Ewen­tu­al­ne ban­kruc­two Ever­gran­de to nie tyl­ko pro­blem Chin. Obli­ga­cje dewe­lo­pe­ra mają inwe­sto­rzy z całe­go świata

Na chiń­skim ryn­ku zaczy­na być widać spo­rą ner­wo­wość zwią­za­ną z pro­ble­ma­mi finan­so­wy­mi zadłu­żo­ne­go na ponad 300 mld USD dewe­lo­pe­ra Chi­na Ever­gran­de, któ­re­go kapi­ta­li­za­cja od począt­ku roku spa­dła o ‑75%.

Przy­po­mnij­my, że Chi­na Ever­gran­de to naj­więk­szy chiń­ski dewe­lo­per, któ­ry  nie daje sobie rady z  regu­lo­wa­niem zadłu­że­nia. Zawie­sił spła­ty kupo­nów od swo­ich papie­rów dłuż­nych, a noto­wa­nia jego obli­ga­cji rów­nież zosta­ły zawieszone.

Reklama

Spół­ka jest naj­więk­szym w Pań­stwie Środ­ka kor­po­ra­cyj­nym emi­ten­tem dłu­gu deno­mi­no­wa­ne­go w USD. Ma dokład­nie 16% tego ryn­ku. Wśród obli­ga­ta­riu­szy Chi­na Ever­gran­de jest oko­ło 130 ban­ków w tym HSBC, Inve­sco, BNP Pari­bas, AXA, Blac­kRock, Pru­den­tial czy Roy­al Bank of Canada.

Tym­cza­sem pekin może pozwo­lić upaść molo­cho­wi — naczel­ny chiń­skiej gaze­ty rzą­do­wej „Glo­bal Times” stwier­dził w felie­to­nie  że „Chi­na Ever­gran­de wca­le nie jest insty­tu­cją zbyt dużą, by upaść, i spół­ka nie powin­na nasta­wiać się na otrzy­ma­nie pomo­cy ze stro­ny rzą­du, musi sobie ze swo­im pro­ble­mem pora­dzić sama”.

Tym­cza­sem przed  sie­dzi­bą dewe­lo­pe­ra od kil­ku dni trwa­ją pro­te­sty ludzi doma­ga­ją­cych się zwro­tu pieniędzy.

 

W sek­to­rze nie­ru­cho­mo­ści może rów­nież dojść do efek­tu domina.
Skut­ki ban­kruc­twa gigan­ta mogą być dla dru­giej co do wiel­ko­ści gospo­dar­ki świa­ta moc­no odczu­wal­ne. Nie dzi­wi więc, że w ponie­dzia­łek gieł­dy na całym świe­cie wyraź­nie tra­ci­ły. WIG20 spa­dał nawet o bli­sko 3 proc., a prze­ce­na DAX i CAC 40 była jesz­cze sil­niej­sza. S&P 500 tra­cił na począt­ku sesji ponad 1,5 proc.

Zda­niem spe­cja­li­stów upa­dek spół­ki o takiej wiel­ko­ści spo­wo­do­wał­by poważ­ne per­tur­ba­cje w Chi­nach. Ucier­pi bran­ża nie­ru­cho­mo­ści oraz fir­my, któ­re są z nią powią­za­ne. – Ever­gran­de to sys­te­mo­wo waż­ny dewe­lo­per, jego ban­kruc­two spo­wo­do­wa­ło­by pro­ble­my dla całe­go sek­to­ra nie­ru­cho­mo­ści – mówi Shen Meng, dyrek­tor fir­my inwe­sty­cyj­nej Chan­son & Co. – Wysił­ki zmie­rza­ją­ce do odzy­ska­nia dłu­gów przez wie­rzy­cie­li dopro­wa­dzi­ły­by do gwał­tow­nej wyprze­da­ży akty­wów i ude­rzy­ły­by w ceny miesz­kań. Mar­że zysku w całym łań­cu­chu dostaw były­by pod pre­sją. Pro­wa­dzi­ło­by to rów­nież do pani­ki na ryn­kach kapi­ta­ło­wych – dodaje.