się medial­nym i fre­kwen­cyj­nym suk­ce­sem. Nie­da­le­ko prze­mar­szu nacjo­na­li­stów spło­nę­ły dwa sym­bo­le opre­syj­ne­go reżi­mu. Jed­nym była pro­pa­gu­ją­ca sodo­mie tęcza na pla­cu Zba­wi­cie­la. Dru­gim pla­sti­ko­wa bud­ka przed amba­sa­dą Rosji. W trak­cie afe­ry taśmo­wej oka­za­ło się, że spraw­ca­mi pod­pa­le­nia bud­ki byli pro­wo­ka­to­rzy ze służb, a nie uczest­ni­cy Marszu.

Marsz Nie­pod­le­gło­ści 2014

Marsz Nie­pod­le­gło­ści 2014 według rela­cji TV Trwam poprze­dzi­ły naj­ścia poli­cji, wypy­ty­wa­nie i kon­fi­ska­ty kom­pu­te­rów i tele­fo­nów, któ­rych ofia­rą sta­li się naro­dow­cy. Tysią­ce patrio­tów nie mogło dotrzeć do War­sza­wy. Poli­cja trzy­ma­ła przez wie­le godzin zatrzy­my­wa­ne po kil­ka razy samo­cho­dy i auto­ka­ry z uczestnikami.

Prze­pro­wa­dze­nie peł­nej trans­mi­sji TV Trwam z Mar­szu unie­moż­li­wi­ło poli­cja, zatrzy­mu­jąc i prze­szu­ku­jąc repor­te­rów stacji.

Z powo­du ata­ku bojó­wek nie­ma­ją­cych nic wspól­ne­go z mar­szem na Straż Mar­szu i Poli­cje, Poli­cja zablo­ko­wa­ła uczest­ni­ków mar­szu na moście, co zagra­ża­ło ich zdro­wiu i życiu. Po dotar­ciu na bło­nia Sta­dio­nu Naro­do­we­go jed­nost­ki poli­cji kil­ka­krot­nie zaata­ko­wa­ły uczest­ni­ków mar­szu sto­ją­cych na pla­cu przed sta­dio­nem. Poli­cja w ata­ku na poko­jo­wych uczest­ni­ków Mar­szu uży­ła gazu, gra­na­tów huko­wych, strzelb i arma­tek wodnych.

Marsz Nie­pod­le­gło­ści 2015, 2016, 2017 – Nie było widać poli­cji nie było dymu

Z ron­da Dmow­skie­go na bło­nia Sta­dio­nu Naro­do­we­go prze­szło w 2015 roku 100.000 mło­dych naro­dow­ców w Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści uli­ca­mi War­sza­wy (w kolej­nych latach licz­ba ta była mniej­sza). Nie było poli­cji, nie było dymu.

Marsz 2018

W 2018 PiS usi­ło­wał naro­dow­com, w opi­nii wie­lu mło­dych pol­skich patrio­tów, ukraść Marsz Nie­pod­le­gło­ści. PiS media w swo­ich rela­cjach prze­mil­cza­ły, że był Marsz Nie­pod­le­gło­ści. W rze­czy­wi­sto­ści były dwa Mar­sze. Jeden od dru­gie­go wyraź­nie udzie­lo­ny. Meta­lo­we barier­ki i kor­don żoł­nie­rzy Żan­dar­me­rii Woj­sko­wej ota­czał malut­ki marsz pań­stwo­wy PiS. Marsz naro­dow­ców, prze­mil­cza­ny przez PiS media liczył 250.000 uczestników.

Uro­czy­sto­ści i mar­sze z oka­zji 11 listo­pa­da odby­wa­ły się od wie­lu lat (w latach 80 nie­licz­ne i nie­le­gal­ne w PRL, w III RP na począt­ku zazwy­czaj nie­licz­ne). Jed­nak nie były takim maso­wym feno­me­nem jak orga­ni­zo­wa­ny przez nacjo­na­li­stów Marsz Nie­pod­le­gło­ści. Z per­spek­ty­wy 8 lat Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści moż­na się zasta­na­wiać czy jego feno­men nie został zmar­no­wa­ny. Na bazie suk­ce­su Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści powin­na powstać maso­wa orga­ni­za­cja, demo­kra­tycz­na i zako­rze­nio­na w tere­nie. Nie­ste­ty nie powsta­ła (co prze­kła­da się na brak pra­wi­co­wej repre­zen­ta­cji w samo­rzą­dzie). Nie­wąt­pli­wie nie było­by suk­ce­su Kon­fe­de­ra­cji w ostat­nich wybo­rach bez trzech dekad cięż­kiej pra­cy nacjo­na­li­stów i wol­no­ściow­ców, w tym i bez suk­ce­su Marsz Niepodległości.

Marsz 2019

Przed rokiem w Mar­szu szło 150.000 osób. Prze­ciw­ko Mar­szo­wi pod pal­mą (więc w miej­scu sym­bo­licz­nym) demon­stro­wa­ło kil­ka osób z gro­te­sko­wej opo­zy­cji – ludzi, któ­rzy ewi­dent­nie mają anty­de­mo­kra­tycz­ne poglą­dy i chcą ode­brać swo­im opo­nen­tom poli­tycz­nym pra­wo do wol­no­ści sło­wa i zgro­ma­dzeń, będą­ce fun­da­men­tem demo­kra­cji. Na szczę­ście poli­cja usu­nę­ła ele­ment, a Straż Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści zasło­ni­ła anty­pol­ską pikie­tę płach­ta­mi zie­lo­ne­go mate­ria­łu. War­to przy­po­mnieć, że postu­la­ty Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści są cał­ko­wi­cie zgod­ne z Kon­sty­tu­cją (pod szyl­dem któ­rej bła­znu­je gro­te­sko­wa opo­zy­cja) – arty­kuł 4 Kon­sty­tu­cji stwier­dza, że „wła­dza zwierzch­nia w Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej nale­ży do Narodu”.

Na mar­szu było nie­wie­le trans­pa­ren­tów. Widać było kil­ka lokal­nych grup repre­zen­tu­ją­cych Gru­dziądz, Włosz­czo­wą, Start Gnie­zno, Sław­no. Był trans­pa­rent ku czci Pola­ków pomor­do­wa­nych na Woły­niu. Dosłow­nie po jed­nej fla­dze Kon­fe­de­ra­cji i Korwina.

Szło kil­ka blo­ków. Anty mark­si­stow­ski blok sym­pa­ty­ków Krzysz­to­fa Karo­nia z trans­pa­ren­ta­mi „mark­sizm nie przej­dzie”, „nie ma kul­tu­ry bez eto­su pra­cy”. Anty mark­si­ści nie­śli fla­ga­mi z prze­kre­ślo­ny­mi twa­rza­mi ide­olo­gów mark­si­zmu i napi­sa­mi ”młot na marksizm’.

W Mar­szu szły rodzi­ny z dzieć­mi, księ­ża, zakon­ni­ce, dzie­siąt­ki tysię­cy mło­dych ludzi, był blok fun­da­cji Pro z trans­pa­ren­ta­mi anty­abor­cyj­ny­mi i anty sodo­mic­ki­mi. Wśród kil­ku blo­ków kato­lic­kich był blok Żoł­nie­rzy Chry­stu­sa z trans­pa­ren­ta­mi „pod two­ją obro­nę Pol­ski Kró­lo­wo”, „my chce­my Boga”, „jeśli padam na kola­na to tyl­ko przed Bogiem”. Inne kato­lic­kie gru­py nio­sły fla­gi z Chry­stu­sem Kró­lem albo trans­pa­rent „z Mary­ją i różań­cem wol­ni Pola­cy sta­ją się Euro­py szań­cem”. Ja mia­łem tabli­ce z napi­sem „precz z euro faszy­zmem i anty­pol­skim rasizmem”.

Kolej­ny raz w Mar­szu szedł blok kon­ser­wa­tyw­ny z trans­pa­ren­ta­mi „Pol­ska kato­lic­ka nie laic­ka”, „wia­ra, tra­dy­cja, porzą­dek”, „jeśli Bóg z nami, to, kto prze­ciw­ko nam”. Blok two­rzy­li dzia­ła­cze Sto­wa­rzy­sze­nia Pol­scy Kon­ser­wa­ty­ści, Kru­cja­ty Mło­dych (SKCh, TFP), monar­chi­ści (jeden z uczest­ni­ków miał fla­gę hisz­pań­skich karlistów).

W Mar­szu szedł też blok Obo­zu Naro­do­wo-Rady­kal­ne­go. Razem z ONR szli przed­sta­wi­cie­le eks­tre­mi­stycz­ne­go cen­trum z Ame­ry­ka­nie z Patriot Front (oskar­ża­ni o anty­se­mi­tyzm, faszyzm, rasizm), Wło­si z „Forza Nuova” (odwo­łu­ją­cy się do dzie­dzic­twa wło­skie­go faszy­zmu), Hisz­pa­nie z Demo­cra­cia Nacio­nal (odwo­łu­ją­cy się do gene­ra­ła Fran­co). Blok ONR był oto­czo­ny trans­pa­ren­ta­mi „Nacjo­na­li­stycz­ne Połu­dnie”, „Tar­now­ski Obóz Naro­do­wy”, „Bóg, Naród, Nacjo­na­lizm”, „Mało­pol­scy Patrio­ci”, „ONR Pod­ha­le”, „Trze­cia Dro­ga”, „Wie­lic­cy Nacjo­na­li­ści”. Dzia­ła­cze ONR przy­wi­ta­li orga­ni­za­to­rów Mar­szu okrzy­ka­mi „zdraj­cy”.

W Mar­szu był też Czar­ny Blok z trans­pa­ren­ta­mi „Auto­no­micz­ni Nacjo­na­li­ści”, „AN Chełm”, anglo­ję­zycz­nym „pol­ska inti­fa­da”. Przed­sta­wi­cie­le eks­tre­mi­stycz­ne­go cen­trum nie­śli czar­ne fla­gi z krzy­żem cel­tyc­kim, czar­nym słoń­cem, czer­wo­ne z mie­cza­mi, kon­fe­de­rat­ki. W Czar­nym Blo­ku byli przed­sta­wi­cie­le buł­gar­skich nacjo­na­li­stów, rodzi­mo­kól­tu­row­cy z topor­łem (w tym i lider Niklo­tu Tomasz Szczepański).

W Mar­szu widać było też trans­pa­ren­ty: Soli­dar­ność Wal­czą­ca, Sto­wa­rzy­sze­nie Ruch Odbu­do­wy Pol­ski, Klub im Roma­na Dmow­skie­go, Naro­do­wa Orga­ni­za­cja Kobiet, „Pra­wo­sław­ni Pola­cy zawsze z Pol­ską”, Roty Nie­pod­le­gło­ści, Ruch Naro­do­wy. Były licz­ne fla­gi Mło­dzie­ży Wszech­pol­skiej. Byli Hisz­pa­nie z Kata­lo­nii, Estoń­czy­cy, Walij­czy­cy. Uczest­ni­cy Mar­szu nie­śli anglo­ję­zycz­ne trans­pa­ren­ty „pol­ski nacjo­na­lizm to nie faszyzm” (z prze­kre­ślo­ną swa­sty­ką, sier­pem i mło­tem, Che), „dobra­noc lewi­co”. Ze zna­nych osób był Artur Zawi­sza. W trak­cie Mar­szu zbie­ra­no pod­pi­sy prze­ciw­ko 447.

Jan Boda­kow­ski