Andrzej Kumor: — Panie Janu­szu, poroz­ma­wiaj­my o tym, ile co kosz­tu­je, bo w ostat­nim cza­sie, przez minio­ne mie­sią­ce, wrzu­co­no w gospo­dar­kę mnó­stwo pie­nię­dzy i zda­je się, że obec­nie te pie­nią­dze zaczy­na­ją szu­kać towa­rów — infla­cja w Kana­dzie prze­kro­czy­ła 4%.

– Janusz Niem­czyk: Róż­ne są dane, bo już poda­ją nawet oko­ło 6%.

– No wła­śnie, bo to zale­ży od tego, co się wło­ży do tak zwa­ne­go „koszy­ka”. Podob­no cena ben­zy­ny jest wyż­sza o 30%.

        Nato­miast zaczy­na rów­nież dro­żeć to co nam potrzeb­ne na co dzień czy­li jedze­nie, zaczy­na­ją dro­żeć usłu­gi, ubra­nia, prak­tycz­nie wszyst­ko! Jak będzie­my żyć, panie Janu­szu? Czy pan myśli, że bank cen­tral­ny zde­cy­du­je się na to, cze­go nie robił chy­ba od kil­ku­dzie­się­ciu lat, czy­li znacz­ne pod­nie­sie­nie stóp procentowych?

– Trud­no powie­dzieć co zro­bi  bank cen­tral­ny, bo w jakiś sen­sie Kana­dzie jest wygod­na infla­cja, o czym pisa­łem w swo­ich arty­ku­łach, że eme­ry­tal­ne umo­wy zbio­ro­we są opar­te na tym, że eme­ry­tu­ra jest okre­śla­na w sto­sun­ku do zarob­ków i w związ­ku z infla­cją zobo­wią­za­nia rzą­du pro­win­cyj­ne­go, fede­ral­ne­go, muni­cy­pal­ne­go się zmniejszają.

        Może być sytu­acja tego rodza­ju, że w jakimś sen­sie rząd będzie grał ze spo­łe­czeń­stwem taką kon­tro­lo­wa­ną infla­cją. Dopó­ki nie będzie roz­ru­chów, a roz­ru­chów nie będzie bo moż­na w każ­dej chwi­li wycią­gnąć stra­szak w posta­ci covi­da czy epi­de­mii covi­do­wej to związ­ki zawo­do­we nie będą się upo­mi­na­ły o pod­nie­sie­nie nie będą kwe­stio­no­wa­ły tego i to będzie tak sta­ło w miejscu.

– Tyl­ko panie Janu­szu część umów zbio­ro­wych jest indek­so­wa­na w sto­sun­ku do infla­cji, a pan mówi o emeryturach…

- Nie, tyl­ko część, mniej­sza część.

– W każ­dym razie jest też inny powód, bo nie­któ­rzy mówią, że infla­cja to jest taki nie­wi­docz­ny poda­tek, to zna­czy pozba­wia się nas war­to­ści oszczęd­no­ści, pozba­wia się nas war­to­ści zarob­ków, a rząd któ­re­go finan­se od dłuż­sze­go cza­su są opar­te po pro­stu na kre­dy­cie w ten spo­sób likwi­du­ją też część swo­je­go zadłu­że­nia. I — umów­my się — gdy­by sto­py pro­cen­to­we były wyż­sze, to poży­cza­nie tych pie­nię­dzy było­by o wie­le droż­sze i też ta pozy­cja jaką sta­no­wi obsłu­ga zadłu­że­nia w  budże­cie była­by olbrzy­mia, że po pro­stu rząd by się sam zban­kru­to­wał, gdy­by pod­niósł sto­pę pro­cen­to­wą, powiedz­my, o kil­ka, jeśli nie kil­ka­na­ście procent.

        Ja pamię­tam kil­ku­na­sto­pro­cen­to­we odset­ki przy poży­cza­niu pie­nię­dzy; tak było kie­dy przy­je­cha­łem do tego kra­ju w latach 80. gdy był kryzys.

        Tak że myślę, że infla­cja to jest pew­ne­go rodza­ju pomysł na zli­kwi­do­wa­nie czę­ści zadłu­że­nia. Likwi­du­je się zresz­tą w ten spo­sób rów­nież część dłu­gu oso­bi­ste­go ludzi.

– Wie pan, ja doświad­czy­łem infla­cji, bo byłem człon­kiem spół­dziel­ni miesz­ka­nio­wej, chy­ba przez 15 lat, w Pol­sce, z peł­nym wkła­dem. I w 92 roku dosta­łem list od spół­dziel­ni miesz­ka­nio­wej, że nasze wkła­dy są war­te tyle i tyle miesz­ka­nie tyle i tyle jest war­te i jeśli zapła­cę, to wte­dy wycho­dzi­ło,  rów­no­war­tość ok. 5000 dol., to oni mi sprze­da­dzą miesz­ka­nie, a jeśli nie to mogę, to zwró­cą mi te grosiki.

– Bo infla­cja zżar­ła te pieniądze?

– Tak dali mi taką opcję. Myśmy wte­dy nie mie­li­śmy abso­lut­nie pie­nię­dzy, 5000 dol. to było dużo i zre­zy­gno­wa­li­śmy, wypła­ci­li­śmy te gro­si­ki ze spół­dziel­ni miesz­ka­nio­wej. Tak że to już raz mi się w życiu przytrafiło.

– Bo infla­cja dzie­li spo­łe­czeń­stwo na tych ludzi, któ­rzy są mają sta­ły dochód, mają eme­ry­tu­ry, jakieś ren­ty, zapo­mo­gi i tak dalej, bo im do tej infla­cji bar­dzo wol­no się wyrów­nu­je, a tymi, któ­rzy odbi­ja­ją sobie infla­cję po pro­stu pod­no­sząc ceny.

        To zakłó­ca całe życie gospo­dar­cze przez infla­cję, opła­ca się nie pła­cić, zwle­kać z zapła­tą, bo jak pan zapła­ci 2 mie­sią­ce, pół roku póź­niej, to już są o wie­le mniej­sze pie­nią­dze i tak dalej, i tak dalej.

        Bar­dzo dużo nowych pro­ble­mów. Ale też spo­tka­łem ludzi z Argen­ty­ny, któ­rzy mówią, no przy infla­cji da się żyć, tyl­ko trze­ba wie­dzieć jak.

– To zna­czy pań­stwo nie będzie żyło, nato­miast ludzie indy­wi­du­al­ni mogą żyć.

– Nie­któ­rzy, ci któ­rzy potra­fią jakoś tam sobie zin­dek­so­wać swo­je dochody.

- Nie­bez­pie­czeń­stwo infla­cji jest zgub­ne dla państw, dla­cze­go? Dla­te­go że siła pań­stwa opie­ra się na lojal­no­ści pra­cow­ni­ków rzą­do­wych. A tę lojal­ność, lojal­ność poli­cji, admi­ni­stra­cji pań­stwo­wej admi­ni­stra­cji miej­skiej kupu­je się za obiet­ni­ce dostat­nie­go życia na emeryturze.

– Nie tyl­ko, bo jeże­li mówi­li­śmy o tych kon­trak­tach zbio­ro­wych, jeże­li infla­cja będzie zże­rać pen­sje, no to pan będzie miał to wyrów­ny­wa­ne, ale wstecz.

- I jeśli pra­cow­ni­cy rzą­do­wi nie mają zapew­nio­ne­go tego hory­zon­tu, że ich życie będzie kie­dyś w przy­szło­ści dostat­nie, to poja­wia się pożyw­ka dla korupcji.

        Jeśli jest korup­cja, no to jest to, co mie­li­śmy w War­sza­wie w okre­sie lat 90, że w urzę­dzie mia­sta czy w sądzie wszyst­ko pan zała­twił, za dola­ry ame­ry­kań­skie…  I ja uwa­żam że to nie jest rzecz, któ­ra nie może przyjść do Kana­dy i do wie­lu państw wyso­ko rozwiniętych.

        Przy­po­mi­nam sobie wspo­mnie­nia z okre­su II woj­ny świa­to­wej, gdzie wła­śnie po prze­gra­nej pod Sta­lin­gra­dem, nagle Niem­cy sta­li się bar­dzo prze­kup­ni. I za zło­to, za pie­nią­dze za dola­ry z urzęd­ni­ka­mi nie­miec­ki­mi, z woj­sko­wy­mi nie­miec­ki­mi moż­na było wie­le załatwić.

– Jak się wyczu­wa, że pań­stwo jest sła­be, to urzęd­nik prze­sta­je być lojalny.

        Z infla­cji gene­ral­nie rzecz bio­rąc, trud­no jest wyjść, potem te pocią­gnię­cia anty­in­fla­cyj­ne są poli­tycz­nie nie­po­pu­lar­ne, po to jest ogra­ni­cze­nie wydat­ków, to jest pod­nie­sie­nie podat­ków, dużo róż­nych rze­czy się na to skła­da i to wyma­ga dra­stycz­nej refor­my. Zawsze ktoś za to pła­ci zazwy­czaj pła­cą za to gru­py, któ­re mają naj­mniej­szą siłę prze­bi­cia, naj­mniej mają do zaofe­ro­wa­nia politycznie.

        A więc zga­dza­my się, że jest jeden z pomy­słów na wypro­wa­dze­nie kra­ju z sytu­acji, któ­ra jest teraz, no bo, jak pan na to patrzy, wrzu­co­no olbrzy­mie pie­nią­dze w rynek i nadal wrzu­ca się olbrzy­mie pie­nią­dze, wie­le ludzi mówi, zwłasz­cza wła­ści­cie­le małych biz­ne­sów, „ja nie prze­ży­ję bez tych dota­cji któ­re są teraz”. Gospo­dar­ka nie wró­ci­ła jesz­cze do pozio­mu sprzed pan­de­mii, zwłasz­cza w takich sek­to­rach, jak restau­ra­cje, wszyst­kie takie usłu­gi,  drob­na przed­się­bior­czość, tam ludzie bar­dzo pole­ga­ją na wypła­tach pań­stwo­wych, któ­re też z dru­giej stro­ny chy­ba są nad­uży­wa­ne bo dużo ludzi zoba­czy­ło, jak to robić, żeby dostać więcej.

– Powiem tak w Pol­sce do spra­wy covi­da rząd poszedł — w sfe­rze mówio­nej  — bar­dzo restryk­cyj­nie, nato­miast w sfe­rze nie­mó­wio­nej, mniej restryk­cyj­nie, pole­ga­ło to na tym, że na przy­kład, jak byłem w Pol­sce w sierp­niu, to do dużej gale­rii han­dlo­wej  — straż­nik stał trze­ba było masecz­kę zało­żyć — i moż­na było wejść, nato­miast w małych skle­pach te zasa­dy w ogó­le nie były prze­strze­ga­ne i dla­te­go w Pol­sce te wszyst­kie zakła­dy funkcjonowały.

        Inna cha­rak­te­ry­stycz­na rzecz, będąc w Pol­sce w sierp­niu, byłem w ban­ku, w urzę­dach pań­stwo­wych, miej­skich, w sądzie i pan mógł wejść bez problemów.

        Oczy­wi­ście był straż­nik, mówił niech pan zało­ży masecz­kę, nie było żad­nych restryk­cji w urzę­dzie skar­bo­wym, moż­na było pójść do urzę­du skar­bo­we­go tyl­ko po uprzed­nim umó­wie­niu się przez tele­fon, to było jedy­ne co, nato­miast w urzę­dzie mia­sta, w ratu­szu moż­na było wejść, a tutaj zamknię­to gospodarkę.

        Liczy­łem na to, że rząd kana­dyj­ski podej­dzie do tego bar­dziej tak z przy­mru­że­niem oka a tutaj był bar­dziej restrykcyjny.

– Tutaj było bar­dziej restryk­cyj­nie, zatrud­nio­na mnó­stwo kon­tro­le­rów i kon­tro­le­rzy nadal kon­tro­lu­ją teraz mię­dzy inny­mi oso­by nieszczepione.

– Sku­tek tego był, jest taki, że teraz pol­ska gospo­dar­ka, bo ja wie­rzę w to co oni mówią, że pol­ska gospo­dar­ka wycho­dzi z kry­zy­su, że oni mają ten wzrost gospo­dar­czy, któ­ry mówią, że mają, nato­miast z dru­giej stro­ny nie wie­rzę w to że tutaj jest takie odro­dze­nie gospo­dar­ki w Kanadzie.

– Cho­dząc po uli­cy i patrząc dooko­ła pan nie widzi, że jakoś zaczy­na wszyst­ko buzować?

- Nie widzę tego.

– Czy sądzi pan, że te restryk­cje dla antysz­cze­pion­kow­ców — jak to się mówi — czy­li ludzie, któ­rzy nie mają dwóch dawek szcze­pion­ki, czy one prze­ło­żą się na jakieś mniej­sze obro­ty gospo­dar­cze czy to będzie zna­czą­cy czyn­nik gospo­dar­czy? Czy w ogó­le nie ma o czym mówić, bo więk­szość spo­łe­czeń­stwa jest zaszcze­pio­na, będzie mia­ła pasz­por­ty, nie będzie żad­nych ogra­ni­czeń? Mamy przy­kład restau­ra­cji i do tej pory one mają pła­co­ne za to, że jest…

– Jesz­cze tyl­ko miesiąc

– No do restau­ra­cji ludzie tacy jak ja, któ­rzy nie są zaszcze­pie­ni nie wcho­dzą. Jeże­li takich ludzi jest wię­cej no to jed­nak nie zosta­wia­my tam swo­ich pie­nię­dzy. Nie sądzi pan, że będzie jakiś pomysł żeby tych nie­zasz­cze­pio­nych dodat­ko­wo opodatkować?

– Nie wiem, w któ­rą stro­nę to pój­dzie. Ja się patrzę na histo­rię poli­ty­ki i poli­ty­kę tro­szecz­kę w innej per­spek­ty­wie, to zna­czy jest ta per­spek­ty­wa, gdzie pro­fe­so­ro­wie mówią o poli­ty­ce, ale jest per­spek­ty­wa ide­ali­stów, czy­li ja bym powie­dział Ducha Świętego.

        Na przy­kład, czło­wie­kiem któ­ry miał dar jasno­wi­dze­nia był Pił­sud­ski, czło­wie­kiem któ­ry miał olbrzy­mią intu­icję był Reagan, któ­ry prak­tycz­nie wypro­wa­dził cały świat z oko­pów zim­nej wojny.

- Są tacy poli­ty­cy, któ­rzy nie pole­ga­ją na dorad­cach, tyl­ko mają nosa? Mają intu­icję, któ­ra ich lepiej pro­wa­dzi niż te wszyst­kie analizy?

- Jeśli cho­dzi o Pił­sud­skie­go, pamię­tam wypo­wie­dzi żony gene­ra­ła Sosn­kow­skie­go, że Pił­sud­ski miał dar jasnowidzenia.

- Może dla­te­go sio­stra Fau­sty­na mia­ła takie obiek­cje do Pił­sud­skie­go, że przez te sean­se spi­ry­ty­stycz­ne w któ­rych brał udział…

– Do cze­go zmie­rzam;  myślę że jest bar­dzo waż­ne kto jest w rządzie.

– Ja bym powie­dział, kto pro­wa­dzi, ale czy pan myśli, że rząd pro­wa­dzi? Że Justin Tru­de­au jest ani­ma­to­rem poli­ty­ki kanadyjskiej?

– To jest trud­no zgad­nąć, bo na przy­kład, Pfi­zer ma więk­szy przy­chód niż nie­któ­re pań­stwa, i moż­na sobie powie­dzieć, jaką siłę poli­tycz­ną ma pre­zy­dent Pfi­ze­ra, on może kupić, prze­ku­pić dzien­ni­ka­rzy 10 sta­cji tele­wi­zyj­nych i 100 gazet, któ­rzy będą pisa­li i mówili…

– No i jaką siłę mają wła­ści­cie­le tak zwa­nych mediów spo­łecz­no­ścio­wych, któ­rych algo­ryt­my decy­du­ją o tym co wie­my, a cze­go nie wiemy.

– To jest dru­ga spra­wa. Tak że w tej chwi­li zaczy­na­my się gubić w tych wszyst­kich danych, nato­miast wra­cam do tego, że patrząc się na rząd pol­ski mam takie wra­że­nie, jak­by mimo błę­dów, któ­re oni popeł­nia­ją, typu  usta­wa o rol­nic­twie, mimo tej wal­ki z Łuka­szen­ką, o czym żeśmy już pisa­li, przez wie­le lat; to mimo tego, oni stra­te­gicz­nie omi­ja­ją pułap­ki w Polsce.

        Nato­miast w Kana­dzie ja bym powie­dział, że rząd kana­dyj­ski zbyt na poważ­nie pod­szedł do swo­ich prze­pi­sów restryk­cyj­nych. Oczy­wi­ście, moż­na powie­dzieć w ten spo­sób że…

– Pana zda­niem za poważ­nie potrak­to­wał tę pan­de­mię, któ­ra sta­ty­stycz­nie rzecz bio­rąc, nie była takim zagro­że­niem, nie jest takim zagro­że­niem, jak się na straszy?

- Myślę, że tak bym to powie­dział. To zna­czy ja to wnio­sku­ję z tego, co sły­sza­łem w radiu i tele­wi­zji. Na przy­kład, rząd onta­ryj­ski wpro­wa­dził usta­wę doty­czą­cą firm pośred­nic­twa pra­cy, czy­li odczy­tu­ję tutaj taki mecha­nizm, OK, w porząd­ku, zwol­nij­my tych, któ­rzy się nie zaszcze­pi­li, przy­ja­dą nowi emi­gran­ci, oczy­wi­ście nowi emi­gran­ci po to, żeby przy­je­cha­li do Kana­dy muszą być zaszcze­pie­ni, oni pój­dą do firm pośred­nic­twa pra­cy, będzie­my mie­li nowy nary­bek dla tych firm.

- To potwier­dza­ło­by polu­zo­wa­nie tych wszyst­kich reguł doty­czą­cych spraw zawo­do­wych, mamy nową usta­wę, że jak ktoś przy­jeż­dża, ma papie­ry  jest na przy­kład  inży­nie­rem z Ban­gla­de­szu  to będzie inży­nie­rem w Kana­dzie bez koniecz­no­ści uzy­ska­nia „doświad­cze­nia kana­dyj­skie­go”. Może wprost wcho­dzić w buty tych zwal­nia­nych pra­cow­ni­ków kana­dyj­skich, zwal­nia­nych nie zaszczepionych.

– Tak. I dru­ga spra­wa, nie wiem czy pan zwró­cił uwa­gę, 2 dni temu, że media poda­ły nastą­pi polu­zo­wa­nie doty­czą­ce licen­cji zawodowych.

– O tym wła­śnie mówię.

– Czy­li nie będzie się wyma­ga­ło przede wszyst­kim doświad­cze­nia kanadyjskiego.

        Przy­pusz­czam że rząd kana­dyj­ski zało­żył, że wymie­ni ludzi star­szych i wpu­ści w to miej­sce ludzi młod­szych, ewen­tu­al­nie po stu­diach, nastą­pi wymia­na kadry.

- Koń­cząc, panie Janu­szu, chcia­łem zapy­tać, bo my tutaj sobie tak gadu, gadu, o tym co się w Kana­dzie dzie­je, ale Kana­da nie jest wyspą i w zasa­dzie wszy­scy mówią, że jak Sta­ny Zjed­no­czo­ne kich­ną, to Kana­da ma zapa­le­nie płuc. Czy nie sądzi pan, że to wszyst­ko co będzie się tutaj dzia­ło, jest odbi­ciem sytu­acji gospo­dar­czej w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, jeże­li tam, to co zro­bi Biden z gospo­dar­ką ame­ry­kań­ską, no to Kana­da też będzie leżeć, nie­za­leż­nie od tego co tutaj będzie­my robić, bo gros eks­por­tu, zwłasz­cza w Onta­rio, kie­ro­wa­ne jest na rynek ame­ry­kań­ski. Te powią­za­nia są chy­ba bliż­sze niż gospo­dar­ki nie­miec­kiej z gospo­dar­ką pol­ską, któ­ra jest uzu­peł­nia­ją­ca do nie­miec­kiej; tutaj sta­ny to jest nasz głów­ny part­ner; nie uda­ło się zro­bić tego, o czym cały czas się mówi­ło, zro­bić tej dywer­sy­fi­ka­cji eks­por­tu. Kana­da jest gospo­dar­ką surow­co­wą i te surow­ce idą na potrze­by gospo­dar­ki ame­ry­kań­skiej. Jak to jest Pana zdaniem?

– Powiem ina­czej, przez kil­ka lat byłem na spo­tka­niach orga­ni­zo­wa­nych przez orga­ni­za­cję biz­ne­so­wą z Quebe­cu The Inter­na­tio­nal Eco­no­mic Forum of The Ame­ri­cas w Roy­al York; trzy­dnio­we spo­tka­nie, oni tam zapra­sza­li róż­ne­go rodza­ju mini­strów, pamię­tam że była sze­fo­wa euro­pej­skie­go ban­ku cen­tral­ne­go, tego typu ludzie.

        I opo­wiem panu taką aneg­do­tę. Przy­je­chał z Tur­cji pre­zes jed­nej z naj­więk­szych firm budow­la­nych w Euro­pie, któ­ry budu­je bar­dzo dużo mię­dzy inny­mi w Afry­ce. I on mówi, a na sali sie­dzi 200 osób, i on mówi o Afry­ce, że w Afry­ce jest 20 firm budow­la­nych, któ­re prak­tycz­nie reali­zu­ją wszyst­kie inwe­sty­cje, któ­re tam są.  Mówi i mówi o tych fir­mach,  jed­ną z tych firm jest on, czy­li turec­ka fir­ma, a ja mówię, mam pyta­nie do pana, jaka jest struk­tu­ra tych firm, któ­re budu­ją Afrykę?

        On odpo­wia­da, że poło­wa, 10 firm to są duże fir­my chiń­skie, jed­na jest moja, turec­ka, dwie czy trzy są fran­cu­skie i wte­dy jak on to odpo­wie­dział, a obok mnie sie­dzi pro­fe­sor z duże­go uni­wer­sy­te­tu kana­dyj­skie­go z eko­no­mii, roz­legł się jęk na sali.

        Świa­do­mość Kana­dyj­czy­ków, kana­dyj­skie­go biz­ne­su, o tym jak świat się roz­wi­ja, jak świat idzie do przo­du, jakie są tren­dy i podej­rze­wam, że tak­że świa­do­mość poli­ty­ków kana­dyj­skich — pod­kre­ślam wie­lu poli­ty­ków kana­dyj­skich — jest bar­dzo mała. Ich świat, hory­zon­ty myślo­we, to jest ich pro­win­cja, ewen­tu­al­nie Otta­wa, któ­ra odda­lo­na jest od wie­lu miast i któ­ra jest sztucz­nym mia­stem, taką wyspą i Flo­ry­da, gdzie jeż­dżą na waka­cje. I to jest ich świat.

        Przy­kro mi o tym mówić. Euro­pa jest mała, ale co byśmy powie­dzie­li poziom doświad­cze­nia biz­ne­so­we­go i wyro­bie­nia poli­tycz­ne­go, nawet ludzi w tych małych kra­jach, jest dużo wyż­szy, dla­te­go że jest wymia­na infor­ma­cji i doświadczeń.

        Kana­dyj­czy­cy, jeśli cho­dzi nawet o sto­sun­ki z Ame­ry­ka­na­mi nie zda­ją sobie spra­wy, w jak wiel­kim nie­bez­pie­czeń­stwie jest Kana­da. Może jesz­cze ludzie z Quebe­cu mają więk­sze doświad­cze­nie biz­ne­so­we, ale Quebec się zamknął, zro­bił takim pań­stwem w pań­stwie i nie sprze­da­ją tej swo­jej wie­dzy, bo nie ma  prze­pły­wu polityków.

- Gene­ral­nie, pana zda­niem sytu­acja nie jest naj­lep­sza i dużo ludzi nie zda­je sobie z tego spra­wy jak jest zła?

- Gło­wa sobie z tego nie zda­je sprawy.

– I to jest najgorsze?

- Gło­wa, czy­li poli­ty­cy kana­dyj­scy, pro­win­cyj­ni też.

- Moim zda­niem to jest nie­ste­ty tak, że nie ma z cze­go wybie­rać, bo jeże­li popa­trzy­my na edu­ka­cję w Kana­dzie, jakość awan­sów w Kana­dzie, na tak zwa­ną poli­tycz­ną popraw­ność i róż­ne­go rodza­ju czyn­ni­ki poza­me­ry­to­rycz­ne, to ludzie, któ­rzy nami powin­ni rzą­dzić, są coraz gor­szej w „jako­ści”.

– Pro­ces odcho­dze­nia od umów ze Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi zaczął się już za Busha, ale nasi­lił się za Oba­my, a za Trum­pa to już w ogó­le, poszły konie po betonie.

        O czym mówię; kie­dy była pod­pi­sy­wa­na umo­wa NAFTA, ta umo­wa mia­ła jak­by dwa pozio­my. Na jed­nym pozio­mie, Kana­da zgo­dzi­ła się na to, że Ame­ry­ka­nie będą mie­li dostęp do kana­dyj­skiej wody, umo­wy doty­czą­ce dostę­pu do wody kana­dyj­skiej zosta­ły nie­na­ru­szo­ne, nato­miast umo­wy doty­czą­ce NAFTA i han­dlu bez­cło­we­go zosta­ły przez Trum­pa wszyst­kie zmienione.

– Czy­li Kana­da dała sobie zmie­nić te umo­wy, pomi­mo tego, że dostar­cza wodę, jeden z bar­dzo pod­sta­wo­wych surow­ców do wie­lu Sta­nów Zjednoczonych?

- Głów­nie cho­dzi o sta­ny centralne

– Czy­li Kana­da nie ma w tym momen­cie atutów?

– To, że nie ma atu­tów, to jest jed­no, ale jak­by to powie­dzieć, poli­ty­cy kana­dyj­scy rzą­dzą kra­jem, tak jak gdy­by czas sta­nął w miej­scu, 30 lat temu.

        Ta infor­ma­cja, o któ­rej mówię, infor­ma­cja o tym, że Trump wyco­fał się ze wszyst­kich umów han­dlo­wych, prak­tycz­nie nie dotar­ła do poli­ty­ków, nie dotar­ła do świa­do­mo­ści społeczeństwa.

        O czym mówio­no w deba­cie przed­wy­bor­czej?  W jed­nej trze­ciej mówio­no o odna­wial­nych źró­dłach ener­gii, gdzie teraz się to  kwe­stio­nu­je na świe­cie, a w dru­giej jed­nej trze­ciej  mówio­no o budo­wie uzdat­nial­ni wody dla rezer­wa­tów indiań­skich. Na inne waż­ne pro­ble­my zabra­kło czasu.

– To jest to, o czym mówię, że poli­tycz­na popraw­ność zżar­ła zdro­wy roz­są­dek, rów­nież ten biz­ne­so­wy, a tutaj przy­cho­dzi nam coś, co mówi „spraw­dzam”; bo nie da się gospo­dar­ki oszu­kać, nie da się jej pro­wa­dzić w poli­tycz­nie popraw­ny spo­sób bo rze­czy­wi­stość da znać o sobie; musi­my jeść, musi­my mieć sie­ci dys­try­bu­cyj­ne, musi — być logi­sty­ka, muszą być łań­cu­chy dostaw, musi być ener­gia, więc nie da się to zro­bić na figo-fago, jak to uczą dzi­siaj na uni­wer­sy­te­tach, gdzie wszy­scy  mówią tyl­ko o eko­lo­gii, a potem oka­zu­je się ile to kosz­tu­je każ­de­go z nas.

        A więc zacho­wuj­my się racjo­nal­nie bo coraz mniej tego zdro­we­go roz­sąd­ku i racjo­nal­nych decy­zji wokół nas.

        Dzię­ku­ję panie Janu­szu za roz­mo­wę i do następ­ne­go razu!